Pielęgnacja Uroda

Jak powstają modzele i czym różnią się od odcisków? Sposoby na pozbycie się problemu ze stóp

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 listopada 2021
modzele
Fot. iStock
 

Modzele to częste zmiany, które tworzą się na stopach bez względu na wiek jak i płeć. Powstają one z powodu ciągłego ucisku na skórę, wywołanym różnymi czynnikami. Przy tym problemie warto wiedzieć, jak powstają modzele, czym różnią się od odcisków i w jaki sposób można pozbyć się ich ze skóry.

Modzele — czym są?

Modzele to nieestetyczne zmiany pojawiające się na stopach i dłoniach, które są częstą przypadłością. Wynikają one z nadmiernego pogrubienia naskórka, które wygląda jak kremowo–żółty placek. Powstają one w efekcie obrony skóry przed powtarzającym się uciskiem. Modzele najczęściej pojawiają się na podeszwach stóp w okolicy pięty lub nad kośćmi śródstopia. Może je powodować za ciasne obuwie, jak i praca fizyczna, hobby.

modzele

Fot. iStock/modzele

Modzele a nagniotki (odciski) — czym się różnią?

Najczęściej istnieje problem z określeniem, co jest modzelem, a co nagniotkiem. Obie zmiany bywają ze sobą mylone, choć istnieją różnice pozwalające je od siebie odróżnić. Pogrubienia naskórka w obu postaciach odróżniają się od zdrowej skóry żółtym zabarwieniem i są twarde w dotyku. Na modzelach można bez problemu zauważyć linie narośniętej skóry. Natomiast nagniotek wyróżnia się tym, że zmiana posiada  rogowy czop (rdzeń), który u modzeli nie występuje, i może sprawiać ból. Bywa, że wokół nagniotków pojawia się rumień i niekiedy występują też szczeliny.

Z jakiego powodu tworzą się modzele?

Skóra na stopach jest specyficzna, ponieważ jest o kilka razy grubsza niż na innych obszarach ciała. To sprawia, że stopy są dobrze chronione przed urazami podczas chodzenia, ale z drugiej strony gruba i pozbawiona gruczołów łojowych, szybko może się przesuszać oraz rogowacieć.

Do powstawania modzeli przyczynia się m.in.: 

  • zbyt ciasne, wąskie i niewygodne obuwie, lub odwrotnie, buty zbyt duże, w których stopa przesuwa się podczas aktywności;
  • powstawaniu modzeli sprzyja częste noszenie butów na wysokim obcasie;
  • noszenie butów ze zbyt cienką podeszwą, która nie chroni przed urazami;
  • wkładanie butów na bosą stopę.
modzele

Fot. iStock

Modzele — leczenie zmian

Jeśli pojawi się modzel, lub modzele na stopie, nie od razu trzeba szukać pomocy lekarskiej. Do dermatologa warto wybrać się w przypadku zmian opornych na pierwotnie zastosowane domowe leczenie.

Modzele głównie usuwa się dzięki zastosowaniu preparatów złuszczających dostępnych w aptece. Najczęściej w ich składzie znajduje się mocznik w stężeniu powyżej 10% i kwas salicylowy w stężeniach powyżej 5%.  Obecność tych substancji powinna poradzić sobie skutecznie z problemem, szczególnie gdy preparat będzie stosowany zgodnie z zaleceniem producenta. Jeśli problem jest nasilony i nie cofa się po użyciu domowych sposobów, lekarz dermatolog zdecyduje o zastosowaniu silniej działających preparatów.

Dobry efekt przynosi mechaniczne ścinanie i wygładzanie skóry. W przypadku zmian przewlekłych być może konieczne się okaże usunięcie ich przez chirurga. W takim przypadku należy zadbać op to, by wyeliminować czynnik wywołujący modzele. Zazwyczaj wystarczy kupić odpowiednio dobrane, wygodne buty, które nie będą wywierały niepotrzebnego ucisku na stopy. Ważne jest przy tym, by było ono wykonane z oddychających materiałów.

Ważną rolę pełni zmiana nawyków na sprzyjające zdrowiu stóp. Warto sięgnąć po specjalne nawilżające i natłuszczające skórę stóp kremy, które poprawiają elastyczność skóry, wzmocnią jej odporność na uszkodzenia, ucisk i tarcie. Pomocne są również specjalne skarpetki złuszczające, które zawierają różne kwasy (glikolowy, salicylowy, mlekowy), o działaniu silnie złuszczającym, zmiękczającym skórę.  Intensywnie zmiękczają one skórę oraz usuwają jej martwe warstwy.

W profilaktyce modzeli dobrze pamiętać o delikatniej działających, ale wartościowych peelingów gruboziarnistych, które, delikatnie, ale skutecznie pozwalają złuszczyć naskórek. Regularne stosowanie jest w tym przypadku kluczem do pokonania problemu. Uważać należy z kolei na ostre nożyki do samodzielnego wycinania modzeli. Ich nieumiejętne zastosowanie może skutkować skaleczeniem skóry i ryzykiem rozwinięcia się infekcji.

modzele

Fot. iStock/modzele

Domowe sposoby na modzele

Istnieje kilka domowych sposobów na modzele. Są one tanie i proste w zastosowaniu. Wystarczy kilka produktów z lodówki, by w warunkach domowych próbować pozbyć się problemu.

Soda oczyszczona na modzele

Soda oczyszczona działa złuszczająco na skórę, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Wystarczy 3 łyżki sody oczyszczonej rozpuścić w misce z ciepłą wodą, i następnie zanurzyć w roztworze stopy. Po około 30 minutach moczenia wysusz je, przyłóż plasterek cebuli, obwiąż bandażem. Po kilku godzinach z takim okładem o wiele łatwiej będzie pozbyć się nadmiaru martwego naskórka.

 Miks cebuli, soli i cytryny

Cytryna i cebula oczyszczają skórę i zmiękczają ją, natomiast sól jest naturalnym środkiem peelingującym. Ukrój plaster cebuli, skrop go obficie sokiem z cytryny i posyp solą. Przyłóż taki okład do odcisku i przymocuj na całą noc. Powtarzaj to przez kilka wieczorów z rzędu, aż zrogowaciały naskórek będzie można usunąć bez większego oporu.

Okład z aspiryny na modzele

Aspiryna, czyli kwas acetylosalicylowy, to pochodna kwasu salicylowego, stosowanego do złuszczania naskórka. Aby wykorzystać aspirynę do walki z modzelami, w szklance wody rozpuść 2 tabletki, zamocz w tym okład i połóż go na 15  minut nas modzele, przykrywając zmiany folią spożywczą. Po kwadransie zdejmij okład i usuń zrogowaciały naskórek specjalną tarką do stóp lub pumeksem.


źródło:  www.mp.pl, krokdozdrowia.com 

Pielęgnacja Uroda

Światowy Dzień Rzucenia Palenia okazją do rozwodu z nałogiem

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2021
fot. ljubaphoto/iStock
 

18 listopada będziemy obchodzić Światowy Dzień Rzucenia Palenia – to ten moment, w którym po raz kolejny powinniśmy pomyśleć o porzuceniu szkodliwego nałogu. Co jednak, jeżeli mimo usilnych prób nie jesteśmy w stanie zerwać z paleniem?

Nauka podpowiada nam, że istnieją potencjalnie mniej szkodliwe alternatywy dla papierosów, takie jak choćby papierosy elektroniczne, czyli e-papierosy oraz podgrzewacze tytoniu. Według większości międzynarodowych badań naukowych są one o około 90-95 proc. mniej szkodliwe od tradycyjnych papierosów, bo nie zawierają najbardziej szkodliwych dla zdrowia substancji smolistych. Naukowcy podkreślają, że nie chodzi tu o przerzucenie się z papierosów na mniej szkodliwe zamienniki, ale o ich pomocną rolę w bardzo trudnej „fazie przejściowej”. Cel jest bowiem jasno określony – całkowite porzucenie wszelkich używek.

Bardzo ważne jest, by sięgać wyłącznie po sprawdzone, przebadane produkty i chociaż na rynku oczywiście można wybierać spośród wielu, to jednym z najbardziej istotnych elementów, na które powinno się zwracać uwagę, jest bezpieczeństwo użytkowania oraz jakość gwarantowana systemem testów. I tak, np. podgrzewacze glo hyper + poddano w ostatnim czasie wnikliwym badaniom
w czterech brytyjskich klinikach, w których przebadano 500 woluntariuszy w wieku od 23 do 55 lat. Uzyskane wyniki zaprezentowane w naukowej publikacji wykazały, że całkowite przejście na glo spowodowało statystycznie istotne zmiany w zakresie tzw. biomarkerów narażenia oraz biomarkerów potencjalnej szkody w porównaniu z kontynuacją palenia. W przypadku większości mierzonych wskaźników, redukcje szkód zaobserwowane u osób korzystających z tego urządzenia były podobne do tych obecnych u osób, które całkowicie przestały palić [1].

Są jednak i inne alternatywy. Naukowcy badający ekspozycję organizmu na szkodliwe czynniki stworzyli tzw. skalą obniżania ryzyka (risk continuum), wg której najmniej szkodliwa jest tzw. nikotynowa terapia zastępcza (NRT), potem produkty doustne, w tym saszetki nikotynowe, następnie e-papierosy dostępne w systemach otwartych oraz zamkniętych, jak np. Vuse ePen, sproszkowany tytoń i wspomniane podgrzewacze tytoniu, a na szarym końcu tradycyjne papierosy i cygara.

Wielka Brytania najprawdopodobniej stanie się pierwszym krajem na świecie, w którym e-papierosy będą przepisywane przez lekarzy publicznej służby zdrowia jako produkt medyczny dla osób chcących rzucić palenie. Pod koniec października brytyjska Agencja ds. Regulacji Leków i Produktów Zdrowotnych (MHRA) zaktualizowała wytyczne dla osób chcących rzucić palenie i poinformowała, że producenci e-papierosów mogą zgłaszać swoje produkty do takiego samego procesu zatwierdzania, jaki obowiązuje w przypadku innych leków.

Na temat ograniczania ryzyk zdrowotnych związanych z paleniem wypowiadał się też m.in. prof. Andrzej Sobczak ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach:

Faktycznie można stwierdzić, że e-papieros może być drogą do zmniejszenia szkód wyrządzonych przez tradycyjne papierosy. Programy z użyciem e-papierosów wdraża się w Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i USA, gdzie programy redukcji szkód za pomocą e-papierosów są już realizowane na poziomie rządowym. (…) Ja osobiście widzę bardzo duży potencjał w e-papierosach jako narzędziu wspomagającym rzucenie palenia, o ile ten proces będzie wspomagany przez inne metody zwalczania nałogu – mówi naukowiec.


Pielęgnacja Uroda

KONKURS. Ostatnia szansa, by zobaczyć Krystynę Jandę w roli Marii Callas. Tylko u nas – ostatnie zaproszenie na spektakl!

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2021

Wszystkie bilety na ostatni spektakl „Marii Callas” są już wyprzedane. Magazyn OH!ME otrzymał dla swoich czytelniczek – ostatnie, dwuosobowe zaproszenie! Ostatni spektakl zobaczymy w najbliższą niedzielę, 21.11. o godzinie 17.00 w OCH TEATRZE.

– Powiedzieć, że Callas była najznakomitszą śpiewaczką operową swoich czasów, to za mało. Opera istniała przed Nią i po Niej. Po Niej była inna. Tylko że wszystkie te słowa wydają się puste, jeśli nigdy nie poczuliście ściśniętego gardła na skutek Jej śpiewu. Bez zaśpiewanego przez Callas walca z „Makbeta” nie wyobrażam sobie życia. Jeśli nazwałabym coś doskonałością w sztuce, to Jej wykonanie tej arii. Koniec – mówi Krystyna Janda, która w najbliższą niedzielę, 21 listopada, po raz ostatni zagra na scenie Och-Teatru rolę operowej śpiewaczki w „Maria Callas. Master Class”.

Na całym świecie

Autorem sztuki (oryginalny tytuł „Master Class”) jest amerykański dramaturg Terrence McNally, który opowiedział historię inspirowaną lekcjami śpiewu, których Maria Callas udzielała w słynnej nowojorskiej Juilliard School of Music w 1971 roku, po zakończeniu kariery. Premiera sztuki odbyła się w 1995 r. w Philadelphia Theatre Company. Spektakl był grany potem na całym świecie, a na scenie jednego z paryskich teatrów wyreżyserował go Roman Polański.

Callas samotna wśród ludzi

To opowieść o artystce, która oddała wszystko sztuce. Callas była legendą, ale jej życie prywatne fiaskiem. Owszem żywo je komentowano, ekscytując się barwnymi doniesieniami prasy, dotyczącymi związku z najbogatszym Grekiem, Aristotelisem Onasisem, którego poznała w wieku 36 lat. Ten romans trwał nawet kiedy Onasis poślubił w 1968 r. Jacqueline Kennedy. Callas kochała go do szaleństwa.

Po serii przedstawień „Normy” Paryżu w 1964 r. jej głos się złamał i spektaklu już nie dokończono. Ostatni raz wystąpiła jako Tosca w Covent Garden w 1965 roku. Zaplanowano cztery przedstawienia, ale trzy odwołała. Po zakończeniu kariery wokalnej diva prowadziła kurs mistrzowski dla najzdolniejszych studentów. Callas była podziwiana, a jednocześnie samotna i zawiedziona życiem. Janda potrafi to zagrać tak, że recenzenci pisali: „Jej głos ciął powietrze”.

Ile razy Janda grała Marię Callas?

Krystyna Janda od 1997 r. grała spektakl „Maria Callas. Lekcja śpiewu” w warszawskim Teatrze Powszechnym – ponad 200 razy. Przedstawienie cieszyło się wielką popularnością, a kreację aktorską opisywano w superlatywach.

– To repertuarowy pewnik i trzeba się nieźle natrudzić, żeby taką okazję zmarnować. Krystyna Janda nie tylko jej nie zmarnowała, ale sięgnęła wyżej. Zagrała Callas, jakby ta rola była napisana specjalnie dla niej – pisał Roman Pawłowski w „Gazecie Wyborczej”. Po 11 latach spektakl wrócił do Och Teatru i 21 listopada zostanie tam zagrany po raz 125! I ostatni.

Janda uzależniła się od Callas

Gwiazda wspominała, że jeszcze przed premierą w Powszechnym diwa ją dosłownie opętała. Przez trzy miesiące przed premierą Callas wszędzie jej towarzyszyła i kazała jej wejść głęboko w świat opery. Kiedy Janda żegnała się za pierwszym razem z tym spektaklem, pisała: „Jeszcze Ją grałam, ale już za Nią tęskniłam”.

Kto wtedy zadebiutował?

Tuż po przyjęciu do Teatru Powszechnego, pierwszą rolą Cezarego Żaka były trzy sceny, w których wcielał się w pracownika technicznego, który dla divy wnosi krzesło. Po jednym z pierwszych przedstawień Krystyna Janda rozmawiała w bufecie ze swoimi przyjaciółkami: Magdą Umer i Magdą Czapińską. Jedna z nich powiedziała: „Ależ macie utalentowanego technicznego, że tak wszedł na scenę i potrafił zagrać”. Na co Krystyna odezwała się: „Weź daj spokój, to jest prawdziwy aktor!”

Wkrótce Cezary Żak zaczął grać już w „Miodowych latach”, które przyniosły mu olbrzymią rozpoznawalność. – Ale to był kłopot, ponieważ jak widzowie widzieli mnie na scenie, natychmiast witali salwami śmiechu i gromkimi brawami. To była żenująca sytuacja, bo przecież nic takiego nie wydarzało się żadnym ze spektakli na świecie, a sztuka była wystawiana w wielu europejskich miastach. Na szczęście Krystyna Janda, która ma wspaniałe poczucie humoru, potrafiła powiedzieć: „Ani Ja, ani Krystyna Janda nie wiedziałyśmy jak na te brawa zareagować” – śmieje się w rozmowie z Oh!Me Cezary Żak.

Dlaczego spektakl wrócił?

Spektakl wrócił po 11 latach w roku 2015 na deski Och-Teatru na prośbę widzów, ale pod nieco innym tytułem: „Maria Callas. Master Class”. Janda grała teraz tę rolę bardziej ascetycznie, dojrzalej. – Zobaczyłam inną kobietę niż wtedy. Oglądałam mnóstwo materiałów o niej, wywiadów z nią. I widzę, że prywatnie była inna, niż ją wtedy zagrałam. Przed premierą w Powszechnym, jeśli jakimś cudem udawało mi się zdobyć kasety z fragmentami z jej lekcji śpiewu, byłam szczęśliwa. A dziś? Wszystko jest w internecie. Internet jest pełen informacji o jej studentach, wykładach, są wypowiedzi, przypadkowe, mniej przypadkowe – opowiadała aktorka w „Gazecie Wyborczej”. Dostała jeszcze lepsze recenzje niż 18 lat temu, gdy debiutowała w tej roli, m.in: „Gdy gasną światła, atmosfera jest wilgotna od łez”.

Kup fotel

Fot. Materiały prasowe

Krystyna Janda zorganizowała pokaz przedpremierowy dla darczyńców teatru, którzy kupili symboliczny fotel. – Było wielu widzów, ale też przyjaciele teatru: Magdalena Cielecka, Cezary Żak, Magda Umer. Wyjątkowy moment – opowiada „Oh!Me” Alicja Przerazińska, producentka spektaklu, która wspomina też próby do „Master Class” w Och-Teatrze: – Właśnie wtedy na widowni pracownicy techniczni wymieniali fotele i miałam surrealistyczne poczucie, że rzeczywistość w tym momencie zbiega się ze sztuką, bo w przedstawieniu Callas rozmawia właśnie z technicznym, który przynosi jej krzesło.

Niespodzianka na setny spektakl w Och-Teatrze

Krystyna Janda nie wiedziała, że z okazji 100. przedstawienia do Och-Teatru zaproszono Cezarego Żaka, który grał w rolę pracownika technicznego oraz akompaniatora Wojciecha Borkowskiego, obaj jeszcze w Teatrze Powszechnym. – Pani Krystyna była zachwycona niespodzianką, na chwilę nawet przerwała i przedstawiała widowni artystów, z którymi pracowała wiele lat temu nad tym samym spektaklem – opowiada „Oh!Me” Mateusz Dębski, grający obecnie Mannego, czyli akompaniatora.

Ile jest Jandy w Callas?

– Ona oddała sztuce wszystko, a ja temu zawodowi nie poświęciłam aż tak wiele – tylko serce, namiętność i czas (śmiech). Nie zrezygnowałam z życia prywatnego, byłam szczęśliwa w małżeństwie, mam dzieci. Ona nie miała nic, nikt jej nie kochał. Nawet matka. Kochały ją „snoby i cioty” – jak mówił Onasis, co ona wspomina na scenie. Była uwielbiana wyłącznie przez ludzi, którzy rozumieli, co robi i jak wiele opera zyskuje dzięki jej geniuszowi – opowiada Janda dla „Metra”.

Ta rola to historia!

– Największą przygodą dla nas, aktorów i śpiewaków, jest fakt, że mogliśmy spotkać się z tak wybitną artystką, jaką jest Krystyna Janda. To jest ten rodzaj przygody, która – kto wie – czy komukolwiek z obsady się jeszcze przydarzy. Pani Krystyna ma ten rodzaj takiej osobowości, magnetycznej nieprawdopodobnej aury, obok której nie da się przejść obojętnie – mówi Mateusz Dębski i dodaje: – Ja niewiele mówię w tym spektaklu, głównie siedzę i obserwuję panią Krystynę zza fortepianu. To zawsze była niezwykła przyjemność, bo jej gra za każdym, nawet za 120 robi kolosalne wrażenie. Maria Callas mówi, że ludzi nie obchodzą nasze problemy, bo przychodzą zobaczyć, jak dajemy z siebie wszystko. Uczucia, uczucia i uczucia!”

KONKURS. JAK WYGRAĆ DWUOSOBOWE ZAPROSZENIE NA OSTATNI SPEKTAKL „CALLAS”?

Miłość to spotkania. Czasem dłuższe, czasem krótsze. Czasem spokojne jak tafla wody po deszczu, czasem rozdzierające serca. Nic nie boli bardziej niż niespełniona miłość, a jednak warto ją przeżyć…

Maria Callas do ostatnich chwil swojego życia kochała Onassisa. Nigdy się nie pobrali. Związek przetrwał do końca ich życia, mimo że Onassis poślubił w 1968 roku Jacqueline Kennedy. Pirat Ari i łowca miłosnych przygód, jak nazywano Onassisa, stale już krążył między żoną a kochanką. W ramionach Callas koił ból po stracie jedynego syna Aleksandra, który zginął w wypadku. A gdy stan zdrowia samego Onassisa nagle się pogorszył, natychmiast opuścił Jacqueline i Amerykę i udał się do Paryża, by przy Marii Callas spędzić ostatnie tygodnie życia.

Podziel się z nami swoją historią historią o niespełnionej miłości. Napisz list, może być anonimowy, wyślij go na adres: [email protected] Najlepszy nagrodzimy dwuosobowym zaproszeniem na ostatni spektakl w OCH TEATRZE w Warszawie z udziałem fenomenalnej Krystyny Jandy w roli  Marii Callas. Na listy czekamy do soboty, do godziny 12.00. Zwycięzcę poinformujemy mailowo.

 

 

 

 


Zobacz także

„Babo, ogarnij się, zróbmy coś, odmłódź się”. Wywiad z Krzysztofem Gojdziem – najpopularniejszym lekarzem medycyny estetycznej w Polsce

Koenzym Q10. Prawdziwy eliksir młodości?

Zero Waste w łazience. 10 rzeczy, od których możesz zacząć