Lifestyle

Wsiadamy na rower jesienią i zimą. Jak jeździć bezpiecznie i komfortowo przy parszywej pogodzie?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
11 listopada 2017
Fot. iStock/Voyagerix
 

Na północy wymyślono na to nawet nazwę – viking biking. Bo prawda jest taka, że nie ma złej pogody na dwa kółka. Może się wydawać inaczej tylko rowerzystom nieprzygotowanym do pluchy i siarczystego mrozu. Wystarczy jedynie starannie zadbać o sprzęt i odpowiednio się ubrać, by czerpać z jazdy nie mniej przyjemności niż podczas sezonu. 

Od listopada do marca kilometry kręcą tylko hardcore’owcy, bo przecież  kto „normalny” wytrzyma na siodełku na zimnie, w deszczu i po zmroku. Takie przekonanie pokutuje wśród wielu entuzjastów dwóch kółek, którzy w chłodne miesiące poddają się, chowając swój sprzęt do piwnicy lub szafy. A to poważny błąd. W rzeczywistości tylko tracą okazję do treningu i wielu ciekawych wycieczek rowerowych w – to fakt, surowych – ale wcale nie tragicznych warunkach atmosferycznych. Pamiętajmy, że swoje robi ogólne ocieplenie klimatu, a regularne przejażdżki przy takiej aurze doskonale zahartują organizm.

Oto 4 żelazne zasady, dzięki którym można swobodnie dać ujście potrzebie wskoczenia na rower mimo odstraszającej pogody.

Fot. Mat. prasowe

Fot. Mat. prasowe

1. Uważnie przygotujmy rower

– W tym okresie warto wsiadać raczej na rower górski, który jest bardziej stabilny niż szosowy, co daje większy komfort i pozwala na bezpieczniejszą jazdę. Upuśćmy powietrze w oponach o ¼, zwiększy to trakcję  podczas jazdy po liściach lub śniegu. Dla poprawienia przyczepności lepiej dobierzmy szersze opony ze względu na większą powierzchnię styku z podłożem – radzi Bartłomiej Wawak, kolarz górski, wielokrotny mistrz Polski w różnych kategoriach i zawodnik KROSS Racing Team.

Zasada jest prosta – im niższa temperatura, tym łatwiej niszczeje sprzęt rowerowy. Dlatego przed wyruszeniem w trasę należy dokładnie przejrzeć każdy jego element, a linki hamulcowe potraktować smarem odpornym na chłód. Natomiast łańcuch cierpi w wyniku kontaktu z solą i błotem pośniegowym, po jeździe niezbędnym zabiegiem jest więc wyczyszczenie go specjalnym specyfikiem.

Przed koniecznością nastawiania pralki na najwyższe obroty po każdej przejażdżce uchronią nas błotniki – im dłuższe tym lepsze (np. superlekkie KROSS ADHD SDS o widełkowej konstrukcji).

2. Bądźmy widoczni na drodze

Nie wolno zapomnieć o oświetleniu, nie tylko odblaskowym. Najlepiej wybrać mocną lampę przednią i tylną, które zagwarantują nam widoczność oraz umożliwią samemu w porę zauważyć przeszkody. Szczególnie szeroka jest oferta lamp przednich, na baterie lub takich ładowanych przez port USB. Najbardziej zaawansowane modele, takie jak z serii KROSS Parsec, można zamontować zarówno na kierownicy jak i na kasku. Świetnie zastąpią więc latarkę czołową i pozwolą rozproszyć ciemności. Dobrym pomysłem będzie również zaopatrzyć się w różne elementy odblaskowe odzieży.

3.Ubierzmy się na cebulkę

Gdy za oknem panuje szaruga, a temperatura oscyluje wokół zera stopni, ciepłe i szczelne odzienie to podstawa. Niezbędnym zestawem jest koszulka termoaktywna (najlepsza będzie z jonami srebra i włóknami polipropylenu), koszulka kolarska z długim rękawem, składana w rulonik kamizelka, kurtka chroniąca przed wiatrem oraz deszczem, a także długie spodnie. Przy siarczystym mroźnie poważnym błędem byłoby także nie założyć kominiarki, maski chroniącej twarz (w dużych miastach zalecane są modele antysmogowe z aktywnym węglem, filtrującym zanieczyszczenia), wodoodpornych ochraniaczy na buty, grubych rękawic i czapeczki kolarskiej pod kask. Taki komplet świetnie uzupełnią fotochromowe okulary przeciwsłoneczne, gdyż światło łatwo odbija się od śniegu i razi oczy.

Fot. Mat. prasowe

Fot. Mat. prasowe

4. Dostosujmy technikę jazdy

 Należy przede wszystkim pamiętać, żeby podczas ruszania i przyspieszania używać raczej niższych biegów, zapobiegając w ten sposób utracie przyczepności. Wystrzegajmy się też używania tylnej przerzutki, która na mrozie może zamarznąć. Oczywiście hamujmy delikatniej, a na zakrętach nie przechylajmy nadmiernie roweru. A co z jazdą na lodzie? Jeśli tylko będziemy jechać prosto i nie skręcać gwałtownie, nie skończy się ona traumatycznym przeżyciem.

– Ale tak naprawdę z własnego doświadczenia wiem, że trudno mówić o konkretnej technice jazdy, opracowanej specjalnie na jesienne i zimowe warunki. Trzeba zachować ostrożność w każdej sytuacji i przed wyjazdem na trening zawsze dokładnie sprawdzić sprzęt, aby zapobiec niemiłym niespodziankom – zaznacza Bartłomiej Wawak.

 


Lifestyle

Jak wyleczyć rany z przeszłości. Czas nie sprawi, że „to minie”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 listopada 2017
Fot. istock/oatawa
 

Kiedy podnosisz się z upadku, wyruszasz w nową podróż. Także tę, w wymiarze duchowym – starasz się skupić na tym wszystkim, co dobre wokół ciebie. Czujesz wdzięczność za to, co doceniasz, ale nie zapominaj o ranach, których nie możesz dłużej ukrywać przed samym sobą i przed całym światem. „Uzdrowienie” z przeszłości nie polega na ukrywaniu tego, co się wydarzyło, ale na uświadomieniu sobie w jaki sposób te nasz rany wpływają na nasze ciało, nasze myśli, na naszą teraźniejszość.

Jak pozbyć się bólu

Są takie momenty, kiedy opanowuje cię lęk i frustracja, kiedy czujesz się zdezorientowany. Zatrzymaj się, weź głęboki oddech. Niech ta przerwa trwa wystarczająco długo, byś mógł zadać sobie pytanie: „Co to konkretne wydarzenie miało mi pokazać, czego nauczyć?”. Naucz się rozpoznawać swoje reakcje, mechanizm w jaki próbujesz poradzić sobie z emocjami.

Przeżyj to i puść wolno

Pomyśl o tych chwilach, które wyzwalają coś w rodzaju „zakłóceń” – niespokojne serce, napięcie, smutek. Stres jest częścią naszego życia, ale kiedy zaczyna nas dosłownie zabijać i okradać ze spokoju ducha, sięgamy po leki uspokajające, alkohol, uzależniamy się od niebezpiecznych, krótkotrwałych przyjemności. Problem w tym, że żadna pigułka nie wyleczy naszego serca.

Zmień podejście do czasu

Nasze postrzeganie czasu zmienia się zależnie od tego na jakim etapie świadomości się znajdujemy. Oznacza to, że to właśnie nasza świadomość może być potężnym czynnikiem uzdrawiającym przeszłość. Słyszeliście powiedzenie „czas leczy rany”? To nie jest dokładnie tak. Czas może spowodować, że pwene zdarzenia „zatrą się” nieco w naszej pamięci, ale nie wyleczy wszystkich ran. Jeśli tak myślicie, prawdopodobnie biernie czekacie, aż to wszystko „minie”. Żeby uporać się z przeszłością, musimy działać. Potrzebujemy świadomych reakcji. Inaczej negatywne doświadczenia, niezależnie od tego, czy wydarzyły się wczoraj czy lata temu, pozostają w naszej pamięci jako rany.

Emocjonalny dług

Ilekroć przeżywamy przeszłość lub przewidujemy, że przeszłość będzie równie bolesna, pozwalamy starym ranom wpływać na nasze nowe życie. Niektórzy psychologowie nazywają ten proces emocjonalnym długiem z przeszłości.

Jak to działa? Na każde nowe negatywne doświadczenie reagujemy po prostu schylając głowę i pozostając biernym. Gniew, poczucie zranienie, stres i żal zabierają nam energię, podczas gdy świadoma obserwacja samego siebie, opanowanie technik relaksacyjnych i wola walki o siebie nam jej dodają.

Rzeczy, na które mamy wpływ, które znajdują się w sferze naszego wyboru: nasze postawy, przekonania, styl życia i troska o samych siebie to, coś co pozwoli nam wyleczyć się z przeszłości. Jak?

Uzdrawiające podejście do czasu zaczyna się od uważnego obserwowania twojej reakcji w danym momencie, na daną sytuację. Kiedy znajdujesz się w stresującej sytuacji lub przypominasz sobie bolesne doświadczenia z przeszłości, weź kilka głębokich, długich oddechów i zapytaj samego siebie, jak się z tym wszystkim czujesz. Zwróć uwagę na swoje emocje. Bądź świadomy wszelkich instynktownych reakcji, nawet chęci odwetu na kimś lub ucieczki. Zrozum, że te reakcje są związane z twoją przeszłością, ale nie ograniczają cię.  Teraz jesteś w innym punkcie, w innym czasie. Spróbuj otworzyć się na to, co się wydarza i zareagować tak, jakby przeszłość nie istniała, z czystą kartą.

Nie chodzi o to, żeby zapomnieć, zepchnąć coś do podświadomości. Chodzi o to, by zrozumieć, co jest etapem zamknietym. Przeszłość jest etapem zamkniętym, dokonanym, pamiętajmy o tym. Znaczenie ma tylko każda, następna chwila. Tu i teraz.

 


Lifestyle

To ja slyszałam słowa, które bolały. Od Niego. I od Niej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 listopada 2017
Fot. iStock/m-gucci

Miałam bliską mi osobę. Tak uważałam. Tak wierzyłam. Pojawiła się nagle w moim życiu. W naszym życiu… I już nic nie będzie nigdy takie samo.

Moja druga dusza- pokochałam, zabrałam w moje ulubione miejsca, rozmawiałam o wszystkim, otworzyłam się, wierzyłam. Co dzień rozmawiałam o tym, co mnie bolało. Najwięcej o Nim. O Jego zachowaniu w stosunku do mnie. Nie mówiłam dlaczego jest taki. Co się stało. Nie chciałam ranić bliskiej mi osoby. Aż Ona dowiedziała się w tą zimną  noc.

On się zmienił, bo dla Niego moja Ona była nagle priorytetem. Ja poszłam na bok. Ja i moje potrzeby. On z Nią rozmawiał co dzień. Zawsze pod osłoną nocy. Rozmowy do późna. Komunikatory- dziś przeze mnie znienawidzone. Wiadomości tekstowe. Telefony.

Dziś wie…

Dziś ja jestem ta zła. Ja zostałam odrzucona. Ja zostałam obwiniona. Ja przepraszałam. To mi nie otwarto drzwi. To ja slyszałam słowa, które bolały. Od Niego. I…od Niej…  Pomimo bólu, dalej zależało mi….prosiłam, przepraszałam. Za co?

Zagubiłam się. Nagle ja- nie wiedziałam kim jestem. Czułam się balastem. Ważny był On. Ważna była Ona. Nie ja- nie mój punkt widzenia. Ja MUSIAŁAM być winna. I to sobie wmawiałam. Wmawiałam sobie, to co chcieli Oni- przecież nic takiego złego nie robią, ot zwykłe rozmowy pod osłoną nocy, kilka zdjęć posłanych, o co więc ten lament.

STOP!

Nie jestem winna. W czym ja mam się czuć winna? Kogoś wyrzuciłam za drzwi? Komuś powiedziałam ‚Odwal się? ‚, Komuś nie okazałam życzliwości, pomimo zadanych ciosów słowami?

Nie! Nie jestem winna. Ja ufałam, ja wierzyłam, ja kochałam.  Dziś-.nie ma mnie. Wszystko we mnie umarło…to w co wierzyłam też. Wygrał On i w jakimś sensie Ona. Pokonali mnie. Upadłam.

Dziś nie mogę być w moich ulubionych miejscach bo tam byłam z Nią. A to boli. Bardzo. Dziś nie mogę jechać autem, tam gdzie byli Oni, bo to co dzieje się z moim ciałem, jest przerażające.

Gdyby nie moje dziecko… Podniosę się…kiedyś. Mam dla kogo. Mam z kim. Nie mam już Jego. Nie mam już Jej. Swoich się nie rani. Swoim się pomaga. Stało się inaczej. Dziś w końcu może i On, i Ona się cieszyć: już mi nie zależy.

Kiedyś znajdzie się ktoś kto zobaczy mnie- prawdziwą taką jak byłam zanim to wszystko się stało, zostało powiedziane.

Kiedyś ktoś mnie pokocha. Kiedyś ktoś nie powie mi aktorka, oszustka, by próbować zmyć winne z siebie. Niejedna osoba mi już TERAZ mówi: jak Ty tak możesz żyć? Jak ty tak możesz oszukiwać siebie? Dla Niego?  Jak mogłaś być tak ślepa na Jego kłamstwa? Jak mogłaś dać sobie wmómwić tyle złego? Ty!! kobieta zawsze uśmiechnięta, pogodna, wykształcona, z tak wielką empatią, bystra i inteligentna? Jak mogłaś tak się  poniżyć?

No cóż, dostałam lekcję życia- najgorszą, najbardziej bolesną. Boli tym bardziej, że to ja wybrałam Jego i Ją. Nie zwierzę się nikomu z niczego, bo potem to jest tak zręcznie obrócone przeciwko Tobie,  że ty czujesz się manipulatorem, tą złą, tą winną, to rzekomo z Tobą jest coś nie tak. Nie pokocham już nikogo tak mocno jak Jego. Nie warto. Ani się poświęcać, ani tak mocno kochać. On jest szczęściarzem, bo doświadczył prawdziwej, wielkiej miłości.

Życzę Mu z całego serca, by taką znalazł raz jeszcze. Fizyczny ból da się znieść. Prawdziwe cierpienie sprawia ból emocjonalny, a taki czuję. Trzeba czuć to, co czuję by oceniać, by mówić. Ja teraz chcę się odciąć od Niego, od tych złych wspomnień.

Chcę spokoju. Ciszy. Chcę uciec. Nie oglądać się do tyłu. Mam cel. Mam powód. Mam dziecko. Troszkę minie czasu, ale na pewno nie mam już w sercu Jego- bo On to cierpienie. Nie mam w sercu Jej – tak jak chciała.

Mimo wszystko…dziękuję Im za ten ból, bo dzięki niemu zobaczyłam kto jest naprawdę przyjacielem i rodziną. Upadłam, poddałam się, ale zawalczę dla siebie i dla córki, dla nowej miłości… prawdziwej i silnej

 


Zobacz także

Toksyczne zachowania, które niszczą związki, według znaku zodiaku

Nie lekceważmy objawów grypy. W wyniku jej powikłań zmarła 36-letnia kobieta, matka dwójki dzieci

Wyskoczcie na chwilę z pędzącego pociągu. Akcja #MiesiącKobiet