Macierzyństwo Święta

Żyrafka Sophie – zabawka z duszą, którą pokochał świat

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 grudnia 2015
Fot. Materiały prasowe
 

Biały puch za oknem, świąteczny stół i ekscytujące oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę za oknem… To ukochany czas dla małych i dużych ludzi, idealny, by czynić dobro i sprawiać przyjemność najbliższym. Ta świąteczna otoczka narasta stopniowo, a w rozmowach między rodzicami, pojawiają się nie tylko na tematy pachnącej choinki, czy listy potraw które pojawią się na wigilijnym stole. Każdy rodzic spoglądając na swoje dziecko, obmyśla plan, w jaki sposób sprawić pociesze najwspanialszy prezent.

O czym marzysz skarbie?

Rodzice dobrze znają swoje dzieci. Z łatwością mogą określić ich zainteresowania, podpytując delikatnie starszego smyka o marzenia. Witryny sklepów zachwycają i kuszą kolorowymi ekspozycjami, a dzieciaki z lubością pokazują co powinno jeszcze trafić do ich rączek. Niemowlęta, które nie mówią,  zapewne wcale nie prosiłyby o najmodniejszy gadżet ze sklepu. Z rezerwą więc należy podejść do niezliczonych pomysłów na podarek, ponieważ nie zawsze ta kolorowa, błyszcząca i dźwięcząca zabawka ze szklanego ekranu, będzie tą idealną dla dziecka.

Nie wszystko złoto, co się świeci!

Wybierając prezent dla malucha, nie dajcie porwać się reklamom. Odpowiedzcie sobie, czy wasza pociecha naprawdę potrzebuje kolejnej zabawki, która spocznie na dnie szafy czy pudła z zabawkami. Przypomnijcie sobie swoje dzieciństwo, zabawki które wam sprawiały radość przez długi czas. Z pewnością nie były to elektroniczne gadżety ani interaktywne zabawki, dość szybko nudzące się współczesnym maluchom. Wasze zabawki nie aportowały piłek, nie połykały klocków, i nie opowiadały wam bajek. One nie bawiły się za was, tylko wy bawiliście się nimi, i to było fantastyczne!

Gdzie jesteś Sophie?!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Znacie śliczną Sophie? Ta urocza żyrafka, rówieśniczka lalki Barbie, w przyszłym roku 25 maja skończy 55 lat! To całkowita prawda, że ta ”starowinka” cieszy dzieciaki na całym świecie przez cały czas tak samo mocno. Nie warto się oszukiwać, mała Sophie nie chodzi, nie świeci i nie aportuje. Za to ma tyle pozytywów, że na ukochaną zabawkę dla dziecka, wybierają ją mamy na całym świecie. Od kobiet z małych miejscowości, po uznane aktorki jak Sandra Bullock, Naomi Watts czy Sophia Copolla. Jesteście ciekawi dlaczego?

Nie bez powodu dzieci kochają Sophie 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

A wszystko dzięki temu, że żyrafka Sophie nie tylko ślicznie wygląda, ale w prosty sposób pomaga dziecku poznawać świat we własnym tempie.

Oczka dziecka skupiają się na kontrastowych łatkach żyrafki, co jest świetnym ćwiczeniem dla dzieciątka w pierwszym kwartale życia. A czarne oczy Sophie wprost hipnotyzują! Maluch rozwija dzięki temu swój początkowo ograniczony wzrok. Ale malec ma nie tylko oczka, przecież i słuch to wyjątkowy zmysł, który także można stymulować. Sophie wydaje dźwięk, dzięki piszczałce umiejscowionej w brzuchu żyrafki, a dziecko, naciskając na brzuch zabawki, uczy się rozumienia połączenia pomiędzy przyczyną i skutkiem.

Paluszki dzieciątka też odgrywają wielką rolę w odkrywaniu świata. Sophie stymuluje fizjologiczne i emocjonalne reakcje, które uspakajają dziecko, sprzyjając jego zdrowemu rozwojowi i dobremu samopoczuciu, dzięki wyjątkowemu wykonaniu. Bo należy wiedzieć, że  nie jest to zwykła, plastikowa zabawka. Żyrafka w dotyku przypomina skórę, która maluszkowi kojarzy się ze skórą mamy, a to dzięki użyciu w 100% naturalnej gumy z drzewa Hevea.

Wzrok, słuch i dotyk, to nie jedyne zmysły które zyskują na zabawie z Sophie

Niemowlęta z zamiłowaniem wykorzystują  zmysł smaku, uczą się poprzez wkładanie do ust różnych przedmiotów. Tak też dzieje się podczas zabawy z żyrafką. Dziecko ma świetną zabawę połączoną z trenowaniem buźki i rączek, a rodzice nie muszą drżeć o zdrowie niemowlęcia. Sophie poza wykonaniem z gumy, pokryta jest farbą spożywczą, więc jest bezpieczna dla gryzienia, ssania i lizania. Żyrafa jest wspaniałym odpowiednikiem smoczka – można ją possać, ale nie zostaje w buzi i nie osłabia mięśni co może mieć miejsce w przypadku długotrwałego ssania palca czy smoczka.

Oryginalny zapach sprawia, że Sophie jest zabawką wyjątkową i łatwą do identyfikacji dla niemowlęcia spośród innych jego zabawek. Kształt i rozmiar (18 cm) idealnie pasują do malutkich rączek oraz buźki. Szczególnie można to docenić w okresie ząbkowania malucha, gdy Sophie przynosi ulgę dzięki gryzieniu, swędzącym i obolałym dziecięcym dziąsełkom. Naturalne materiały gwarantują bezpieczeństwo dziecku, kosztem wyglądu żyrafki. Sophie to przecież naturalny produkt, który na skutek intensywnego użycia traci łatki, bo farba się po prostu zjada, a sam lateks ciemnieje pod wpływem światła. Taka swoista „biodegradowalność” po długim i intensywnym „spożyciu” przez dziecko, wcale nie jest wadą. Naturalność Sophie zawsze była w cenie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dziecko więc otrzymuje wraz z Sophie nie tylko towarzyszkę zabaw, ale i pomoc w nauce. Żadna inna zabawka nie wpływa jednocześnie na wszystkie zmysły malucha, sprawiając w tak prosty sposób tak wiele radości. I to niezawodnie od 55 lat!


Artykuł powstał we współpracy z Żyrafką Sophie 😉

 


Macierzyństwo Święta

„Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności.”. Brawo MY! A twój syn „coś” potrafi zrobić SAM?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 grudnia 2015
Fot. iStock / RyanJLane
 

– Nie ma już fajnych mężczyzn. Wszyscy sensowni „zajęci”. – narzekają znajome. – Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności. – rozczarowane kolejnymi, nieudanymi znajomościami podsumowują ród męski bezlitośnie. Nawet ostatnia rozmowa z przyjaciółką przynosi jednoznaczne wnioski: facet w jej życie wprowadził głównie chaos, zamęt i dwa razy więcej prania. Tylko, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Jeśli mężczyznę od małego wychowujemy zgodnie z samosprawdzającą się przepowiednią „boys will be boys”, to sorry, ale nie ma co się dziwić. Chłopcy pozostaną chłopcami.

„Daj, to jest trudne” –  babcia zdejmie kurtkę, mama odstawi adidasy…

Ech, wychowanie. Trudna sprawa, jak się coraz częściej przekonuję, nie tylko za sprawą mojej uroczej dwójki dzieciaków. Zwykły poranek w szkolnej szatni. Odprowadzam siedmioletnią córkę na zajęcia. Dziewczynka, tak jak inne koleżanki przebiera się sprawnie, odstawia buciki do szafki, chowa kluczyk do plecaka. W tym czasie pojawia się jej kolega z klasy, ze swoją babcią. Chyba się nie wyspał, mina „zabójcza”. Opiekuńcza babcia rozpina i zdejmuje mu kurtkę, czapkę, rękawiczki… A on stoi. I czeka. Rozglądam się po szatni. Tuż obok, całkiem spory chłopak, czwartoklasista, nieudolnie rozpina kurtkę. Spokojnie, z odsieczą biegnie już mama. – Daj, rozepnę. Spakowałam ci jabłko, obrane. Pokroiłam. – mówi. W ręku trzyma kapcie na zmianę. Ustawia je równo, tuż pod nogami chłopca, a potem biegnie (!) do szafki, żeby odstawić zabłocone adidasy. A chłopiec stoi. I czeka. Niedługo przerośnie mamę.

… a dziewczynka da radę sama

Spoglądam na moją córkę. Od kilku minut gotowa, zerka na kolegę z klasy. We dwoje raźniej wejść w szkolny chaos. Chłopiec wyciąga w jej kierunku paczkę z chusteczkami – Wyjmiesz mi, bo nie mogę – mówi tonem mało uprzejmym. Szczerze mówiąc, nawet nie próbował… Ale babcia już wyrywa mu paczuszkę. – Daj, daj ja wyjmę, to jest bardzo trudne wyjąć te chusteczki.
– Wiesz, jak będziesz dłużej czekać, to się spóźnisz na lekcję – mówię do córeczki. I uderza mnie jedna rzecz. W dorosłym życiu jest przecież czasem podobnie… Ile znam zdolnych, fajnych kobiet w związkach z mężczyznami, którzy je tak „opóźniają”? Ale ONE idą dalej z NIMI w to życie, bo z facetem, jaki by nie był „jakoś raźniej”.
Oczywiście, wychowanie to obowiązek obojga rodziców. Tata powinien być dla chłopca męskim wzorcem. Tylko jak, skoro sam słyszy: „facet to duże dziecko”? Jak ja nie lubię tego powiedzenia! Oznacza ono tyle, co „nie wymagaj od niego przypadkiem zbyt wiele”. A czym jest to „zbyt wiele”? Podstawowymi, codziennymi czynnościami. Nic trudnego: pranie, sprzątanie, ułożenie dziecka do snu. Przygotowanie posiłku, troska o najbliższych.

Zrobiłeś pranie? Ale ty jesteś dzielny…

Znacie ta litościwe spojrzenia, gdy podczas rodzinnego obiadu mężczyzna zabiera się za sprzątanie ze stołu? Zaraz zrywa się tłum pań chętnych do pomocy. – Ty to masz szczęście – mówią do jego partnerki (koniecznie głośno, by tylko ON usłyszał) z niekłamanym podziwem. Mąż mojej przyjaciółki uwielbia w takich sytuacjach podgrzewać atmosferę. – Kochanie, uważaj z tym winem, bo zaplamisz bluzkę. Pamiętasz jak trudno było mi sprać tę ostatnią? – trąbi z miną niewiniątka. – Ideał … – rozlegają się szepty, a moją przyjaciółkę, kobietę pracującą i zawodowo i domowo, szlag trafia. No bo jak ona zapierała jego skarpetki po meczu z kolegami, to nikt jej za to pod niebiosa nie wynosił…

Rozumiem, często dzielimy się obowiązkami. On zarabia na dom, ona ten dom ogarnia. Dzieci, zakupy, codzienne obowiązki. Ale są takie domy, gdzie kiedy przychodzi sobota, on odpoczywa, a jej dzień dalej nie różni się od pozostałych sześciu w tygodniu. Albo inaczej: zdarza się choroba, nagły wyjazd. On zostaje z dziećmi, bierze sobie wolne od pracy. I zaraz zjawia się tłum chętnych do pomocy pań. Mama, teściowa oświadczają: „Przecież sam sobie nie poradzisz”. No tak, zupełnie jak w tej szatni. Sam przecież chusteczki z paczuszki nie wyjmiesz.

Na litość boską, zacznijmy wymagać od mężczyzn tyle samo co od siebie! Uczmy chłopców samodzielności, dbania o dom, troski o najbliższych. Od małego włączajmy w domowe obowiązki. Wychowujemy dziewczynki na dzielne, odpowiedzialne i zaradne osoby. A chłopców ciągle jeszcze na „zawieszonych w bliżej nieokreślonej przestrzeni Piotrusiów Panów. I w dużych i małych utrwalamy przekonanie, że o ich wartości świadczy sam fakt, że są mężczyznami. Czy takich partnerów widziałybyśmy u boku naszych córek…?


Macierzyństwo Święta

Niech twoje dziecko stanie się Atopowym Bohaterem!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 grudnia 2015
Fot. Materiały prasowe / autor ilustracji Jona Jung

Dzieci różnią się od siebie w mniejszym bądź większym stopniu cechami fizycznymi czy osobowością. Są niepowtarzalne, wyjątkowe, dla każdego rodzica najpiękniejsze na świecie. Niestety, kiedy malucha dotyka choroba, dla tak różniących się od siebie istot, ma ona podobny przebieg. Wyjątkowo uwidacznia się to w chorobach skóry, które mogą przyćmić dobre samopoczucie i pewność siebie dziecka. Tak się dzieje w przypadku atopowego zapalenia skóry (AZS). Na szczęście jest sposób na to, by walczyć nie tylko z przykrymi objawami, ale i niską samooceną atopika.

Raz, dwa, trzy, cztery, atopik!

Taka wyliczanka powinna zacząć rozmowę na temat ASZ. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale już co 5 dziecko cierpi na atopowe zapalenie skóry. Trzeba więc uświadomić sobie, jak wiele jest atopików wśród nas, i że ich delikatna skóra potrzebuje szczególnie troskliwej pielęgnacji. 

Atopowe zapalenie skóry jest przewlekłą, zapalną chorobą skóry na podłożu alergii. Czynnikami odpowiedzialnymi za powstawanie objawów skórnych są alergeny, zarówno pokarmowe, jak i powietrznopochodne (roztocza kurzu domowego, sierść zwierząt domowych, kontakt z dymem nikotynowym). Zmiany chorobowe mogą również nasilać się pod wpływem czynników takich jak: zanieczyszczenie środowiska, nadmierna lub nieprawidłowa higiena, nadużywanie środków piorących czy myjących, kontakt skóry z detergentami. Również stres ma ogromny, negatywny wpływ na nasilanie się przykrych objawów skórnych. U dojrzałych osób powoduje on nie tylko powstawanie zmian, ale powstałe zmiany nasilają go, ponieważ W AZS zmiany skórne często są umiejscowione na twarzy, szyi, nadgarstkach, kończynach, a więc trudno jest je ukryć. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

To “tylko” skóra, czy można przez nią naprawdę cierpieć?

Nie można bagatelizować AZS, tu nie chodzi jedynie o kosmetyczny defekt. Specjaliści dobrze poznali już specyfikę tej choroby, więc z kompetentną wiedzą w tym zakresie,  wychodzą  jak najszerzej do społeczeństwa.

Lek. med. Lidia Ruszkowska, dermatolog, ordynator Oddziału Dermatologii Dziecięcej w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym tłumaczy, jak potężne, negatywne oddziaływanie na atopików ma właśnie ich choroba:
Pacjent nie jest w stanie ukryć swojego odmiennego wyglądu. To sprawia, że w środowiskach przedszkolnych i szkolnych dzieci chore na AZS są odrzucane przez rówieśników. Wynikiem tego jest rozwijanie się u nich lęku, frustracji, czy nawet depresji (…) Dodatkowym czynnikiem wykluczającym z towarzystwa jest konieczność odpowiedniego doboru ubrań, ograniczenie uczestnictwa w spotkaniach towarzyskich (dieta!), czy wyjazdach klasowych. U wszystkich pacjentów zmianom skórnym towarzyszy świąd i jest on objawem, który najbardziej dokucza chorym. Przewlekły czy napadowy świąd doprowadza do zaburzeń snu, zmęczenia i zaburzeń koncentracji.”

Przyszła pora na oswojenie swędzącego potwora

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe/ autor ilustracji Jona Jung

Dla budowania u dziecka poczucia własnej wartości, i ułatwienia mu funkcjonowania z chorobą, samo tłumaczenie może nie wystarczać. Szczególnie gdy dziecko musi radzić sobie na swój sposób z emocjami, których rodzice woleliby mu oszczędzić: wstydem, irytacją, lękiem, nieśmiałością oraz bezsilnością. Otoczenie reaguje różnie, więc poza własnymi odczuciami, maluch musi stawić czoło zaczepkom, złośliwym uwagom czy próbie izolacji przez zdrowe dzieci. Ból wynikający ze zmian chorobowych dodatkowo obniża samopoczucie dziecka, więc obowiązkowo należy przeciwdziałać wszystkim negatywnym konsekwencjom, dla dobra dziecka. Dziecko najłatwiej zrozumie sytuację i zmierzy się z tym, co sprawia kłopot, lub czego nie rozumie, dzięki mocy terapeutycznej bajki.

Bajki mają terapeutyczną moc, dzięki Atopowym Bohaterom

Bajka jest pełna magii, w niej dzieci czują się bezpieczne. Dzięki bajkom dziecko poszerza własne horyzonty, zdobywa wiedzę na temat możliwych rozwiązań. Poprzez bajkowych bohaterów nabiera mocy i wiary w siebie, gdy to co co niemożliwe, staje się możliwe.

To działa w prosty sposób, gdy treść bajki przenika do dziecka i zaczyna na nie powoli wpływać. W pewnym momencie dziecko zostaje sam na sam z wybranym przez siebie bohaterem, identyfikuje się z nim. Wówczas w wyobraźni dziecka rozpoczyna się proces zmiany. Posługując się bajką, dajemy mu możliwość wejścia w rolę bohaterów, zdejmując z niego konieczność mówienia o sobie samym. Wyobrażając sobie, jak i dlaczego ktoś może czuć się w określonej sytuacji, zacznie lepiej rozumie otaczający go świat. Zaczyna też dostrzegać możliwe rozwiązania. Bajki uczą rozpoznawania i nazywania własnych oraz cudzych emocji, pokazują jak można wyrażać emocje werbalnie i niewerbalnie. Bajkoterapia to także doskonały sposób na budowane więzi rodzica z dzieckiem. To pozwala nawiązać bliższy kontakt z maluchem, zrozumieć jego sytuację, emocje, sposób patrzenia na świat, łatwiej jest udzielić mu wsparcia.

Aby ułatwić dzieciakom radzenie sobie z sytuacją, marka Emolium, wraz z wsparciem Instytutu Matki i Dziecka, Polskiego Instytutu Dermatologicznego oraz Komitetu Ochrony Praw Dziecka, stworzyła wyjątkową kampanię dedykowaną atopikom. W ramach kampanii Atopowi Bohaterowie, powstaje szczególna bajka. Autorka bajek dla dzieci Roksana Jędrzejewska – Wróbel we współpracy z psycholog dziecięcą Martą Żysko – Pałubą i rodzinami atopików, tworzy bajkę terapeutyczną dla dzieci chorych na AZS. Bajka będzie składać się z kilku odcinków pokazujących najbardziej popularne atopowe problemy i związane z nimi emocje. Kolejne części bajki powstaną we współpracy z atopikami i ich rodzicami.

Pierwszy odcinek bajki pt. „Swędzący potwór” ukaże się już w grudniu. Warto śledzić kanały kampanii, a informacji na jej temat udziela Katarzyna Rykaczewska katarzyna.rykaczewska@havasww.com.

 Zachęcamy też do udziału w konkursach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką Emolium


Zobacz także

Pielęgnacja oczu noworodka – krok po kroku

„Nie ma dzieci – są ludzie”. 12 myśli Korczaka, które sprawiają, że zaczynamy widzieć więcej

Co się dzieje z twoim mózgiem, kiedy zostajesz rodzicem