Lifestyle Macierzyństwo

Wiesz co to znaczy, czuć nienawiść do własnej córki? Dla niej wszystko się zaczyna, a mi coraz trudniej patrzeć na nią z miłością

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 grudnia 2016
Wiesz co to znaczy, czuć nienawiść do własnej córki? Dla niej wszystko się zaczyna, a mi coraz trudniej patrzeć na nią z miłością
Fot. iStock/wundervisuals
 

Matka i córka. Dwie kobiety, dwie wrażliwości, dwie odrębne, a jednocześnie bardzo podobne do siebie osoby. Kiedyś bardzo sobie bliskie, prawie nierozłączne. Razem przeszły domowe piekło, razem dźwigały ciężar odejścia: jedną opuścił mąż, drugą ojciec. Wtedy, w tamtym najcięższym okresie były dla siebie wsparciem, swoją nadzieją, napędem do działania, motywacją. Dziś więcej je dzieli niż łączy. Dlaczego?

Kasia

Mam 52 lata. Dziwny, trudny wiek dla kobiety. Niby jeszcze nie taka starość, ale już nie młodość, która może wszystko. Nie wiem nawet, czy ciągle jestem jeszcze kobietą, czy tylko jakimś dziwnym stworem, czymś „nieokreślonym”. Przynajmniej ja tak właśnie odczuwam ten stan. Sześć lat temu zostawił mnie mąż, od tamtej pory nie było mężczyzny w moim życiu. Odszedł do innej, młodszej. Jak mogłam się z tym czuć? Jakbym zawiodła, nie spełniła jego oczekiwań, była niekompletna, niewystarczająca. Nie – kobieta.

Samotność? Tak, bardzo. Wieczorami czuję się bardzo samotna, zwłaszcza, że moja córka jest już dorosła, często wychodzi ze znajomymi. Ma swój świat, swoich znajomych. Swojego chłopaka i plany, których ja już nie robię. Jest między nami mur, ściana. Nie wiem jak i kiedy wyrosła, ale wiem, że coraz trudniej znaleźć nam do siebie drogę. Coraz częściej słyszę, że ona chce się wyprowadzić, coraz rzadziej rozmawiamy ze sobą o tym, co u niej, u mnie. Coraz bardziej nerwowo odpowiadam na jej pytania. Coraz trudniej mi na nią patrzeć z miłością, choć kocham ją niemożliwie.

Kiedyś było inaczej. Maja bardzo mnie wspierała, kiedy mój mąż postanowił odejść i potem, w trakcie rozwodu również. Tak, płakałam jej w ramię, choć pewnie powinnam pokazać, jak być silną. Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu, chodziłyśmy razem do kina, jeździłyśmy na wakacje w góry. Wiedziałam o jej smutkach, radościach, dopingowałam do szkolnych sukcesów, znałam imiona przyjaciółek i pierwszej miłości.

Potem pojawiło się w mnie to okropne uczucie, z którym nie potrafię sobie poradzić. Nie wiem nawet jak to dobrze opisać. Jest we mnie i żal i zazdrość i lęk. Boję się momentu, w którym odejdzie by żyć swoim życiem i boję się tego, jaka jest wspaniała.

Patrzę na moje dziecko i widzę piękną, młodą kobietę. Jest mądra, odważna i ambitna. I ma przed sobą całe życie, wszystko się dla niej zaczyna.

Patrzę na jej ciało – młode, pełne energii. Gładkie. Na gęste, ciemne włosy i rzęsy, takie, jakich ja nigdy nie miałam. Na jej odwagę i swobodę, kiedy rozmawia z mężczyznami. Tego luzu w sobie też nie miałam, ani tej mądrości, a może intuicji co do mężczyzn.

Maja jest zakochana, ma chłopaka, starszego o trzy lata. Wydaje mi się, że to mądry, dobry facet. Opiekuńczy. I tego też jej zazdroszczę. Są takie momenty, kiedy mam ochotę odwrócić wzrok, nie zauważać ich spojrzeń, czułości, pocałunków. Kiedy mam ochotę wykrzyczeć: i tak wam się nie uda.

Wiesz, co to znaczy dla matki, czuć to wszystko?

Kocham moje dziecko. Nienawidzę się za te uczucia, ale nie potrafię sobie z nimi poradzić. Pomóż mi.

Maja

Mam 19 lat. Sześć lat temu tata zostawił nas – mnie i mamę dla innej kobiety. Zostałyśmy same. Mama płakała, leżała na podłodze i płakała. Tygodniami. Opuściłam trzy dni szkoły, ona tydzień w pracy.  Przynosiłam jej herbatę z cytryną i robiłam kanapki. Z czasem płakała coraz rzadziej, ale smutek w jej oczach został do dziś. Kocham moją mamę, ona jest dla mnie wszystkim. Chciałabym, żeby spotkała jeszcze kogoś, kto by ją pokochał, dla kogo znowu zaczęłaby się uśmiechać. Ona na to zasługuje. Nie wiem, czy to się kiedyś wydarzy, bo mama nigdzie nie wychodzi. Praca- dom –sklep, czasem teatr, z tą samą przyjaciółką. Kiedyś jeszcze kino, zawsze ze mną. Ale ostatnio wszystko jest inaczej. Mama odsunęła się ode mnie.

Mam chłopaka, przyjaciół, jestem szczęśliwa. Zaczęłam studia, pierwszą pracę. Nic wyjątkowego, ale nie muszę prosić ojca o pieniądze. Nienawidzę prosić go o pieniądze. Kiedy najważniejszy dla ciebie facet, facet, którego uważałaś za ideał, znika w taki sposób z twojego życia, kiedy w taki sposób traktuje twoją matkę, trudno potem spotykać się z nim co dwa tygodnie na herbatkę i opowiadać jak to ci jest właściwie w tym życiu, jak tam stopnie i czy nie sprawiasz kłopotów w domu, a potem brać od niego kieszonkowe. Jakbyś nie pamiętał, tato, nigdy nie sprawiałam kłopotów w domu i zawsze przynosiłam ze szkoły dobre stopnie.

W przyszłym roku chciałabym wyprowadzić się z domu, wynająć mieszkanie, zacząć żyć „na swoim”. Z mamą coraz trudniej znaleźć mi wspólny język. Jest między nami tak dziwnie teraz, tak pusto. Nie chcę jej zostawiać, ale czuję, że jej przeszkadzam, że ta przestrzeń należy tylko do niej. Chciałabym się mylić. Kiedyś było inaczej.


Wysłuchała: Anna Frydrychewicz


Lifestyle Macierzyństwo

Pierwsza randka. Zamień stres na dobrą zabawę w trzech krokach

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 grudnia 2016
Fot. iStock / gilaxia
 

Spotkanie na pierwszej randce zawsze wywołuje niesamowite emocje. Radość i ekscytacja miesza się naprzemiennie z obawami, jak to będzie, czy czeka nas fascynacja, czy niemiłe rozczarowanie drugą osobą. Niezależnie od tego czy jesteś bardziej, czy mniej śmiała, trema i tak może cię zjadać.

Nawet, jeśli trudno ci opanować myśli już na kilka dni przed spotkaniem i po raz kolejny przerzucasz ubrania w szafie zastanawiając się , co na siebie włożyć, ochłoń.

To prawda, że im bardziej zależało ci na spotkaniu, tym trudniej opanować drżenie rąk i najdziwniejsze myśli tłukące się po głowie. Ale nieustanne rozmyślanie i zastanawianie się nad potencjalnymi scenariuszami randki, zamiast ci pomóc, jedynie zaszkodzi. Nakręcisz się niepotrzebnie i zafundujesz sobie jeszcze większy stres. A to przecież to (mimo wszystko TYLKO) randka, a nie najważniejszy w życiu egzamin.

Pierwsza randka – chcesz pozytywnych przeżyć? Wyluzuj i wykonaj te 3 kroki

1. Bądź uczciwa

Zarówno wobec siebie, jak i tej drugiej osoby. Mimo wielkiej pokusy, nie udawaj kogoś innego niż jesteś w rzeczywistości. Nawet jeśli uda ci się przetrzymać z maską na twarzy, to zapamiętać wszystko co, co zostało przez ciebie powiedziane i się w tym nie pogubić jest niezwykle trudne. Poza tym, ten sposób wcale nie należy do najlepszych, by wywrzeć jak najlepsze wrażenie na kimś.

Trudno będzie ci się wyluzować, poczuć swobodnie, gdy cały czas będziesz musiała o czymś pamiętać. Zatracisz własną autentyczność, pogubisz się w najdrobniejszych szczegółach. A jeśli ta druga osoba będzie cię wyjątkowo uważnie słuchała, szybko wyłapie twoją próbę zgrywania kogoś, kim nie jesteś. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, co mówić i robić na pierwszej randce, zawsze zadaj sobie pytanie, czy jesteś szczera w swojej postawie. Szczerość zawsze się obroni, a zdjęcie fałszywej maski, co kiedyś musi nastąpić, może bardzo rozczarować.

2. Odrzuć oczekiwania

Nie, nie o to chodzi, by pójść na randkę z byle kim, byle gdzie. Ale nawet jeśli umawiasz się z facetem, który w twoich oczach jawi się jako ten „naj”, nie obiecuj sobie ani po randce, ani po nim niczego wielkiego. Super, jeśli się okaże, że on faktycznie jest spełnieniem twoich marzeń. Fajnie, jeśli dostrzeżesz w tym szansę na dobrą relację. Ale nie uda się ta sztuka, gdy zawiesisz mu poprzeczkę ekstremalnie wysoko. Który facet jest w stanie przetrwać bez uszczerbku na wizerunku, konfrontację z twoimi marzeniami i oczekiwaniami?

Nie oczekuj również, że oto idziesz na spotkanie z tym jedynym. Nastaw się inaczej, zdrowsze i dające większe możliwości jest podejście znajdź „kogoś fajnego”, co otworzy cię na różne możliwości. Słuchając drugiej osoby, masz dobry czas, by uświadomić sobie to, czego zdecydowanie nie chcesz widzieć u potencjalnego partnera. Nawet, jeśli się tym razem nie uda, być może zyskasz przyjaciela, który odegra ważną rolę w twoim życiu. A może nigdy już nie zobaczysz danej osoby ponownie. Czasem szansę otrzymujemy tylko jedną, a randki są doskonałą okazją, by doświadczyć obecności nowej osoby oraz dowiedzieć się czegoś także o sobie.

3. Skup się na swoich emocjach

Gdy odrzucisz oczekiwania dotyczące randki i drugiej osoby, skup się na tym, co masz w swojej głowie. Pamiętaj, że relacje powstają w oparciu o stworzenie przestrzeni dla nowych emocji i przeżyć. Jeśli kierujesz się jedynie sztywnymi kryteriami ze swojej listy, możesz się rozczarować. Nawet, jeśli się wahasz, czy po tej randce umówić się na kolejną z tym samym facetem, zaryzykuj. Czasem za pierwszym razem powstaje w naszych głowach zniekształcony obraz, który zniechęca do kontynuowania znajomości, być może niesłusznie. Jeśli nie masz z kolei wątpliwości, że to nie to, nie trać cennego czasu.

Pamiętaj także, że analizowanie każdej sekundy spotkania, rozprawianie nad jego szczegółami i szukanie porad u przyjaciółek, niewiele ci da. Bądź sobą, baw się dobrze i pamiętaj o tych 3 krokach, które najkrótszą drogą zaprowadzą cię do szczęścia.


źródło: www.psychologytoday.com


Lifestyle Macierzyństwo

Czy w sercowych sprawach powinnyśmy polegać na radach przyjaciółek?

Karolina Krause
Karolina Krause
9 grudnia 2016
Czy w sercowych sprawach powinnyśmy polegać na radach przyjaciółek?
Fot. iStock/martin-dm

Jest źle. Bardzo źle. Tym razem to ty powiedziałaś o to jedno słowo za dużo i otworzyłaś puszkę wszelakich nieszczęść. Wyrzuciłaś mu brak miłości do dzieci i to, że kompletnie się nie stara, a on tobie jeszcze więcej. Jednym słowem pokłóciliście się tak, że nie wiesz, jak to teraz odkręcić i czy ta historia w ogóle znajdzie swój happy end. Zalana łzami, jedną ręką, bez patrzenia na klawiaturę, wykręcasz już, znany na pamięć, numer do najlepszej przyjaciółki. Zanim jednak to zrobisz, poczekaj. Zatrzymaj się i pomyśl przez chwilę, jakie konsekwencje dla całej waszej szczęśliwej trójki wynikną z tego, co za chwilę ma się wydarzyć.

Królowa dramatu

Załóżmy przez chwilę, że to robisz – dzwonisz do niej i wylewasz na nią całą swoją falę goryczy. W złości i żalu mówisz jej, jaki to z niego cham i prostak, że w ogóle cię nie szanuje i w ogóle zastanawiasz się co ty takiego w nim widziałaś, bo chyba nie kasę (z tym zawsze było u was krucho). Oczywiście dodajesz do tego odrobinę melodramatu, wspominając, że pewnie z Krzyśkiem, to by tak nie było (Krzysiek – twoja poprzednia miłość, facet którego zostawiłaś, bo bałaś się emocjonalnie zaangażować). No i nie byłabyś sobą, gdybyś na wstępie nie dodała, że znowu zapomniał o waszej rocznicy. Ok, może tym razem nie byłaby to do końca, ale jak już wylewać smutki to na całego.

Przekonana o  całkowitej niewinności, jaką w sobie skrywasz, przyjaciółka staje po twojej stronie. Współczuje, pociesza, doradza, a w myślach sama zaczyna wieszać psy na twoim partnerze. O czym nie piśnie tobie ani słowa, rzecz jasna. W końcu jaka byłaby z niej przyjaciółka, gdy jawnie nie akceptowała twojego partnera?

Konflikt interesów

Po całej rozmowie dziękujesz jej za wszystko i pomału wracasz do swojego życia. Mija kilka dni, wy już dawno zdążyliście się pogodzić. A ona nagle dzwoni i mówi, że chce się spotkać. Rozanielona od ucha do ucha, dajesz mężowi krótkie wskazówki, dotyczące planów waszych dzieci, na resztę tego wspaniałego dnia, a zakładając buty ( skacząc przy tym na jednej nodze), wyrzucasz z siebie urywkowe zdania – Anka. Nie wiem kiedy wrócę. Nie czekaj z kolacją!

Cudem udaje ci się dotrzeć na miejsce w zaledwie półgodziny. Ściskasz ją, całujesz i już chcesz jej opowiadać jaka to jesteś szczęśliwa, ale widzisz, że ewidentnie coś nie gra. No bo, jak mogłoby grać skoro dopiero co ocierała ci łzy przez telefon? Chwilę temu wspólnie wymieniłyście hipotetyczne konsekwencje twoje przyszłego rozwodu. A ty teraz z twarzą zakochanej nastolatki, chcesz jej tu opowiadać, jaka to jesteś spełniona w swoim małżeństwie? Zapomnij.

Kilka tygodni później znowu dzwonisz, tym razem zapraszając ją na przyjęcie, z okazji niespodziewanego awansu w pracy, a ona wykręca się jakąś tanią wymówką. Przyciśnięta do ściany mówi w końcu, że zwyczajni nie w smak jej patrzeć na twój cały mezalians. Na co ty jeszcze bardziej się wściekasz, zarzucając, że nie potrafi cieszyć się twoim szczęściem. I tak tworzy się kolejny impas. Tylko, że z tego nie uda ci się tak łatwo wykaraskać. Bądź co bądź, nie mieszkacie w końcu, tym samym domu i nie musicie siebie codziennie oglądać. A to znacznie utrudnia sprawę.

Emocjonalny filtr

Często wydaje nam się, że przyjaciółka to najlepsza osoba, do której mogłybyśmy się zgłosić po poradę w sercowych sprawach. W końcu przyjaźnicie się od lat, macie do siebie wzajemnie zaufanie i w każdej innej sprawie zawsze mogłyście na sobie polegać. Zapominamy jednak, że nasza powierniczka sekretów też ma swoje uczucia. A jej opinia o naszym partnerze może ulegać zmianie, w zależności od tego, co na jego temat usłyszy z naszych ust. W złości mówimy czasem różne rzeczy, choć często wcale tak nie myślimy. Nawet, jeśli przyjaciółka zdaje sobie z tego sprawę, to podświadomie może przyjmować nasz negatywny punkt widzenia. Może to powodować w niej mieszane uczucia w stosunku do naszego partnera, a czasami nawet wewnętrzną niechęć.

Większości z nas zdarzyło się popełnić ten błąd, w taki lub inny sposób. Dobrze byłoby choć odrobinę „przecedzić” część negatywnych uczuć zanim podzielimy się z nimi dobrym przyjacielem. Aby nie nadwyrężać naszej przyjaźni i uniknąć kolejnych powtórek z wątpliwej rozrywki. Następnym razem, gdy między tobą a twoim partnerem znowu porządnie się zagotuje, zastanów się, czy powinnaś powiedzieć jej absolutnie wszystko. Może warto prześledzić swoje myśli i emocje, a nawet je zapisać, zanim podzielimy się tym z innymi.

Prawdziwy przyjaciel to rzadki skarb. Jeśli właściwie będziemy się z nim obchodzić możemy zdecydowanie więcej zyskać niż stracić. Chociażby obiektywny feedback, a obiektywność to coś, czego bardzo dzisiaj potrzebujemy, by widzieć świat takim, jaki rzeczywiście jest.


Zobacz także

Czy ty też jesteś „niewystarczająco dobra?”

Gina Stewart, czyli najseksowniejsza babcia na świecie podbija Internet. Zgadnijcie, ile ma lat

„Pamiętaj, że ludzie są tylko ludźmi i popełniają błędy, Ty też je popełnisz i masz do nich prawo”. Akcja „List do dziecka”