Lifestyle

Wewnętrzny spokój zaczyna się od… badań krwi

Redakcja
Redakcja
31 maja 2021
 

W pandemii wspięłaś się na wyżyny organizacyjnych umiejętności i… tak już zostało? Należysz do grona 55% kobiet, u których pandemia spotęgowała lęk i stres, a może podobnie jak 81% pracujących matek masz problem z efektywnym łączeniem życia zawodowego i rodzinnego?

Zatrzymaj się w codziennym pędzie i zadbaj o siebie. Ta chwila oddechu jest Ci potrzebna, żeby odpocząć i… wykonać badania krwi. Analiza stanu zdrowia i wsłuchanie się w sygnały, jakie wysyła ciało, to pierwszy krok do tego, aby zmniejszyć uczucie niepokoju i napięcia.

Jakie badania warto wykonać w przewlekłym stresie?

  • Morfologia + żelazo – chroniczny stres przyczynia się do rozwoju niedokrwistości. Tymczasem anemia może być nie tylko skutkiem stresu, ale także go pogłębiać – typowymi objawami tej choroby są problemy z koncentracją i uwagą, uczucie zmęczenia czy apatia.
  • Witaminy z grupy B – ich niedobór powoduje, że w sytuacji stresowej organizm odmawia posłuszeństwa: ręce trzęsą się, serce bije zbyt szybko i zbyt mocno, problemy jelitowe i żołądkowe nasilają się. Dodatkowo pod znakiem zapytania staje prawidłowa praca mózgu – witaminy z grupy B odpowiadają m.in. za zaopatrzenie mózgu w paliwo energetyczne (glukozę) oraz regulują pracę neuroprzekaźników.
  • Witamina D – ten składnik wykazuje szeroką aktywność w obrębie układu nerwowego, a jego suplementację stosuje się w leczeniu depresji. W naszym klimacie łatwo o niedobór witaminy D – jest ona syntezowana w skórze pod wpływem słońca – stąd warto skontrolować jej poziom.
  • Magnez – prawidłowe stężenie tego mikroelementu umożliwia syntezę serotoniny – ,,hormonu szczęścia”, który odpowiada za regulację snu oraz dobry nastrój. Ponadto magnez hamuje wydzielanie substancji uwalniających się w sytuacjach stresowych – adrenaliny i noradrenaliny.
  • Selen – ten pierwiastek występuje w naszym organizmie w ilościach śladowych, ma jednak bardzo ważną funkcję w zapobieganiu negatywnym skutkom napięcia nerwowego. Selen jest odpowiedzialny za redukcję stresu oksydacyjnego, minimalizuje  tworzenie wolnych rodników tlenowych, a także zmniejsza ryzyko stanów zapalnych. Związek ten aktywuje reduktazę glutationową, która chroni komórki przed utlenianiem.
  • Kortyzol – ,,hormon stresu” mobilizuje nasz organizm do działania. Kiedy jednak jego wysoki poziom utrzymuje się zbyt długo, dochodzi do powikłań – w organizmie odkłada się tkanka tłuszczowa, a siła mięśni słabnie, co prowadzi do osłabienia i obniżenia odporności na wysiłek fizyczny. Podwyższone stężenie kortyzolu może także świadczyć o poważnych problemach zdrowotnych w obrębie m.in. nadnerczy i przysadki mózgowej.
  • Katecholaminy (dopamina, adrenalina, noradrenalina) – hormony te są wydzielane do krwi w odpowiedzi na stres emocjonalny i fizyczny. Poziom tych związków odzwierciedla stan organizmu w momencie pobrania próbki krwi, pozwala więc ocenić, na ile towarzyszy nam nadmierne napięcie nerwowe.
  • Aldosteron – bierze udział w kontrolowaniu objętości krwi, ciśnienia tętniczego, reguluje równowagę kwasowo-zasadową. W przypadku chronicznego stresu stężenie aldosteronu utrzymuje się na wysokim poziomie, co wpływa na zaburzenia funkcjonowania organizmu (prowadzi do gromadzenia się wody w organizmie, rozwoju cukrzycy czy arytmii serca).
  • Peroksydaza glutationowa – to enzym antyoksydacyjny. Badanie jest wykonywane w ocenie ryzyka stresu oksydacyjnego spowodowanego nieprawidłowym trybem życia, złą dietą oraz będącego skutkiem codziennych napięć. 

Jak się badać, kiedy brakuje czasu?

To dzięki wynikom badań lekarz lub inny specjalista (dietetyk, psychiatra) jest w stanie określić reakcję organizmu na stres i zalecić postępowanie, które podniesie komfort codziennego życia. Badania to punkt wyjścia do wprowadzenia nowych nawyków lub skutecznej terapii. Tylko jak je wykonać, kiedy ledwo starcza czasu na bieżące obowiązki?

Z pomocą przychodzi usługa domowego pobrania krwi uPacjenta. Umożliwia ona zamówienie badań pod dowolny adres za pomocą kilku kliknięć. Co Cię czeka, jeśli zdecydujesz się na taką usługę?

  1. Wykwalifikowana pielęgniarka, położna lub ratownik odwiedzi Cię, aby pobrać krew.
  2. Badanie odbędzie się w terminie, który wybierzesz Ty sama. Co więcej, nie zajmie ono dużo czasu – potrwa raptem kilkanaście minut.
  3. Masz ochotę się położyć lub usiąść w ulubionym fotelu? Śmiało! W końcu jesteś u siebie 🙂
  4. Wyniki odbierzesz online, logując się za pomocą indywidualnego numeru pacjenta.
  5. Potrzebujesz konsultacji? W uPacjenta czekają na Ciebie lekarze i diagności, którzy zinterpretują wyniki badań i przekażą Ci zalecenia za pośrednictwem czatu lub telefonu.

Nie jest łatwo zadbać o wewnętrzny spokój, ale pamiętaj – pierwszy krok musisz wykonać Ty sama. Trzymamy kciuki, aby Twoja codzienność zamiast stresu przynosiła satysfakcję i radość!

autor: Justyna Błasiak


Lifestyle

Dotyczy już 15 proc. z nas. Bardzo trudno wyleczyć ją samą tylko dietą i ruchem

Redakcja
Redakcja
31 maja 2021
Photo by AllGo
 
Jeśli już rozwinie się zaawansowana choroba otyłościowa, samymi dietą i ruchem najczęściej za wiele nie zdziałamy, by się wyleczyć. Odpowiedni sposób żywienia i regularna aktywność fizyczna są nieodzowne, jednak najlepiej sprawdzają się o krok wcześniej, czyli w zapobieganiu otyłości. Co zatem może najbardziej pomóc, gdy BMI dawno przekroczyło już poziom alarmowy?

– Otyłość to choroba przewlekła, bez tendencji do samoistnego ustępowania, charakteryzująca się nawrotami. Dlatego musi być leczona przez całe życie – podkreśla prof. Lucyna Ostrowska z Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jednocześnie, specjaliści zwracają uwagę na fakt, że w leczeniu otyłości zwykle bardzo mało skuteczne jest stosowanie samej tylko diety odchudzającej i zwiększonej dawki ruchu.

– Efekt leczenia niefarmakologicznego u pacjentów chorujących na otyłość wynosi zwykle 3-5 proc. utraty wyjściowej masy ciała i często nie jest on utrzymany w czasie – mówi prof. Paweł Bogdański z Katedry Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Tymczasem skuteczność redukcji masy ciała za pomocą farmakologicznego leczenia otyłości szacowana jest przez ekspertów na 3-10 proc., a dzięki nowym lekom, które będą wprowadzone na rynek UE w przyszłym roku, ma się ona zwiększyć nawet do 15 proc. Warto w tym kontekście jeszcze dodać, że poza samym „odchudzaniem” pacjentów, leki stosowane są w leczeniu otyłości także w celu zapobiegania jej różnym powikłaniom. Dlatego specjaliści ds. leczenia otyłości bardzo ubolewają nad tym, że w naszych realiach farmakoterapia otyłości jest wciąż mało popularna i rzadko stosowana.

Oczywiście adekwatna dieta i odpowiedni poziom aktywności fizycznej pozostają w dalszym ciągu – niezmiennie – jednym z filarów terapii otyłości. Jednak w wielu przypadkach, zwłaszcza w zaawansowanej chorobie otyłościowej, te podstawowe metody redukcji masy ciała bardzo często okazują się po prostu niewystarczające.

Jak się wyleczyć, gdy diety i leki nie działają

Lista dostępnych dziś opcji terapeutycznych nie kończy się jednak na zmianach stylu życia i zażywaniu leków.

Prof. Lucyna Ostrowska podkreśla, że najskuteczniejszą znaną obecnie metodą leczenia zaawansowanej otyłości jest tzw. chirurgia bariatryczna, dzięki której uzyskuje się średnio od 7 aż do 38 proc. utraty masy ciała (w zależności od zastosowanej metody). W ramach chirurgicznego leczenia otyłości stosowane są różnego rodzaju zabiegi operacyjne, których celem jest m.in. radykalne zmniejszenie pojemności żołądka.

Dr hab. Łukasz Kaska z Centrum Leczenia Otyłości i Chorób Metabolicznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla, że innym ważnym skutkiem zabiegów bariatrycznych jest usuwanie wraz z fragmentem żołądka także gruczołów wydzielających grelinę, która jest jednym z najsilniejszych sygnalizatorów głodu. Dzięki temu zabiegi bariatryczne istotnie wpływają na metabolizm i apetyt chorego, co pomaga w skutecznym zrzucaniu zbędnych kilogramów.

Ale uwaga! Chirurgiczne leczenie otyłości nie jest procedurą medyczną przeznaczoną do powszechnego stosowania u wszystkich chętnych otyłych osób.

Kto zatem może ubiegać się o kwalifikację do takiego zabiegu w świetle aktualnych standardów medycznych?

– Zabiegi bariatryczne należy rozważyć u dorosłych z BMI powyżej 40 kg/m2, jeśli inne metody terapii nie przynoszą spodziewanego efektu. Nie rekomenduje się wykonywania zabiegów bariatrycznych u chorych z BMI poniżej 35 kg/m2 – informuje prof. Lucyna Ostrowska.

Ponadto, zgodnie z aktualnymi wytycznymi, lekarze mogą też brać pod uwagę wykonanie zabiegu bariatrycznego u osób dorosłych z BMI ≥ 35 kg/m2, u których jednocześnie występują inne poważne choroby lub powikłania (np. cukrzyca typu 2), jeśli nie da się ich skutecznie kontrolować za pomocą zmian w stylu życia i farmakoterapii. Każdy pacjent jest do operacji kwalifikowany indywidualnie.

Fakty i mity na temat zabiegów bariatrycznych

Jak wiele osób w Polsce kwalifikuje się do wykonania takiej operacji?

Dr hab. Łukasz Kaska ocenia, że jest takich osób w naszym kraju kilkaset tysięcy. Tymczasem jak dotąd, rocznie wykonywało się w Polsce takich zabiegów najwyżej 5 tysięcy.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, nie tylko leżących po stronie systemu ochrony zdrowia.

– W naszym społeczeństwie funkcjonuje wiele mitów i krzywdzących stereotypów dotyczących zabiegów bariatrycznych, np. taki, że są one pójściem na łatwiznę albo taki, że zabijają, czyli że są niezwykle niebezpieczne. Tymczasem m.in. ja, po ośmiu latach od swojej operacji, mogę zapewnić wszystkich, że naprawdę było warto – mówi Katarzyna Partyka ze Stowarzyszenia Pacjentów Bariatrycznych CHLO, które w swoich działaniach stara się m.in. zwiększać świadomość społeczeństwa na temat bariatrii, czyli w praktyce często także ośmielać osoby zmagające się z otyłością do podjęcia decyzji o wykonaniu takiego zabiegu.

Dzięki operacji i wprowadzonej po niej zmianie stylu życia Katarzyna Partyka pozbyła się niemal 70 kg.

Główną aktywnością stowarzyszenia jest organizowanie grup wsparcia w różnych miastach Polski dla osób po takich zabiegach, które dzięki nim wzajemnie motywują się do dalszej, wytrwałej walki z chorobą – w celu uniknięcia nawrotu.

Choć w praktyce z każdym zabiegiem chirurgicznym wiąże się mniejsze lub większe ryzyko, to jednak lekarze zgodnie przekonują, że w przypadku operacji bariatrycznych korzyści z nich wynikające zdecydowanie przewyższają ryzyko, o czym świadczy m.in. fakt, że otyłe osoby, które przeszły takie operacje żyją dłużej i mają znacznie lepszą jakość życia od tych, które się im nie poddały. Dane statystyczne wskazują, że większe ryzyko powikłań i większą śmiertelność okołooperacyjną mają tak powszechnie akceptowane zabiegi operacyjne, jak laparoskopowe wycięcie pęcherzyka żółciowego czy endoprotezoplastyka stawu biodrowego.

Warto też w tym miejscu polecić film, który pokazuje jak operacja bariatryczna zmieniła życie pewnego młodego człowieka, a konkretnie syna znanej dziennikarki – Małgorzaty Wiśniewskiej.

Po operacji bariatrycznej rzecz jasna leczenie się nie kończy – zabieg jest tylko jego pewnym, ważnym etapem. Zresztą, do samej operacji pacjent też musi się wcześniej odpowiednio przygotować, m.in. wprowadzając pewne zmiany w życiu, a także przyjmując odpowiednie leki. Po zabiegu pacjent pozostaje w kontakcie ze specjalistami – najlepiej, by zespół terapeutyczny składał się z lekarzy różnych specjalności oraz dietetyka, fizjoterapeuty i psychologa. Konieczna jest bowiem skuteczna i trwała zmiana nawyków, które sprzyjały rozwojowi choroby. Utrzymanie wagi jest wtedy jednak nieporównywalnie łatwiejsze, a wiele osób z czasem może odstawić przyjmowane wcześniej leki. Katarzyna Partyka na przykład nie musi już łykać tabletek na nadciśnienie.

Nowe możliwości leczenia, dzięki podatkowi cukrowemu

W tym roku ma w Polsce wystartować pilotażowy program kompleksowej opieki specjalistycznej nad pacjentami leczonymi z powodu otyłości olbrzymiej (nazywany w skrócie KOS-BAR). Dzięki niemu ma istotnie zwiększyć się dostęp pacjentów do zabiegów bariatrycznych refundowanych przez NFZ.

Co ciekawe, program ten będzie realizowany dzięki obowiązującej od tego roku tzw. opłacie cukrowej od słodzonych napojów, dzięki której do budżetu NFZ trafiło już blisko 300 mln zł.

Szczegóły na temat tego programu można znaleźć w dotyczącym go projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia na stronie Rządowego Centrum Legislacji (RCL).

Jedno jest pewne. Program ten jest w Polsce bardzo potrzebny, o czym świadczą najnowsze dane epidemiologiczne.

– Otyłość w Polsce występuje u 15,4 proc. mężczyzn i 15,2 proc. kobiet, a otyłość olbrzymia (BMI 40 lub więcej) u 0,5 proc. mężczyzn i 0,4 proc. kobiet – mówi dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego, jednocześnie podkreślając, że z otyłością wiąże się występowanie wielu groźnych i trudnych w leczeniu powikłań, takich jak – cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna serca, bezdech senny, choroba zwyrodnieniowa stawów, depresja czy niektóre nowotwory.

Przypomnijmy, że I stopień otyłości rozpoznaje się przy wartościach wskaźnika masy ciała BMI wynoszących 30–34,9 kg/m2, otyłość II stopnia przy wartościach 35–39,9 kg/m2, a otyłość III stopnia od poziomu 40 kg/m2.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Lifestyle

Jest jeszcze lepsza niż myślałyśmy – robi dobrze nie tylko sylwetce, ale i sercu!

Redakcja
Redakcja
31 maja 2021
Photo by Simona Roubkova on Unsplash

Okazuje się, że popularna deska, oprócz opiewanych już po wielokroć zalet (wzmacnia mięśnie pleców, ramion, brzucha i pośladków), ma jeszcze jedną – jest dobra dla naszego serca. 

Deska (plank) to klasyczne ćwiczenie siłowe, polegające na podtrzymywaniu ciężaru ciała na przedramionach i palcach stóp. Poleca się je osobom, które chcą wzmocnić mięśnie grzbietu, brzucha i ramion. Okazuje się, że wykonując ją wzmacniamy jeszcze jeden mięsień – sercowy!

„Im dłużej trzymasz ciało w pozycji deski – najlepiej co najmniej 60 sekund – tym mocniej twoje serce pracuje, aby wysłać do mięśni potrzebną im dotlenioną krew” – mówi w rozmowie z serwisem „Well&Good” kardiolog dr Satjit Bhusri.

Jak wzmocnić intensywność deski?

Żeby serce biło jeszcze mocniej możemy spróbować urozmaicić to ćwiczenie. Oto przykładowe sposoby:

  1. Unoś naprzemiennie raz lewą, raz prawą nogę.
  2. Odstawiaj naprzemiennie nogi do boku.
  3. Przyciągaj raz lewe, raz prawe kolano do łokcia. W tym wariancie ćwiczenia nie podpieraj ciężaru ciała na przedramionach, ale na wyprostowanych ramionach i dłoniach.
  4. Możesz też wykonać „spacer”. Ułóż ciało w pozycji deski, opierając się na wyprostowanych ramionach i wykonaj „krok” w bok, przenosząc prawą rękę i nogę do boku, a następnie dołączając lewą rękę i nogę.

Jak prawidłowo zrobić deskę?

Pozornie proste ćwiczenie wymaga jednak techniki. Poniżej filmik i porada Ewy Chodakowskiej:

„Przechodzimy z klęku podpartego na łokcie, które układamy dokładnie pod barkami w jednej linii. Doklejamy całe przedramiona do maty. Następnie układamy pozycję ciała w linii prostej, opierając się na przedramionach i palcach stóp. Przy tym ćwiczeniu napinamy mięśnie brzucha – wyobraź sobie, że chowasz miednicę pod siebie. Zbliżasz pępek do kręgosłupa. Spinamy przy tym maksymalnie pośladki”


Zobacz także

Unikaj toksycznych ludzi

Unikaj toksycznych ludzi jak ognia! Mamy na to kilka sprawdzonych sposobów

To jakie tworzymy relacje z innymi, jest treścią naszego życia. Chcesz je poprawić? Sięgnij po książkę „Relacje na huśtawce”

3 złote zasady relacji z teściami. A wszystko to, bo ciebie kocham