Lifestyle Związek

Nie zazdrość mi. Życie singielki wcale nie jest szczęśliwe. A kto tak twierdzi, najzwyczajniej w świecie kłamie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 lipca 2017
Fot. iStock/andrej_k
 

Szczęśliwa singielka. Zna ktoś? Bo ja nie. I nie uwierzę, że jakiejkolwiek dziewczynie jest dobrze bez partnera. Naprawdę samotność jest przyjemna? Niech już przestaną sobie wmawiać. Bo co z tego, że jestem panią swojego czasu i z nikim nie muszę planować popołudnia. A w weekendy mogę leżeć w łóżku cały dzień, jeśli tylko mam na to ochotę. Bo nie muszę wstawać, żeby przygotować śniadanie dla całej rodziny. Ani zbierać się o świcie, bo zaplanowaliśmy z ukochanym wypad za miasto. I wiecie co? Tak, wolałabym zrywać się o świcie. Tak, wolałabym od rana krzątać się po kuchni.

Mam już dość litości, dlatego darujcie sobie słowa wsparcia, dobre rady i westchnienia zazdrości, że jest mi tak dobrze, bo… bo mam dużo wolnego czasu, bo chodzę na randki, bo nie musze się nikomu z niczego tłumaczyć. Nie jesteście w mojej sytuacji, więc nie rozumiecie tego, co czuję. Czyli pustki i gniewu. I ktoś wreszcie powinien powiedzieć to głośno, że samotność jest dołująca i każdy z nas szuka miłości. Nie ma nic złego w przyznaniu się, że tęskni się za męskim ramieniem oraz wsparciem. Każda kobieta ma prawo do miłości, ma prawo jej poszukiwać i mówić o tym głośno.

Troskliwa rodzina

Wiecie, jaka jest największa zmora singielek? Spotkania rodzinne.– Masz już jakiegoś kawalera? – zawsze pyta ciocia, która właśnie rozwiodła się po raz drugi. – Pewnie kręci się tam wokół ciebie mnóstwo chłopaków – puszcza konspiracyjnie oczko wujek. A ja co mam im odpowiedzieć? Że znowu nie? Że nikt się wokół mnie nie kręci? Przecież nie zrozumieją. Bo jak to, w dużym mieście nie ma wolnych facetów? Nie wiem, ja nie znam… I najgorsze jest to, że nawet nie starają się zrozumieć, że nie jest tak łatwo kogoś znaleźć, kogoś wartościowego. Więc nie ustają w pytaniach. A ja znowu mam ochotę przed kolejnym zjazdem rodzinnym uciec gdzie pieprz rośnie, byleby tylko uniknąć tych przykrych i krępujących pytań – bo one takie dla nas, singielek, są. Ranią nas i sprawiają, że jeszcze bardziej zaczynamy się rozglądać za miłością, uśmiechamy do każdego faceta. I każdą oznakę uprzejmości w pewnym momencie zaczynamy odbierać jako zainteresowanie nami, co często prowadzi do niekomfortowych sytuacji.

Jesteś szczęściarą… Możesz robić co tylko chcesz…

Wzdychają koleżanki, które od kilku lat są w związku lub już od dawna mają obrączkę i słodkiego maluszka. To prawda, mogę robić, co tylko zechcę. Ale przestańcie wreszcie nas w ten sposób pocieszać! Bo my tego tak naprawdę nie chcemy… Przynajmniej ja. Życie w pojedynkę jest smutne. Wstajesz kiedy chcesz, wychodzisz z kim chcesz, nie musisz gotować i możesz ciągle siedzieć w knajpach – to brzmi super. Jednak takie życie nie ma większej głębi, jest puste. Bo nie masz z kim dzielić się wrażeniami, opowiedzieć o swoim dniu i o kłótni z szefem. Dlatego nie zazdrośćcie nam tego. Taki luz jest świetny, ale na chwilę. Na dłuższą metę może sprawić, że zaczynasz czuć, że czegoś ci brakuje i twoje życie tak naprawdę jest pozbawione sensu.

fot. iStock/ eldinhoid

fot. iStock/ eldinhoid

Możesz umawiać się z chłopakami z Tindera

Portale i aplikacje randkowe to z jednej strony jedna z najlepszych rzeczy, jaką wymyślono dla singli. Z drugiej – to skuteczny sposób na utratę złudzeń i nadziei na to, że znajdę kogoś wartościowego. „Hej, wpadniesz do mnie na drinka?”, „Cześć, może jakiś seks?” – tego typu wiadomości dostaję prawie codziennie. Niby wiem, że tu ludzie najczęściej umawiają się do łóżka, ale jednak wierzyłam, że może trafię na normalnego faceta, który poważniej podejdzie do znajomości. Pisałam z kilkoma, którzy byli zabawni, uprzejmi. Umówiliśmy się. Jednak nic z tego nigdy nie wyszło, bo w realu ciekawie piszący facet okazywał się nieumiejącym prowadzić rozmowy mrukiem. Dlatego straciłam wiarę i usunęłam konto. To wcale nie była fajna zabawa, tylko marnowanie czasu. A w pewnym momencie zaczęłam wierzyć, że wszyscy wartościowi faceci są zajęci lub nie dla mnie, co mnie jeszcze bardziej przytłaczało.

Bo ty szukasz księcia z bajki

Nie szukam księcia z bajki, zrozumcie wreszcie. Szukam szczerości, poczucia humoru, odpowiedzialności i tego, żebym była dla niego ważna. Chyba każda kobieta o tym marzy, prawda? O tym, żeby czuć się bezpiecznie i mieć w partnerze przyjaciela, na którym można polegać, i z którym można wesoło spędzać czas. Często zastanawiam się, dlaczego tak ciężko jest znaleźć mężczyznę, który łączy w sobie te cechy? Może taki nie istnieje?

Nie oskarżajcie mnie, że jestem wybredna i chcę nie wiadomo czego. Ja po prostu wiem, czego nie chcę. A nie chcę wziąć pierwszego lepszego faceta, który na mnie spojrzy. Bo nie o to chodzi. Chcę, tak jak każdy, zdrowego, szczęśliwego związku z kimś, kto będzie mnie szanował, będzie się liczył z moimi potrzebami i będzie dla mnie po prostu dobry. Czy to naprawdę tak wiele?

Jestem przed 30-tką, więc wiem, że jeszcze będę miała wiele okazji do spotkania miłości. Przynajmniej mam taką nadzieję. Ale myślę, że moje podejście nie jest związane z wiekiem. Chyba mogę się odważyć i stwierdzić, że każda kobieta, niezależnie od wieku, ma dosyć litości i dobrych rad. Dlatego zamiast tego wysłuchajcie nas, drogie przyjaciółki, i bądźcie przy nas.

I być może umówcie z tym nowym kolegą, który podobno jest wolny…


Lifestyle Związek

11 rzeczy, o których musisz pamiętać, zanim zaczniesz sama farbować włosy w domu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 lipca 2017
Fot. iStock/iconogenic
 

Farbowanie włosów w domu to nie taka prosta sprawa. Jeżeli tylko możesz, udaj się raczej do salonu fryzjerskiego, gdzie profesjonalista wykona tę usługę za ciebie. Jeśli jednak już zdecydujesz się na domową koloryzację farbą kupioną w drogerii, koniecznie skorzystaj z kilku podstawowych porad , przygotowanych przez specjalistów.

1. Określ, jaki jest twój naturalny kolor włosów

Prawidłowe określenie swojego odcienia włosów oraz typu urody pomoże ci lepiej dobrać nowy, wymarzony kolor.

2. Bądź realistką

Nie od razu Rzym zbudowano, tak samo radykalna zmiana koloru nie dokona się w jeden wieczór. Im większa zmiana, tym większe prawdopodobieństwo, że wynik będzie  rozczarowujący, lub nawet szokujący…

3. Przymierz perukę

Jeśli planujesz zafarbować włosy na zupełnie inny kolor niż twój naturalny, przymierz najpierw perukę. To szybki i „bezbolesny” sposób na ustalenie, czy wymarzony odcień jest rzeczywiście odpowiedni dla Ciebie.

4. Kup więcej farby, niż potrzebujesz

Lepiej jest mieć pod ręką za dużo produktu, niż w trakcie koloryzacji zdać sobie sprawę z tego, że jej zabrakło…

5. Znajdź odpowiednią dla siebie konsystencję farby i najwygodniejszy sposób aplikacji

Farby w piance są najlepsze dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ preparaty typu „mus” nie kapią nam na twarz, powodując podrażnienia. Panie o grubych lub kręconych włosach powinny wybierać płynne lub żelowe formuły, bo one skuteczniej  się rozprowadzają .

6. Zrezygnuj z basenu

Chlor i sól morska szkodliwie wnikają we włókna włosów, co zmienia ich strukturę i kolor. Zrezygnuj z pływania co najmniej dwa tygodnie przed i po farbowaniu.

Fot. iStock/Merydolla

Fot. iStock/Merydolla

7. Kup jaśniejszy odcień niż zamierzałaś

Farba zawsze „wychodzi” ciemniejsza na twoich włosach niż na zdjęciu z opakowania Łatwiej jest wzmocnić intensywność koloru, niż go potem tonizować.

8. Nie myj włosów przed farbowaniem

Mycie szamponem powoduje usunięcie naturalnych olejków, które chronią skórę głowy w czasie koloryzacji. Jeśli stosujesz farbę zmywalną (zmywającą się po 8-12 myciach) lub półtrwałą (zmywającą się po 28 myciach), umyj włosy na 12-24 godziny przed koloryzacją. Jeżeli stosujesz farbę trwałą, umyj włosy na 24 godziny przed farbowaniem. Na nieumytych włosach łatwiej jest też wydzielić poszczególne pasma, co pomaga równomiernie rozprowadzić farbę.

9. Po koloryzacji zmień szampon

Użyj takiego, który chroni twój nowy kolor i jest delikatny dla twojej skóry.

10. Bądź świadoma, że farba może uszkodzić włosy

Włosy niszczą się podczas koloryzacji, nawet jeśli  chcesz „tylko” wrócić do swojego naturalnego odcienia. Zarówno trwałe, jak i półtrwałe barwniki zawierają nadtlenek wodoru, który chemicznie zmienia barwę pigmentu włosów. Koniecznie używaj pielęgnujących odżywek.

11. Nie farbuj włosów po 19-tej

Ta porada ma banalne uzasadnienie. W razie jakiegoś dramatycznego niepowodzenia w trakcie koloryzacji, dzwoń na infolinię (numer podany na opakowaniu produkt, zazwyczaj „czynny” do 19-tej) albo leć po ratunek do profesjonalnego salonu fryzjerskiego.


Na podstawie: instyle.com

 


Lifestyle Związek

Największy dietetyczny grzech tego lata – lody w pączku. Czy staną się hitem w Polsce?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
13 lipca 2017
Fot. Print Screen z Instagrama/ cookiemonstericecream

Moda na kulinarne wynalazki zapanowała na dobre. Po czarnych gałkach i bąbelkowych wafelkach przyszła pora na lody w pączku. To najnowszy trend jedzeniowy, który podbija Kalifornię i Instagram. Na razie można je dostać jedynie w Los Angeles, ale patrząc na zdjęcia, nie ulega wątpliwości, że mają szanse zrobić furorę także w Polsce.

Wyjątkowy deser nosi nazwę Halos i jest jednocześnie przyjemnie ciepły oraz orzeźwiający. Wszystko za sprawą sposobu przygotowania – gałkę lodów umieszcza się w cieście i opieka z dwóch stron w specjalnym urządzeniu.

I co najważniejsze – nie tylko dobrze smakuje, lecz także świetnie wygląda na zdjęciach. A jak wiadomo, jest to jednym z kryteriów tworzenia nowych jedzeniowych hybryd. Teraz to głównie użytkownicy Instagrama oceniają, czy coś zostanie przyjęte i będzie robić furorę.

Pyszne lody w pączku niewątpliwie stały się hitem. Ciekawe, kiedy pojawią się w Polsce.


Zobacz także

Trzy przepisy kuchni greckiej, które na nowo rozkochają cię w gotowaniu

Bartłomiej Topa: „Dlaczego nie wykluczam?”

Czego boimy się z miłości? 5 lęków, których doświadczasz, gdy kogoś kochasz