Listy do redakcji

„Gdybyś dawał mi monetę za każdym razem kiedy sie żegnamy, byłabym tak bogata, jak nigdy nie śniłam”. Akcja „Miłość to spotkania”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 sierpnia 2016
Fot. Pixabay / MihaiParaschiv / CC0 Public Domain
 

Historia jednej miłości, która zaczęła się od spotkania z Panem Poważnym. Pamiętasz jak mówiłeś mi o swoim ideale kobiety? Blondynce o pełnych kształtach…wtedy jeszcze nie wiedziałam, że okazałam się tak bardzo podobna do NIEJ zamiast to ideału.

Przypadek. Klub. Znajomi i Ty skoncentrowany na mojej przyjaciółce. Ja obrażona na cały świat, bo nie tak miało być. To „nie tak” okazało się początkiem najpiękniejszej historii mojego życia. Jedynej miłości. Takiej która istnieje tylko w książkach i filmach. Miliony wymienionych wiadomości i zdjęć takie szczeniackie i nowoczesne nie pasujące do nas i jeden telefon:
-„Przyjedź. Potrzebuje Cię”.

Rzuciłam wszystko wsiadłam w pierwszy pociąg, przejechałam cała Polskę i w głowie miałam tylko jedna myśl-nic nie planuj, będzie co ma być. Wypijesz kawę i wrócisz, daliśmy sobie 22 godziny. Wyrwane z życia, codzienności, obowiązków i obietnic. Wiesz to jedyna kawa, o której pomyślałam, że chce ją pić codziennie, upijać się nią, upijać się Tobą. Nigdy nie zapomnę Twoich wyprostowanych pleców,zapiętych guzików koszuli i ramion które od pierwszej sekundy mówiły chodź tu do mnie będziesz bezpieczna, szczęśliwa. Ta obietnica trzymała mnie przy Tobie każdego dnia. Twoje dłonie były jedynymi które chciałam aby trzymały w objęciach główkę naszego dziecka, Twój spokój i opanowanie uświadomiły mi, ze można żyć tak jak w marzeniach, ze nic nie jest inne niż chciałabym, żeby było. Pocałunek i byłam Twoja. Należałam do Ciebie i nigdy nie przestałam.

Chwile, momenty, ciągle mało. Miłość to spotkania! Spędzanie ze sobą czasu poświęcanie oddzielnej codzienności dla wspólnej chwili. Każde spotkanie uczyło mnie czegoś innego, że można kupić szynkę i trzymać ja w lodówce, mimo że nie je się mięsa, że rozmrażanie pierogów w ostatniej chwili to nie jest najlepszy pomysł, że restauracje przestają być atrakcyjne tylko dlatego, że nie wypada w nich przez cały posiłek siedzieć na Twoich kolanach, że można na dwa dni zapomnieć, gdzie położyło się telefon (przecież przy Tobie nie był potrzebny), że można pójść do sklepu i kupić coś o czym wcześniej nawet się nie myślało, że się przyda, że w teatrze mogą śmiać się z nas małolaty, bo jesteśmy jak oni tylko w dużo dojrzalszej wersji, a w kinie można całować się przez cały seans, że pocałunki mogą trwać na rekordy, że po książkach można pisać, bo są w nich rzeczy, które powinniśmy przeczytać oboje, a wysyłanie pocztówek jest jak oczekiwanie na Mikołaja, kiedy jest się dzieckiem, poleż ze mną rozwiązuje większość problemów, a wspólna kąpiel to taka oszczędność wody i mydła.

Miłość to spotkania to dotyk, bliskość, zapach pewność, że im bardziej zaglądam pod kołdrę tym bardziej Ty tam jesteś świadomość, ze zawsze będziesz. Zabrakło spotkań, zabiła odległość i brak twojej wiary w to, że się uda. Nigdy nie dałeś mi tej swojej pięknej dłoni i nie powiedziałeś:
-Poradzimy sobie! Damy radę, chodź…

Nasze spotkania pokazały mi, że miłość istnieje, nauczyły szacunku do siebie i swoich potrzeb, dały też bardzo bolesną lekcję. Na koniec jednak za każde z nich Ci dziękuję.
Twój Pierniczek

linia 2px

Akcja „Miłość to spotkania” ♥

Zadanie konkursowe: Prześlij do nas historię twojego wyjątkowego spotkania z drugim człowiekiem. Spotkania, które na zawsze zapadło w twojej pamięci i wpisuje się w hasło naszej akcji, że miłość to spotkania. To dzięki spotkaniom z drugim człowiekiem odkrywamy najpiękniejsze emocje i uczucia, doświadczamy silnych wzruszeń i wyciągamy lekcję na całe życie.

List przesyłajcie na adres [email protected] z dopiskiem „Miłość to spotkania”.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Wyłonimy 10 lauretów naszej akcji, którzy otrzymają następujące nagrody:

Nagrody:

3 x zestaw od marki AVENE

1) zestaw Xera Calm A.D baume, Xera Calm A.D  Olejek + woda termalna

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

2) zestaw kosmetyków z linii PhysioLift (emulsja na dzień, balsam na noc oraz preparat pod oczy)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3) zestaw Triacneal Expert, żel Cleanance do mycia, płyn micelarny Cleanane

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

AVENE NOWE LOGO 2016

1 x voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL*

f6e076_ec56b491f4584131a954dfc9ce8e4670

domz basensem głowne

Za najciekawszą i najpiękniej opowiedzianą historię spotkania: 1 x voucher r o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL do końca 2017 roku.

Od marki Gynauxil 3 x zestaw składający się z: Plusssz Kobieta, Witamina D3, Elektrolity, Magnez

Gynauxil

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw PROVAG składający się ze skórzanej kosmetyczki, żelu, emulsji i ręcznika do higieny intymnej

PR_08012016_bwizualizacja_provag_ręcznik

1 x piękna torba O bag viola

logo O bag 2016 (1)

obag viola

Fot. Materiały prasowe

Czas trwania akcji od 15 sierpnia 2016 roku do 15 września 2016 roku.

REGULAMIN AKCJI znajdziecie TUTAJ.


*Voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL do końca 2017 roku.

Szczegóły: Nagroda może zostać zrealizowana w ramach jednej rezerwacji, z terminem wyjazdu, którego koniec przypada najpóźniej na dzień 31.12.2017. Nagroda nie obejmuje nie wliczonych w cenę najmu kosztów dodatkowych oraz dojazdu na miejsce i nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny.


Listy do redakcji

My o niebie, oni o chlebie – o czym marzą w miłości kobiety, czego chcą mężczyźni

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
27 sierpnia 2016
Fot. Unsplash / Alex Hockett / CC0 Public Domain
 

Jedna z teorii głosi, że my – kobiety, jesteśmy z Wenus, a oni – mężczyźni, są z Marsa. No cóż, to by wiele tłumaczyło, ale chyba jednak lepiej jest myśleć, że wszyscy jesteśmy z tej samej planety i mówimy tym samym językiem. Co wcale nie znaczy, że mówimy tak samo i to samo. Bo choć w miłości każdy ma jakieś pragnienia, oczekiwania i dążenia, to w zależności od płci wyglądają one trochę inaczej.

O czym marzą kobiety?

Sporym uproszczeniem byłoby powiedzenie, że kobietom do szczęścia wystarczy przystojny książę na białym koniu – pewnie nie miałybyśmy nic przeciwko, ale czasami nawet korona na głowie nie pomoże,  jeśli facet nie będzie myślał o związku poważnie i nie przestawi swoich priorytetów. Bo dla kobiet w miłości liczy się „my” a nie „ja”. Kobiety chcą działać w duecie, tworzyć nową rzeczywistość z kimś, kto będzie je kochał, szanował i wspólnie planował przyszłość. Tak już mamy, tak jesteśmy skonstruowane. Dlatego nasz wymarzony mężczyzna nie musi być z bajki, ale powinien…

Być oddany i zaangażowany w związek

To bardzo proste – nasz partner chce spędzać z nami czas, okazuje nam zainteresowanie, szanuje naszą pracę, naszą rodzinę i przyjaciół. Zależy ma na tym, by naprawdę nas poznać i by razem iść przez życie.  I nie chodzi nam tutaj o wielkie słowa i płomienne deklaracje, bo liczą się czyny! Kochający mężczyzna będzie stał za nami murem, wspierał, motywował i całym sobą okazywał, że gramy do tej samej bramki.

Być szczery i prawdomówny

Można się naśmiewać z kobiecego pytania „o czym myślisz?”, ale nas to naprawdę interesuje! I nie chcemy słuchać wtedy wykrętów i wymyślonych odpowiedzi, ale poznać prawdę. Szczerość i uczciwość to podstawa. Nawet wtedy, gdy w związku coś zaczyna zgrzytać i sypać się, wolimy o tym dowiedzieć się prosto w oczy  – może i nazywają nas słaba płcią, ale silne z nas babki i damy sobie radę.

Okazywać hojność

Hojność, w której chodzi nie tylko o pieniądze i obsypywanie podarunkami, choć nie ma co ukrywać, że i to lubimy i doceniamy. Prawdziwym skarbem jest dla nas mężczyzna, który potrafi i lubi sprawiać nam przyjemność – nie tylko materialną. Symboliczne już kwiaty bez okazji albo śniadanie do łóżka, komplementy, prawdziwe zainteresowanie naszymi sprawami i empatia znaczą o wiele więcej – to znak, że partner o nas myśli, chce sprawić nam trochę radości, okazuje swoje uczucia. Z pewnością docenimy takie gesty i okażemy zasłużoną wzajemność.

Zapewnić nam satysfakcjonujący seks

Bo choć w miłości ważne jest dla nas połączenie dusz i umysłów, to i połączenie ciał ma niemałe znaczenie. Dla każdej z nas satysfakcjonujący seks będzie znaczył coś zupełnie innego, ale facet, który w sypialni wyczynia z nami cuda, to prawdziwe spełnienie marzeń.

Czego chcą mężczyźni?

Zapewne dla nikogo nie będzie szokiem, że mężczyźni mają w miłości zupełnie inne pragnienia i oczekiwania. Dla nich przestawienie się z „ja” na 'my” nie jest takie oczywiste i potrzebują na to nieco więcej czasu i wysiłku (i motywacji ze strony swojej partnerki). Te międzypłciowe różnice nie są jednak przeszkodą, by stworzyć trwały i dobry związek, a ich poznanie będzie najlepszym początkiem do uzyskania równowagi i porozumienia. Oto cztery rzeczy, których chcą mężczyźni:

Seks

Faceci chcą seksu. To jest ich stałe pragnienie, bardzo istotne dla relacji z kobietą, źle znoszą nasze „nie dzisiaj kochanie”, „nie teraz” i „boli mnie głowa” – czują,, że ich potrzeby zostały zlekceważone, a oni sami odrzuceni. Ten popęd jest też powodem, dla którego panowie oglądają się za młodszymi partnerkami, z którymi będą mogli zaspokoić swoje żądze, podczas gdy ich dojrzałym już żonom słabnie libido i zmniejsza się chęć na miłosne igraszki.

Wolność

Paradoksalnie, mężczyźni w związku potrzebują wolności. My chcemy być z nimi coraz bliżej i bliżej, dopytujemy, planujemy, a oni czują się tym stłamszeni, jak zamknięci w jakiejś pułapce. Pytania „gdzie byłeś?”, „dlaczego nie odpisałeś?’ czy „co robimy wieczorem?” mogą traktować jako zamach na ich wolność i swobodę.

Przebaczenie

Kobieta może wybaczyć, ale nigdy nie zapomni – znacie to zdanie? Wywlekanie na światło dzienne zamierzchłych spraw i urazów sprzed lat to domena niektórych pań. Pamiętają dokładnie co, kiedy i jakiej sytuacji powiedział ich facet i nie zawahają się mu o tym przypomnieć. Tymczasem dla mężczyzn istotna jest umiejętność przebaczenia, zapomnienia o pewnych sprawach i nie chowania urazy do końca życia.

Szacunek i docenienie

Mężczyźni chcą być chwaleni i szanowani przez swoje kobiety. Nasze pochwały muszą być szczere i prawdziwe, bo nie tylko my lubimy, gdy parter jest prawdomówny i oddany. Dobrze sprawdzi się tutaj życzliwe podejście wobec partnera, podziwianie, komplementowanie, a czasem nawet i „głaskanie” naszego ukochanego dobrym słowem i wymownymi gestami. Wbijanie mężczyźnie szpili i głoszenie złośliwych komentarzy sprawi tylko, że poczuje się on niedoceniony i sfrustrowany. Drogie panie, od dzisiaj, dla dobra miłości, koniec z docinkami!


Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz


Listy do redakcji

Za młodzi na miłość, na związek, na dzieci. Czy mają szansę przetrwać?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
27 sierpnia 2016
Fot. iStock / Mixmike

Poznają się szybko i byle jak. Często, po kilku wspólnych i raczej burzliwych miesiącach, okazuje się, że będą mieli dziecko.  Oboje mają po 20 lat, nieskończone szkoły, na gwałt szukają pracy. I mieszkania. I sposobu na życie, bo sytuacja w której się znaleźli, nijak ma się do wcześniejszych planów i wyobrażeń. Honor nie bardzo pozwala zwrócić  się o pomoc do najbliższych, bo to tak, jakby potwierdzali wcześniejsze ostrzeżenia. Jakby przyznali się do własnych błędów. A przecież nie są w takiej sytuacji pierwsi, ani jedyni, jakoś sobie poradzą. I w tym problem, że to ich późniejsze życie, jest właśnie tylko i wyłącznie ” jakieś”.

Scenariusz, jak w większości przypadków jest prosty. Ludzie się poznają. W kinie, u znajomych, na dyskotece. Jest zauroczenie, bo przecież jeszcze nie miłość po zaledwie kilku miesiącach randek.

– Byliśmy ze sobą, jeśli w ogóle można tak to nazwać, pięć miesięcy z małym kawałkiem, gdy okazało się, że Marta jest w ciąży. Ja zdążyłem zawodówkę ogarnąć i kawałek technikum, ona gastronomiczną szkolę, bez matury. No tak, szok przeżyliśmy, bo zabezpieczaliśmy się zawsze, ale widocznie, coś gdzieś poszło nie tak. Trudno tak wyszło, zresztą nawet niedługo potem, pojawiła się radość, że będzie dziecko. Przecież, to nic nadzwyczajnego, zdarza się. Szybko znalazłem pracę, rodzice Marty dokładali do wynajmu mieszkania, jakoś leciało. Pierwszy rok, w zasadzie prawie dwa, było wręcz sielsko. Myśleliśmy, że dorosłe życie, wcale nie jest takie ciężkie, jak nas straszyli. Obowiązki owszem i praca jedna, potem kolejna, bo przestało wystarczać, ale dawaliśmy radę.

Gdy mały miał trzecie urodziny, dowiedziałem się, że zostanę tatą drugi raz. I jednocześnie, w pakiecie, że zyskałem status bezrobotnego, bo firma się rozleciała. I zaczęły się schody. Nagle dostrzegłem, że praktycznie nie znam swojej dziewczyny, że te kilka miesięcy przed pierwszą ciążą, to zdecydowanie za mało. Nic o sobie nie wiedzieliśmy, coraz więcej różnic, a coraz mniej wspólnych tematów.  Szczerze? Nie raz od niej słyszałem, że gdyby nie syn, to pewnie nawet by ze mną nie była, bo mnie po prostu nie kochała. Nie będę wymyślał, że u mnie wyglądało to inaczej. Fajnie było się spotykać, nie do końca zobowiązująco, ale żyć wspólnie, już nie bardzo. Koledzy chodzili na imprezy, zmieniali dziewczyny, wyjeżdżali na wakacje, a ja wiecznie urobiony po łokcie, na budowach i w fabrykach. Bo ciągle, nie starczało pieniędzy i na wszystko, było mało. A zgrzytów, coraz więcej. Pożyczki w chwilówkach, potem komornik, problemy z policją, bo nie zawsze dorabiałem legalnie.

Pierwszy raz zdradziłem Martę, niedługo po tym, jak urodziła córeczkę. Prowokowałem kłótnie, tylko po to, by z czystym sumieniem strzelić drzwiami i zniknąć, na dzień lub dwa. Zresztą, ona robiła to samo. Odzywaliśmy się do siebie tylko wtedy, gdy się szarpaliśmy i  przerzucaliśmy na siebie winę. Tak, nadal jesteśmy razem, dzieci rosną ale to bardziej przymus, niż przyjemność. Miłość, uczucia, pożądanie – wszystko prysło, wraz z pierwszymi problemami. A było ich, coraz więcej. Zrozumieliśmy, że oboje pragniemy  czego innego, ale jesteśmy trochę na siebie skazani. Dzieci się nie pchały na świat, to był nasz brak odpowiedzialności i wyobraźni. Więc na siłę, patrząc na siebie z coraz większym obrzydzeniem i niechęcią, udajemy rodzinę. Ja od pól roku, spotykam się z inną dziewczyną, ale odejść definitywnie i jakoś się z Martą dogadać, nie potrafię. Ona natomiast, już dawno wyprowadziła mnie ze wspólnej sypialni, ale trzyma się mnie kurczowo, bo kto ją zechce z dwójką małych dzieci. Na nic nie liczę, może, żebyśmy się tylko nie pozabijali. I do reszty, nie znienawidzili.  Nie myślę o przyszłości, bo tak naprawdę, oboje się jej boimy. Mamy coraz więcej nie spłaconych zobowiązań finansowych, coraz większe wydatki i codziennie, stajemy się sobie bardziej obcy.

Mnóstwo naszych znajomych,  jest w takich samych, lub podobnych sytuacjach. Tylko, że to niczego nie zmienia, nie pociesza. Raczej uświadamia, skalę tragedii. Bo jak nazwać fakt, że pod jednym dachem mieszkają obcy sobie ludzie, i mają dzieci. My chyba sami jesteśmy takimi gówniarzami, którzy przez własną głupotę, musieli dojrzeć w ekspresowym tempie. I bardziej sobie z tym życiem nie radzimy, niż odwrotnie. Kocham moje dzieciaki, teraz sobie nie wyobrażam tego, że miałoby ich nie być. Ale nie ukrywam, że gdybym mógł cofnąć czas, wszystko ułożyłbym inaczej. Rozsądniej, spokojniej. Szkoła, porządna praca no i związek z kimś, o kim wiem trochę więcej, niż tylko tyle, że nie lubi zupy pomidorowej. To chyba ciut za mało, by ze sobą być, do końca życia. Nie, nie staramy się poznać, chyba za bardzo się nie znosimy. Napisz, że do wszystkiego trzeba najpierw dojrzeć.  Zwłaszcza, do życia. I żeby się z niczym nie spieszyć, bo nie bardzo jest do czego. Zabawa w dorosłość, nie jest dla dzieci.

Nie szufladkuje, nie staram się wszystkich wrzucić do jednego worka, nie twierdzę, że nie ma wyjątków, czy młodych ludzi, którzy potrafią stanąć na wysokości zadania. Ale nikt nie przekona mnie, że po dwóch miesiącach wspólnego imprezowania, można zakładać rodzinę. Szczególnie, gdy ma się po 20 lat i samemu jeszcze, potrzebuje wsparcia rodziców. Zabawa w dom, to nie gra, z której można się wylogować, za każdym razem, gdy się znudzisz albo zapragniesz czegoś innego.


Zobacz także

„Jestem singielką i dobrze mi z tym! A miłość sama przyjdzie. Albo przyjedzie na białym koniu”

Po pięciu latach związkowa sielanka się kończy! Naukowcy nie mają wątpliwości

A kiedy ona jest zmęczona, idzie spać mówiąc: „kocham cię” i ja wiem, że kocha