Listy do redakcji

Kocham życie i cieszę się każdym dniem. Tak na serio, nie deklaratywnie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/epicurean
 

To było wczoraj przy przedświątecznym sprzątaniu włączyłam muzyczną stację i zamarłam na chwilę. Usłyszałam piosenkę której nie słyszałam kilka lat. Wróciły wspomnienia, zrobiło mi się słabo. Siedem lat temu wracałam do aktywności zawodowej po urlopie macierzyńskim. Dostałam fajne zlecenie. Uwolniłam się od toksycznego etatu i postawiłam na firmę szkoleniową.

Pierwszego dnia szkolenia nawiązałam fajny kontakt z uczestnikami, zbadałam oczekiwania i nie mogłam doczekać się dnia drugiego. Nie dojechałam na szkolenie. Przed trasą załatwiłam parę spraw, starannie Umyłam przednią szybę, zamontowałam pożyczoną od kolegi nawigację i ruszyłam. W radiu leciała ta piosenka… Zrobiłam głośniej i nagle świat na chwilę przestał istnieć. Auto jadące przede mną nagle się zatrzymało… Bez ostrzeżenia, bez świateł stopu, bez kierunku, bez litości dla mnie…

Chciałam ominąć auto z prawej strony, uderzyłam prawym przednim kołem o wysoki krawężnik. Straciłam panowanie nad kierownicą, nie mogłam jej złapać.

Ruch na ulicy zamarł, czas stanął w miejscu, a ja… żegnałam się że światem. I było jak na filmach, przed oczami przelatywały mi obrazy z życia. Tyle chciałam powiedzieć mojej kilkumiesięcznej córce którą jeszcze karmiłam piersią, mojemu synowi który dopiero co zaczął szkołę i mojemu mężowi…., żeby jakoś poradził sobie beze mnie.

Samochód szalał po całej jezdni, od krawężnika do krawężnika. I nagle leciałam… cztery metry w dół. Pewnie trwało to chwilę, ale wystarczyło na wspomnienie najważniejszych chwil i pożegnanie. Tak pożegnałam się ze światem.

Ocknęłam się. Pamiętam okropny dźwięk auta, dym i ten smak szkła w ustach. Nie czułam twarzy… Ale to uczucie że żyję!

Urodziłam się tego dnia na nowo! Odpięłam pasy i wyszłam przez okno. Wdrapałam się po leżącym ogrodzeniu do drogi… i czekałam na pomoc. Podałam numer do męża i czułam, że odpływam. Skończyło się na kilkudziesięciu szwach na twarzy. Szkła miałam nawet w nosie. Do dziś jedno małe szkło mam pod dolną wargą. Zagryzam je, jak się denerwuję. Skasowałam auto, które jeszcze długo spłacałam. Straciłam pokarm…, ale go odzyskałam. Mimo wystających szwów na twarzy kontynuowałam studia. Nie zawaliłam żadnego egzaminu. Kocham życie i cieszę się każdym dniem. Tak na serio, nie deklaratywnie.

Płakałam tylko raz i teraz drugi, gdy wszystko wróciło przez tę jedną piosenkę… Żyję, pracuję, kocham, dalej jeżdżę autem i lubię słuchać głośno muzyki.

Ciesz się życiem, nie czekaj, aż życie mocno Cię do tego przekona.


autorka: czytelniczka Kasia

 


Listy do redakcji

Najbardziej zabawne wielkanocne… jaja i zajączki świąteczne

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 kwietnia 2017
Fot. Screen /Gabriela Júnošova
 

Brak wam pomysłu na świąteczne dekoracje, albo nie wiecie jak w tym roku pomalować pisanki? Koniecznie obejrzyjcie naszą galerię wielkanocnych jaj i zajączków, są wyjątkowo inspirujące 😉  Znajdźcie dziś czas na odrobinę radości i powrót do dzieciństwa. Dajcie się ponieść wyobraźni.

 

A, na koniec – naprawdę przerażający, wielkanocny zajączek…


Listy do redakcji

5 kroków pozwalających odbudować zaufanie w związku

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/Cecilie_Arcurs

Mój tata zawsze powtarzał: „Pamiętaj, że zaufanie długo się buduje, a stracić je można w jednej sekundzie”. Uczył mnie tego, gdy byłam dzieckiem, powtarzał, gdy byłam nastolatką i zaszczepił we mnie tę wartość na tyle skutecznie, że bez wzajemnego zaufania nie wyobrażam sobie żadnej relacji.

Nie zdążył mnie nauczyć, co zrobić z zaufaniem, które zostało zawiedzione, które zostało wykorzystane i podeptane. Co zrobić, gdy myślisz: „Jak on mi mógł to zrobić, tak bardzo mu ufałam”? Bo przecież zaufanie w związku to podstawa, to fundament. Jak można żyć razem nie ufając sobie nawzajem?

Tak, wiem, że są pary, który tak żyją, nieustannie się kontrolując, pilnując, pary, gdzie żadne z nich nie wychodzi osobno, nie ma swoich pasji, nie realizuje niczego wyłącznie dla siebie. Dlaczego? Bo żyją w klatce ograniczonego zaufania, boją się, że kiedy tylko pozwolą drugiej stronie na więcej, ta wykorzysta to przeciwko nim, dla własnych celów.

Usłyszałam ostatnio: „Wiesz, znajoma znajomej widziała jak jej mąż całował się na ulicy z jakąś kobietą”. Pomyślałam, co za cios, jak dalej z tym żyć? Jak po kryzysie w związku, który chce wrócić na właściwie tory przejść do porządku dziennego, że ktoś, kogo kochamy tak bardzo nas zawiódł, okłamał, wykorzystał fakt, że mu ufaliśmy? A zdrady? Pomimo deklaracji, że nigdy w życiu jednak przebaczamy, próbujemy zapomnieć, ale czy da się odbudować zaufanie? Czy da się odbudować zaufanie, kiedy odkrywamy, że człowiek, z którym żyjemy, okłamał nas? I w końcu czy da się odbudować związek, bez odbudowania zaufania? Myślę, że nie. Ale można zrobić jedną rzecz, spróbować odzyskać to zaufanie.

Musicie zrozumieć dlaczego

Pierwszym krokiem do odbudowania zaufania jest wzajemne zrozumienie tego, dlaczego ktoś skłamał, oszukał. W związku każde z nas musi zrozumieć te działania. Skłamał, bo był zmęczony? Skłamał, że wróci szybciej z pracy, bo nie obawiał się awantury? Skłamał, bo chciał się wybielić w twoich oczach?

Porozmawiajcie, to trudne, ale jedyne wyjście. Odpowiedź może odkryć gdzieś głębiej ukrywane problemy, bo jeśli obawiał się awantury, to może trzeba popracować nad sobą? A jeśli oszukał dla własnej wygody, to gdzie dbanie o ciebie, o waszą rodzinę? Aby odbudować zaufanie, musicie wspólnie udzielić sobie odpowiedzi na te pytania.

Przepraszam

A kiedy zrozumiecie, dlaczego okłamujecie się w związku, nie obrzucajcie się winą, nie przekrzykujcie się i nie wieszajcie na szali tego, kto bardziej, kto mocniej, kto ma więcej racji. Na co to komu? Naprawdę to wam pomoże? Pomoże bardziej niż „przepraszam”? Jedno słowo. Ale ten, kto przeprasza musi być świadomy, dlaczego to robi. Musi wiedzieć, że popełnił błąd, że zranił, musi odpowiedzieć na pewnie niewygodne dla siebie pytania, nie może uciekać od tematu. Samo przepraszam nie wystarczy, bo ono nie odbuduje zaufania – potrzebna jest szczerość, tylko ona może uratować związek.

Otwarta księga

Aby odbudować zawiedzione zaufanie, trzeba być jak otwarta księga. Jeśli ktoś oszukiwał nas flirtując przez internet, nie może zasłaniać monitora. Jeśli ktoś okłamał nas zdradzając, musi zrezygnować ze swojej prywatności. Niech nie dziwi sprawdzanie telefonu, maili, wiadomości na social media. Ten, kto został oszukany ma do tego prawo, bo tylko w ten sposób może odbudowywać zaufanie… Pamiętaj – kłamstwo równa się brak zaufania, nie odbuduje się go w jeden wieczór, na to potrzeba dużo czasu i trzeba ponieść tego konsekwencje.

Dotrzymywanie danego słowa

Czyny znaczą więcej niż słowa. Bo co ci po zapewnianiach: „już cię nigdy nie okłamię”, „już nigdy nie złamię obietnicy”, gdy tymczasem słyszysz: „Wrócę o 17tej do domu”, a on zjawia się półtorej godziny później, jak ufać, skoro nawet w codziennych czynnościach nie mów ci prawdy. Powiedz, jak jest to dla ciebie ważne, jak istotne jest dotrzymanie danego słowa. Na pewno wolisz usłyszeć, że on wróci do domu dwie godziny później, niż zachodzić w głowę gdzie i z kim jest, gdy się spóźnia.

Czas i przestrzeń

Tego, co utracone nie da się odzyskać szybko, w kilka dni. Odbudowywanie zaufania trwa miesiącami, czasami latami. Nawet jeśli o tym już nie mówimy, do tego nie wracamy, to na długo pozostaje w nas niepokój, kiedy on dłużej siedzi z telefonem, gdy wychodzi wieczorem na zakupy i naszym zdaniem wraca zbyt późno. Oboje musicie wiedzieć i powiedzieć to sobie głośno, że odzyskanie zaufania to proces, który składa się z małych rzeczy. Zaufanie można odbudować, ale trzeba dać temu czas.


Zobacz także

„Znajdźcie CZAS! Miłość to spotkania, które czasem trwają zbyt krótko…”. Akcja „Miłość to spotkania”

Wspominam ten czas jako najlepszy w moim życiu

„Nigdy nie popełniaj mojego błędu”. Akcja #matko i córko