Macierzyństwo

To co męskie…nie jest złe

Matka prawie zona
Matka prawie zona
20 maja 2016
 

Koraliki, kokardki, różowe sukienki i lalki… to nie dla mnie… ja wolę samochody, motocykle i galę boksu… i co mi zrobisz???

Pamiętam… jak byłam mała zawsze bawiłam się z chłopakami, bo z nimi fajnie było… samochody, baza, skakanie z daszku śmietnika na piasek. Z dziewczynkami też się bawiłam ale takiej frajdy już nie miałam… lalki, kokardki i zabawa w dom, niby fajne ale zawsze ciągnęło mnie do chłopaków. Później jak trochę podrosłam pomagałam wujkowi kiedy naprawiał samochód, podawałam mu klucze i inne pierdoły. Wbijałam gwoździe w deseczki, rozkręcałam zegarki, bawiłam się w koparce mojego ojczyma, który pracował na takim ciężkim sprzęcie i marzyłam, żeby zostać mechanikiem samochodowym a mama pozwalała zarwać noc, żeby obejrzeć walki Andrzeja Gołoty.

Jako nastolatka wybierająca sobie szkołę po gimnazjum, widziałam się w szkole pełnej chłopców jako „rodzynek”. Ale usłyszałam wtedy, że dziewczyna jako mechanik samochodowy to wstyd… jak to… piękne dłonie wysmarowane smarem??? Sami chłopcy a Ty jedna??? Mechanik to facet, brudny, upaćkany a nie dziewczyna, która ma wyglądać pięknie, ma być zadbana. I PUFFFF… marzenie pękło jak bańka mydlana.

Lecz zamiłowania nie odeszły, w szkole dalej zadawałam się z chłopkami, samochody i motocykle dalej kochałam i kocham a gali boksu czy MMA sobie nie odpuszczę.

Patrząc na moją córkę , która również bawi się z chłopcami, skacze po drzewach i wskakuje na stół kiedy słyszy motocykl za oknem, tylko po to żeby go zobaczyć, wiem , że nie mogę jej tego zabrać. Wiem, że pasja zaszczepiona od małego jest bardzo ważna. Wiem ,że moja córka będzie taką księżniczką z pazurem i to bardzo mocnym pazurem. I gdy będzie chciała zostać mechanikiem czy modelką to jej tego nie zabronię, nie powiem jej, że to wstyd. Popchnę ją, będę ją wspierać i będę stać obok kibicując z całych sił. Bo to będzie jej życie i to będą jej decyzje nie moje. Pasji w człowieku zabić nie można a co dopiero w dziecku. Zabijając pasję , zabijamy cząstkę osobowości, cząstkę charakteru.

Będę wspierać jej pasje… mechanik, modelka, zawodniczka MMA, lekarka, kierowca rajdowy czy prawnik … co za różnica i tak zawsze będzie moją małą córeczką. Wspierać będę…. nie ważne ile ten Harley będzie kosztował….


Macierzyństwo

Nie tylko szyba pęka na milion kawałków…

Matka prawie zona
Matka prawie zona
23 maja 2016
 

Piękny słoneczny dzień, zapowiada się naprawdę gorąco. Temperatura tak wysoka jak w środku lata , a ono się jeszcze nawet nie zaczęło. Gorąco , wszyscy chowają się do cienia. Dom , szkoła , sklep , byle gdzie …byle było chłodniej. Wychodzi bo musi…

Idzie z nimi do sklepu, byle cieniem, byle chłodniej…

Osiedlowy mini market… parking… z daleka już widać…. karetka, policja… wypadek, pewnie znowu jakiś małolat szalał i kogoś potrącił….

Młoda kobieta klęczy po środku parkingu, trzyma coś w rękach…. dziecko…. na oko dwulatek…. pewnie potrącili….krzyczy, płacze….. zabierze ją policja…. po co…to Jej wina – słyszy z każdej strony….

Przyjechała na zakupy, to miała być chwila…. minutka… po co go wyciągać z auta… nie ma sensu…wytrzyma….będzie się darł, będzie biegał a ona młoda matka nie ma dzisiaj nastroju na takie harce w sklepie…chłopczyk , wiadomo, dwulatek, nie usiądzie na miejscu…zostaje w samochodzie….

Poszła, miały być dwie rzeczy na szybko…. jest więcej… nie może się zdecydować… promocja…już nie tak szybko….koszyk się wypełnia a minuty lecą… kolejne regały…spotkała koleżankę… czas leci a ona stoi i gada… wszystko nagrywa monitoring… 5…   10…. kasa….15 minut…. wychodzi….jakieś zamieszanie na parkingu, ludzie krzyczą, już jest policja a w dali słychać karetkę…. Boże… przecież to jej samochód… biegnie… powybijane szyby…. on leży na ziemi….policja reanimuje…mokry , nie oddycha….bierze go w ramiona…próbuje sama…nic już się nie da zrobić…umarł…. szyby rozbite na milion kawałeczków….jej serce też….zabiła…. nieświadomie ale zabiła….15 minut… do końca życia będzie pamiętać te 15 minut….

Jest przerażony….bał się już gdy został sam w samochodzie , ale teraz jest już przerażony… bezbronny….niema Mamy , która mogłaby mu pomóc…. brakuje mu tchu…. Mamo gdzie jesteś??? Mamusiu…jestem tu…jest mi bardzo gorąco….jego serduszko coraz szybciej bije….z przerażenia, i nie tylko …jego organizm próbuje walczyć….próbuje się ratować…. płacze…histeria ostatkami sił….Mamo ….mamusiu…pomóż mi….

5 minut…. ona wybiera, nie może się zdecydować ….  a on poci się… coraz bardziej…..     10 minut…. ona rozmawia z koleżanką….on płacze , coraz ciszej bo traci siły …temperatura ciała coraz bardziej się podnosi… brakuje tchu….             15 minut….ona już płaci…. jego wyciągają z samochodu przez wybite szyby… ciało się przegrzało….nastąpiły liczne urazy mózgu i nerek… można powiedzieć, że się ugotował… śmierć nie nastąpiła szybko, umarł w nie wyobrażalnych dla nas dorosłych męczarniach….

Przerażające prawda ?? To tylko reklama, przerażająca reklama, wyświetlona miliony razy, lecz też miliony razy zignorowana… Lato się jeszcze nie zaczęło a rodzice już przestają myśleć….

Dziecko nie jest robotem, który wszystko przetrwa… to mała , krucha , bezbronna istotka, o którą zobowiązaliśmy się dbać , chronić i pilnować aby nie stała jej się najmniejsza krzywda.

Zapominacie o tym, krzywdzicie, zabijacie. 15 minut ma bardzo duże znaczenie, 5 minut w tak rozgrzanym samochodzie już czyni spustoszenie w tak małym organizmie  a co dopiero 10 czy to straszne 15 minut które zabija.

Pamiętajcie o tym aby nie zostawiać dzieci samych w samochodzie. Nie ważne , że to jeszcze nie jest lato, temperatury już są bardzo wysokie, dziś posypała się pierwsza szyba… udało się…ta cudna mała dziewczynka nie była długo w samochodzie, może 5 minut, żyje, pojechała na badania…szybka reakcja . Ale ile dzieci nie dostanie pomocy w ciągu tych 15 minut ?? Czy chęć zrobienia zakupów w spokoju warta jest takiego widoku???


Macierzyństwo

Trzy różne nazwiska? „Trzeba było się nie puszczać, to byś się teraz nie wstydziła”

Matka prawie zona
Matka prawie zona
6 maja 2016
Fot. Flickr / Donnie Ray Jones / CC BY

Dlaczego rodziny patchworkowe dalej są uważane za rodziny gorsze?? Dlaczego kraj, który uważa się za tak mądry i rozwinięty, temat rodzin łączonych jest nadal tematem tabu???

Kiedy ludzie widzą nas wszystkich razem, zachwycają się widokiem cudownej rodzinki. Dziewczynki takie do siebie podobne a synek ma coś z Mamy i z Taty… ale bardziej z Taty. Lecz gdy większość dowiaduje się prawdy już tak cudownie na Nas nie patrzy. Najgorzej było wtedy, gdy musiałam coś załatwić w urzędzie lub gdy rejestrowałam Nas do lekarza i musiałam podać trzy różne nazwiska. Wtedy widziałam ich wzrok, każda osoba patrzy tak samo  „puszczałaś się”, „puszczalska”, „trzeba było się nie puszczać to byś się teraz nie wstydziła”.

Owszem, tak, jakiś czas temu miałam ogromne opory, gdy musiałam podać gdzieś Nasze trzy różne nazwiska, lecz w końcu zdałam sobie sprawę, że tak być nie może. Przecież Kocham swoją rodzinę i nie wstydzę się tego, jacy jesteśmy. Przecież ludzie, którzy swoimi myślami obrzucili mnie najgorszym błotem nie znają Nas a tym bardziej Naszych  i Naszej życiowej historii. Nikt nie ma takiego prawa. Nie jesteśmy wcale gorsi od „normalnych” rodzin.

Z moich osobistych statystyk wynika, że 8/10 rodzin są właśnie rodzinami patchworkowymi. Jesteśmy rodzinami szczęśliwymi, kochającymi się nad życie, wiedzącymi, czym jest prawdziwy ból utraty i budowania swojego życia na nowo. Więc dlaczego w oczach innych jesteśmy gorsi?

Kiedy byłam młodsza i nie miałam jeszcze dzieci zawsze w głowie miałam tylko jedną myśl ” będę miała szczęśliwą rodzinę „. Dorosłam posmakowałam trochę życia, poznałam mężczyznę, myślałam, że będzie tak jak powinno być, ale nie było. Chciałam żeby moja córka miała wspaniałego ojca i takiego ma.

Kiedy patrzę na swoją córkę  i mojego partnera wiem, widzę i czuję, że bardzo mocno się kochają, wiem, że On nie da Jej nigdy w życiu zrobić krzywdy. Wiedziałam już to w dniu, gdy się poznali. Wiedziałam, że to On będzie jej Tatusiem, który otula Ją do snu, odgania koszmary i całuje stłuczone kolano. Wtedy tego dnia, gdy On zobaczył Ją pierwszy raz wiedziałam, że to Jego będzie wypatrywała na występach w przedszkolu, że to Nim będzie straszyła dzieci, gdy będą jej dokuczać i to On będzie odganiał od Niej adoratorów, gdy będzie nastolatką. Ty to widzisz zanim weźmiesz ślub ze swoim ukochanym i urodzisz mu dzieci, ja to zobaczyłam ciut później i w innym mężczyźnie, ale czy to oznacza, że jestem od Ciebie gorsza?

Takich historii jak Nasza są tysiące, ludzie się spotykają i rozchodzą, bo po jakimś czasie odkrywamy prawdziwe oblicze tego drugiego człowieka. Odkrywamy rzeczy, których nigdy byśmy się po nim nie spodziewali. Czasami wystarczy mieć inne poglądy na życie, aby się rozejść. Lecz w większości przypadków jest tak, że pewne rzeczy rozumiemy i widzimy dopiero, gdy rodzą się dzieci. Lecz gdy decydujemy się na podjęcie skrajnej decyzji, nie oznacza to, że dzieci będą bardzo cierpiały. Oznacza to, że dorośliśmy do pewnych decyzji i postawiliśmy na lepsze życie dla Nich i dla siebie.

Nadal uważasz, że jestem gorsza od Ciebie?

Nie jestem gorsza od Ciebie… Mam przy sobie mężczyznę, którego Kocham, który Kocha moją córkę i mamy razem wspaniałego syna a ja bardzo Kocham Jego córkę. Tworzymy razem wspaniałą rodzinę. Zapewne nie byłoby tak gdyby los nie spłatał nam psikusa. Z moim partnerem znamy się 8 lat, ale w pewnym momencie los postanowił Nas rozdzielić i za jakiś czas postanowił połączyć Nas na nowo w międzyczasie stawiając Nam różnych ludzi na Naszej drodze. Lecz najważniejsze jest to, że od prawie 4 lat znów jesteśmy razem z bagażem doświadczeń.

Czy chciałabym takiego życia dla Naszych dzieci?

Chciałabym, żeby Nasze dzieci zawsze były szczęśliwe, żeby nigdy nie musiały przechodzić przez to, co my przeszliśmy. Żadnych rozwodów, kłótni, rozpraw sądowych. Chciałabym żeby uniknęli tego bólu, łez i zmartwień, żeby nigdy nie popełnili naszych błędów. Lecz jeśli stanie się inaczej zawsze przy nich będziemy, zawsze będziemy ich wspierać, zawsze będziemy im powtarzać, że rodzina jest cudem, nie ważne, jaka. Ważne żeby byli szczęśliwi, ważne żeby mieli przy sobie osoby, które będą z nimi dzieliły życie mimo wszystko. I chciałabym, aby to samo powtarzał swoim dzieciom. Bo rodzina jest najważniejsza, nie ważne czy jest posklejana. Ważne jest to, że Nasze życiowe przeżycia nie zniszczyły Naszych uczuć i przez to jesteśmy silniejsi, dbamy i kochamy jeszcze mocniej, bo nie chcemy, aby ktoś Nas znów zranił.

Nie skreślaj Nas…To może spotkać każdego…Twoją siostrę, córkę, przyjaciółkę… Jesteśmy normalnymi rodzinami poszukującymi szczęścia, miłości i lepszego życia dla Naszych dzieci. Więc następnym razem zastanów się zanim nazwiesz kogoś nawet w swoich myślach ” puszczalską „.