Macierzyństwo

„Nigdy z Tobą nie rozmawiałam i może to lepiej”. List do macochy mojego syna

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 października 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Pamiętam to czerwcowe popołudnie. Była wtedy taka piękna pogoda, że postanowiłam urwać się wcześniej z pracy, żeby spędzić z Jasiem więcej czasu na placu zabaw. W planach miałam też kawiarnię, może lody. Wybiegł do mnie z przedszkolnej sali z nadmuchanym balonem w ręku. Była na nim namalowana uśmiechnięta buzia i miał doczepione kolorowe włosy z krepiny. „Mamo, ładne?” zapytał. „No śliczne! A kto to?”. „Ciocia Kasia”. Zabolało.Nigdy Cię nie widziałam, chociaż od prawie dwóch lat jesteś częścią życia mojego dziecka. Nigdy z Tobą nie rozmawiałam i może to lepiej. Nie mogę więc ocenić cię ani po wyglądzie, ani po tonie głosu czy gestach. Takie spotkanie z pewnością nie wyszłoby nam na dobre. Pewnie pojawiłaby się nutka zazdrości, jakieś ukłucie gdzieś w boku, chęć rywalizacji. A tak – buduję sobie twój obraz na podstawie informacji, które dostarcza mi mój syn. Wszyscy wiemy, że dzieci są najlepszymi obserwatorami.

Kiedy dwa lata temu rozwiodłam się z Piotrem, bardzo bałam się kilku rzeczy. Przede wszystkim nie wiedziałam, czy poradzę sobie finansowo. Jak zarobię na siebie i dziecko? Jak długo będę sama? Czy uda mi się samotnie wychowywać Jasia? Czy znajdę jakiegoś sensownego partnera? Ale bałam się jeszcze czegoś. Potwornie bałam się, że mój były mąż zwiąże się z jakąś potworną babą, która nie polubi Jasia. Wiesz, jak bardzo Piotr go kocha i jak lubi spędzać z nim czas. Bałam się, że Ciocia będzie go traktowała jak piąte koło u wozu, że nie będzie potrafiła (lub zwyczajnie nie będzie chciała) stworzyć z nim jakiejś więzi.

Bałam się również, że może okazać się nadopiekuńcza. Że chcąc przypodobać się mojemu byłemu mężowi, będzie starała się wejść w rolę matki. Nie wiedziałam przecież, jaką kobietę wybierze. Czy będzie miała swoje dzieci, czy gdzieś w sobie nie skrywa traumy z dzieciństwa. Te wszystkie niewiadome i zmienne napawały mnie lękiem. Jednego byłam jednak pewna, że jeżeli choć raz usłyszę, że cokolwiek zrobiła mojemu dziecku, zniszczę ją.

Podobno byłaś miła

A potem, po którymś z pierwszych weekendów u ojca, Jaś opowiedział mi, że poznał Ciocię Kasię. Podobno byłaś miła. Pytałaś go, czy lubi zwierzęta. Mówiłaś, że masz kota. Poszłaś do swojego domu, gdy przyszła pora kąpieli. Pamiętam, jak wszystko to relacjonował mi Jaś. Słuchałam uważnie, by wyłapać jak najwięcej szczegółów i nie udało mi się wyłapać niczego, co wzbudziłoby moje wątpliwości, choć bardzo tego chciałam. Chyba nie byłam gotowa na te wszystkie rewelacje, które opowiadały mi koleżanki po przejściach.

Później pojawiałaś się już w każdej relacji z weekendu u taty. Byłaś na urodzinach, które wyprawiał. Byłaś w parku, gdzie rzucaliście kaczkom chleb. Towarzyszyłaś im także podczas wycieczki do parku rozrywki i robiłaś w kuchni obiad, gdy tata czytał mu książkę. Nie wiem, czy przychodzi Ci to z lekkością. Nie wiem, czy lubisz Jasia. Nie wiem, czy grasz, ale nawet jeśli – on tego nie widzi. I choć nigdy nie sądziłam, że coś takiego przejdzie mi przez gardło, jestem Ci wdzięczna, że potrafisz w tym drugim domu sprawić, by moje dziecko czuło się dobrze. Bo z tego co słyszę – to miejsce, do którego chce się wracać. Niewiele kobiet to potrafi. Szczególnie, gdy nie są napędzane miłością do własnego potomstwa.

Może kiedyś będę miała odwagę

Bywam o Ciebie zazdrosna. Matczyne serce niewiele potrzebuje, by zabiło nerwowo. Podobno świetnie lepisz zwierzęta z plasteliny i lubisz grać w planszówki. Słyszałam też, że robisz lepsze spaghetti niż ja. Wiem, że chwalisz go, gdy posprząta zabawki i zawsze pilnujesz, żeby przed obiadem mył ręce – narzekał na to ostatnio. Na ulicy zawsze musi trzymać któreś z was za rękę. A ostatnio podobno uczyłaś go wiązać buty. Próbował mi pokazać, ale mu nie wyszło. Wiem też, że tak jak ja boisz się pająków. Wszystkich sąsiadów postawiłaś na równe nogi, gdy zobaczyłaś jednego w łazience.

Obie wiemy, że nie zastąpisz mu matki. Naszej relacji nie da się zniszczyć, łatwo za to odcisnąć piętno na psychice tak małego dziecka. Dlatego muszę Ci podziękować, jak kobieta kobiecie, za to, co robisz. Może kiedyś będę miała odwagę, by powiedzieć Ci to prosto w oczy.

Życzę Ci, żebyś była z moim byłym mężem jak najdłużej. Może wam się uda. To w gruncie rzeczy całkiem dobry facet.

Mam jednak nadzieję, że gdy doczekacie się wspólnego dziecka, nie odtrącisz nagle mojego. Odgrywasz w jego życiu ważną rolę, nie schrzań tego.

Magda


Macierzyństwo

Nietypowe objawy raka wątroby, czyli „Coś mnie kłuje, ale to na pewno nic poważnego”

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
26 października 2017
Fot. iStock/Nerthuz
 

Nie zastanawiamy się nad tym, jak ważną rolę w organizmie człowieka pełni wątroba, zanim nie zacznie dawać o sobie znać. Wiemy, że nadużywanie alkoholu może skutkować marskością wątroby, ale przecież nas to nie dotyczy. Nie doceniamy jej pracy i często jej szkodzimy – nieodpowiednią dietą, lekami i używkami. A gdy pobolewa, łykamy „coś na wątrobę” – bo pani w reklamie mówiła, że pomaga. 

Wątroba jest jednym z najważniejszych organów. Odpowiada ona przede wszystkim za procesy detoksykacyjne, trawienne i termoregulacyjne.  Jest narażona na trwałe uszkodzenia, ponieważ wciąż ma styczność z różnymi toksynami, które krążą w organizmie człowieka w wyniku np. niehigienicznego stylu życia. Ma zdolności regeneracyjne, które traci w momencie, gdy zdrowe komórki w wyniku uszkodzenia zastępowane są przez tkankę łączną. Stan ten nazywany jest marskością i prowadzi do szeregu dalszych problemów zdrowotnych. Czasem może maskować rozwijający się guz, ale występuje też w pojedynkę, bez choroby nowotworowej.

Lokalizacja i budowa

Wątroba znajduje się tuż pod przeponą i zajmuje prawą część nadbrzusza. Gdy ulegnie podrażnieniu, np. w wyniku libacji alkoholowej, może znacznie zwiększyć swoją objętość. Staje się wówczas łatwo wyczuwalna w badaniu palpacyjnym. Jest dużym i mocno ukrwionym narządem. Wątroba zdrowego, dorosłego mężczyzny może ważyć nawet 2,5 kg i zawierać 800 ml krwi. Jest zbudowana z komórek wątrobowych, które tworzą tzw. zraziki. Z nich natomiast zbudowane są segmenty i płaty. Z wątrobą połączone są drogi żółciowe, które odpowiadają za transport żółci do układu pokarmowego.

Nowotwory złośliwe wątroby

Mogą rozwijać się bezpośrednio w tkankach wątroby (nowotwory pierwotne) lub powstawać w formie przerzutów (nowotwory wtórne). Wśród tych pierwszych wyróżniamy raka wątrobowokomórkowego oraz raka wewnątrzwątrobowych przewodów żółciowych. Nowotwór złośliwy wtóry może powstać w wyniku przerzutów z płuc, piersi, trustki czy choćby czerniaka skóry. Niestety wątroba jest narządem, który najczęściej bywa atakowany przez nowotwory z innych organów. Rak pierwotny diagnozowany jest dwukrotnie rzadziej niż wtórny. Chorują na niego częściej mężczyźni niż kobiety i rzadko pojawia się w młodym wieku.

Przyczyny

Nowotwór pierwotny jest często diagnozowany u osób, chorujących na przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby typu B i C. Do czynników zewnętrznych zalicza się nadużywanie alkoholu i papierosów, częste sięganie po przeróżne leki, wieloletnią antykoncepcję hormonalną. Przyczyną powstania nowotworu wątrobowokomórkowego są też m.in. niektóre choroby metaboliczne czy niealkoholowe stłuszczenie wątroby.

Pierwsze objawy

Rak pierwotny wątroby często na początku nie daje żadnych objawów lub bywają one nieswoiste. Dyskomfort w nadbrzuszu zwykle łagodzimy lekami dostępnymi bez recepty, których na rynku nie brakuje. Natomiast osoby ze zdiagnozowaną marskością wątroby często bagatelizują pierwsze sygnały, zwalając wszystko na już występującą chorobę, zapominając, że rak i tak może się pojawić. Na kłucie pod prawym żebrem zawsze znajdujemy jakieś usprawiedliwienie. Ponieważ wątroba potrafi bardzo długo pełnić swoje funkcje nawet wtedy, gdy jej część jej uszkodzona, bagatelizowanie pierwszych sygnałów przychodzi nam z łatwością. A to właśnie na tym etapie najłatwiej pokonać raka wątroby.

Późniejsze objawy, takie jak: wzdęty i napięty brzuch czy guzek wyczuwany pod prawym żebrem, występują już w zaawansowanym stadium choroby. Zaniepokoić powinny także obrzęki kończyn dolnych, choć wydają się być objawem nietypowym dla raka wątroby. W połączeniu z wodobrzuszem, bólem brzucha czy żółtaczką są podstawą do szybkiej i szczegółowej diagnostyki. Nowotwory wtórne, będące przerzutami z innych narządów, często nie dają żadnych objawów, poza znacznym osłabieniem organizmu.

Pierwsze badania

Którykolwiek z wymienionych objawów powinien skłonić nas do wizyty u lekarza i rozpoczęcia serii badań. Po szczegółowym wywiadzie, dotyczącym dolegliwości, przebytych chorób, ale także tych przewlekłych, lekarz zadecyduje o dalszej diagnostyce. Do podstawowych badań zalicza się USG jamy brzusznej, tomografię komputerową i rezonans magnetyczny. Często konieczna jest także biopsja, specjalne badanie krwi oraz stwierdzenie podwyższonego stężenia białka AFP i DCP. Rak wątroby bywa jednak z reguły diagnozowany przypadkiem, w trakcie badań w kierunku innej jednostki chorobowej.

Profilaktyka

Można znacznie zminimalizować ryzyko wystąpienia pierwotnego raka wątroby, zachowując higieniczny styl życia. Ostrożne dobieranie żywności ze sprawdzonego źródła, a także unikanie alkoholu i rozsądne zażywanie leków, sprzyja utrzymaniu wątroby w dobrej kondycji. Ogromne znaczenie ma także zachowywanie podstawowych zasad higieny i szczepienie przeciwko zapaleniu wątroby typu B. Warto też minimum raz w roku robić próby wątrobowe, które pozwalają ocenić poziom enzymów ALAT i AspAT, świadczących o sprawności narządu.

Źródło: Medycyna Praktyczna/Poradnik Zdrowie


Macierzyństwo

8 sposobów na to, by przestać użalać się nad sobą i odzyskać kontrolę nad życiem

Redakcja
Redakcja
26 października 2017
Fot. iStock/LaraBelova

Każdy z nas miał w życiu dość wszystkiego i chwilę zwątpienia we własne siły. Bywa, że nasze starania nie tylko nie przynosiły oczekiwanych rezultatów i wydawało się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam. Niekiedy w takiej sytuacji nie pozostało nic lepszego, niż tylko usiąść i zapłakać przez chwilkę, żeby zrzucić ciężar nagromadzonych emocji.

I o ile kryzys jest rzeczywiście chwilowy, taki bezruch pozwala nam nabrać dystansu do wielu spraw. Z pewnej odległości, chłodnym okiem widać lepiej to, czego do tej pory targani emocjami nie zauważyliśmy. Użalanie się nad sobą pozwala również zwrócić uwagę bliskich na problem, by wspólnie znaleźć jego rozwiązanie. Ale jeśli zamiast wstać i iść dalej, zostajemy w miejscu powtarzając, jak to jest nam źle i niedobrze, dokładnie tak będzie się działo. Użalanie się nad sobą to zabójca życiowej energii i optymizmu, bez których trudno jest osiągnąć szczęście. Są jednak proste sposoby, które umożliwiają zmianę destrukcyjnego przepraszania za to, że żyjemy – na zdroworozsądkowe podejście do życia.

8 sposobów na to, by przestać użalać się nad sobą i odzyskać kontrolę nad życiem

1. Wyloguj się z portali społecznościowych

To jedna z tych rzeczy, które należy zrobić, by odciąć się od atakujących zewsząd postów i zdjęć dokumentujących cudowne życie innych ludzi. Perfekcja, uroda i bogactwo prezentowane przez wiele osób, często jedynie na pokaz, może rzeczywiście psuć humor, jeśli masz w zwyczaju porównywać swoje życie, do życia innych. Nie wierz we wszystko, co widzisz. Wyloguj się, bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal…

2. Policz to, co ci się w życiu udało

Gdy dopadają cię pesymistyczne myśli, w kontrze do nich przypomnij sobie, a nawet wypisz na kartce i powieś w widocznym miejscu te rzeczy, które są dla ciebie powodem do dumy. Wcale nie muszą być spektakularne, chodzi raczej o to, by pamiętać nawet o drobnostkach, które czyniły cię prawdziwie szczęśliwą.

3. Ustal nowe priorytety

Skoro to, co masz, nie przynosi ci satysfakcji, może przyszedł czas, by coś w życiu zmienić? Odrzuć działania, które niczego dobrego ci nie przyniosły i przemyśl, czego tak naprawdę potrzebujesz i jak chcesz to osiągnąć.

4. Zmieniaj pojedyncze rzeczy

Czasem wywrócenie życia do góry nogami zamiast zbawiennej rewolucji przynosi totalny chaos. Zmiana pojedynczych rzeczy wydaje się czasochłonna, ale poruszanie się małymi krokami pozwala docenić własny trud i modyfikować działania, aby były efektywne. Mała zmiana może stanowić ogromną różnicę. Możesz zacząć od zamiany czasu przed telewizorem na czas dla książki, czy odświeżyć dobre, ale zaniedbane przyjaźnie.

5. Zrób coś dla innych

Jeśli jesteś przekonana, że to twoje życie jest beznadziejne, zrób coś dla siebie i innych i zostań wolontariuszką. Wolontariat ma ogromny sens, ponieważ pomagając osobom, które potrzebują wsparcia, uświadomisz sobie, że być może wcale nie masz powodów do zamartwiania się.

6. Wyzwól dobro

Dobro powraca, to należy przypomnieć nie tylko w wyżej poruszonym temacie wolontariatu. Zrób coś miłego dla kogoś, a pozytywnie rozbudzisz własną energii, które może wyciągnąć cię z poczucia beznadziei. Nie tylko sprawiasz, że ktoś inny będzie miał dobry dzień, ale sama będziesz miała lepszy humor długo po tym.

7. Spędzaj czas z kimś wyjątkowym

Przyjrzyj się swoim znajomym, być może jest w twoim otoczeniu ktoś, kto negatywnie wpływa na twoje samopoczucie? Trudno być optymistą wśród ludzi, którzy sami się dołują i kochają narzekać na wszystko. Jeśli jakiś energetyczny wampir wysysa z ciebie energię i sprawia, że postrzegasz swoje życie w sposób negatywny, jak najszybciej odetnij się od tego. Spędzaj czas z ludźmi, którzy zasługują na twoją uwagę i budują, a nie niszczą twoje dobre samopoczucie.

8. Wygadaj się 

Zatrzymywanie w sobie zarówno dobrych, jak i złych emocji szkodzi. Jeśli masz osobę zaufaną, której możesz się wygadać, dla własnego zdrowia psychicznego korzystaj z uwagi i zrozumienia tej osoby. Jeśli nie masz kogoś takiego, poszukaj grup wsparcia, których uczestnicy doskonale będą rozumieli, co przechodzisz.

Poczucie beznadziei potęgowane przez użalanie się nad sobą ogranicza. Spójrz realistycznie na sytuację, w której się znalazłaś i poczuj wdzięczność za to, co masz. Odrzucenie myślenia osoby pokrzywdzonej przez życie pozwoli znów przejąć nad nim kontrolę.

źródło: www.powerofpositivity.comwww.hellozdrowie.pl

 


Zobacz także

Dostał szansę na życie. Daliśmy mu nadzieję, nie można jej odebrać… czasu zostało tak mało. Pomóżmy Emilkowi

Własne siły

Elegancja w ruchu: Kolekcja Fashion Cybex