Lifestyle Uroda Zdrowie

Nowa JA na wiosnę – zdrowie i piękno bez wyrzeczeń. Sprawdzamy czy dieta koktajlowa ma sens i co zdziałać mogą niektóre rośliny

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 lutego 2016
Fot. iStock / knape
 

Wiosna coraz bliżej. A skoro świat budzi się po zimie i my budzimy się z krzykiem na ustach, bo zaraz po wiośnie zaczyna się czas grozy – sezon bikini. Pora zacząć krzyczeć i panikować i koniecznie przejść na dietę. A najlepiej w ogóle wszystko zmienić na lepsze – i choć zazwyczaj planujemy dość hmmm… nierealnie, ja postanowiłam sprawdzić kilka sposobów na miłe i dobre zmiany. Czyli bez katorgi i wyrzeczeń, łez i potu. I przede wszystkim z innym celem. Zamiast sztandarowej krucjaty „bikini” – miła wycieczka, bo zdrowiej to: przyjemniej, piękniej, lepiej i szczuplej.

Szukam sposobu – diety i metody, których miłym efektem ubocznym będzie lepsze samopoczucie, ładniejsze ciało i szczuplejsza sylwetka. I uwaga – można? – „można”!

Zaglądamy do książek i do kuchni. A tam czeka nas niejedna miła i bardzo obiecująca niespodzianka. Na początek kusząca zmiana w jadłospisie.

Dieta koktajlowa, to musisz wiedzieć

image1Kusząca i bardzo smaczna. We mnie budzi wręcz wilczy głód – na pyszne smoothie i wiedzę, no bo jak to możliwe, żeby dieta oznaczała przyjemność? O diecie wiele się nasłuchałam i sama idea opijania się pysznymi koktajlami jest jak wygrana w totka, jednak to nie wystarczy, żeby wprowadzić zmiany, które mają przynieść rezultaty. Sięgam po książkę Chantal-Fleur Sandjon „Smoothie. Dieta koktajlowa” (z Wydawnictwa Jedność). Prawdziwe kompendium wiedzy.

Jak się chudnie z koktajlami?

Otóż jeżeli potraktujemy koktajlowe wyzwanie poważnie – bo oczywiście możemy postawić najmniejsze dobre zmiany i po prosto wprowadzić smoothie jako uzupełnienie zdrowej zbilansowanej diety – czeka na nas „Program smoothie”, czyli 7-dniowy program, można go wydłużyć według własnych potrzeb lub powtarzać. Przede wszystkim pozwoli dostarczyć naszemu ciału prawdziwej witaminowej bomby i oczyścić organizm z toksyn.

Przebieg diety: Codziennie śniadanie i obiad zastępujemy specjalnie przygotowanym koktajlem, na kolację zjadamy za to bogaty w składniki odżywcze posiłek oczyszczający z toksyn (dokładne przepisy, sporo ich naprawdę, znajdziecie w książce). Bez obaw, miało być przyjemnie… możemy do woli podjadać warzywa i owoce, tak żeby nie chodzić na głodniaka. Generalnie idea opiera się na tym, by nie ryzykując efektu jo-jo dostarczyć organizmowi cennych składników odżywczych, a nie pustych kalorii. Dzięki temu to idealny start w zmiany w diecie. Autorka radzi również jak dostosować taką dietę do indywidualnych potrzeb (można m.in. wykonać test, jakim dietetycznym typem jesteśmy). Miłe jest to, że wiele rzeczy można dopasować do swoich potrzeb czy gustów.

image4

Zdjęcie z książki

Ja czuję się przekonana, to dobry i obiecujący start – owoce i warzywa to dużo zdrowia i energii – czyli tak naprawdę łagodne wprowadzanie wielkich zmian i dobre samopoczucie – bo jest po prostu smacznie.

Dlaczego koktajle są dobre wiosną? Tu przemawia moja pragmatyczna natura – wiosną wybór świeżych owoców jest lepszy niż zimą, a gdyby okazał się niewystarczający, wciąż mamy do dyspozycji mrożonki, a te do koktajli doskonale się nadają! Mrożone produkty są nieprzetworzone i zachowają większość swoich właściwości, więc nie trzeba się ich bać (nie tylko mam na myśli owoce, również szpinak jest łatwiej dostępny w mrożonkach niż świeżej postaci, zanim zacznie się prawdziwy sezon na to warzywo).

Fot. Pexels / unsplash / CC0 Public Domain

Fot. Pexels / unsplash / CC0 Public Domain

Zima czy jesień mniej sprzyjają odchudzaniu – częściej sięgamy po sycące i kaloryczne potrawy, jest na to i sposób w diecie koktajlowej – można nieco rozgrzać się warzywnymi zupami.

Kilka przepisów na rozbudzenie apetytu na zmiany z koktajlem w ręku

przepisy smoothie

Praktyczna wskazówka: postaraj się wyznaczyć sobie początek diety w dobrym i spokojnym czasie – gdy nie jesteśmy w młynie służbowych wyjazdów albo nie szykuje nam się kanonada rodzinnych spotkań i jubileuszy – od razu możemy śmiało założyć, że w takich okoliczność, żadnej – nawet najsmaczniejszej diety nie przetrwamy.

Ja polecam gorąco książkę, bo znajdziecie w niej absolutnie wszystkie ważne informacje (gładko i czytelnie podane) i multum przepisów. ja dowiedziałam się, że w koktajlach można śmiało zastosować niektóre nasiona czy orzechy albo „coś ekstra” dla amatorów słodkiego smaku ponad wszystko.

(…) Orzechy i nasiona dostarczają sycącego białka, które zapobiega  niepożądanym, nagłym atakom głodu, wzmacniając prze to skuteczność „Programu Smoothie” (…)
Zazwyczaj stosuje się: siemię konopne, pestki dyni, siemię lniane, migdały, sezam

Książkę o diecie Smoothie znajdziecie w promocyjnej cenie na stronie wydawnictwa (klik).

Fot. Pexels / kaboompics / CC0 Public Domain

Fot. Pexels / kaboompics / CC0 Public Domain

Rośliny, które zaskakują

image1 (1)Jak coś robić, to porządnie. dziś taka dewiza powinna nam przyświecać. A skoro maja być efekty i to długotrwałe, sięgamy do bezpieczne i skuteczne metody. Piękno i swego rodzaju stan równowagi naszego ciała najlepiej osiągnąć za pomocą naturalnych metod i środków. Tym razem sięgam po książkę z zupełnie innej półki „Rośliny pomagające zachować młodość” (F.Gigonm P. Bareau). I nie uśmiechajcie się pod nosem, nie są to żadne zabobony a całkiem obiecująca lektura. W książce znajdziecie nie tylko informacje o roślinach, autorzy posegregowali rośliny ze względu na interesującą cześć ciała czy przypadłość.  Co miłe oprócz typowego zastosowanie roślin i ziół pojawia się tu bardzo duże zastosowanie aromaterapii. Zatem jak i co zadbać naturalnie?

Skóra

Piękną skórę można mieć na kilka sposobów – a najlepiej je połączyć. Oprócz stosowania kosmetyków, całkiem sporo można uzyskać jedząc odpowiednie produkty roślinne. A wszystko dzięki uzupełnieniu odpowiednich zasobów oraz przeciwdziałania tzw. stresowi oksydacyjnemu (czyli wolnym rodnikom). A jakie rośliny sprzyjają skórze?

HERBATA – taniny maja właściwości przeciwutleniające
ALOES ZWYCZAJNY – właściwości przeciwutleniające, remineralizujące, ogólnie odżywiające, poza tym działanie miejscowe
MIŁORZĄB DWUKLAPOWY – działanie przeciwutleniające i mikrokrążeniowe
SKRZYP POLNY – działanie na organiczną matrycę skóry
WĄKROTA AZJATYCKA – działanie na organiczną matrycę skóry
NAGIETEK LEKARSKI – działanie zmiękczające, wyłącznie stosowanie zewnętrzne.”

(„Rośliny pomagające zachować młodość. 14 programów regenerujących”, Franck Gigon, Patricia Bareau)

image2 (1)

Zdjęcie z książki

Wąkrotę Azjatycka zapewne kojarzycie z nazwy – a to dlatego, że jest hitem organicznych i naturalnych kosmetyków – i tu w 100% można stwierdzić, że nie jest to żaden chwyt reklamowy, a faktycznie ma niezwykłe właściwości:

„(…) zapobiega starzeniu się skóry, ponieważ stymuluje produkcję kolagenu i komórek tkanki łącznej (fibroblasty). Poza tym zabliźnia rozstępy skórne.”

(„Rośliny pomagające zachować młodość. 14 programów regenerujących”, Franck Gigon, Patricia Bareau)

Jak skutecznie odmłodzić i ochronić skórę przed starzeniem?

  1. Absolutnie rzucamy palenie (również bierne!).
  2. Stosujemy kosmetyki z filtrem UV – promieniowanie słoneczne dodaje skórze sporo zbędnych lat.
  3. Dbamy o ruch oraz wykonujemy masaże – to stymuluje dobre mikrokrążenie.
  4.  Regularnie dbamy o odpowiednie nawilżenie skóry (stosując kremy lub balsamy). Dobrze postawić na naturalne roślinne kosmetyki. Regularny peeling podniesie efektywność stosowanych kosmetyków.
  5. Jemy zdrowo. Przede wszystkim warzywa i owoce, które dostarczą nam dużo witamin i przeciwutleniaczy. Jeżeli z jakiś powodów nie możemy ich dostarczyć w pokarmach warto rozważyć suplementację.
  6. Dostarczamy racjonalnie i dobrze do naszego organizmu niezbędne tłuszcze! Pamiętajcie dieta zbyt uboga w dobre tłuszcze, czyli wielonienasyconych (np. omega-3) – to zła dieta!
Fot. Pexels / Kaboompics / CC0 Public Domain

Fot. Pexels / Kaboompics / CC0 Public Domain

Warzywa mają moc

image1 (2)Skoro już nowa JA przybiera lepsze, zdrowsze oblicze, pora na ostatnie wyzwanie. Codzienność. A codzienność, to lepsze traktowanie swojego ciała – i żołądka. Dieta wegetariańska – jeśli naprawdę wiemy jak ją dobrze zbilansować jest doskonałym wyborem. A jeśli nie wyobrażamy sobie życia bez mięsa, nie szkodzi – warto zaczerpnąć od wegetarian choć odrobinę tego dobra. I oswoić w swojej kuchni. Tylko, że gdy zaczyna głębiej rozmyślać o diecie pozbawionej mięsa szybko zaczynamy się zastanawiać, jak je zastąpić. I to nie byle jak, a tak by było naprawdę zdrowo, by dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników i do tego nie zbankrutować… bo ekskluzywne warzywa poza sezonem potrafią sporo kosztować.

I to chyba największe wyzwanie dla początkujących wegetarian. Mi z pomocą dobrych zmian przyszła książka „Wegetariańska szkoła gotowania. krok po kroku” (Lena Tritto). Boska, bo oswaja to co na co dzień w polskiej kuchni jest zapomniane lub całkiem nieznane. W książce olbrzymia porcja (nie tylko warzyw) wiedzy i przepisów.

Zdjęcie z książki

Zdjęcie z książki

Bardzo fajne wydanie, które dzieli przepisy według poniższego klucza:
– Zboża
– Warzywa strączkowe
– Tofu, seitan i tempeh
– Nasiona oleiste

Czyli swego rodzaju bazy wykorzystywanej do tworzenia konkretnego dania. Oprócz tego zna końcu wydania znajduje się obszerny indeks przepisów – oznaczonych jako bezglutenowe, odpowiednie dla wegan, bez mlek, czy bez jajek. Czyli bardzo, ale to bardzo praktycznie. mam słabość do tej książki jeszcze z jednego powodu – to przepiękne albumowe wydanie ;).

Jeśli planujecie urozmaicenie diety w klimacie wege, znajdziecie tam wszystko, co potrzebne, żeby dobrze zacząć. Powodzenia!


Podczas przygotowywania artykułu korzystałam z książek:

„Smoothie. Dieta koktajlowa”Smoothie-Dieta-koktajlowa---okladka-midi

 

 rosliny_pomagajace_zachowac_mlodosc_midi

Rośliny pomagające zachować młodość. 14 programów regenerujących

 

Wegetarianska-szkola-gotowania---okl-do-zapowiedzi-midi

Wegetariańska szkoła gotowania krok po kroku

 

Książki możecie nabyć na stronie wydawcy www.jednosc.com.pl


Lifestyle Uroda Zdrowie

Dlaczego mamy dwoje uszu, a tylko jedne usta? Pięć zasad aktywnego słuchania

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 lutego 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

„W ogóle mnie nie słuchasz” – to zarzut, który kierujemy często w stronę najbliższych, ale bywa, że sami go słyszymy. Oburzamy się, bo jak to nie słucham, skoro słyszę, co do mnie mówisz.

Gdyby się jednak głębiej zastanowić… to czy naprawdę słyszymy, albo czy jesteśmy słuchani? Można zrobić taki test – mówiąc coś ważnego można przerwać w połowie wypowiedzi i sprawdzić, czy druga strona się zorientowała, że urwałaś wypowiedź. Gdy usłyszysz: „Tak masz rację” – możesz zarzucić brak zainteresowania tym, co mówiłaś.

I to samo działa w drugą stronę. Czy ty potrafisz słuchać? Komunikacja jest bardzo ważna w naszym życiu, brak umiejętności prowadzenia rozmowy to przyczyna zdecydowanej większości problemów. Już nie mówię, że w związku, ale także w pracy, w rozmowie ze znajomymi czy naszymi dziećmi.

To, że mamy uszy nie sprawia, że potrafimy słuchać. Tę umiejętność trzeba ćwiczyć, pracować nad aktywnym słuchaniem, by unikać nieporozumień i móc rozwiązywać konflikty. Niby jesteśmy dorośli i to wszystko wiemy, ale i tak najczęściej władzę nad nami przejmuje język, którym kłapiemy na prawo i lewo. Wiadomo, łatwiej mówić, co my myślimy i skupiać się na sobie, niż słuchać – czasami niewygodnych dla nas rzeczy.

Ale gdyby rak spróbować. Poćwiczyć. Posłuchać, co mówią inni? Może okazać się, że dowiemy się o sobie wielu miłych rzeczy, że dostaniemy sygnał, co możemy zrobić, co zmienić. A co najważniejsze – zyskamy zaufanie osoby, na której nam zależy. Przestaniemy tylko słyszeć, zaczniemy słuchać i dzięki temu naprawdę możemy wiele zyskać, a przy okazji nauczyć innych, jak rozmawiać, by być zrozumianym.

Tu nie potrzeba jakiś wielkich przygotowań, wyjątkowego czasu. Aktywnie słuchać powinniśmy bez względu na powagę rozmowy. Obojętnie, czy dziecko opowiada ci, jak było w szkole, czy przyjaciółka zwierza się z problemów w związku.

Niech twoje ciało pokaże, że słuchasz

Nie stój tyłem do dziecka. Najpierw pytasz: „Jak tam w szkole”, a chwilę później zaczynasz wieszać pranie, kiedy ono zaczyna opowiadać. Jeśli pytasz i chcesz usłyszeć odpowiedź poświęć chwilę na słuchanie. Popatrz na rozmówcę, zatrzymaj się, skup na tym, co mówi. To częste – zadajemy pytanie, ale odpowiedź nas już w ogóle nie interesuje. Czasami naprawdę lepiej nie pytać w ogóle niż udawać zainteresowanie.

Słuchaj – nie oceniaj

Gdy przyjaciółka wpada wypłakać ci się na ramieniu – bo jest złą matką (w jej mniemaniu), albo przez chwilę złego męża, albo z zupełnie innego powodu – jesteś po to, żeby słuchać, a nie oceniać. Ona ci zaufała, chce się wyżalić. Swojemu rozmówcy należy okazać szacunek – to wyświechtany frazes, ale bardzo prawdziwy. Każdy ma prawo do swoich poglądów, a ty pamiętaj – zawsze znasz historie tylko z jednej strony. Powstrzymaj się od oceny, nie o nią chodzi osobie, która z tobą rozmawia.

Po pierwsze – nie przerywaj

Choć jako trzecie, ale najważniejsze. Przestań gadać, tylko słuchaj, wszystkie: „A wiesz, miałam tak samo”, „Rozumiem mi też się przytrafiło” – i opisywanie swoich doświadczeń do niczego dobrego nie prowadzi. Chciałabyś, by tobie ktoś przerywał rozmowę. Na przykład gdy dziecko mówi o nowej koleżance, a ty wyskakujesz nagle z: „A ręce umyłaś po szkole?”, albo gdy mąż opowiada o upierdliwym współpracowników krzyczysz: „Dzieciaki, obiad na stole, chodźcie”. I choć po chwili dodajesz: „No mów, mów, słucham cię” – nie dziw się, że ktoś traci ochotę na rozmowę.

Zachęcaj do mówienia

To ważny punkt. Jeśli ktoś coś tobie opowiada okaż prawdziwe zainteresowanie. „Dlaczego tak uważasz?” – pytaj, by zrozumieć. „A co ty o tym myślisz?”, „Co sądzisz o tej sytuacji”, „Jakie widzisz rozwiązanie?”  – to pytania, które otwierają rozmowę. Powstrzymaj się od komentarzy, poprowadź rozmowę tak, by osobą mówiąca mogła spojrzeć na całość sytuacji, zapanować nad emocjami i mieć ogląda tego co się dzieje – świetnie sprawdza się w czasie kłótni. Zamiast mówić: „Bo ty zawsze tak mówisz” lepiej powiedzieć: „Dlaczego tak uważasz” – inna sprawa, że nie zawsze chcemy to usłyszeć.

Upewnij się, że rozumiesz to, co usłyszałaś

To dobra taktyka – swoimi słowami powtarzać to co się usłyszało. „Czyli uważasz, że na wakacje powinniśmy pojechać w góry, żeby zobaczyć nowe miejsca?”, „Czyli twoim zdaniem za mało pracy wkładam w ten projekt, bo nie zrobiłam…”. „Czyli sądzisz, że Ania chciała zrobić ci na złość i jest wredną babą?”. To parafrazowanie daje po pierwsze – złapanie oddechu, po drugie – upewnienie się, że wszystko dobrze się zrozumiało. Czasami jak rozmówca usłyszy z naszych ust, co nam powiedział, to pozwala mu spojrzeć z dystansem. Często może paść: „Nie, to nie tak do końca jednak jest”.

Umiejętność aktywnego słuchania ma ogromną zaletę – to nie my szukamy rozwiązań problemów, podpowiadamy, co powinno się w danej sytuacji zrobić, ale nasz rozmówca sam je znajduje. A to bezcenne – ważne przy budowaniu pewności u naszego dziecka, w czasie dyskusji w związku, czy rozwiązywaniu problemów w pracy.

Poza tym warto pamiętać, że gdy będziesz uważnie słuchać, bliskie osoby otworzą się, zaufają, będą miały ochotę rozmawiać, a ty nie będziesz musiała się domyślać ich nastroju, kiepskiego humoru, czy przyczyny zdenerwowania.


Lifestyle Uroda Zdrowie

95 tysięcy dowodów na to, że szczepienie MMR nie powoduje autyzmu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 lutego 2016
Fot. iStock / Tashi-Delek

Na temat szczepień narosło już tak wiele mitów, że czasem trudno w ogóle o nich dyskutować. Szczepienie przeciw odrze, różyczce i śwince (MMR) budzi chyba najwięcej emocji. Najwięcej, ponieważ do teorii spiskowych – dochodzą jeszcze bardziej zawiłe teorie broniące obalenia tych pierwszych. A wiele przez słynnego Walkfielda. Dziś można już śmiało powiedzieć, że sytuacja bardzo się zmieniła. Badanie przeprowadzone na grupie 95 727 dzieci w USA, nawet przez najbardziej zapalczywych przeciwników trudno nazwać niewiarygodnym!

Niedawno usłyszeliśmy o powołanym w sejmie zespole  ds. bezpieczeństwa programu szczepień ochronnych. Piotr Liroy-Marzec z Kukiz’15 jest jednym z jego członków. Jednak wydaje się dość oczywistym, że samo powołanie zespołu niewiele zmieni – szczególnie, gdy zamiast wiedzy – spora grupa osób podpiera się przekonaniami.

Choć od wielu lat wokół szczepionki MMR przeprowadzono mnóstwo badań – jedno jest szczególne. Jeśli zastanawiacie się, ile prawdy jest w plotkach (również tych pochodzących z wiarygodnego dla rodziców źródła – czyli innych rodziców), przeczytajcie.

95 tysięcy dowodów przeciw mitowi o autyzmie – to ponad 95 tysięcy dzieci, które wzięły udział w badaniu, którego wyniki opublikowała JAMA (The Journal of the American Medical Association). Jednak sama próba przebadanych dzieci to jeszcze nie wszystko – wśród badanych wyszczególniono również dzieci tzw. wysokiego ryzyka, których starsze rodzeństwo jest w grupie zaburzeń ze spektrum autyzmu (spektrum autyzmu – zaburzenia, których wspólną cechą są objawy charakterystyczne dla autyzmu, czyli zarówno pojedyncze i łagodne cechy – np. w zespole Aspergera, jak i ciężkie postaci zdiagnozowanego autyzmu).

Nawet w tym wypadku dane pokazały, że szczepionka MMR nie zwiększa ryzyka zachorowania*

Badanie, które trudno podważyć własnymi przekonaniami

Źródłem danych do przeprowadzenia badania była baza prywatnego ubezpieczyciela zdrowotnego (badanie przeprowadzone w USA). Z bazy zaczerpnięto dane  95 727 dzieci urodzonych w latach 2001-2007, – ważnym celem podczas doboru reprezentatywnej grupy, było posiadanie starszego rodzeństwa w wieku od 6 miesięcy do 17 lat.

Wyniki:
W ogromnej grupie prywatnie ubezpieczonych dzieci mających starsze rodzeństwo, podawanie szczepionki MMR nie było powiązane z podwyższonym ryzykiem zachorowań na autyzm – niezależnie od tego, czy starsze rodzeństwo miało autyzm czy nie. Te wyniki pokazują brak szkodliwego powiązania między szczepieniem MMR, a występowaniem autyzmu – nawet u dzieci mających podwyższone ryzyko zachorowania na autyzm.*

Rodzice mogą być spokojni, już po raz kolejny nauka obroniła bezpieczeństwo stosowanych szczepień. Skąd więc, te ciągłe podejrzenia?

Przyczyna jest prozaiczna, niestety – i być może dlatego tak trudna. Pierwsze objawy autyzmu są zauważalne u dzieci zazwyczaj w wieku 12-15 miesięcy, co nieszczęśliwie zbiega się w czasie z okresem podawania szczepionki MMR. Dlatego bardzo wielu rodziców, właśnie w niej doszukuje się przyczyny tego zaburzenia.

Walkefield na świeczniku po raz kolejny

Publikacja Andrew Wakefielda z 1998 roku wywołała lawinę wydarzeń. Opublikował on badania, w których stwierdzał związek szczepienia MMR z autyzmem. Choć badania okazały się sfałszowane, a sam Wakefield stracił prawo do wykonywania zawodu, a świat medycyny kompletnie się go wyrzekł, szkody, których narobił, pokutują na dziś. Doczekał się nawet teorii spiskowych na temat jego usunięcia ze świata nauki – jakoby lobby farmaceutyczne uczestniczyło w spisku zatuszowania działań Wakefielda. Niestety oprócz wielu emocji, takie spekulacje nie wniosły nic dla ludzi pożytecznego.

Organizacje i „antyszczepionkowcy”

Te pierwsze są potrzebne, niech stoją na straży praw do informacji i świadomych decyzji pacjentów – ale nie wyobrażam sobie, aby działały tak jak dziś. Bardzo popularne STOP NOP – z jednej strony walczy o zgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych, z drugiej zdaje się w ogóle nie reagować na zachowanie swoich zwolenników – a te bywają przerażające. Nie trzeba szukać długo by natykać się na samonapędzające się ataki słowne internautów czy porady jak „wykiwać” nakaz szczepienia. A to – w moim odbiorze nadal nie przysłuży się żadnej ze stron w tym sporze.

stopnop

Szczepienie przeciw odrze, różyczce i śwince jest w kalendarzu szczepień obowiązkowych. Warto popierać inicjatywę poprawy zgłaszania NOP-ów czyli niepożądanych odczynów poszczepiennych, bo ta w Polsce kuleje, jednak obawiam się, że to działanie dużo mniej atrakcyjne niż krucjata przeciw szczepieniom w ogóle.


*gazeta.pl, JAMA Autism Occurrence by MMR Vaccine Status Among US Children With Older Siblings With and Without Autism”


Zobacz także

Co i jak jeść w ciąży. Dieta przyszłych mam

Przecież nie pracujesz, tylko „siedzisz” w domu… Kim naprawdę więc jesteś?

Konkurs "Kocham swoje zdrowe stópki"

Konkurs „Kocham swoje zdrowe stópki”