Listy do redakcji

„Wspominałam każdy Twój dotyk, każde spojrzenie i każdy oddech próbując zrozumieć dlaczego Ty??”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Synku, mam nadzieję, że czytasz ten list będąc dorosłym człowiekiem. Ja, Twoja matka, przez całe życie starałam się wpoić Ci najważniejsze wartości jakie każdy dobry człowiek powinien posiadać. Uczyłam szacunku, troski, odpowiedzialności i pewności siebie. Jednak w całym procesie wychowawczym zapomniałam o najważniejszej wartości – o życiu. Dziś pragnę Ci powiedzieć dlaczego ono ma tak wielkie znaczenie. Więc, aby poznać jego wartość musisz zrozumieć jak trudną drogą musiałeś iść, by móc się nim cieszyć. 

 

Mając 19 lat byłam w 8 miesiącu ciąży, wtedy jeszcze myślałam, że został mi kolejny do Twoich narodzin – zapewniała mnie pani doktor. Jednak następnego dnia po wizycie u ginekologa zaczął się poród. Z początku odeszły mi wody dlatego byłam zmuszona jechać do szpitala. W całym zamęcie nie miałam nawet chwili, aby się przerazić całym porodem i przygotować się na ból. Byłam gotowa oddać za Ciebie życie. Ku mojemu zaskoczeniu poród przebiegł sprawnie, trwał trzy godziny – położna stwierdziła, że to książkowy przypadek. Jednak to nie koniec zaskoczeń, jakie przygotował dla nas los. Po położeniu Cię na moim brzuchu, położna dostrzegła deformację Twojej czaszki. Widziałam w jej oczach, że coś jest nie tak. Chwila radości jaką czerpałam z upragnionego, pierwszego dotyku Twego jakże kruchego ciałka zmieniła się w lawinę łez. Bez słowa lekarze przewieźli Cię na odział dla noworodków, gdzie postawili diagnozę – kraniostenoza. W pierwszej chwili nie wiedziałam co to jest, jednak lekarze stanęli na wysokości zadania tłumacząc mi prostym, swojskim językiem na czym polega Twoja wada genetyczna. Już wtedy wiedziałam, że konieczna będzie operacja. Szpital w Kaliszu niezwłocznie skontaktował się ze szpitalem w Łodzi, gdzie miałeś być przewieziony karetką. Pozostając cały czas na oddziale dla noworodków czekaliśmy na naszą pierwszą, jakże ważną podróż. Dzień przed wyjazdem, wieczorną porą poszłam pożegnać się z Tobą z racji tego, iż do Łodzi musiałam dojechać na własną rękę, gdyż miejsca w karetce były zarezerwowane dla zespołu lekarzy, którzy w razie potrzeby mieli ratować Twoje życie. Wchodząc do sali, jedyne co mogłam zrobić to dotykać Cię. To nie ja zmieniłam Ci pierwszego pampersa, nie ja pierwszy raz Cię nakarmiłam, nie ja pierwszy raz uspokoiłam, gdy zacząłeś płakać. To czego tak się bałam zupełnie mnie ominęło – dzisiaj oddała bym za to wszystko. Tego wieczoru spędziłam z Tobą ponad godzinę i miałam problem, aby wyjść z sali. Pielęgniarki jednak prosiły o opuszczenie jej, gdyż było już naprawdę późno, Ty spałeś a ja głaskając Cię po główce wyszeptałam Ci – Kocham Cię. Wstałam zmierzając do drzwi, gdy usłyszałam Twoje westchnienie. Było to niewypowiedziane, lecz sercem pokazane MAMO ZOSTAŃ. Rozkleiłam się, to był ten moment w którym poczułam silną więź matki i dziecka. Cały lęk jaki miałam w sobie w obawie, że będąc w tak młodym wieku nie sprostam w byciu matką po prostu minął. Kiedy dotarliśmy do łódzkiego szpitala, po obszernych badaniach nadszedł dzień operacji. Trwała ona 14 godzin – w tym czasie musiałam stanąć z boku i oddać Twój los w ręce obcych mi osób. Co czułam podczas tych 14 godzin??? Wspominałam każdy Twój dotyk, każde spojrzenie i każdy oddech próbując zrozumieć dlaczego Ty?? Zastanawiałam się jak będzie wyglądać nasze (nie)pełnosprawne życie. Gdy operacja się powiodła a ja mogłam Cię ujrzeć, wiedziałam, że pomimo sprzeczności losu starczy nam sił, aby razem spojrzeć w przyszłość.

 

Twoja walka o życie była nierówna, byłeś na przegranej pozycji, jednak Twoja wola przetrwania sprawiła, że nie raz mogłam usłyszeć od Ciebie „Mamo”. To Ty otrzymałeś to życie, bo jesteś wystarczająco silny, żeby je przeżyć a blizny, które wymalowała na Twej głowie „klątwa genów” są Twoim własnym „memento mori”. Więc skarbie pamiętaj, bez względu na wszystko, każdy człowiek posiada  dwa najważniejsze dni w swoim życiu. Pierwszy to dzień w którym się narodził a drugi to ten, w którym zrozumiał po co. Mam nadzieję, że Ty już rozumiesz – pokaż jak niepełnosprawny człowiek może w pełni sprawnie odmienić czyjś świat.

Twoja J.


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

” Jesteście powodem do dumy, uśmiechu…”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 
Kochane dzieci,

Ty, Olu trochę ponad 17 lat temu pojawiłaś się na świecie, był to dzień bardzo wyjątkowy, zmienił w moim życiu wiele. Codziennie patrzyłem jak rozwijasz się, rośniesz, dawało mi to tyle szczęścia.
Trzy lata pózniej szczęście zostało podwojone, gdy urodził się Kacper. Razem spędzaliśmy chwile, śmialiśmy się, czasem płakaliśmy. Jesteście moim największym sensem życia, w każdej gorszej chwili myślę o Was. Jesteście powodem do dumy, uśmiechu, czasami też smutku, ale wiem, że gdyby nie Wy, moje życie było by nudne, szare. Chciałbym Wam po prostu podziękować, za to, że jesteście obok, nieważne w jakich chwilach, kocham Was.
Tata

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

Czego mężczyźni wolą nie mówić… Witaj w szkole uwodzenia. Kobietom wstęp wzbroniony!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 czerwca 2016
Szkoła uwodzenia. Kobietom wstęp wzbroniony!
Fot. iStock / BraunS

Dla zagubionych i niepewnych. Dla tych, którzy mówią, że nie mają szczęścia w miłości. Dla tych, którzy chcieliby uwolnić swoją erotyczną energię i cieszyć się z relacji z kobietami. Właściwie bardziej dla panów niż dla pań. Szkoła uwodzenia pana Jacka, jedna z wielu, które powstały w ciągu ostatnich dziesięciu lat, kusi potencjalnych klientów gwarancją 100 procentowej skuteczności. I historiami setek zadowolonych adeptów. O dziwo, ten nachalny i oparty na amerykańskiej psychologii sukcesu („uczymy do skutku”) marketing działa: na kursy letnie zapisał się już komplet chętnych.

Szkoła uwodzenia

Jackowi pewności siebie odmówić mu nie można. Zaradności też nie. Wysoki, opalony i umięśniony trzydziestolatek inwestuje cały swój wolny czas w rozwój biznesu, który oprócz pokaźnych wpływów na konto przynosi mu również, jak co chwila mnie zapewnia, satysfakcję osobistą.

Internetowa witryna jego szkoły trąci minimalizmem. Zaledwie kilka zakładek – jedna przedstawiająca pokrótce ideę uczelni (istniejemy po to, żeby wam pomóc odnaleźć w sobie męskość), druga zawierające cennik i dane kontaktowe oraz trzecia, gdzie umieszczono kilka słów o kadrze (uczą u nas doświadczeni psycholodzy i trenerzy rozwoju osobistego) i o samym rektorze. Tak właśnie mówi o sobie Jacek, choć w rozmowie przyznaje, że edukację zakończył na ostatniej klasie technikum.

Krok 1:  Nawiąż kontakt wzrokowy

Anna Frydrychewicz: Przychodzą do Was kobiety?

To się zdarzyło może dwa razy w historii naszej szkoły. Raczej kierujemy nasze zajęcia do męskiej publiczności.

A czego właściwie uczycie?

Największym powodzeniem cieszy się kurs podstawowy: uwodzenie i męskość w związku. Skierowany jest do mężczyzn, którzy mają problemy z pewnością siebie i z relacjami z kobietami. Uczymy na nim jak ją ponownie obudzić, bo zakładamy, że jest ona uśpiona. Po szczegóły zapraszam na kurs, ale efekt gwarantuję.

Dużo macie chętnych?

Zdziwiłabyś się. Dzisiejsi mężczyźni są poddawani olbrzymiej presji, nie dają sobie rady z tymi waszymi wszystkimi oczekiwaniami: mają być przyjacielem kobiety, opiekunem, macho, głową rodziny, świetnym kochankiem, a jak trzeba to siedzieć cicho i być tylko „portfelem”. Załamują się, gubią, ale coraz częściej szukają też konkretnej pomocy. Możesz się zamknąć w sobie, możesz pójść do psychologa, ale możesz też przyjść do nas i na nowo odnaleźć męskość.

Możesz sprecyzować?

Krótko mówiąc: przypomnieć sobie jak to jest przejmować inicjatywę, brać to, czego się pragnie. Zdobywać kobiety, a nie tylko poddawać się ich zachciankom, dawać sterować. Możesz się śmiać, ale tylko takich mężczyzn szanują kobiety.

Uczysz, że mężczyzna powinien być w związku osobą dominującą? Że może przychodzić i brać to, co chce?!

Uczę jak poznać dziewczynę, a później nie pozwolić jej przejąć nad tobą władzy w związku. Ale szczegółów, jak już powiedziałem nie mogę zdradzić.

Chociaż kilka słów? Jak zwrócić na siebie jej uwagę, jak się nie za bardzo ma czym zaimponować?…

Uczymy, że każdy facet ma w sobie coś wyjątkowego, tylko musi w sobie to odnaleźć. Ale pierwszy krok to zdecydowanie nawiązanie kontaktu wzrokowego, zasada pięciu sekund. Złap jej spojrzenie, przytrzymaj i postaraj się przekazać w nim jak najwięcej: „jesteś piękna, masz niesamowite wnętrze, interesujesz mnie”. Jeśli odwróci wzrok, albo się zaczerwieni, punkt dla ciebie.

A może po prostu czuje się skrępowana, że jakiś obcy facet tak obcesowo się na nią gapi?

Gwarantuje ci, że w 90 przypadkach na 100 jest bardziej zaintrygowana niż zdenerwowana. Kobieca psychika nie jest tak bardzo skomplikowana, wystarczy jedynie trochę połechtać waszą próżność, a najmniej interesujący facet wyda wam się wartym uwagi.

Krok 2: Przejmij kontrolę

Dlaczego właściwie mężczyzna ma przejmować władzę w związku? Tak bez ceregieli, na samym początku znajomości, to chyba raczej odstraszy wybrankę…

Mylisz się. Kobiety narzekają na kryzys męskości, właśnie dlatego, że brakuje im u boku faceta, który tupnie nogą, postawi na swoim, pokaże, że umie zadecydować, powiedzieć: „nie”. To błędne koło, chcecie być z „prawdziwym” facetem, a jednocześnie same nas z tej męskości w pewnym sensie kastrujecie. Jesteście zagubione, wybieracie sobie na partnerów facetów, którymi łatwo sterować, a potem żalicie się, że on was nie zdobywa, że nie ma pomysłu na związek, że jest nudny w łóżku…

Dużo wiesz o współczesnych kobietach… Skąd czerpiesz wiedzę, którą przekazujesz swoim słuchaczom?

Czerpię z doświadczenia życiowego.

Jesteś w związku?

Obecnie nie.

To twój wybór, czy tak wyszło?

Nie rozumiem w jakim celu zadajesz takie pytanie.

Jako ekspert od relacji damsko- męskich, powinieneś mieć na tym polu jakieś sukcesy…

Moje życie prywatne nie ma tutaj znaczenia. A poza tym, nasze kursy prowadzą doświadczeni psycholodzy, osoby zajmujące się coachingiem. Umiejętność uwodzenia jest przydatna nie tylko w relacjach z kobietami. Podam ci przykład. Jeden nasz słuchasz zgłosił się do nas dlatego, że był bardzo nieśmiałą osobą. Z jakiegoś powodu nie potrafił nawet zrobić zakupów z małym sklepie, wybierał zawsze hipermarkety, bo tam nie musiał prosić o każdy produkt, po prostu brał z półki. Początkowo na zajęciach w ogóle się nie odzywał. Na koniec kursu tak się rozkręcił, że nie nadążaliśmy z odpowiadaniem na jego pytania. Dziś jest szczęśliwy, ma sukcesy na polu zawodowym i prywatnym też. Jest w związku.

Przejął kontrolę?

Jest szczęśliwy. Ale przeszedł u nas długą drogę, żeby na nowo odkryć swoją męskość. Dużo pracy w to włożył. Zmienił się nawet fizycznie, nie do poznania. Mamy zajęcia ze stylistą, który dopasowuje styl ubioru do osobowości kursanta, mamy logopedę, który pracuje nad wstydliwymi wadami wymowy. Mamy trenera rozwoju osobistego, który układa osobiste plany treningowe. Uczymy jak zadbać o swoje ciało, jak poszerzać krąg swoich zainteresowań. Uczymy jak odczytywać mowę ciała i gestów. Uczymy również jak dobrać wino do kolacji, bo to umiejętność, która nie tylko imponuje kobietom, ale także jest pożyteczna w normalnym życiu, podczas spotkań biznesowych.

Biznesmeni też przychodzą?

Tak, to duża grupa naszych klientów. Mamy tez polityków i celebrytów z pierwszych stron gazet. Szczegółów oczywiście nie zdradzę, ale mamy na swoim koncie kilka naprawdę zaskakujących metamorfoz.

Krok 3: Zmień swoje życie

Jakim najbardziej spektakularnym sukcesem dydaktycznym możesz się pochwalić?

Każdy jest w jakimś stopniu spektakularny. Ale może ten przypadek, kiedy przyszedł do nas mąż od lat tłamszony przez żonę. Kochał ją, ale nie był szczęśliwy. Ona – wiecznie niezadowolona, wymagająca, uważała go za nieudacznika. Chciała, żeby był Supermanem. A to był taki całkiem zwykły gość, bez pomysłu na siebie. Skończył kurs, zmienił się, stał się dla niej atrakcyjny, tak jak chyba nigdy wcześniej nie był. Dla innych kobiet z resztą też i zaczął to wykorzystywać.

Rozbiliście związek?

Nie, oddaliśmy mu wolność i męskość. Jego żona potem błagała, żeby do niej wrócił i on wrócił, ale na swoich warunkach. Przywrócił równowagę w swoim związku. Obie strony zadowolone, to podwójny sukces.

Egzamin

A jak sprawdzacie, czy kursanci w odpowiednim stopniu przyswoili materiał?

Mamy testy z wiedzy wyniesionej z zajęć: tak zaliczane są na przykład wykłady z savoir-vivre. Mamy też końcową rozmowę z psychologiem, który ocenia czy kursant przeszedł wymaganą, mentalną zmianę. Mamy tez egzamin praktyczny: wychodzimy z kursantem w teren i sprawdzamy w jaki sposób nawiązuje kontakt z kobietami. Zazwyczaj zaliczeniem jest poprowadzenie rozmowy, w której on kontroluje sytuację, a ona jest nim zainteresowana. Uprzedzam twoje pytanie: potrafię poznać, kiedy kobieta jest zainteresowana mężczyzną.

A jak nie jest, to poprawka?

Decyzję zostawiamy naszym klientom. Kurs ukończony z sukcesem nagradzamy dyplomem naszej szkoły.

Reklamacji nie było? Choćby od niezadowolonych żon?

90% naszych klientów odmieniło swoje życie i zaręczam ci, że na lepsze. A to się czasem wiąże z konsekwencjami w dotychczasowych relacjach. Ale taka musi być kolej rzeczy, żeby męskość znowu doszła do głosu.

Adepci szkoły uwodzenia Jacka przechodzą szkolenia (zazwyczaj dwa semestry po 60 godzin zajęć), których koszt to od 2500 do 7000zł (w zależności od tego jak rozbudowane są „studia” i czy obejmują zajęcia indywidualne z instruktorem) Materiały dodatkowe („kserówki”) uczniowie otrzymują za darmo.


*imię rektora szkoły, na jego prośbę, zostało zmienione.


Zobacz także

„Znajdź swoją własna drogę, rozwijaj się w tym, co kochasz, spełniaj marzenia”. Akcja „List do dziecka”

Dziś już wiem, że jesteś najmądrzejsza dla mnie zawsze będziesz najważniejsza! Akcja „List do dziecka”

„Kocham Cię miłością, której do tej pory nie znałam”. Akcja „List do dziecka”