Kariera Macierzyństwo

Samotne matki są najbardziej solidnymi i zdyscyplinowanymi pracownikami. Przestańcie utrudniać im życie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 czerwca 2017
Fot. iStock/Guasor
 

Moja znajoma szuka mieszkania do wynajęcia. I choć rynek nieruchomości pełen jest ofert spełniających jej oczekiwania, ona sama niekoniecznie spełnia oczekiwania rynku. Jako najemca, oczywiście. Dlaczego? Bo jest samotną matką dwójki maluchów. Samotna matka, jak powszechnie wiadomo, może być niewypłacalna. A dzieci mogą coś zniszczyć. Ale moja znajoma się nie zraża. Podobną sytuację przeżywała rok temu, kiedy po trzech latach przerwy wracała do pracy. I dopiero za piątym podejściem udało jej się przekonać szefową, że świetnie sobie poradzi, nawet z tymi obowiązkami, których wcześniej nie wykonywała. Bo szefowa rozumiała coś, o czym większość pracodawców nie ma pojęcia. Wiedziała, że samotna matka to najlepszy pracownik, jakiego można sobie wymarzyć.

Po pierwsze, organizacja

Praktyka czyni mistrza. Nikt nie jest w stanie przebić samotnych matek, jeśli chodzi o organizowanie czasu i rozplanowywanie obowiązków. Nikt nie przewidzi też z taką precyzją, ile czasu zajmie wykonanie danego zadania, wliczając w to możliwe opóźnienia. Samotne matki planują czas lepiej, bo biorą pod uwagę wszystkie okoliczności. Praca w domu? Proszę bardzo, bądź pewien, że raport, na który czekasz, dostaniesz zawsze w terminie. Jak one to robią? Nie dociekaj, doceń.

Po drugie, zaangażowanie i kreatywność

Samotne matki są zmotywowane i mają milion pomysłów na minutę. Nic dziwnego, posiadanie dzieci zobowiązuje do rozwijania wyobraźni i ciągłego poszukiwania rozwiązań, w różnych, niespodziewanych sytuacjach i okolicznościach. Te cechy doskonale sprawdzą się w pracy, tam, gdzie trzeba szybko podjąć ważne decyzje. Samotne matki się ich nie boją. Dorzuć do tego wielozadaniowość i masz idealnego pracownika.

Po trzecie, obowiązkowość

Samotne matki nie zapominają. Bez elektronicznych kalendarzy i przypomnień w telefonie pilnują terminów, które w jakiś magiczny sposób „wchodzą im do głowy ” i zostają tam, aż zadanie nie zostanie zrealizowane. Nie zawiodą cię, niezależnie od tego z iloma obowiązkami (zawodowymi i domowymi) muszą się uporać.

Po czwarte, niestety – ugodowość (często kosztem swojego komfortu)

Samotna matka mocno odczuwa ciężar odpowiedzialności – jest często jedyną osobą, która zarabia na utrzymanie swoich dzieci. Nie zmieni więc pracy z dania na dzień, nie odejdzie „ot, tak”, bo zmienił jej się stosunek do życia, albo postanowiła nagle, że chce „od dziś” robić coś innego. Będzie też cierpliwie znosiła trudną atmosferę w pracy, albo zrobi wszystko, by rozwiązać konflikty utrudniające współpracę. Możesz na nią liczyć, ona szanuje możliwości, które dostała od losu.

Drogi pracodawco, jeśli staniesz przed wyborem: młoda, wolna, niedoświadczona kandydatka, a samotna matka z kompetencjami i doświadczeniem  – zastanów się proszę dwa razy. Zwłaszcza, jeśli motto twojej firmy, krzyczy z folderów reklamowych o dawaniu szans i zmienianiu świata. Właśnie masz szansę udowodnić, że to nie tylko puste frazesy.


Kariera Macierzyństwo

Rzuciła korporację, by spełniać marzenia. O swojej wielkiej pasji do gotowania i o tym, jak to jest kroczyć niepewną drogą

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
21 czerwca 2017
Fot. Facebook/Pracownia SMAKU Jolanta Kleser
 

Z dnia na dzień rzucić wszystko, żeby spełniać marzenia? I do tego odnieść sukces? To naprawdę możliwe. Historia Jolanty Naklickiej-Kleser jest przykładem na to, że warto słuchać głosu serca i odważyć się podjąć decyzję, która zmieni całe życie i wywróci je do góry nogami. Kiedyś pracownik korporacji, dziś właścicielka Pracowni SMAKU i autorka książki „Lodovo, czyli domowe zdrowe lody, zimne desery i smoothie” , która nie boi się głośno mówić o tym, że spełnianie marzeń jest dla niej najważniejsze. I że w jednej chwili podjęła jedną z najlepszych decyzji w swoim życiu i rzuciła wszystko, aby wziąć udział w MasterChefie.

Anna Wójtowicz: Jakie to uczucie, rzucić wszystko z dnia na dzień dla realizacji swoich marzeń i pasji?

Jolanta Naklicka-Kleser: Każdemu polecam. Pamiętam, jak to zrobiłam. Czułam się, jakbym stała na jakimiś co najmniej ośmiotysięczniku i krzyczała ile sił w płucach, po prostu z radości. To jest coś niesamowitego. Myślę, że normalnie bardzo ciężko jest nam uwolnić się od stałej posady, dobrze płatnej, bezpiecznej i pójść za czymś, co jest tylko marzeniem lub aż marzeniem. Bo to jest nieznane i niepewne. Natomiast, jeśli ktoś może sobie pozwolić na taką sytuację, a ja akurat mogłam, bo mąż zapewnił mi bezpieczeństwo, to naprawdę polecam, żeby się samemu rozwijać i codziennie zdobywać nowe góry. Ale już nie pod okiem menedżerów, szefów i w korporacji, tylko krocząc własną drogą.

Kiedy Pani poczuła, że to jest ten moment, żeby rzucić pracę?

Był konkretny powód. Rozpoczęto nabór do drugiej edycji MasterChefa. Pamiętam jak dzisiaj, że pierwszą edycję śledziłam z zapartym tchem, przeżywałam każdą konkurencję, którą mieli. I tak sobie pomyślałam, że to jest szczyt marzeń, żeby znaleźć się w kuchni MasterChefa, gotować codziennie coś innego, spotkać się osobami, które tak samo jak ja kochają gotować i rozmawiać tylko i wyłącznie o gotowaniu. Wysłałam zgłoszenie, zostałam zaproszona na casting. Kiedy została nas setka, reżyser oznajmił, że musi wiedzieć, czy będziemy mieć urlop. To był warunek dostania się do finałowej czternastki. Napisałam podanie do firmy. Odmówili. To był ten impuls, który zmienił moje życie.

Wielu może uznać to za akt odwagi.

Niektórzy mówią, że to była wielka odwaga. Pamiętam, że byłam wtedy tak zamroczona tym wszystkim, co się wokół mnie dzieje i gdyby nie to, że mąż powiedział: „to chyba rzucasz pracę w takim wypadku, jak nie dostałaś urlopu”, chyba nie podjęłabym decyzji. Ja mu na to odpowiedziałam: „no dobra”, odłożyłam telefon i napisałam podanie. Myślę, że gdyby się mnie zapytał więcej razy, to rozsądek doszedłby do głosu. Wtedy były wielkie emocje i chęć spełnienia się, sprawdzenia się. Teraz myślę, że jest to połączone z odwagą, ale wtedy tak nie myślałam.

Wsparcie męża było bardzo ważne dla Pani w tych chwilach. Gdyby nie on, być może wszystko potoczyłoby się inaczej?

Myślę, że on strasznie wierzył we mnie. Tak teraz z perspektywy czasu o tym myślę. Bo jeśli nie wierzyłby w moje gotowanie, w moją miłość do tego, to w ogóle by się na to nie zgodził. Wtedy nie miałby nadziei na to, że się dostanę i na to, że potem mogę coś robić w tym kierunku. Zawsze marzyłam, aby mieć chociaż takie malutkie miejsce, w którym będę karmić różnych ludzi, w którym będę mogła gościć i przekazywać swoją wiedzę.

To się spełniło. I wcale nie jest to takie małe miejsce.

Otworzyłam przepiękną Pracownię Smaku – jedno miejsce, wiele możliwości w tajemniczej bramie w samym sercu Katowic przy ul. Kościuszki 12.

Pracownia SMAKU zdjęcie z profilu na Facebooku

Pracownia SMAKU zdjęcie z profilu na Facebooku

Jak widać udział w MasterChefie był dla Pani przygodą życia, która otworzyła wiele furtek.

Zgadza się, każdemu polecam. Jeśli ktoś marzy o gotowaniu, na pewno tutaj szybciej osiągnie sukces i spełni swoje marzenia, ponieważ jest to furtka, która naprawdę otwiera wiele możliwości. Przede wszystkim dla mnie najważniejsze było to, że dostałam trzy razy „tak” na castingu od Magdy, Michela i Ani. Wtedy pomyślałam: kurczę, warto było rzucić tę robotę i chyba jednak jestem w dobrym miejscu. Odetchnęłam. Nie przyznałam się w programie, że rzuciłam pracę, ale ciągle o tym pamiętałam i czułam tę presję, że muszę dobrze wypaść.

Po przygodzie z programem nie tylko otworzyła Pani swoje wymarzone miejsce, lecz także wydała książkę „Lodovo, czyli domowe, zdrowe lody, zimne desery i smoothie”. Dlaczego akurat lody i desery?

Wiele czynników się na to złożyło, jednak najważniejsze jest to, że chciałam w ten sposób podziękować swojej rodzinie, szczególnie mężowi. Wziął na siebie bardzo wiele, pozwalając mi odejść z korporacji. Wspierał mnie przez te kilka lat po MasterChefie. Rozwijałam się, krok po kroku realizowałam swoje marzenie. Poza tym moja rodzina uwielbia lody. Mam trójkę dzieci i też spotykam się na warsztatach u mnie w pracowni z mamami, które mają ten sam problem, co ja, czyli co dać im do jedzenia i nie mieć poczucia, że poszłyśmy na łatwiznę i sięgnęłyśmy po gotowce. Chcę pokazać rodzicom, że nie muszą karmić dzieci produktami, o których tak naprawdę nie wiemy, co mają w składzie – a jak już wiemy, to jesteśmy przerażeni. Zrobienie lodów, to jest kwestia kilku minut. A radość dzieci jest wielka. Poza tym mam świadomość, że to, co im daję, jest zdrowe. Ale mam nadzieję, że to dopiero początek i ta książka będzie pierwsza. Mam w planach kolejne, tak więc jeszcze dużo przede mną.

Okładka książki "Lodovo, czyli domowem, zdrowe lody, zimne desery i smoothie" / zdjęcie z Facebooka Pracownia SMAKU Jolanta Kleser

Okładka książki „Lodovo, czyli domowem, zdrowe lody, zimne desery i smoothie” / zdjęcie z Facebooka Pracownia SMAKU Jolanta Kleser

Proponuje Pani ciekawe połączenia smakowe np. pojawiają się lody dodatkiem pieprzu czerwonego lub z kurkumą. Dzieci polubią takie smaki?

Pieprz czerwony to jest w ogóle rewelacja. Uwielbiam go dodawać do dań słonych, ale wykorzystałam go także w połączeniu ze słodkim. Nie jest tak pieprzny jak normalny, jego smak jest właśnie na pograniczu słodkiego a takiego charakternego, mocnego. Co do nowych smaków, nie tylko u dzieci, lecz także u dorosłych jest identycznie, że jedząc coś po raz pierwszy, to nie do końca jest to smak, który od razu kochamy, prawda? Ja tak miałam z kolendrą zieloną. Na początku zjadłam i uznałam, że to się w ogóle nie nadaje do jedzenia, a teraz kocham. Nie możemy odpuszczać, tylko uczyć się nowych smaków i kilka razy spróbować.

Jak zaczynamy swoją przygodę z lodami, to nie polecam lodów z czerwonym pieprzem dla dzieci. Zacznijmy od klasycznych smaków, które dzieci lubią. Ale możemy im codziennie te smaki różnicować, czyli raz truskawka, raz malina, innym razem jagoda, czyli te rzeczy, które znają. Później możemy coraz szybciej wprowadzać nowe smaki.

Jaki jest Pani ulubiony przepis?

Uwielbiam mango połączone z mlekiem kokosowym. Jestem uzależniona od tego smaku i każdemu polecam. Chętnie sięgam też po granity np. gruszkową z rozmarynem i Prosecco. To jest takie połączenie niebanalne, dość wytrawne. Gruszka jest aromatyzowana rozmarynem i następnie dodawane jest Prosecco. Tym goszczę swoich przyjaciół i klientów. Zgodnie twierdzą, że jest rewelacyjne i ja się z nimi zgadzam.

Podzieli się Pani szybkim i prostym przepisem?

Podam przepis na moje ulubione szybkie lody z mango. Jeden składnik musi być zamrożony, czyli wcześniej obieramy mango, kroimy na kawałki i mrozimy. Do tego dodajemy łyżkę śmietanki kokosowej i miksujemy, ale nie do uzyskania konsystencji smoothie, tylko krótko, aby połączyć te składniki. I mamy szybkie lody. Drugi sposób, to połączenie świeżych składników, wlanie ich do foremek, które są u mnie w książce wykorzystywane, i zamrozić. Po 5-6 godzinach są gotowe.

Fot. Facebook/Pracownia SMAKU Jolanta Kleser

Fot. Facebook/Pracownia SMAKU Jolanta Kleser

Jolanta Naklicka-Kleser to finalistka drugiej edycji MasterChefa. Właścicielka Pracowni SMAKU, która znajduje się w Katowicach przy ul. Kościuszki 12. Jej największą pasją jest gotowanie. Niedawno wydała pierwszą książkę „Lodovo, czyli domowe, zdrowe lody, zimne desery i smoothie”. I już zapowiada kolejne.


Kariera Macierzyństwo

Poznaj 6 wyjątkowych miejsc w Warszawie, które można zwiedzić w jedno popołudnie

Redakcja
Redakcja
21 czerwca 2017
Fot. iStock/TomasSereda

Warszawa jest miastem pełnym różnego rodzaju atrakcji turystycznych i kulturalnych – do wyboru są m.in. Starówka, plac Zamkowy, zakamarki Pragi Północ i Południe, pałac w Wilanowie, Łazienki oraz liczne teatry, muzea i wydarzenia plenerowe nad Wisłą. Różnorodność i liczba atrakcji sprawiają, że można się pogubić, tym bardziej, jeśli na zwiedzanie mamy jedynie kilka godzin. Co zatem warto zobaczyć w Warszawie w jedno letnie popołudnie?

Wraz z siecią hoteli AccorHotels przygotowaliśmy zestawienie sześciu niecodziennych warszawskich miejsc – idealnych zarówno dla turystów, jak i mieszkańców stolicy.

 

 

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Accor_ebook_Warszawa_Strona_2

Punkt widokowy z największego budynku w Polsce

Wysokość Pałacu Kultury i Nauki to aż 237 metrów, co sprawia, że jest on najwyższym budynkiem w Polsce. W jego wnętrzu mieszczą się cztery teatry, kino, orkiestra, dwa muzea, dwie biblioteki oraz popularny wśród mieszkańców i zwiedzających punkt widokowy na cztery strony świata. Taras znajduje się na 30. piętrze pałacu (na wysokości 114 metrów) i można z niego podziwiać całą panoramę stolicy.

W Warszawie są zlokalizowane także inne punkty widokowe m.in. Kopiec Powstania Warszawskiego, Górka Szczęśliwicka, wieża Muzeum Powstania Warszawskiego, dzwonnica kościoła św. Anny oraz dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Odpoczynek w nietypowym ogrodzie

Na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, poza oglądaniem niesamowitych widoków – chociażby na Starą Pragę, Powiśle czy samo centrum miasta – można również odpocząć. Na szczycie BUW-u znajduje się największy ogród dachowy w Europie, zajmujący powierzchnię 1 hektara. Ogólnodostępny teren składa się z dwóch części (górnej i dolnej), w których można zobaczyć różne odmiany roślin oraz nakarmić zadomowione w znajdującym się tam stawie kaczki.

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Fotografia 3D, czyli historia stolicy zamknięta w zdjęciu

W stolicy przy Alejach Jerozolimskich można trafić do miejsca, gdzie zatrzymał się czas. Wszystko za sprawą znajdującego się w kamienicy Hosterów Fotoplastikonu Warszawskiego, czyli prototypu kina 3D. W zbiorach dostępnych jest kilka tysięcy fotografii (m.in. zdjęcia pokazujące Warszawę w różnych okresach) wykonanych metodą stereoskopową, dzięki której osiągnięto efekt widzenia przestrzennego. Co ciekawe, Fotoplastikon Warszawski służył jako miejsce realizacji m.in. takich seriali, jak „Stawka większa niż życie” czy „Czas honoru”.

Accor_ebook_Warszawa_Strona_5

Warszawa pełna zieleni, czyli 4 największe parki

Stolica, poza atrakcjami kulturalnymi i dobrze rozwiniętym zapleczem biznesowym, może pochwalić się również ogrodami i parkami. Powierzchnia Warszawy to w aż 21% tereny zielone. Cztery największe parki, które warto odwiedzić, to:

Park Łazienkowski i  znajdujące się na terenie Łazienek Królewskich obiekty m.in. Pałac na Wyspie czy Biały Domek;

Park Wilanowski, na miejscu koniecznie trzeba zwiedzić pałac w Wilanowie, który bez większych uszczerbków przetrwał wojnę;

Park Ujazdowski – na terenie parku mieszczą się liczne rzeźby m.in. Ewy czy Gladiatora oraz pomnik Ignacego Jana Paderewskiego;  

Park Saski – to pierwszy publiczny ogród miejski w Polsce, znajduje się w nim m.in. 21 barokowych rzeźb muz i cnót.

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Grające ławeczki, czyli Chopinowska Warszawa

W 15 miejscach w Warszawie można znaleźć pomnikowe ławeczki, które łączą się w jeden multimedialny szlak prowadzący po historii i twórczości Chopina. Na każdej ławeczce można odsłuchać utwór kompozytora oraz poznać historię kryjącą się za daną lokalizacją – każdy pomnik nawiązuje do życia Chopina:

przy placu Piłsudzkiego i na Krakowskim Przedmieściu ławeczki upamiętniają miejsca, gdzie mieszkali Chopinowie;

pomnik przy ulicy Koziej nawiązuje do ulubionego miejsca kompozytora, czyli kawiarni „U Brzezińskiej”.

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

„Piąta Aleja” w stolicy Polski

Dwie przecinające się warszawskie ulice, czyli Chmielna i Nowy Świat to od kilku lat jedne z najdroższych i najmodniejszych ulic w Polsce. W tym miejscu mieszczą się liczne lokale gastronomiczne, handlowe oraz kulturalne. Na uwagę zasługują chociażby Kino Atlantic, Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, budynek Chmielna 25 z falującą elewacją oraz rondo de Gaulle’a ze sztuczną palmą.

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Co ciekawe, ulica Nowy Świat wraz z placem Zamkowym, Krakowskim Przedmieściem, Alejami Ujazdowskimi, ulicą Belwederską, ulicą Sobieską i Wilanowem należy do Traktatu Królewskiego, który w 1994 roku został uznany za pomnik historii.

Accor_ebook_Warszawa_Strona_7


 

Więcej wartych uwagi lokalizacji w Warszawie można znaleźć w przygotowanym przez AccorHotels e-booku „Warszawa dla Ciebie – spędź weekend aktywnie”.

Źródło: accorhotels

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe


Zobacz także

Jak wychować samowystarczalne dzieci

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.

Nie będzie alimentów – nie będzie rozwodów! Proste? W końcu i tak 80 proc. ojców ich nie płaci. Prawda, Panie pośle?

Jak będzie wyglądać? Kim zostanie w przyszłości? Jakie będzie miał marzenia, pragnienia? Mamy wcześniaków o tym nie myślą