Lifestyle

Woskowe wyzwanie. Tydzień trzeci, dzień #6

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 listopada 2015
Fot. Pixabay / rootport / CC0 Public Domain / iStock
 

To już przedostatni dzień naszej listopadowej akcji #Bądźdobradlasiebie. Mamy nadzieję, że każda z was przez ten czas zrobiła więcej niż jedną dobrą rzecz tylko dla siebie, że poczułyście, że dawanie sobie odrobiny przyjemności jest bardzo ważne w naszym zaginionym życiu.

A jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału w naszej akcji – macie okazję. Za chwilę podamy laureatki drugiego tygodnia, które nie dość, że zrobiły coś dla siebie, to jeszcze otrzymają od nas nagrody. Podobnie będzie z trzecim tygodniem.

Wiecie, jaki dzisiaj wieczór? Wieczór wróżb andrzejkowych, więc może poczuj się znowu jak dziecko. Przygotuj wieczorem wosk, klucz i miskę z zimną wodą. Zrób sobie z najbliższymi wigilię Andrzejek. Pobawcie się w przewidywanie tego, co powiedzą wam woskowe wróżby. Może będzie to impuls do zmian, do spojrzenia z uśmiechem na to, co jeszcze przed tobą.

 


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – Karoliną Cwaliną – przeczytaj więcej na Sexy zaczyna się w głowie.

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Nie ma nic złego w smutku. Jest w nim nawet wiele dobrego

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
29 listopada 2015
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Jestem smutna i jest mi dobrze. Nie każcie mi wracać. Boicie się smutku, dlatego go nie akceptujecie. W smutku nie ma nic złego. Jest uczuciem jak inne. A że boli? Nawet ból bywa przyjemny, gdy wiemy, że po nim nastąpi ulga.

Wszyscy chcemy być szczęśliwi. To naturalne. Chcemy cieszyć się i śmiać. Skakać z radości. Uszczęśliwiać innych. Czerpać życie pełnymi garściami. Żyć pełną piersią. Brać jak najwięcej i zamieniać swoje życie w bardziej komfortowe. Takie imperatywy kulturowe nam dziś towarzyszą. I dobrze. Człowiek szczęśliwy, to fajny człowiek. Ale…

Smutek jest piękny

Wycisza. Umniejsza powierzchowność, kierując uwagę na duchowość. Tworzy przestrzeń dla prawdziwej intymności. Ze sobą samym. Z innymi. Kiedy mój Tata odszedł, spędziłam wiele długich godzin z moimi bliskimi w milczeniu. Ile ważnych słów usłyszałam w tej przejmującej ciszy… Zmusił mnie do zwolnienia tempa. Jeszcze nigdy tak wolno nie gotowałam zupy, tworząc z niej kulinarne arcydzieło. Widać precyzja, którą smutek uruchamia, przekłada się na jakość. Zupy. Relacji. Myślenia.

Smutek dodaje odwagi

Przestajesz się bać rozmawiać o rzeczach trudnych z lęku przed utratą (przecież to też strach przed smutkiem, który wiąże się ze stratą). Nie boisz się podejmować ryzykownych działań, bo ryzyko porażki nie jawi ci się tak zagrażające jak wcześniej. Nie robisz uników, nie odkładasz na potem – bo zazwyczaj nie chcesz się zamartwiać tu i teraz. I tak jesteś przecież bardzo zmartwiona. Wreszcie towarzyszy ci więcej obojętności, a jak wiadomo nadmierne zaangażowanie zwiększa poziom lęku, a więc łatwiej ci podjąć działanie, nawet jeśli może się ono wiązać z negatywnymi emocjami.  Będąc bardzo smutną trudno być jeszcze smutniejszą.

Smutek odziera nas z powierzchowności

Żartu, podejmowanej gry, utrzymywania pozoru. Smutasy to słabi aktorzy. Gwiazda powinna nieść ze sobą dobrą energię, światło, charyzmę, a ty jej nie masz w tej chwili. Przechodzisz więc w rolę obserwatora. Nagle zauważasz tyle ważnych rzeczy, których dotąd nie widziałaś! Że ludzie mówią za dużo  z lęku przed intymnością. Bywają za głośni i zbyt egzaltowani. Widzisz nagle ich niepewność i zagubienie. Słabości mnożą się jak grzyby po deszczu. Dostrzegasz tych, którzy stoją poza sceną i nie rzucają się w oczy. Jak miło jest z nimi porozmawiać. Albo pomilczeć.

Smutek rozwija magiczne myślenie

Nagle wyobrażasz sobie inne scenariusze, w których nie wydarzyło się to, co jest powodem cierpienia. Widzisz różne drogi, a każda z nich mogła być twoim życiem. To opowieść o twoich marzeniach, potrzebach, może celach na przyszłość? Zyskujesz większą przestrzeń dla określenia gdzie chcesz być i z kim.

No właśnie. Z kim. Smutek przeprowadza dokładną selekcję bliskich. Odrzuca biorców, bo cóż oni mogą dostać od smutnego człowieka? Także egocentryków, bo przez łzy ledwo się widzi takich królów. Eliminuje także mało zaangażowanych i fałszywie kochających. Związek ze smutnym nie należy do atrakcyjnych społecznie. Zostają ci, którzy kochają szczerze. Ale pojawiają się też nowi. Tacy, za których wcześniej nie dałabyś złamanego grosza. Poważniejsi, smutniejsi, mało rozrywkowi. Z nimi jednak chciałoby się umierać.

Zaczynasz rozróżniać rzeczy ważne od mniej ważnych. Przewalają ci się wartości. Nie chce ci się brać kolejnego projektu dla sławy, kasy czy zajęcia; doceniasz nagle ten czas w domu, gdy wreszcie wiesz, o której jest angielski, a kiedy konie, a kiedy tenis.  Rozmawiasz z wychowawcą długo i nagle widzisz w niej człowieka. Pytasz Pani, która sprząta, czy tęskni za rodziną. Wysłuchujesz odpowiedzi do końca, bo nigdzie się nie spieszysz. Mówisz córce, że smutek ma swoje imię i jest częścią życia. Masz czas z nią o tym długo porozmawiać na spacerze (jak to jest możliwe, że nie wiedziałaś, że sąsiad ma cztery szczeniaki owczarki alzackie?).

Wreszcie smutek pomaga myśleć

Towarzyszy mu większa wnikliwość i refleksyjność. Patrzysz na obraz Hoppera, który dobrze znasz i nagle widzisz go zupełnie inaczej. Słuchasz po raz pięćdziesiąty nocturna Chopina w wykonaniu Arthura Rubinsteina i jakbyś go odkrywała na nowo. Trzymasz się z daleka od banałów i zaczynasz rozumieć, co twój kolega artysta miał na myśli, mówiąc, że sztuka ma pozostawiać w tobie niepokój. Profesor Łukaszewski napisał kiedyś, że to mit, że ludzie smutni są mądrzejsi. „To mądrzy są smutniejsi. Może to cena, jaką płaci się za mądrość, albo cena, dzięki której dochodzi się do mądrości…”

Nie ma nic złego w smutku, który jest stanem przejściowym. To właśnie kryzysy, a za tym idący lęk, smutek, ból – powodują, że człowiek się rozwija, zmienia, nierzadko stając się lepszym. Smutek jest dziś dla mnie jak łaskawy pan, który chroni mnie przed chaosem. Bo jak jest smutek, to ja wiem, że coś się wydarzyło, a to jest reakcja, a dalej będzie zmiana i życie, które na mnie czeka. Zwykła sekwencja zdarzeń, które mimo nieprzewidywalności zawierają w sobie porządek.

Zobacz, napisałam o smutku, ale w niesmutny sposób. Bo w sumie wyszło optymistycznie. Jak w życiu, gdzie smutek i radość nie istniałyby bez siebie wzajemnie. Nie bójmy się smutku, pozwólmy go innym przeżywać, a możemy i my z niego skorzystać.

PS. Ciociu K., nie dzwoń do mnie znów z zaproszeniem na weekend, by mnie rozweselić. Jestem smutna i jest mi dobrze. A jak chcesz być ze mną w smutku, to zapraszam do siebie.


Lifestyle

Sprawdź, jakim typem osobowości jesteś i jak to wpływa na twoje zdrowie

Kacper Nosal
Kacper Nosal
28 listopada 2015
Fot. Fotomontaż / Pixabay / Boenz / CC0 Public Domain / iStock

Lubimy szufladkować ludzi, oj lubimy. Ten na pewno jest głupi, z kolei tamten jest gruby, więc pewnie w ogóle nie uprawia sportu, a ta to już na pewno należy do stowarzyszenia obrońców zwierząt, itd. itd. Nie to, żeby było to coś strasznego, tak po prostu, jako ludzie mamy. Kierujemy się drogą na skróty, nie wnikając w dogłębne analizowanie drugiego człowieka przed wydaniem (nazbyt często krzywdzącego) osądu.

Przyjrzyjmy się więc 4 typom osobowości i zobaczmy, jak można je rozpoznać i czy w jakiś sposób wpływają na nasze zdrowie, samopoczucie i kondycję. Zaznaczmy jednak, że typy osobowości, które poniżej znajdziecie, są tzw. wzorcami zachowań, przejawianymi w większości sytuacji społecznych (nie we wszystkich!).

“Adwokat diabła” z domieszką choleryka (typ A)

Skrzyżowanie pracoholika, choleryka o nieograniczonych ambicjach z dodatkiem multi-taskingu (wielozadaniowości) – zdobądź awans, leć po kolejny.

Mało spokojny, zawsze musi coś robić i to zwykle szybko. Marnowanie czasu na pewno nie leży w jego naturze, zatem najlepiej, kiedy typ A działa na wielu frontach jednocześnie. Ten pęd do coraz większych sukcesów okupuje nieprzeciętnie dużą dawką stresu, a więc bardzo często utratą zdrowia (cena za “wyścig szczurów”). Sytuację pogarsza też fakt, że nie potrafi odpoczywać.

Zagrożenie: zwiększone ryzyko chorób serca (np. choroba wieńcowa).

Praca nad: samoświadomością – zadawanie sobie pytań o sens ciągłego osiągania kolejnych celów. Do czego rzeczywiście chcę dążyć i dlaczego? W jakim celu robię to co robię? Również – praca nad relaksem (zwłaszcza przy dużej dawce codziennego stresu), może medytacja? 🙂 ale też sport, który przecież również relaksuje, tylko bardziej aktywnie.

Dr. Watson (typ B)

Zdrowsza wersja typu A. Pomimo, iż jest również ambitny, o wiele łatwiej przychodzi mu relaksowanie się. Spędzanie czasu na “nic nie robieniu” nie jest dla niego karą, w przeciwieństwie do typu A, którego już dawno by szlag trafił. Ze względu na brak poczucia wewnętrznego “bata nad głową”, typ B nie jest też tak podatny na stres. Negatywną stroną może być natomiast związane z powyższym, skłonność do odkładania spraw do zrobienia na póżniej, często dosłownie na ostatnią chwilę. Warto wtedy popracować nad lepszą organizacją czasu.

Zagrożenie: zdrowotnych brak, podatność na “odkładanie rzeczy” na później.

Praca nad: organizacją czasu (organizery, kalendarze, matryce zarządzania czasem itp). Nie przekładaj ważnych rzeczy na później (może nagle zrobić się ich tak dużo, że odechce Ci się w ogóle cokolwiek zaczynać).

Sherlock Holmes plus skłonności depresyjne (typ C)

Zdecydowane przeciwieństwo typu A. Typ C charakteryzuje przede wszystkim chęć pracy w ciszy i odosobnieniu. Takie osoby świetnie radzą sobie z zadaniami specjalistycznymi, powiązanymi z ich wiedzą i umiejętnościami oraz genialnie wyłapują szczegóły. Ukrywanie emocji (szczególnie negatywnych) wobec innych ludzi, powoduje, że częściej mogą popadać w nastroje depresyjne. Z kolei wyraźny brak asertywności w relacjach z innymi doprowadza w konsekwencji do podatności na wpływy “autorytetów”.

Wyobraź sobie teraz relacje między osobą typu A i typu C :).

Zagrożenie: zwiększone ryzyko zachorowania na depresję.

Praca nad: asertywnością – jeśli nie chcesz czegoś zrobić (bo np. kłóci się to z Twoimi przekonaniami) zakomunikuj to! Najlepiej w sposób spokojny 🙂 Sprawdzaj, czy to co robisz jest wewnętrznie zgodne z Tobą. Również warto spróbować sportu (np. regularnego biegania) by przeciwdziałać ew. nastrojom depresyjnym.

Status quo. Zmiana jest zła… po prostu (typ D)

“Nic się nie uda…a jak się uda, to przypadkiem i tylko raz”. Typ D widzi świat raczej w czarnych niż szaro-białych barwach i w dodatku cholernie się martwi zbyt wieloma rzeczami, a w zasadzie każdą najmniejszą. Ma tendencję do “dzielenia włosa na czworo”. Mało odporny na krytykę ze względu na niską pewność siebie w relacjach z innymi. Nie znosi zmian. Z tego względu zdecydowanie woli powtarzające się czynności, a drobne modyfikacje w ukochanej rutynie życia są dla niego katastrofą. Dosłownie. Jaka może być konsekwencja kombinacji ww. czynników? Osłabienie układu immunologicznego (odpornościowego), a więc…patrz poniżej.

Zagrożenie: ogólna podatność na choroby somatyczne (np. nadciśnienie).

Praca nad: wychodzeniem ze strefy komfortu i spontanicznością. Od czasu do czasu coś zmieniaj i obserwuj czy ta zmiana rzeczywiście sprowadziła na ciebie katastrofę, czy może jednak jest czymś wartościowym. Sprawdzaj, czy przypadkiem nie sabotujesz własnych działań, które mogłyby wnieść trochę dynamiki do Twojego życia. Dodatkowo możesz spróbować np. ćwiczeń relaksacyjnych w celu zredukowania stresu.

Jaki z tego morał?

Jak widać osobowość typu B wydaje się jedyną która jest “zdrowa”. Natomiast nie jest tak, iż mamy jeden konkretny typ i już albo, że jesteśmy na niego skazani do końca życia. Raczej jesteśmy “krzyżówkami” różnych typów. Myślę, że warto zastanowić się, czego mamy więcej i nad czym moglibyśmy popracować, żeby wzmocnić nasze zdrowie i samopoczucie.

Tak więc, analizuj swoje zachowanie w różnych sytuacjach i wyciągaj wnioski!

Powodzenia! 


Zobacz także

Red Lipstick Monster

Red Lipstick Monster: „Makijaż ma być przyjemnością, nie obowiązkiem!”

Co kształt twarzy mówi o osobowości? Sprawdź, swój typ

10 bardzo brzydkich nawyków, które świadczą o wysokiej inteligencji