Lifestyle

Wiesz, że mu się podobasz? Poznaj sygnały świadczące o tym, że facet z tobą flirtuje

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 listopada 2016
Fot. iStock / svetikd
 

Zastanawiasz się, czy facet, który właśnie rozpoczął z tobą rozmowę na imprezie, faktycznie jest właśnie tobą zainteresowany, czy raczej biedakowi się nudziło i zagaił do pierwszej lepszej osoby? A może masz kogoś na oku, ale nie wiesz jak sprawić, by cię zauważył, zanim staniesz na rzęsach? Nawet jeśli słowa nie wyjaśniają faktycznych intencji, są sygnały, które wyraźnie wskazują, do czego ktoś zmierza.

Mowa ciała jest niezwykle sugestywna

Jeżeli tylko potrafimy rozróżnić znaczenie poszczególnych gestów, mimiki, postawy, łatwiej rozszyfrujemy prawdziwe intencje rozmówcy. Komunikacja niewerbalna przekazuje więcej, niż sami zainteresowani by chcieli, i w wielu przypadkach pozwala rozwiać wątpliwości co do faktycznych intencji rozmówcy.

Zarówno mężczyźni, jak i kobiety wysyłają sygnały informujące o tym, że ktoś komuś wpadł w oko. Tyle że kobiety o wiele lepiej radzą sobie z ich odbieraniem i rozszyfrowaniem. Ale, dobre jest to, że nawet jeśli natura poskąpiła komuś „siódmego” zmysłu, można się nauczyć, co jest, a co nie należy do sygnałów zachęcających do bliższego poznania i flirtu.

Albert Scheflen, psycholog, stwierdził, że gdy znajdujemy się w towarzystwie kogoś płci przeciwnej, w naszym ciele zachodzą charakterystyczne zmiany: wygładzają się zmarszczki wokół oczu, znika wiotkość mięśni, prostujemy się, wypinamy klatkę piersiową i automatycznie wciągamy brzuch, sprawiając wrażenie młodszych, niż jesteśmy w rzeczywistości. Ale zachowań wyrażających zainteresowanie jest o wiele więcej.

Gdy facet ma ochotę na bliższą znajomość:

Sylwetka:

  • Mężczyzna zainteresowany kobietą prostuje się, napina mięśnie, wciąga brzuch i poprawia ubranie i włosy.
  • Stojąc blisko wybranki kieruje ciało i stopy w kierunku kobiety.
  • Mężczyźni szukający przygody np. w klubie zazwyczaj stoją pod ścianą, rozstawiając nogi i wkładając kciuki do kieszeni lub za pasek — dłonie skierowane są w kierunku krocza. Tym sposobem facet chce przyciągnąć wzrok kobiecy.
Fot. iStock / ViewApart

Fot. iStock / ViewApart

Twarz

  • Podniesienie brwi, gdy kobieta skieruje wzrok, świadczy o zainteresowaniu. Bardzo możliwe, że facet dokładnie obejrzy obiekt zainteresowań od góry do dołu.
  • Sposób siedzenia i kierunek stóp oraz kolan siedząc obok kobiety wskaże, kim w towarzystwie zainteresowany jest facet.
  •  Zainteresowany mężczyzna będzie chciał zwrócić na siebie uwagę, jeśli więc jest więcej ludzi wokół — wyjdzie na parkiet, będzie się głośno śmiał lub opowiadał historię, żarty, robiąc to głośniej niż dotychczas. W ten sposób chce przyciągnąć wzrok wybranki.
  • Gdy oboje spojrzą sobie w oczy będą wiedzieli, czy są zainteresowani, gdyż powiększą im się źrenice i zwiększy częstotliwość mrugania.

Zachowanie

  • Rozmawiając z ciekawą kobietą, mężczyzna obniży głos i będzie mówił ciszej, aby kobieta musiała się do niego przysunąć, by nastawić ucho.
  • Mężczyzna, który będzie chciał się spodobać kobiecie wybierze ten sam rodzaj drinka, co ona oraz subtelnie zsynchronizuje swoje gesty, np. w tym samym momencie podnosząc szklankę do ust.

Gdy kobiecie spodobał się mężczyzna:

Sylwetka

  • Kobieta zaczyna poprawiać sylwetkę, ubranie. Niespokojnie wierci się, jeśli siedzi na krześle.
  •  Kobieta zainteresowana mężczyzną rozsuwa lub krzyżuje nogi, kołysze biodrami.

Twarz

  • Mogą pojawić się rumieńce na policzkach, rozszerzone źrenice, czy odrzucanie głowy do tyłu, by włosy odsłoniły twarz.
  • Uśmiecha się dużo i szeroko, odsłaniając zęby.
  • Kobieta zerka na mężczyznę przez rzęsy, spod opuszczonych powiek, a następnie kieruje oczy w inną stronę.
  • Wiele kobiet kredką podkreśla brwi, nadając im wyraz stałego zaciekawienia. Chodzi o to, że unoszenie brwi połączone z intensywnym kontaktem wzrokowym i uśmiechem to jednoznaczny sygnał flirtowania.
Fot. iStock / demaerre

Fot. iStock / demaerre

Zachowanie

  • Bawi się łańcuszkiem, kolczykiem, zegarkiem, pierścionkiem
  • Kobiety zapalają papierosa, aby odsłonić nadgarstek oraz układają usta w „dzióbek” przy wydmuchiwaniu dymu. Jest to nawiązanie do czynności oralnej.
  • Może gładzić nóżkę od kieliszka lub bawić się pierścionkiem, wykonując tzw. ruchy posuwiste. Może również gładzić przedmioty o cylindrycznym kształcie, kojarzącym się jednoznacznie.
  •  Bawi się butem, huśta go na palcach, by przyciągnąć wzrok do tej części ciała.
  • Gdy chcemy być dotykane, przez mężczyznę, który jest w pobliżu, gładzimy się np. po rękach, udach czy szyi.

Dziękuję, nie jestem zainteresowana/y

Może być też tak, że druga osoba wcale nie jest zainteresowana naszymi staraniami. Czasem nie łatwo jest odróżnić kurtuazyjną rozmowę „bo wypada”,  z rzeczywistym zaciekawieniem drugiej osoby. Podobnie jak w przypadku zainteresowania, jego brak również okazywany jest przez wyraźne sygnały:

  • Sztuczny uśmiech lub uśmiech bez pokazywania zębów.
  • Ciało zwrócone w drugim kierunku, w stronę wyjścia lub kogoś innego.
  • Postawa zamknięta, skrzyżowane ręce i nogi, zasłanianie się np. torebką.
  • Cofanie się, gdy ktoś podchodzi do nas blisko.
  • Odchylanie się przy rozmowie.
  • Bębnienie palcami, oznaczające zniecierpliwienie.
  • Nieskupianie wzroku na rozmówcy, zerkanie inne osoby, na telefon lub zegarek, ziewanie.
  • Unikanie kontaktu wzrokowego.

 


Lifestyle

Bo to zła kobieta była. 7 zdroworozsądkowych zachowań, za które bywamy potępiane przez innych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 listopada 2016
Bo to zła kobieta była. 7 zdroworozsądkowych zachowań, za które bywamy potępiane przez innych
Fot. iStock/MariaDubova
 

Kobiety są empatyczne, kobiety się poświęcają, kobiety rezygnują ze swoich marzeń i planów, bo ich najważniejszą rolą, jest rola opiekunki domowego ogniska… Egoistka – mówią o tej, która odważy się postawić swoje szczęście, nawet to najmniejsze, nad dobro rodziny. Zapominają, że szczęśliwa partnerka i matka, to szczęśliwy dom. Że szczęśliwy człowiek, w ogóle, to wartość dodana, dla wszystkich.

Dziś możemy się realizować,  mamy możliwości, ale ciągle jeszcze – zwłaszcza w mniejszych środowiskach, nie zawsze decydujemy się z nich skorzystać. Bo co powiedzą inni, jeśli odważymy się przełamać jakieś obowiązujące w naszym otoczeniu schematy? Co, jeśli okazuje się, że nasz życiowy partner jest przeciwny naszym planom samorealizacji, bo czuje się (jakże to stereotypowe) nimi zagrożony? Która z nas „zaryzykuje” ewentualny rozpad związku, by tylko móc być prawdziwie szczęśliwa? Tymczasem dążenie do szczęścia to nie kaprys, to głos zdrowego rozsądku…

7 zdroworozsądkowych zachowań kobiet, za które bywają potępiane przez innych

1. Kobieta odchodzi od mężczyzny, z którym nie tworzy dobrego związku

„Żona nie zostawia męża” – słyszałyście to pewnie wiele razy. Ile kobiet tkwi w złych, wyniszczających związkach, bo boi się odejść, żeby nie zostać wykluczoną przez swoje środowisko? One wiedzą, że mogą być potępione, mimo, że to on zawinił. Albo nawet nie zawinił, ale w tej relacji nie ma już miłości. Miłość? Po co ci miłość?Przecież nie bił, nie pił… Jak możemy wymagać od kobiet, by miały siłę zawalczyć o siebie i swoje szczęście, skoro nie dajemy im na to przyzwolenia?

2. Kobieta rezygnuje z założenia rodziny, posiadania dzieci

Bo czuje, że to nie jej droga, że nie znajdzie tutaj spełnienia. I to jest wówczas najmądrzejsza z możliwych decyzji. Tak jak nie wszyscy mężczyźni nadają się do bycia ojcami, tak nie wszystkie kobiety, mimo biologicznych predyspozycji, sprawdzą się w roli matek. Jeśli są tego świadome, to oznaka prawdziwej dojrzałości i odpowiedzialności.

3. Kobieta stawia swoje potrzeby na pierwszym miejscu

W życiu musimy mieć czas tylko dla siebie, na autorefleksję, na drobne przyjemności, na samorozwój. Inaczej przestajemy odczuwać radość, codzienność nam powszednieje, związek przestaje nas cieszyć. Każdy człowiek, żeby być w pełni szczęśliwym, musi mieć możliwość zaspokajania swoich, bardzo osobistych potrzeb.

4. Kobieta sama podejmuje decyzje dotyczące swojego zdrowia i ciała

Dlatego też, nie zachodzi w ciążę „pod presją”, ani nie decyduje się na seks wtedy, kiedy czuje, że to jeszcze nie ten czas, jedynie po to by „ratować” swój związek. Wie, że jej zdrowie jest wartością nadrzędną i jedynie ona sama ma prawo decydować co jest tu dla niej dobre, a co pogorszy jej komfort fizyczny i psychiczny.

5. Kobieta wybiera karierę zawodową, a nie opiekę nad dziećmi, bo ma tu większe możliwości niż jej partner

Sytuację, w której to mężczyzna „zostaje z dziećmi” w domu, ciągle jeszcze uważa się za dziwną, bądź „nienaturalną”. Dlaczego? Jeżeli umawiamy się na podział ról i obowiązków, który przyniesie nam obojgu większe korzyści, odrzućmy na bok stereotypy. Kobieta, która zostawia dzieci pod opieką ojca, nie jest złą matką. Jest kobietą, która ufa swojemu partnerowi i wie, że jej dzieci są szczęśliwe.

6. Kobieta wie dokładnie kim jest i czego chce

Myślisz, że to niedorzeczny punkt? Pomyśl, ile z nas „gra” w obecności mężczyzn słabe i niezdecydowane. Jaki przekaz wysyłamy takim zachowaniem? Że jesteśmy niesamodzielne? Niemądre? Że dajemy mężczyznom przyzwolenie na decydowanie i wypowiadanie się w naszym imieniu?

7. Kobieta dąży do zachowania pewnego poziomu niezależności w związku

Nie stara się pokazać swojemu partnerowi, że to on jest tu „głową rodziny”, nie ustępuje mu również pola do podejmowania decyzji, które powinno się podejmować wspólnie. Nie godzi się na lekceważenie wartości jej kariery zawodowej, ani tej pracy, którą wykonuje w domu. Za naturalne uważa egzekwowanie dla siebie czasu na odpoczynek, czy rozwój osobisty.

Zauważyłyście, że największymi krytykami kobiet są… inne kobiety? Te, które nie odważyły się sięgnąć po swoje marzenia, te niespełnione, nieszczęśliwe gdzieś w głębi, nie potrafiące przyznać się do tego wprost.  Te, które myślą o swoim życiu jedynie w kategoriach obowiązków.Te, które zaniedbały swoje potrzeby…


Lifestyle

Po co pani cztery kurtki? A tak pragmatycznie, zawsze można zwrócić… O promocji w Lidlu słów kilka i nie tylko

Karolina Krause
Karolina Krause
9 listopada 2016
Fot. iStock/olaser

Cały internet pokrył się lidlowską plagą. Wszyscy tacy bardzo oburzeni, że „jak tak można?!’, „nie mają wstydu?”, „żenada!”, „buractwo”. A ja się zastanawiam skąd to wszystko się bierze. Po ostatnich zamieszkach w Madrycie, kiedy to Warszawscy pseudokibice zorganizowali sobie „bankiet” pod stadionem Świętego Barnaby, usłyszałam w radiu, że Polscy kibice najwyraźniej nie są jeszcze gotowi na to, by móc towarzyszyć swoim drużynom na sparingach organizowanych w zachodniej Europie. Nie to, żebym jakoś przesadnie przejmowała się piłką nożną, ale obchodzi mnie mój kraj. I boli mnie, kiedy muszę się za niego wstydzić.

Wczoraj Lidl w trybie pilnym zakończył promocję „Kupuj sprytnie i tanio”, w ramach której można było kupić produkty marki własnej Lidla, a w przypadku niezadowolenia z jakości, otrzymać zwrot pieniędzy nawet po całkowitym zużyciu.  Akcja miała potrwać do końca listopada. Organizatorzy zdecydowali, jednak o jej przedwczesnym zakończeniu, z powodu odnotowania licznych przypadków „wykorzystywania promocji wbrew jej celom”.

Co to właściwie oznacza? A dokładnie tyle, że nasi jakże pomysłowi rodacy wpadli na pomysł, że można się obłowić kupując masowo produkty, wypakować je w domu (lub już na parkingu) i zwrócić opakowania w kasie. Zaskutkowało to tym, że kolejki do kasy praktycznie nie mieściły się w sklepach, a groteskowego wyrazu całej sytuacji dodawał zapach unoszący się znad pustych opakowań (w tym także po mięsie).

Jedna z moich znajomych pracuje w Lidlu. Aferą, jaka wyniknęła z samej promocji, wcale nie jest zaskoczona. To w sumie tak, jakby codziennie był poniedziałek. Czytelniczkom, nie robiącym regularnie zakupów w tej sieci sklepów, wyjaśniam: w każdy poniedziałek przed 8:00 do sklepów przychodzi nowa dostawa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że już o 8:45 nie można dopchać się do drzwi.

Oczywiście nie mówię, że wszędzie tak jest. W dużym mieście być może nie rzuca się to tak bardzo w oczy, ale w małych miejscowościach lub miastach, gdzie następny taki sklep znajduje się o kilkadziesiąt kilometrów dalej, to już praktycznie norma. Punktualnie o godzinie 8:00 wrota do raju się otwierają i cała zbieranina łowców okazji jak jeden mąż biegnie do półek. Urządzając przy tym scenę, jak z kultowego już skeczu Ani Mru Mru „Otwarcie Hipermarketu”, gdzie rozentuzjazmowany tłum krzyczy co chwilę:  „Open the door! Open the door!”.

Na pytanie, czemu to robią, większość osób odpowiada, że chodzi o jakość. „No bo gdzie indziej dostaniesz kurtkę dla dziecka na zimę, z takiego materiału, za TAKĄ cenę?” W internecie? – chciałoby się odpowiedzieć pytaniem na pytanie. No ale, ok. Za ciuchy dla dzieci płaci się teraz jak za zboże. Rozumiem. Ale dlaczego od razu cztery kurtki? – A to tak „pragmatycznie” przecież potem i tak będę mogła zwrócić.

No to weźmy teraz kilka takich „pragmatycznych” matek, postawmy je przed Lidlem o 7:30 (co by miały szansę dopchać się do drzwi) i dramat gwarantowany. Prawie pozabijają się o te kurtki. Widzicie to? Niemal tak, jak całkiem niedawno w kolejce po kawę, czy „cotamwsklepierzucą”.

Z takim nastawieniem to nic dziwnego, że potem jak jest promocja i można dostać coś za darmo (nie wnikajmy w szczegóły, czy do końca legalnie czy nie), to produkty opróżniane są już na parkingu. W końcu „Polak potrafi”, czyż nie? A jeśli jeszcze do tego „szwaba” robi w balona, to powinno mu się jeszcze za to podziękować. Bo co innego oznaczają te wszystkie „Mają, co chcieli”, czy „Wcale mi ich nie żal”?

Jasne, rozumiem, jesteśmy Polakami, mamy swoją historię. To ona nas ukształtowała i wpłynęła na naszą kulturę (lub jej brak?).  Ale przez ile jeszcze pokoleń, będzie się nam odbijało PRL-em? Ile jeszcze czasu musi minąć, abyśmy mogli w końcu zrozumieć, że takim zachowaniem szkodzimy tylko sami sobie? Że nic nie musimy nikomu wydzierać, że można po ludzku i uczciwie? Nadal przekonuję się, że takie zachowanie to jeszcze nie dla nas… To nasze odwieczne cwaniactwo. O ile w tamtych czasach PRL-u wydaje mi się to jeszcze uzasadnione, o tyle dzisiaj zaczynam się zastanawiać, czy my w ogóle jeszcze potrafimy inaczej…


Zobacz także

Przytłaczają cię brak pracy i długi? Na pewno jest lepiej, niż myślisz

Trzy przepisy kuchni greckiej, które na nowo rozkochają cię w gotowaniu

Intymne mity o mężczyznach, których nawet oni nie dementują, bo o nich nie wiedzą …