Macierzyństwo

Kobiety w ciąży nazywa wielorybami. Czy ktoś może ją zmusić, żeby zamilkła? Bo zamiast przeprosić, dalej brnie

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
12 lipca 2021
iStock
 

Zamarłyśmy. My, kobiety, matki. Rodzące kiedyś, starające się o dziecko, myślące o sobie: „jestem gruba, jestem gorsza”. Oto Gizela J. lekarz ginekologii. Na oficjalnym profilu Oddziału Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii (na instagramie: @babkibabkom) umieściła wpis.

Problem Wielkiej Wagi, czyli o kilogramach w ciąży

„To jest Ewa. Ewa jest naszą neonatolożką. Jej bombelek w brzuchu (zwany Brajanusz, bo #teamoleśnica nie może się zdecydować czy lepiej, żeby nazywał się Brajan czy może Janusz) ma już 30 tygodni. A Ewa dalej wygląda, jak Ewa. Bądź jak Ewa, zamknij lodówkę i jedz dla dwojga, a nie za dwoje. Ułatwisz życie i nam i sobie”.

Uroczy wpis zdobi zdjęcie p. Ewy, która z przodu wygląda jakby wcale nie była w ciąży.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez PZS Oleśnica (@babkibabkom)

Pod postem burza. Setki wpisów kobiet, które piszą, jak czują się dotknięte i ile bólu i przykrości sprawiają im te słowa.

„Wasza komunikacja jest absolutnie żenująca. Nie wiem skąd czerpiecie wiedzę na temat walki z otyłością, ale zmieńcie źródła. Zawstydzania prowadzi lub/ i może pogłębiać zaburzenia odżywiania. A wy dokładnie to tym wpisem robicie- zawstydzacie. Jest to tym bardziej okrutne, że robicie to względem osób w ciąży”.

„Byłam dzieckiem z nadwagą, a później byłam bulimiczką. I zapewniam, że po takim poście jeszcze kilka lat temu poszłabym do toalety zwymiotować wszystko, co zjadłam, bo ten post to doskonały trigger dla osób z zaburzeniami odżywiania. I wy pracujecie w ochronie zdrowia? Przerażające. Organizm każdej kobiety jest inny i inaczej reaguje na ciąże. To nie jest dla kobiet łatwy czas. Nie musicie go swoim bullshitem bardziej utrudniać”.

Autorka wpisu zamiast się zatrzymać, brnęła dalej.

„Wspieranie podczas porodu to nie wspieranie w zamienianie nie w wieloryba”. Dalej było jeszcze dosadniej, ktoś napisał, że odrażający jest ten post, pani G. Odpowiedziała „Dla mnie odrażająca jest otyłość. I to, co zbędne kilogramy robią człowiekowi”. Napisała też lekko. „Może rzeczywiście mam trochę „fatfobię”, ale któż jest bez skazy?”.

No któż, Pani Gizelo, no któż.

Czytałam to wczoraj i robiło mi się coraz bardziej niedobrze. Leciał wpis za wpisem. Kolejny o tym, jak to biedne są grube kobiety w ciąży, ile mają problemów, jak narażają dziecko, ile zastrzyków muszą brać, jak mylące może być u nich USG, bo przecież przez zwały tłuszczu nie da się wielu rzeczy zobaczyć. W jakich męczarniach rodzą. Podawała fakty (?), badania (?). Do tego znów nie na miejscu zdjęcie. Para otyłych osób jedzących przed telewizorem. I podpis: „Czy naprawdę potrzebne ci takie atrakcje?”. Później kolejna groźba. Pani Gizela nam zafunduje live, w którym lekarze ginekolodzy (mężczyźni) z drugiego piętra opiszą, jak ciężko jest operować OTYŁĄ pacjentkę (wstydź się gruba, kobieto, teraz lekarze opowiedzą, jak się z ciebie wyśmiewają, ile mają z tobą problemów, a ty potem idź do szpitala i im zaufaj).

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez PZS Oleśnica (@babkibabkom)

Pani doktor Gizela Jagielska pod koniec roku 2020 pełniła obowiązki dyrektora Zespołu Szpitali w Oleśnicy, obecnie jest p.o wicedyrektora placówki ds. medycznych.

Lekarka, kobieta, która obraża inne kobiety. Która w czasie ciąży każe im się skupiać na wadze i być jak jej szczupła koleżanka, po której nic nie widać. Która każe większym ciężarnym w ciąży nie przytyć, a nawet schudnąć.

Lekarka, która nie rozumie, że każda ciąża jest inna. Nie trzeba jeść, żeby rosnąć. Albo ataki głodu są nie do opanowania. Która, zamiast serdecznie i z empatią znajdować z pacjentkami rozwiązania, atakuje je i zapewnia, że wystarczy zamknąć lodówkę na kłódkę, żeby nie zamienić się w wieloryba. Która grozi i starszy.

Pani Doktor, proszę poczytać o zaburzeniach odżywiania. Proszę zrozumieć, że ciało kobiet w ciąży reaguje rożnie. Ja, na przykład, nie miałam prawie brzucha, nie miałam seksownej piłki, nie byłam szczupła, bo mam szerokie biodra. Ludzie nie domyślali się, że jestem w ciąży, myśleli, że po prostu utyłam. Całe szczęście, że na Panią nie trafiłam. Mój lekarz mnie wspierał, ciążę miałam książkową, urodziłam zdrowe dziecko, nie musiałam brać żadnych zastrzyków. Za to moja szczupła znajoma, Kasia Nowakowska, dziennikarka Onetu, była naczelna Focha, miała naprawdę inne problemy niż jej waga, bo walczyła o życie córki. Przytyła 20 kg, ale ponad 10 kg ważyły wody płodowe. Czuła się jak ten wieloryb, o którym mówiła pani lekarka z Oleśnicy. „Ryczę pisząc o tym, bo 10 lat później wciąż mnie to wszystko boli. I życzę pani Gizeli z @babkibabkom by pojęła ile krzywdy, cierpienia i smutku spowodowała swoimi głupimi wpisami”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Kasia Nowakowska (@pani_na_fochu)

A ja bym jeszcze bardzo poprosiła, żeby dyrektor szpitala w Oleśnicy nie pisał oficjalnych pism tłumaczących tylko wysłał swoją lekarkę na warsztaty psychologiczne z empatii.

Tego, nam pacjentom, tak bardzo czasem brakuje.
Na szczęście pod postem Pani Lękającej się Grubych wypowiedziało się dużo lekarzy i douli. Dziękujemy za wsparcie!



Macierzyństwo

Jak sprzedawać używaną odzież w sieci?

Redakcja
Redakcja
12 lipca 2021
fot. Karolina Grabowska/Pexels

Przez lata nagromadziłaś w szafie mnóstwo odzieży na różne okazje, które nigdy nie nadeszły lub nie mieścisz się już w stare ubrania? Zamiast ciągle łudzić się, że jeszcze przyda Ci się sukienka, w której byłaś na ostatnim weselu, lepiej dokładnie sfotografuj ją, opisz i sprzedaj na jednym z portali ogłoszeniowych. Zobacz, o czym warto pamiętać, sprzedając używaną odzież w sieci.

Po pierwsze: umieść ogłoszenie w odpowiedniej kategorii

Korzystając z opcji darmowego ogłoszenia pamiętaj o tym, aby zamieścić swoją propozycję sprzedaży w odpowiednim dziale, na przykład moda ogłoszenia. Wtedy osoby zainteresowane zakupem odzieży będą wiedziały, gdzie Cię znaleźć. Darmowe ogłoszenia bez rejestracji oferuje portal https://www.bazos.pl/.

Rób dokładne zdjęcia

Najlepiej zdjęcia robić przy dobrym oświetleniu, na neutralnym, jednolitym tle. Wtedy widać kolorystykę czy wzór danego materiału w sposób najmniej przekłamany, a jednocześnie najbardziej atrakcyjny. Sprzedając w sieci miej na uwadze, że Twoi klienci mają dostęp jedynie do zdjęć. Zanim zamówią produkt i zapłacą za wysyłkę, mogą kierować się wyłącznie nimi. Postaraj się zatem, aby jak najlepiej oddawały wygląd danej rzeczy.

Po drugie: zdjęcia na osobie

W podjęciu decyzji dotyczącej zakupu danej rzeczy Twoim klientom pomóc mogą zdjęcia na osobie. Wówczas widać, jak sukienka, bluzka czy spodnie leżą na człowieku. Wielu produktom dodaje to uroku, a klientów przekonuje do zakupu.

Po trzecie: nie zapomnij wspomnieć o wadach i śladach użytkowania

Z racji tego, że sprzedajesz rzeczy używane, mogą one nosić ślady użytkowania. To normalne, jednak należy uczciwie przyznać przed kupującymi, że mogą natknąć się na wyblaknięcie tkaniny w danym miejscu, małą plamkę czy dziurkę. Powinni mieć tego świadomość jeszcze przed zakupem i samemu zadecydować, czy im to nie przeszkadza.

Po czwarte: zadbaj o rzetelny opis

W opisie powinien zostać zawarty szereg informacji. Jedną z nich jest rodzaj materiału, z którego została uszyta dana rzecz. Na pewno przyda się informacja o rzeczywistych wymiarach odzieży oraz rozmiar sklepowy i nazwa marki. Warto również odnieść się do ewentualnych wad produktu i jasno je zaznaczyć. Należy też dodać, jak długo dana rzecz była użytkowana lub ile razy noszona.

Po piąte: regularnie odpowiadaj na wiadomości

Być może klienci będą chcieli Cię o coś dopytać. Bądź więc dla nich dostępna. Jeśli podajesz konkretny kanał komunikacji, na przykład e-maila, powinnaś zaglądać do niego w miarę regularnie. Regularny kontakt z osobami zainteresowanymi Twoimi produktami może przesądzić o poziomie zaufania do Ciebie oraz podjęciu ostatecznej decyzji o zakupie.

Po szóste: udostępnij różne formy wysyłki towaru

Bardzo ważna z perspektywy Twoich klientów jest również forma przesyłki. Powinnaś uwzględnić ją w opisie i najlepiej od razu podać jej koszt. Wiele osób ceni sobie odbiór w wybranym punkcie, takim jak Paczkomaty InPost, stacja Orlen, kiosk Ruchu czy placówka Poczty Polskiej. Dlatego też warto udostępnić ją kupującym. Inni z kolei, mający mniejszą mobilność, na przykład z powodu siedzenia w domu z dziećmi, preferują dostawę kurierem. Weź to pod uwagę i postaraj się zaproponować swoim odbiorcom różne formy wysyłki.

 


Zobacz także

Pierwsze dziecko, czyli świat do góry nogami

Jak się pogodzić z „trudną” matką” i czy to konieczne

20 pytań, które warto zadać dziecku po szkole