Lifestyle

Zdobyła olimpijski medal, ale mówi się tylko o tym, komu podziękowała… „Ludzie. Kochajmy się wszyscy. Tak po ludzku”

Redakcja
Redakcja
29 lipca 2021
Katarzyna Zillman, fot. Instagram @kzillman
 

„Dedykuję ten medal mojej dziewczynie Julii” – powiedziała Katarzyna Zillmann, polska wioślarka, która wraz z Marią Sajdak, Martą Wieliczko i Agnieszką Kobus-Zawojską wywalczyła srebrny medal w igrzyskach olimpijskich w Tokio w rywalizacji czwórek podwójnych.

Jak donoszą media, dziewczyny nie doczekały się jeszcze oficjalnych gratulacji od np. prezydenta Andrzeja Dudy czy premiera Morawieckiego.

Zdobyła (pierwszy dla Polski) medal na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ale to nie ten sukces jest komentowany, ale jej życie prywatne. Wygląda na to, że wcale się nie spodziewała takiego poruszenia opinii publicznej. Jest zaskoczona i chyba nieco zażenowana. W kolejnych wywiadach powtarza, że każdy moment jest dobry, by mówić głośno o tym, kogo się kocha.

W rozmowie z Onetem zaapelowała:

– Ludzie. Kochajmy się wszyscy. Tak po ludzku. Nie mówmy, kogo możemy kochać a kogo nie. To jest tak podstawowa sprawa, że w ogóle nie powinnam o tym mówić. Niestety, jak widać, ciągle trzeba o tym mówić. Miejmy otwarte oczy na potrzeby innych osób. Wystarczy znaleźć w sobie odrobinę empatii. Wiedzmy też, że każdy kogo spotkamy, może w swoim życiu przeżywać różne chwile. A wbijanie szpilek czy pisanie niemiłych komentarzy może kogoś bardzo zranić.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Katarzyna Zillmann (@kzillmann)

To nie pierwszy coming out w polskiej reprezentacji olimpijskiej. Wcześniej o swojej orientacji opowiedziała Aleksandra Jarmolińska. W wideo dla fundacji Miłość Nie Wyklucza powiedziała: 

– Związek małżeński zawrzemy w Danii. To ładny kraj i tam spędziłyśmy nasze pierwsze wspólne i dalekie wakacje. Mamy zatem z tym krajem dobre skojarzenia. Poza tym są tam proste formalności. Ubolewam nad tym, że nie możemy tego dokonać w naszym kraju. Czujemy się przez to dyskryminowane. Z faktu, że będziemy w związku małżeńskim z osobą tej samej płci, nic nie wynika w Polsce. Mówię tu o takich zwykłych sprawach, jak odebranie czegoś na poczcie, czy informacje u lekarza. Nie mówiąc o wspólnym rozliczeniu podatku – powiedziała Jarmolińska, która jest ze swoją partnerką już od 10 lat.

– Trudno mówić o coming oucie, bo wszystkie osoby, które mnie znają, wiedzą, że jesteśmy ze sobą tak długo. To było jednak oficjalne wystąpienie. Nie ukrywaliśmy się jednak też z tym specjalnie, bo w mediach społecznościowych wrzucaliśmy wiele wspólnych zdjęć – dodała.


Lifestyle

„To, że poprawiam nierówno rozwieszone pranie, ona uważa za akt skrytej agresji. No ludzie! Nie wiem, czy dłużej wytrzymam”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 lipca 2021
fot. Nikola Stojadinovic/iStock
 

Moja żona poszła na terapię i mówi teraz do mnie: „NIE, bo NIE. Nie muszę ci się tłumaczyć!” To, że poprawiam nierówno rozwieszone pranie, ona uważa za akt mojej skrytej agresji. No ludzie! Ja nie wiem, czy to dłużej wytrzymam – żali się Marek. Dlaczego osoby, które dopiero zaczynają terapię, stają się nieznośne? Czy warto to jakoś przetrwać? Na to pytanie odpowiada psychoterapeutka par i małżeństw.

Nie, bo nie! Nie muszę ci się tłumaczyć” albo „Nie dzwoń do mnie w godzinach pracy”, mówi do Marka żona, która od dwóch miesięcy chodzi na terapię. Marta jest bardzo zadowolona ze spotkań z psychologiem, ale wszyscy jej przyjaciele wokoło widzą, że dziwnie się zachowuje. „Teraz drobne sprawy w naszym domu urastają do dramatycznych rozmiarów. Fakt, że poprawiam po żonie nierówno rozwieszone pranie na suszarce, ona uważa za akt mojej skrytej agresji. Kiedy idziemy w gości, ona nie je nic, co pojawi się na stole. Twierdzi, że ma do tego prawo i nie będzie jadła z grzeczności. No ludzie! Ja nie wiem, czy to dłużej wytrzymam. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, słyszę: »Ty mnie nie rozumiesz, bo ja jestem wysokowrażliwa!« Serio?! »A kim ja jestem w tym układzie? Słoniem w składzie porcelany?« Czy ona teraz w ogóle bierze pod uwagę moje potrzeby?”, zastanawia sie Marek.

Trudna nauka mówienia „stop”!

„Ludzie na początku terapii nie potrafią jeszcze opowiadać o swoich emocjach, a jednocześnie próbują nowych zachowań i zwykle robią to albo obcesowo, albo przeciwnie – bardzo nieśmiało, tak jakby chcieli przeprosić cały świat za to, że żyją”, opowiada terapeutka par Malena Kazoń.

Marta jest teraz w czasie dużych zmian. Poszła do pracy i ma nowe obowiązki i twierdzi, że razem ze swoją psycholog pracują obecnie nad nauką stawiania granic i przyznawaniem sobie prawa do uczuć i egzekwowania pragnień. Dlatego Marlena tłumaczy mężowi, że już nie odpisuje mu błyskawicznie na SMS-y i nie oddzwania, jak ma sajgon w pracy. Marek wścieka się i mówi: „Kiedyś moja żona była inna, ciepła i uważna, tęsknię za nią!” Co może zrobić?

„Jeśli ktoś całe życie godzi się na różne nadużywające go zachowania, a teraz już tego nie chce, próbuje mówić »stop«. A to zawsze jest proces, który można porównać do nauki gry na gitarze. Zanim struna zacznie wydawać właściwe dźwięki, będzie brzmiała fałszywie. Tak samo jest z naszymi emocjami: złością i bezradnością. Zanim nauczymy się mówić »stop« spokojnie, stanowczo i taktownie, powiemy je kilka razy zbyt mocno, zbyt szybko i nie zważając na uczucia innych. Moim zdaniem, w związku trzeba dać partnerowi przestrzeń na takie bezpieczne eksperymenty. Bo gdzie się tego ma nauczyć, jak nie w towarzystwie ludzi, którym ufa? Poczekajmy aż nasz partner wypracuje sobie nowy model komunikacji”, namawia terapeutka.

Terapeutyzuje znajomych i nieproszona udziela rad

Tylko że Marta teraz ocenia wszystkich znajomych, jakby pozjadała rozumy i sama stała się terapeutką, która zna zakamarki duszy przyjaciół. „Nieproszona o poradę – radzi i stawia im diagnozy. Dotyczy to zwłaszcza mnie. A ja nie chcę słuchać o tym, że mam zaburzone relacje z moją mamą. Gdybym chciał, to sam bym poszedł na terapię”, opowiada mąż Marty.

Pamiętajmy też, że terapia jest procesem fascynującym i dlatego tu działa efekt nowości. Często pacjenci są zachwyceni tym, że mogą tak dogłębnie poznawać siebie i przy okazji zaczynają widzieć więcej niuansów międzyludzkiej egzystencji. „Ale jeśli to Marta przekracza czyjeś granice, bo nie potrafi powstrzymać się przed wypowiadaniem słów, które oceniają albo ranią, to jej też możemy powiedzieć »stop«. „Uważajmy jednak, byśmy w takiej sytuacji nie ustawiali wszystkiego na ostrzu noża. Możemy powiedzieć: »Słuchaj, ja widzę, jak ważna jest dla ciebie praca z psychologiem i doceniam twoją zminę, ale nie chcę, byś doradzała mi, jak mam żyć«, proponuje Marlena Kazoń.

Życie z terapeutą w trójkącie

Marek jednak wydaje się głębiej sfrustrowany, bo twierdzi, że do ich wspólnego życia zawitała niewidzialna postać. „Od kiedy moja żona ma swoją terapeutkę, żyjemy z nią w trójkącie, chociaż nigdy ja tej kobiety nie widziałem na oczy. Po prostu moja luba w koło mówi: »A mój terapeuta powiedział to w tej kwestii, a tamto w innej«. Trudno z nią teraz dyskutować, bo zawsze wyciąga jak z rękawa argumenty swojej pani psycholog, jakby to ona zawsze miał rację”, opowiada.

„Terapia to proces, który zmienia układ sił rodzinnych. Zmienia relację i to jest nieuniknione”, mówi Kazoń i dodaje: „Ważne, by próbować rozmawiać z partnerem o tym, nad czym pracuje w terapii. Chodzi o to, by człowiek, który podjął wysiłek zmiany, czuł nasze wsparcie. Bo przecież w przyszłości terapia na pewno przyniesie całej rodzinie wiele korzyści. Pacjent z terapeutą zawsze tworzy silną relację i to jest nieuniknione w procesie leczenia. Dlatego partner może powiedzieć: »Słuchaj, ja doceniam twojego terapeutę, ale my tu w domu tworzymy inną relację i nie traktujmy go jak wyroczni«. Jest jeszczeż jedno rozwiązanie. Marek może też poprosić, by Marta spytała się terapeutki, czy maż może dołączyć do niej na kilku sesjach. To mogłoby pomóc parze uporać się z frustracjami.

„Rozmowa terapeutyczna pomaga uświadomić sobie, z czego wynikają aktualne kłopoty, dostrzec powtarzające się schematy oraz utrudniające życie przekonania i zastanowić się, czy chcemy je zmieniać. Gabinet terapeuty może być właśnie taką piaskownicą: bezpiecznym miejscem, gdzie uczymy się nowych rzeczy. Warto dać sobie szanse, aby stworzyć nowe JA i nauczyć się nowych rzeczy”, mówi Kazoń. Terapia to zazwyczaj długi proces, ciekawa wędrówka, w którą warto potraktować jak fascynującą niełatwą przygodę, w której możemy towarzyszyć ukochanej osobie. Jeśli uczynimy z tego pole walki, zablokuje zmianę i rozwój bliskiej nam osoby. Może więc warto uzbroić się w cierpliwość?

***
Marlena Ewa Kazoń – psychoterapeuta par i małżeństw. Psychoonkolog. Moje wsparcie psychoterapeutyczne kieruję do osób, które borykają się z trudnościami emocjonalnymi, cierpią w swoim związku, zmagają się z chorobą lub kryzysem życiowym i bardzo chcą lepiej poznać i zrozumieć siebie oraz zaakceptować swoje własne ograniczenia. Od 2009 roku pracuje w zorganizowanym przez siebie zespole psychoterapeutycznym: BYĆ W HARMONII.

Marlena Ewa Kazoń – psychoterapeuta par i małżeństw


Lifestyle

Czy mycie zębów może być eko?

Redakcja
Redakcja
28 lipca 2021
fot. eclipse_images/iStock

W świecie pełnym sztucznych, wytworzonych przez człowieka substancji ludzie poszukują bardziej naturalnych rozwiązań. Coraz większą wagę przywiązujemy do jakości produktów, jakie nakładamy na swoje ciało, czy stosujemy od wewnątrz. Badania pokazują, że 68 proc. Polaków zwraca uwagę na to, czy kupowane przez nich produkty są ekologiczne1. Ponadto zwiększa się świadomość odnośnie składów żywności, kosmetyków czy środków czyszczących – mamy większą wiedzę o poszczególnych związkach i chętnie czytamy etykiety. Ten trend dotyczy również zdrowia i higieny jamy ustnej. Na polskim rynku jest już dostępna nowa pasta Oral-B PureActiv – to pierwsza w Polsce pasta znanej i zaufanej marki, która oprócz naturalnego składu, posiada ekologiczne, nadające się do recyklingu opakowanie.

Sprawdzona marka i dobry skład – ważne kryterium w pielęgnacji

Największą popularnością wśród kosmetyków z naturalnym składem cieszą się produkty do pielęgnacji twarzy, kosmetyki dla dzieci i pasty do zębów2. W przypadku zdrowia jamy ustnej dobrze dobrana pasta do zębów pomaga nie tylko zachować odpowiednią higienę, ale również nie przysporzy problemów zdrowotnych. W tym przypadku warto sięgnąć po produkt sprawdzonej marki, który oprócz dobrego składu zapewni odpowiednie działanie i nie będzie szkodliwy dla środowiska. PureActiv to pierwsza pasta do zębów w ofercie Oral-B, która składa się w 99% z naturalnych składników, a jej opakowanie – tubka i pudełko wykonane są z materiałów nadających się do recyklingu. Do zalet pasty PureActiv zaliczają się m.in. brak sztucznych barwników, aromatów lub słodzików, SLS (syntetycznego detergentu) czy dwutlenku tytanu. Pasta ma formułę przezroczystego żelu i naturalny smak mięty.

Przyjazność środowisku potwierdzona certyfikatem

Przy wyborze produktu warto sprawdzić, czy posiada on odpowiedni certyfikat potwierdzający jego naturalność. PureActiv to pierwsza pasta do zębów marki Oral-B, która uzyskała certyfikat COSMOS NATURAL przyznawany przez EcoCert – uznaną na całym świecie organizację zajmującą się oceną produktów naturalnych i organicznych. Jest to jedno z działań wpisujących się w ogólną wizję firmy P&G, której celem jest poprawa nawyków związanych z higieną jamy ustnej, tak aby nie tylko korzystnie wpłynąć na zdrowie klientów, ale także zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko.

Informacje o produkcie

  • 99% składników pochodzenia naturalnego
  • 0% sztucznych barwników, aromatów lub słodzików
  • 0% SLS
  • 0% dwutlenku tytanu
  • Formuła przezroczystego żelu
  • Naturalny smak mięty
  • Opakowanie z tworzywa nadającego się do recyklingu
  • Sugerowana cena: 17,99 zł
  • Pasty dostępne w większości sklepów

 


Zobacz także

5 sposobów, które sprawią, że przestaniesz porównywać się z innymi

10 zachowań, którymi okazujesz brak szacunku dla samej siebie

Męski zarost kobieca sprawa? Preferencje mężczyzn versus oczekiwania kobiet