Macierzyństwo

Robimy z własnych dzieci „mikrocelebrytów”. Jak to na nie wpływa?

Redakcja
Redakcja
18 maja 2021
 
Co czwarty rodzic permanentnie udostępnia w mediach społecznościowych informacje o swoich dzieciach, które traktowane jak „mikrocelebryci” dorastają w przeświadczeniu, że dzielenie się szczegółami z prywatnego życia jest naturalną praktyką – wynika z badań dr Anny Brosch z UŚ.

Zjawisko to nazywa się sharentingiem (ang. share – dzielić się i parenting – rodzicielstwo) i odnosi się do częstego upubliczniania informacji intymnych o dziecku, które naruszają jego prywatność i które mają zasięg publiczny, a więc mogą trafić do anonimowego odbiorcy. Mogą to być np. zdjęcia przedstawiające codzienne życie, ale i zdjęcia prześmiewcze np. gdy dziecko zaśnie z nosem w talerzu.

Zdaniem badaczki z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach skala tego zjawiska nie jest aż tak powszechna, jak mogłoby się wydawać.

„Z moich ostatnich badań przeprowadzonych w 2018 r. na grupie 1036 rodziców dzieci w wieku przedszkolnym wynika, że co czwarty z nich nagminnie udostępnia takie informacje. Nie jest to więc aż tak popularny proceder, ale na pewno zauważalny, bo jeżeli ktoś upowszechnia dziesiątki albo nawet setki zdjęć swoich dzieci to odbiorcom wydaje się, że media społecznościowe są nimi zalane” – powiedziała dr Brosch.

Sharenting dotyczy głównie matek. „Dawniej np. w latach 70. XX wieku młode matki siadały przed blokiem na ławce, dzieci bawiły się w piaskownicy, a one rozmawiały o dzieciach. Teraz matki przeniosły się do sieci” – podkreśliła.

Jak wskazała dr Brosch, udostępniają one zdjęcia swoich dzieci z kilku powodów. Po pierwsze, żeby pokazać innym, jak dobrymi są matkami, że sobie doskonale radzą. Po drugie, poszukują wsparcia i poparcia społecznego dla tego, co robią.

„Trzeci motyw związany jest z charakterystyczną dla naszych czasów modą na popularność. Chodzi o uzyskanie aprobaty społecznej poprzez lajki, co prowadzi do popularności. Wiele osób w sieci naśladuje innych – znanych tylko z tego, że są znani. Następnie oni sami chcą stać się takimi celebrytami. A że nie mają szansy dzięki sobie, to starają się to uzyskać chociaż dzięki dziecku. Stąd np. te zdjęcia ośmieszające dzieci, które mają po prostu przykuwać uwagę” – tłumaczyła badaczka.

Dodała, że ojcowie w dużo mniejszym stopniu ulegają sharentingowi, a jeżeli już, to najczęściej w sytuacji, gdy starają się o prawa do opieki nad dzieckiem.

Dr Brosch zauważa, że poprzez sharenting rodzice zapominają, że w ten sposób odbierają dziecku jedno z najistotniejszych praw – prawo do bycia zapomnianym. „Internet nigdy nie zapomina, więc trudno przewidzieć konsekwencje tego procederu dla dzieci w przyszłości. W sieci nic nie ginie, a jeżeli wrzuci się do sieci jakieś zdjęcie to zaczyna ono żyć własnym życiem. Nie mówiąc o skrajnych, ale jednak, przypadkach kradzieży tożsamości w internecie czy pedofilach w sieci” – wskazała.

Kolejnym skutkiem takiej aktywności rodziców jest traktowanie dzieci jak „mikrocelebrytów”, które dorastają w przeświadczeniu, że dzielenie się szczegółami z prywatnego życia jest naturalną praktyką. „Można więc przypuszczać, bo to wymaga jeszcze badań, że gdy w przyszłości sami zostaną rodzicami, będą jeszcze bardziej otwarci i skłonni do samoujawniania. Ale z drugiej strony, to już się dzieje, nastolatkowie proszą rodziców o usunięcie zdjęć i informacji o sobie; za granicą były nawet przypadki sądowych rozpraw” – mówiła dr Brosch.

Z jej badań wynika, że sharenting zmienia się. „Coraz mniej już jest zasypywania całymi seriami przypadkowych zdjęć. Teraz są one przemyślane. Wzrasta jednak nastawienie rodziców na zachowania celbryckie i na zyski – im więcej lajków, tym większa popularność i być może możliwość zarabiania pieniędzy z umów na produkty lokowane. W takich przypadkach mogą to być nawet kompromitujące filmy, ale liczy się zasięg” – dodała.

W kolejnych latach dr Brosch chciałaby kontynuować temat sharentingu i przeprowadzić badania porównawcze z innymi krajami europejskimi oraz afrykańskimi. (PAP)

autorka: Agnieszka Kliks-Pudlik

Źródło informacji: Nauka w Polsce


Macierzyństwo

Chcesz rozwodu? Najpierw mediacja. Trwają prace nad nowym prawem

Redakcja
Redakcja
18 maja 2021
Photo by Fred Moon on Unsplash
 
Rodzinne postępowanie informacyjne ma poprzedzać rozwód i separację par posiadających wspólne małoletnie dzieci – takie zmiany przygotowuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Dodatkowo, jak ustaliło Prawo.pl, resort proponuje prostszy sposób liczenia alimentów natychmiastowych. Projekt został już skierowany do zespołu programowania prac rządu.

Ma to być pierwszy etap reformy prawa rodzinnego i procedury cywilnej.

Jak poinformował Prawo.pl Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości, ma on objąć trzy filary: alimenty natychmiastowe, postępowanie informacyjne w sprawach rozwodowych i kompleksowe uregulowania postępowania wykonawczego.

Sądy rodzinne będę też musiały, a nie jak obecnie mogły, informować prokuraturę o sprawach dotyczących ograniczenia lub pozbawienia władzy rodzicielskiej, w których zagrożone jest dobro dziecka.

Nowe rozwiązanie ma być stosowane tylko w przypadku par posiadających wspólne małoletnie dzieci. Pozew o rozwód takich par ma być poprzedzony wnioskiem o rodzinne postępowanie informacyjne, podczas którego sąd w obecności mediatora będzie informował o możliwości mediacji, wskaże społeczne i indywidualne skutki rozwodu, w szczególności dla dzieci, i zalety mediacji oraz ugody, a następnie skieruje sprawę na miesiąc do mediacji.

„I to jest istotny argument za tym, że zmiany nie zmierzają do przedłużania tego typu spraw, bo praktycznie nie zdarza się, by od momentu złożenia pozwu do wyznaczenia rozprawy minęło mniej czasu aniżeli miesiąc” – powiedział w rozmowie z Prawo.pl wiceminister Romanowski.

Prawnicy do tych propozycji podchodzą z mieszanymi uczuciami.

„Na początku mojej praktyki prawniczej byłem uczestnikiem posiedzeń pojednawczych w sprawach rozwodowych i w 99 proc. przypadków były one stratą czasu dla wszystkich” – ocenia cytowany przez Prawo.pl adwokat Robert Ofiara.

Jednak obecnie wprowadzenie takiego instrumentu należy ocenić pozytywnie, jeśli będą spełnione dwa warunki: sędziowie muszą być edukowani w zakresie tego, co się dzieje w rozpadającej się rodzinie, po drugie – muszą być miejsca zapewniające wsparcie dziecku i rodzicom, konsultacje diagnostyczne, psychologiczne, wychowawcze, miejsca na terapię indywidualną oraz na terapię pary – wylicza ekspert.

Resort chce też, aby wysokość alimentów natychmiastowych była obliczana na podstawie minimalnego wynagrodzenia i liczby dzieci w rodzinie – zgodnie z zasadą 21 proc. jak jest jedno dziecko, 19 proc. przy dwójce, 17 proc. przy trójce, 15 proc. przy czwórce i 13 proc., gdy jest ich pięcioro i więcej.

Więcej: prawo.pl

Źródło informacji: PAP MediaRoom


Macierzyństwo

Olejek różany, czyli „płynne złoto”. Dlaczego warto skusić się na różany luksus w pielęgnacji skóry?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 maja 2021
Olejek różany - właściwości "płynnego złota"
Fot. iStock

Olejek różany nie bez przyczyny określany jest mianem płynnego złota. Ten cenny składnik kosmetyków stosowany jest z powodzeniem już od kilku tysięcy lat, jako podstawa pielęgnacji skóry oraz wartościowy element aromaterapii. Jego cena nie należy do najniższych, ponieważ kilogram olejku pozyskiwany jest nawet z kilku ton płatków róż. Za co dokładnie warto pokochać olejek różany i w jaki sposób go stosować?

Olejek różany — w jaki sposób powstaje?

Olejek różany stosowany jest do pielęgnacji od czasów starożytności. Używano go niegdyś do kąpieli oraz jako składnik olejów do ciała. Obecnie jego zastosowanie jest szersze. Olejek różany można znaleźć w perfumach i wodach toaletowych, balsamach i kremach, kosmetykach kolorowych, np. w pudrach, czy szminkach. Jego rolę doceniono także w aromaterapii, jako składnik olejków do masażu oraz łagodzącej i leczniczej kąpieli.

Olejek różany - właściwości "płynnego złota"

Fot. iStock

Cudowny w zapachu olejek otrzymywany jest poprzez powolną destylację parą wodną płatków róży, w której powstaje roztwór. Następnie olejki eteryczne wyodrębnia się z roztworu za pomocą ekstrakcji. W procesie destylacji powstają dwa wartościowe produkty — szlachetny eteryczny olejek różany oraz woda różana, czyli tzw. hydrolat różany. Do destylacji używa się płatków zbieranych w maju i czerwcu, o bladym świcie, gdy kwiaty są jeszcze zamknięte i znajduje się w nich najwięcej substancji aromatycznych. Najczęściej stosuje się płatki pochodzące z róży damasceńskiej (Rosa Damascena L.), a także płatki róży stulistnej (Rosa centifolia L.) i inne. Kwiaty róży damasceńskiej pochodzą  najczęściej z ekologicznych upraw w Bułgarii, Turcji, Maroko, czy Francji.

Właściwości olejku różanego

Olejek różany, poza tym, że pięknie pachnie, ma również inne właściwości, które wzmacniają jego działanie pielęgnacyjne. W jego składzie znajdują się związki organiczne: eugenol, nerol, geraniol, a także flawonoidy. Udowodniono jego działanie przeciwbólowe, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, antyseptyczne. Olejek różany działa kojąco, łagodzi bóle migrenowe, uspokaja napięcie przedmiesiączkowe. Uważa się go również za silny afrodyzjak, który pomaga się odprężyć i wzmacnia libido.

Olejek zalecany jest wyłącznie do działania zewnętrznego, miejscowo na skórę (do wcierania, masażu czy kąpieli) lub jako element aromaterapii. Wdychanie zapachu róż pozwala uporać się z problemami ze snem, łagodzi także stany napięcia psychicznego, a także z huśtawkami nastrojów, które towarzyszą często kobietom przed miesiączką. 

Olejek różany - właściwości "płynnego złota"

Fot. iStock

Olejek różany na skórę 

Ten cenny olejek zawiera witaminę E i witaminę C, a także nienasycone kwasy tłuszczowe. Sprawdzi się do każdego rodzaju skóry, zarówno jako profilaktyka przedwczesnego starzenia, jak i ratunek dla skóry suchej, odwodnionej. Można go aplikować bezpośrednio na skórę, zamiast kremu. Zastosowany na cerę dojrzałą odżywi ją, nawilży, a także poprawi jej wygląd przez ujędrnienie i wygładzenie. Olejek różany zastosowany do kremu pod oczy usunie objawy zmęczenia oraz nieestetyczną opuchliznę. Ponadto olejek leczy zwykłe podrażnienia i zmiany trądzikowe, regeneruje i nawilża skórę. Łagodzi skórę po oparzeniach, likwiduje pleśniawki. Można go zastosować także do olejowania włosów, wykorzystać jego niewielką ilość jako dodatek do gotowych masek i szamponów do włosów.

Przeciwwskazania do zastosowania olejku różanego 

Mimo wspaniałego zapachu oraz właściwości pielęgnacyjnych stosowanie tego produktu nie zawsze jest zalecane. Sięgając po olejek z płatków róż należy także pamiętać, że terpeny, które odpowiadają za zapach olejku, wykazują duży potencjał alergizujący. Ostrożność powinny zachować osoby z alergiami skórnymi i skórą bardzo wrażliwą. Olejku różanego w zastosowaniu na skórę nie poleca się również kobietom ciężarnym ani dzieciom poniżej 7. roku życia.

Należy także przestrzegać wskazań producenta odnośnie do ilości olejku. Jego nadmiar nałożony na skórę lub wdychany podczas aromaterapii może zaszkodzić.

Olejek różany - właściwości "płynnego złota"

Fot. iStock

Olejek różany cena

Cena za olejek różany jest wysoka, powyżej 100 zł, co spowodowane jest wykorzystaniem dużej ilości płatków róż (nawet 3-5 ton) i sposobu ich pozyskiwania, do wytworzenia kilograma olejku. Tylko oryginalny olejek różany nie tylko utrzymuje swój zapach, ale z czasem go wręcz pogłębia. Wysoką cenę oryginalnego produktu „usprawiedliwia” to, że wystarczy odrobina takiego olejku, aby wykorzystać jego skoncentrowane właściwości. Już  mała fiolka czystego olejku może służyć bardzo długo. Np. do aromaterapii wystarczy już jedna kropla oryginalnego olejku, by skorzystać z jego dobrodziejstw.

Olejek różany należy do najczęściej podrabianych olejków eterycznych i najczęściej dość niska cena produktu (kilkanaście/kilkadziesiąt złotych) wskazuje na to, że nie jest on oryginalny.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl, www.aptekagemini.pl 

Zobacz także

Dziecko „w drodze”? To ci się przyda na pewno

5 sposobów, na jakie drukarka pozwoli stać ci się lepszym rodzicem

95 tysięcy dowodów na to, że szczepienie MMR nie powoduje autyzmu