Macierzyństwo Psychologia

„Uważaj! Bo: upuścisz, upadniesz, przewrócisz się. Nie wchodź, bo spadniesz!”. Dr Aleksandra Piotrowska o budowaniu pewności siebie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. iStock / vgajic
 

Wiara we własne siły to moc, która napędza nas działania, motywuje i kształtuje nasze poczucie wartości. Warto budować ją w naszych dzieciach od małego. O tym jak to robić efektywnie rozmawiamy z psychologiem dziecięcym, panią dr Aleksandrą Piotrowską.

Anna Frydrychewicz: Czy pewność siebie to cecha wrodzona, czy coś, co można wyćwiczyć?

Aleksandra Piotrowska: Są pewne wrodzone cechy, które mogą ułatwiać lub utrudniać budowanie dobrej pewności siebie, jednak generalnie rzecz biorąc to jest struktura nabywana w trakcie życia. Nie przychodzimy na świat z dużą pewnością siebie, ale też nie rodzimy się jako osoby szalenie niepewne. Doświadczenia, które gromadzimy w różnych momentach życia wpływają na nas, powodując taki a nie inny rozwój.

Co może nie dopuścić do zbudowania pewności siebie u dzieci?

Bardzo często zdarza się taka oto sytuacja: rodzice lub opiekunowie pełni dobrych chęci chcą uchronić dziecko przed jakimiś faktycznymi albo wyimaginowanymi zagrożeniami. Powtarzają więc maluchowi wiele razy w ciągu dnia: Uważaj! Bo: upuścisz, upadniesz, przewrócisz się. Nie wchodź, bo spadniesz! Uprzedzają dziecko, że podejmowana przez nie aktywność przyniesie niedobre rezultaty. I w ten sposób postępują osoby kochające, troszczące się o dziecko, prawda? Tylko to jest niekoniecznie rozsądne, korzystne dla dziecka przejawianie miłości. Inna  sytuacja: chcący jak najlepiej rodzice sądzą, że muszą dbać o to, żeby dziecko dążyło do perfekcji, robiło wszystko jak najlepiej. W związku z tym nieustannie komentują dziecięce dokonania uwagami krytycznymi, wytykają, co by można było zrobić lepiej, co trzeba poprawić. W ich mniemaniu w ten sposób ukształtują w dziecku ambicję, dążenie do wysokiego poziomu własnych działań. A tak naprawdę kształtują w ten sposób niepewnie siebie i swoich możliwości maleństwo.

Jak w takim razie budować tę pewność siebie od małego?

Zachęcać do aktywności – nie zmuszać, ale zachęcać do tego, żeby dziecko próbowało wielu różnych rodzajów działań. Jednocześnie uprzedzać, że jeśli za pierwszym razem się nie uda, to żaden problem – uda się za drugim albo może dopiero za dwunastym. Ważne, żeby próbowało. A potem też nie chwalić dziecka za wszystko, bo to nie jest droga do ukształtowania pewności siebie. Trzeba chwalić rozsądnie. Przede wszystkim zwracać uwagę na włożony przez dziecko w jego dokonania wysiłek.

Na to, że się postarało?

Na wysiłek, to jest bardzo ważna rzecz. Bo wtedy nawet jak efekt nie będzie satysfakcjonujący, to jest inny, obiektywny powód do tego, by odczuwać zadowolenie z siebie: włożyłam dużo wysiłku. Ale jeśli pociecha zbytnio się nie wysiliła i efekt jest mizerniutki, trzeba na spokojnie dziecku powiedzieć: Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy się na pewno postarałaś. Czyli należy kształtować w dziecku takie przekonanie, że jeśli nie uzyskuje zadowalającego efektu, to nie dlatego, że jakieś jego stałe cechy (np. zbyt  niskie zdolności) mu to uniemożliwiły. Jeśli czegoś nie dało rady zrobić, to dlatego że na przykład niewłaściwie się do tego zabrało, włożyło za mało wysiłku, za mało starań. Albo nie przygotowało się do działania, tak jak to było potrzebne.  Należy zwracać uwagę na to, żeby dziecko dostrzegało chwilowy charakter przeszkód – nie dałam rady, bo niewystarczająco przygotowałam teren, ale następnym razem już tego błędu nie popełnię  .

Jakie są nasze rodzicielskie błędy?

Najgorsze co można zrobić, to krytykując dziecko mówić: E, bo ty to jesteś taki niedbały (niezdolny, bez talentu, pechowy itp.), bo ty to nigdy nie robisz nic porządnie. W ten sposób przekazujemy małemu człowiekowi informację o tym, że to co mu przeszkadza w działaniu, ma charakter stały, niezmienny. To jest podstawowy błąd.

Czasem dziecko traci pewność siebie, bo grupa rówieśnicza daje mu boleśnie odczuć, że jest inne. Na przykład wygląda inaczej…

Ta inność dotycząca wyglądu jest zauważana i wytykana coraz wcześniej. Tutaj i jako nauczycie i jako rodzice, wychowawcy musimy działać nie na zasadzie pogotowia ratunkowego, ale raczej zapobiegać. Wybierajmy lektury, które dotyczą tego problemu, albo pokazujmy odpowiednie filmiki. Opowiadajmy zmyślone przez nas historie ujmujące problem, który zauważamy w klasie czy w otoczeniu dziecka. Pobudzajmy dzieci do refleksji i do rozmowy podprowadzając je w tę pożądaną stronę, dbając o to, żeby wnioski były właściwe.

Czemu służy akcja Atopowi Bohaterowie?

Ta akcja przede wszystkim ma pomóc uczyć dzieci dokonywać wyborów interpersonalnych oraz oceniać ludzi bez kierowania się cechami zewnętrznymi. To jest główna idea, bardzo ważna i potrzebna. Przecież mały człowiek od zawsze zwracał uwagę przede wszystkim na cechy fizyczne. Taki czterolatek w przedszkolu polubi kumpla z grupy, bo tamten ma duże kieszenie w spodniach.

To nam nie ułatwia sprawy…

Tak, dlatego trzeba pamiętać o jednym. Rodzimy się niejednakowi. Niektórym z nas jest łatwiej tę pewność siebie uzyskać, a niektórzy z nas są niemal skazani na to, że będą tymi nieśmiałymi, a nie przewodnikami stada. Tak jest w życiu: są brunetki i blondynki…Nie wszyscy mogą być przebojowymi, pewnymi siebie osobami. Powinniśmy też pamiętać, żeby nie stawiać przed dzieckiem oczekiwań, że musi być zawsze najlepsze ze wszystkich. Przecież to się niebywale rzadko zdarza, żeby dziecko było najlepsze w każdej dziedzinie. Takie przypadki bywają, ale całej „reszty” nie można z tego powodu poddawać krytyce, bo zabijemy jakiekolwiek szanse na pewność siebie.

Fot. Screen z YouTube Prudential Polska

Fot. Screen z YouTube Prudential Polska

dr Aleksandra Piotrowska – absolwentka psychologii na Uniwersytecie Warszawskim (specjalizacja: psychologia szkolna – w rozwojowa i wychowawcza) oraz psychologii pracy. Pracownik naukowy Wydziału Pedagogicznego UW. W pracy naukowej prowadzi badania m.in. dotyczące determinantów funkcjonowania pamięci człowieka, indywidualnych i rodzinnych wyznaczników dojrzałości szkolnej dziecka i jego funkcjonowania w szkole, wpływu temperamentu człowieka na jego funkcjonowanie społeczne. Ceniona specjalistka, autorka kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularyzatorskich.


Wywiad został przeprowadzony w ramach kampanii Atopowi Bohaterowie

 


Macierzyństwo Psychologia

Rozwiązanie konkursu „Zdradzamy sekrety – Twoje urodowe triki”

Redakcja
Redakcja
19 lutego 2016
Fot. Pexels / www.pexels.com / CC0 Public Domain
 

Dziękujemy wam za tak liczny udział w zabawie. Miło czytać wasze sposoby i przepisy na domowe i naturalne piękno! A jeszcze milej nam ogłosić wyniki konkursu.

Gratulujemy zwycięzcom!

Laureaci konkursu 

  1. Weronika Bach
  2. Marta Gawrońska
  3. Maria Curylo
  4. Marta Kulczyna
  5. Agnieszka Burek
  6. Lidia Drynda
  7. Anna Strój
  8. Krystyna Smuga
  9. Małgorzata Strzyżewska
  10. Marzena Pająk
  11. Marzena Anna Turaj
  12. Bernadeta Kobielak
  13. Katarzyna Jakuszko
  14. Ewa Lesniewska
  15. Maria Konieczny
  16. Kurczak Patrycja
  17. Ewa Mierzejewska
  18. Marta Ślęzak
  19. Paulina Siwak
  20. Ela Bentkowska

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 27.02.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

bioline_banner_770x380pix_1

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj: Nasiona Chia w kosmetyce? Jak najlepiej skorzystać z natury


 

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Macierzyństwo Psychologia

Jak nie budować sztucznych relacji

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. iStock / Rawpixel Ltd

Czasem nawiązujemy takie relacje, wchodzimy w takie związki (niekoniecznie miłosne) z innymi ludźmi, że gdy uda nam się z nich uwolnić, zachodzimy w głowę jak to się stało, że w ogóle się w takim punkcie życia znaleźliśmy. Relacje budowane nie z pobudek serca, pozytywnych emocji, nie na kanwie tego, co nas łączy – są sztuczne, nieprawdziwe. Nawiązujemy je z różnych powodów: dla chwilowego zysku, żeby osiągnąć sukces, „bo tak wypada”, bo trzeba kogoś „mieć”… Nigdy nie przyniosą nam autentycznego szczęścia, bo kilka podstawowych  spraw nie działa w nich tak, ja powinno.

Zawodzi komunikacja

Bo przecież przynajmniej jednej stronie w głębi serca nie zależy. A skoro nie zależy, wolimy oszukiwać się, nie mówić, nie szukać porozumienia, lecz grać „na przeczekanie”. Nieumiejętność albo brak woli szczerej rozmowy prędzej czy później i tak doprowadzi do pęknięcia tej bańki mydlanej. Wasze drogi rozejdą się po cichu, rozstaniecie się z niesmakiem albo z hukiem wylewając skrywane żale, pretensje i wyrzuty, które i tak były w tej relacji „tajemnicą Poliszynela”.

Nierozwiązane kwestie ciągle wracają

Borykacie się ciągle z tym samym, nie szukając rozwiązań. Jedno z was, a może oboje czuje się zawsze „bardziej” albo „mniej”. Brak tu równości (przynajmniej jedna strona ma poczucie krzywdy), brak troski (po co, skoro i tak, czuję się w tej relacji niekomfortowo), brak zaufania (na przykład po zdradzie w związku). Zamiatamy po dywan, a problemy piętrzą się, co jakiś czas dając o sobie znać ze zdwojoną siłą, bo wasza frustracja rośnie. W rezultacie sprzeczacie się coraz częściej o to samo.

Dobra mina do złej gry

Na zewnątrz jest pięknie, sielankowo. Wasze otoczenie nie może wyjść z podziwu jak wspaniale ze sobą współgracie. Znacie takie przypadki? Idealna para, idealna przyjaźń i sekret skrywany przez lata przed całym światem. A potem rozwód, rozstanie, koniec znajomości i szok znajomych. – Jak to? Przecież tak dobrze się rozumieliście. Tak pięknie razem wyglądaliście. Owszem, ale to tylko na zewnątrz. To było tylko takie przedstawienie, po mistrzowsku zagrane dla tych, co stoją obok. Tymczasem w domowym zaciszu między dwojgiem ludzi rozgrywały się sceny, w które nikt by nie uwierzył. Jakże to toksyczne.

Uzależnienie (od siebie)

Są takie typy toksycznych relacji, w których obie strony nie mogą bez siebie żyć. Ale wcale nie z powodu wielkiego, łączącego je uczucia, czy innych pozytywnych emocji. Tworzy się taka sieć oplatająca obie strony, która je od siebie uzależnia. To uzależnienie przynosi cierpienie, niemoc, poczucie, że jest się w pułapce bez wyjścia. Wyplatanie się z tych zależności wymaga często pomocy specjalisty

Ciągłe udowadnianie

Sobie wzajemnie: swojej racji, wyższości, siły. W szczerej, prawdziwej relacji, to jest niepotrzebne. Nie opiera się ona na ciągłej próbie sił i przeciąganiu liny na swoją stronę. Autentyczna relacja zakłada czerpanie siły (dla dwojga, dla wspólnego dobra) z różnic pomiędzy jej uczestnikami, nieprawdziwa zaś przynosi korzyści jednej ze stron z umniejszania wartości drugiej.

Brak perspektyw

Pozostając w sztucznych, nieprawdziwych relacjach (mimo, że mogą one trwać latami), znajdujesz się stale w martwym punkcie. W ostatecznym rozrachunku, w bilansie strat i zysków, z łatwością zapełnisz tę pierwszą tabelkę. Nie może być inaczej, skoro albo ty, albo ta druga strona nie traktujecie sprawy „na serio”. Sytuacja nie poprawi się, nie rozwinie, bo przecież to tylko „udawanie”, które solidnie namieszało w twoim życiu, skutecznie je komplikując. Dodatkowo czujesz, że jesteś sama.

Podstawą zdrowych związków, przyjaźni, dobrych znajomości jest ich autentyczność. Oparte na szczerości i dobrej woli dają to, co najlepsze: siłę do zmagania się z życiem, nadzieję i umiejętność dawania tego samego innym.


Zobacz także

Obóz kitesurfingowy dla mojego dziecka?

Mowa ciała. Sprawdź, co mówi twoje ciało

Mowa ciała. Sprawdź, co mówi twoje ciało

Mindfulness w 8 krokach. Trening uważności – by lepiej i pełniej cieszyć się życiem