Pielęgnacja Uroda

Lawenda i winogrona – duet o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych. Dlaczego warto docenić ich obecność w kosmetykach?

Redakcja
Redakcja
25 sierpnia 2021
Fot. iStock
 

Naturalna pielęgnacja urody cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Wpływ naturalnych składników na kondycję skóry i włosów poznany jest bardzo dobrze, i coraz bardziej świadomie sięgamy po kosmetyki, które je zawierają. Jednymi z wartościowych roślin, które wykorzystuje się do pielęgnacji, są lawenda i winogrona. Dlaczego? Powodów jest wiele.

❤Weź udział w konkursie: KONKURS: „Dobre słowa, które pozwoliły mi rozwinąć skrzydła”  ❤

Warto oprzeć codzienną pielęgnację na naturalnych produktach, ponieważ są one lepiej przyswajalne przez skórę, oraz bardziej dla niej bezpieczne. Sięgając po takie produkty można liczyć na lepszą tolerancję przez skórę i dobroczynne działanie. Dzięki nim można odpowiednio zadbać o skórę twarzy, ciała oraz włosy, i po prostu czuć się pięknie.

Pachnąca moc lawendy

Mówiąc o dobroczynnym działaniu naturalnych składników nie sposób przemilczeć pielęgnacyjnych właściwości lawendy. Ta pięknie kwitnąca i pachnąca roślina ceniona jest już od czasów starożytnych. Dzięki olejkowi eterycznemu nadal jest wykorzystywana do aromaterapii oraz w pielęgnacji urody. Lawenda to pożądany składnik olejków do masażu, kremów, balsamów, żeli do mycia, mydełek, szamponów, i innych kosmetyków. Jej aromat doceniany jest za łagodzenie stanów napięcia oraz zwalczanie bólu głowy i migren.

Fot. iStock

Mocą lawendy jest nie tylko cudowny zapach, który koi zmysły i odpręża oraz ułatwia zasypianie, ale także jej potwierdzone działanie łagodzące, przeciwzapalne oraz antybakteryjne dla skóry. Lawenda reguluje produkcję sebum, przyspiesza gojenie ran oraz łagodzi podrażnienia, więc sprawdzi się znakomicie w pielęgnacji skóry tłustej i trądzikowej. Olejek lawendowy doskonale regeneruje komórki, pobudza przepływ krwi i limfy, odświeża skórę.

Lawenda sprawdza się także jako naturalne wsparcie w pielęgnacji włosów. Wzmacnia włosy, zapobiega ich wypadaniu, hamuje nadmierne przetłuszczanie i działa przeciwłupieżowo.

Nie sposób przecenić jej dobroczynnego wpływu na kondycję skóry głowy oraz włosów, dlatego obecność ekstraktu z lawendy w składzie kosmetyków jest bardzo pożądana.

Winogrona to pokarm nie tylko dla ciała

Winogrona to prawdziwa skarbnica niezbędnych dla zdrowia i urody substancji. Skórka, miąższ i pestki zawierają witaminy C i A, oraz K, witaminy z grupy B. Nie brakuje w nich składników mineralnych takich jak: wapń, potas, fosfor, magnez, cynk, miedź, żelazo i jod. Dodatkowo antyoksydanty, które chronią przed przedwczesnym starzeniem, czyli resweratrol i związki z grupy polifenoli, są bezcenne dla świeżego wyglądu skóry. Włączenie winogron do zdrowej diety będzie ważnym krokiem dla zachowania zdrowia i urody, ale to tylko jeden sposób, by poprawić stan skóry. Równie ważna jest pielęgnacja od zewnątrz, a nie od dziś wiadomo, że ekstrakty z winogron, olej czy ocet z ich pestek, znalazły uznanie w kosmetyce ze względu na pozytywny wpływ na urodę.

Fot. iStock

Co znajdziemy w kosmetykach?

Ekstrakt z winogron  jest wartościowym składnikiem kosmetyków pielęgnacyjnych. Chroni skórę przed infekcjami, podrażnieniami, szkodliwym wpływem promieni słonecznych oraz działalnością wolnych rodników. Działa złuszczająco i wspiera regenerację skóry  i poprawia jej koloryt. Łagodzi objawy trądziku oraz intensywnie nawilża skórę.

Ekstrakt z pestek winogron jest źródłem silnych przeciwutleniaczy. Chroni skórę przed rozpadem kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego, tym samym zapobiega powstawaniu przedwczesnych zmarszczek. Ekstrakt wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie krwi w komórkach skóry.

Ocet z winogron delikatnie złuszcza skórę, wygładza,  zmiękcza i rozjaśnia. Kosmetyki z octem winogronowym przywracają blask włosom, podnoszą je od nasady i regulują pracę gruczołów łojowych.

Olej z pestek winogron to równie popularny i doceniany składnik wykorzystywany w naturalnej pielęgnacji skóry i włosów. Sprawdza się zarówno przy cerze normalnej, mieszanej jak i tłustej, oraz jest pożądanym wsparciem dla cery suchej i dojrzałej. Na wyjątkowe działanie oleju z pestek winogron wpływa obecność kwasów NNKT, szczególnie kwasu linolowego (LA) i kwas α-linolowego (ALA). Te wielonienasycone kwasy tłuszczowe wzmacniają barierę ochronną skóry, poprawiają jej elastyczność, chronią przed utratą wody z naskórka. Dodatek oleju z pestek winogron wzmacnia odżywienie skóry i pobudza jej regenerację. Również włosy zyskują dzięki kosmetykom z olejem z pestek winogron. Pasma stają się dzięki nim zdrowsze, bardziej nawilżone i błyszczące. Szczególnie poleca się go do poprawy kondycji  przesuszonych i łamliwych włosów.

Winogrona i lawenda w duecie

Właściwości winogron oraz lawendy dla skóry i włosów słusznie przyciągają uwagę. Warto wypróbować pielęgnacyjną moc powyższych składników w naturalnych kosmetykach. Ważne, by dobrać je odpowiednio do potrzeb skóry i włosów tak, by zadziałały w pełni. Warto sięgnąć po kosmetyki łączące w sobie działanie substancji z winogron, jak i lawendy, by poczuć ich naturalną moc.

Lawendowa pełnia szczęścia! Tak, testowałyśmy niezwykłe nowości BIOLAVEN – Oh!me – Magazyn dla kobiet (ohme.pl)


Pielęgnacja Uroda

Spróbujcie zarażać się dobrymi słowami. Bez żadnego „ale”. Bez kwestionowania. Tak zwyczajnie ciepło, po prostu. Ciekawe, czy wyjdzie wam to na dobre!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
25 sierpnia 2021
fot. Inside Creative House/iStock
 

Widziałam kiedyś w Internecie taki obrazek: Przy stole siedzą kobieta i mężczyzna i jedzą obiad. Kiedy kończą, ona patrzy mu w oczy i mówi: „Proszę, powiedz teraz coś miłego. A on: „Najadłem się”.

Dlaczego mówienie prostych i przyjemnych rzeczy przychodzi nam z takim trudem? Co by się stało, gdybyśmy po prostu zaczęli przywiązywać uwagę do pochwał i miłych słów? Gdybyśmy zaczęli zauważać, że partner zrobił coś dla nas? Ugotował obiad, nad którym stał w kuchni co najmniej godzinę i kombinował, jak zbilansować smaki. Odnalazł zagubioną w czeluściach szafy czapkę, naprawił nam niedziałającą pocztę mailową. Przyniósł kawę do łóżka, zanim wyszedł do pracy. Wyszedł z psem na spacer wieczorem, kiedy za oknem padał deszcz.


Przecież życie składa się z drobnych spraw. A my nad tymi sprawami często przechodzimy obojętnie, jakby się nam należały. Przyzwyczajamy się. Dobre gesty nam powszednieją. Chętniej punktujemy drobne niedociągnięcia niż drobne przyjemności.

Czasem nawet chcemy powiedzieć coś przyjemnego. Ale efekt jest odwrotny, bo najpierw podkreślamy winę, a potem przechodzimy do pochwały. Zupełnie jakbyśmy chcieli umniejszyć, zdyskredytować zasługi. Jakbyśmy bali się, że dobre słowo, uznanie, czy właśnie pochwała… zepsują naszego partnera.

KONKURS: „Dobre słowa, które pozwoliły mi rozwinąć skrzydła” 

Zupełnie tak nie jest. Ludzie chwaleni pięknieją. Bardziej się starają. Zaczynają w siebie wierzyć i pragną odwdzięczyć się tym samym. Może nie stanie się to natychmiast. Ale uwierzcie: czułość, empatia, ciepło i dobroć są zaraźliwe. Podobnie jak sarkazm, krytyka, złośliwość. Spróbuj więc może zarazić partnera przyjemnymi słowami. Bez żadnego „ale”. Bez kwestionowania. Tak zwyczajnie ciepło po prostu. Ciekawe, czy wyjdzie wam to na dobre!

W tym celu przygotowaliśmy dla was ściągę – trzydziestu miłych zdań, które możecie do siebie mówić. To nie jest do stosowania na siłę. Po prostu zainspiruj się.

1. Sprawiłeś/ łaś, że świat nabrał dla mnie sensu.

2. Pięknie się mną opiekujesz.

3. Przy tobie przestaję się martwić, a problemy nie wydają się już takie nie do pokonania.

4. Dzięki tobie stałem / łam się lepszym człowiekiem.

5. Przy tobie nie muszę nikogo udawać.

6. Przy tobie potrafię milczeć i nie robi się z tego powodu niezręcznie.

7. Przy tobie czuję się zawsze bezpiecznie.

8. Jak nikt inny potrafisz mnie rozbawić.

9. Tylko tobie mówię rzeczy, o których nie wie nikt.

10. Nigdy nie nie zwiodłeś/ łaś.

11. Kiedy jesteś blisko, świat nabiera kolorów.

12. Inspirujesz mnie do nowych wyzwań.

13. Nie wiedziałam/łem, czym jest prawdziwa przyjaźń, dopóki nie spotkałem ciebie.

14. Dzięki tobie odkryłam, czym jest dobra, dojrzała, nieraniąca miłość.

15. Dzięki tobie czuję, że wszystko jeszcze jest możliwe.

16. Dziękuję, że nie próbujesz mnie zmieniać na siłę.

17. Podziwiam twoją zaradność i intelekt.

18. Jesteś piękna nie tylko zewnętrznie, ale masz też piękną duszę i serce.

19. Dziękuję ci, że bezinteresownie się dla mnie starasz.

20. Twoja niezłomność mnie inspiruje.

21. Nauczyłeś / łaś mnie wielu pięknych rzeczy.

22. Dzięki tobie już nie boję się powiedzieć: „Kocham”.

23. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie.

24. Przy tobie takie słowa jak: dobro, miłość, szczęście na nowo nabrały dla mnie znaczenia.

25. Przypominasz mi o tym, że dobro istnieje na świecie.

26. Nie wiedziałem/ łam, że można tak tęsknić, dopóki nie poznałem / łam ciebie.

27. Sprawiłeś/ łaś, że na nowo uwierzyłam/ łem w siebie.

28. Kiedy widzę, jak czule traktujesz nasze dzieci, jestem szczęśliwy / szczęśliwa.

29. Nigdy na tobie się nie zawiodłam/ łem. Ufam ci.

30. Kocham cię!


Pielęgnacja Uroda

Perfumowy savoir-vivre: Czy używać ich na włosy? Czy dawać w prezencie?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 sierpnia 2021
fot. PeopleImages/iStock

Perfumy to osobny świat. Magia, bajka, emocje, zmysły ale także obszerna wiedza i tysiące trików. Jak używać perfum? W których miejscach ciała je testować? Czy używać ich na włosy? Jak wybrać gamę zapachową? Czy dawać w prezencie? I kiedy nie przesadzać z ilością…

Autorką tekstu jest Agnieszka Prokopowicz, dziennikarka, autorka serwisu urodowego www.bellateca.pl

Oto kilka ważnych zasad, które pozwalają doskonale poruszać się w świecie zapachów i bez których po prostu nie można się obejść:

1. Co do pracy

Istnieją perfumy wybitnie wieczorowe i cudownie delikatne na dzień. W pewnych kręgach tymi pierwszymi można pachnieć nawet w porze lunchu, ale to raczej kręgi artystowskie i nonszalanckie. W pracy biurowej nie wypada oblewać się intensywnie piżmowymi i kadzidłowymi aromatami. Uchodzi to za niegrzeczne. Wszystko, co kojarzy się ze zmysłowością i seksualnością powinno zostać w domu, do korporacji zabieramy to, co neutralne. Sprawa perfum wygląda tak samo jak ubrań. Kto biega po firmie w koronkowej obcisłej bluzce i mini ma opinię osoby, która nie wie jak się zachować. Kto intensywnie pachnie zmysłowymi perfumami – również.

Do granic jest to przesunięte w Japonii. Tam wiele osób kupuje znane perfumy tylko po to, by… stały na toaletce. W Kraju Kwitnącej Wiśni nie wypada wyraziście pachnieć. Japończycy używają zatem swoich pięknych zapachów raczej w sytuacjach intymnych, a w pracy unikają jakichkolwiek zapachów. Podobnie Amerykanie – ci z kolei uważają, że w pracy można pachnieć określoną (delikatną!) gamą zapachową – to tak zwane perfumy sportowe, neutralne i lekkie. To zapach czystości i białych kwiatów. A że większość korporacji pochodzi właśnie ze Stanów Zjednoczonych – ów perfumiarski dress code przyjął się i u nas. Jednym słowem – lepiej pachnieć za mało, niż przesadzić. Przykładem takiego zapachu może być świeża kwiatowa „Luna” marki Penhaligon`s albo lekko owocowa i słodka „Lady Million” Paco Rabanne.

2. Na randkę

Tu, jak wiadomo, działamy na zmysły. I choć oczywiście są wyjątki, które podnieca zapach mandarynki, ale jednak większość zmysłowych perfum ma inne nuty. Najpopularniejszym z nich jest piżmo, czyli wydzielina z gruczołów piżmowca – dodaje ono dzikości wszystkim zapachom. Zmysłowość to także nuty orientalne, tytoń i wanilia, wetyweria i ambra. To słynne afrodyzjaki, które perfumiarze łączą z innymi nutami i tworzą zmysłowe arcydzieła. Takich perfum nie zabieramy do biura, ale na romantyczne spotkania są idealne. Moją perfumiarską miłością z kategorii sexy jest od lat „Portrait of a Lady” Frederica Malle, gdzie róża miksuje się z cynamonem i paczuli. Zapach nie z tej ziemi!

3. Na jesień i zimę

Zima lubi ciepło, więc szukamy aromatów słodyczy, miodu, pieprzu, wanilii, paczuli, drewna. Ciepłe i otulające jak wełniany koc. Mogą być cięższe niż zapachy na lato. Taki jak „Nomade” Chloe, albo „Alien” Muglera, „Ombre Nomade” Louis Vuitton, „Intense Cafe” Montale czy „Love” marki Kilian. Te zapachy same odprowadzają nas w kierunku fotela, nakrywają miękkim pledem i rozlewają potrzebne zimą ciepło.

 

4. Wiosną

Ta pora roku to wybuchające wokół kwiaty. Jaśminy, bzy, konwalie, róże, lewkonie, magnolie, hiacynty i maciejka. Nie każdy lubi kwiatowe perfumy, a są tacy, którzy używają ich tylko wiosną. Należę do tej grupy. Przy pierwszych promieniach wiosennego słońca na mojej toaletce lądują dwa zapachy marki Frederic Malle – „Eu Passant” i „Magnolia” (w Polsce można je kupić w perfumerii Galilu), słynny „Lilac” marki Amouage (są w Quality Missala) oraz perfumy „Cabotine” marki Gres (upolowane po latach na Notino), które w sercu mają cały zestaw kwiatów: różę, jaśmin, frezję, irysa, fiołki i hiacynty.

5. Na lato

Wakacje rządzą się swoimi prawami i dłonie, spragnione relaksu i ciepła, same sięgają po zapachy cytrusowe i morskie. Perfumy marynistyczne były hitem lat 90. Kto nie kupował wtedy „Cool Water” marki Davidoff czy „Summer” i „Eternity Aqua” Calvina Kleina. Absolutnym przebojem były też perfumy „Acqua di Gio” dla mężczyzn, „Acqua di Gioia” dla kobiet Giorgia Armaniego. To kwintesencja morza i plażowych perfum.

Lato to także cytrusy! Mandarynki, pomarańcze, pomelo, grejpfruty – wszystkie one królują w wakacyjnych perfumach. Lubię całą letnią linię Atelier des Ores czyli „Riviera Drive”, „Pomelo Riviera” i Riviera Lazuli. Cudne cytrusy znajdziecie też w zapachu „Grapefruit” marki JO MALONE. Tu zmiksowany z rozgrzanym słońcem rozmarynem, wetiwerem i miętą, z dodatkiem jaśminu. Owocowo, ziołowo i ciepło. Wiele marek robi owocowe, cytrusowe perfumy, ponieważ gdy tylko zrobi się gorąco, sięgamy po nie naturalnie.

6. Dobieranie perfum

Nic nie zadziała lepiej od testu na własnej skórze. Ani drogeryjny papierek, ani włosy, ani ubranie nie pokażą nam jak naprawdę będą na nas pachniały dane perfumy. Aby się o tym przekonać wystarczy spryskać się próbką (można zamówić przez internet) lub testerem w perfumerii w miejscach, gdzie jest wyczuwalny puls (na przegubach dłoni, lub za uszami) i pozwolić zapachowi zmieszać się z naszymi feromonami. Zapachy otwierają się i ich pełnię można poczuć w ciągu kilku godzin. Podczas jednego testowania wypróbujmy dwa, trzy zapachy. Przy czwartym i kolejnych nasz nos ( i mózg) zaczyna szaleć.

7. Czy perfumować włosy?

Włosy perfumujemy wtedy, jeśli nie mają one tendencji do przesuszania. Jeśli mają – lepiej ich dodatkowo nie podrażniać. Można dodać kropelkę ulubionych perfum do odżywki do włosów, albo do olejku, jeśli używamy go na końcówki. Przy zdrowych i dobrze nawilżonych włosach możemy użyć na nie perfum, ale lepiej dopiero po wyschnięciu. Z mokrych szybciej ulotni się cenny zapach.

8. Rytuał popołudniowy

Skoro nie wypada używać intensywnych zapachów na dzień do pracy, ale lubimy je wieczorem…. Trzeba stworzyć swój własny „rytuał przejścia”. Dla mnie to prysznic po przyjściu z pracy. Zmywam z siebie zarówno perfumy dzienne, jak i wszelkie troski. I dopiero wtedy zaczynam nowy etap dnia. Zawsze z osobnymi perfumami. Jeśli jednak nie mamy czasu na kąpiel, to pamiętajmy, że nowe perfumy nakładamy zawsze w innych miejscach, niż były te poranne.

Nie tworzymy warstw z różnych perfum, bo powstanie kakofonia. Nawet tych samych perfum nie kładziemy w to samo miejsce, chcąc je wzmocnić w ciągu dnia. Jeśli w porze lunchu zabrakło nam naszego kochanego zapachu, perfumujemy nim inne miejsca niż rano. Zapachy rozwijają się i kiedy ten z poranka pokazuje już nuty bazy, świeże krople będą dopiero budziły nutę głowy… i wszystko się pomiesza. Dobrym rozwiązaniem mogą okazać się pachnące wisiorki. Marka ViaAroma stworzyła bransoletki i zawieszki, które… pachną. Po ich otwarciu zakraplamy ulubionym olejkiem eterycznym specjalną gąbkę. Przez ażurowy wzór aromat uwalnia się na zewnątrz. W każdej chwili można taki pachnący wisiorek założyć lub zdjąć. Świetny pomysł. Powstała nawet wersja dla mężczyzn z pachnącymi spinkami do mankietów.

9. Trwałość

Oczywiście dobrej jakości perfumy są trwalsze, ale istnieją też sposoby by przedłużyć ich aromat na naszej skórze. Wystarczy zadbać, by była ona dobrze nawilżona i natłuszczona. Sebum zatrzymuje zapachowe molekuły na dłużej. Przy suchej skórze można się wspomóc olejkiem, na przykład jojoba. Nakładamy go na mokrą skórę, spłukujemy, osuszamy ręcznikiem i dopiero na tak przygotowaną skórę nakładamy perfumy. Zyskamy nawet kilka godzin zapachu!

10. Na prezent

Jeśli chcemy podarować komuś perfumy, powinniśmy poznać jego gust. Ktoś, kto lubi lekkie zapachy jaśminowe, pewnie nigdy nie użyje ciężkich perfum z kadzidłem. Może to być chybiona inwestycja. Jeśli już koniecznie chcemy dać nieznanej nam dobrze osobie perfumy – szukajmy zapachów „bezpiecznych”, raczej delikatnych. Pewnie znajdziemy je wśród perfumeryjnych hitów popularnych marek. Z kolei jeśli ta osoba ma fioła na punkcie perfum, lepiej poszukać czegoś oryginalnego w małych perfumeriach niszowych (Sense Dubai, House of Merlo, Galilu, Quality Missala), a raczej nie kupować tego, co akurat nosi pół świata. Zawsze można też kupić perfumy molekularne, które można mieszać z innymi zapachami, a które dodają im uroku lub je wzmacniają. Ostatnio spodobał mi się taki koncept w marce Juliette Has a Gun – wnuk Niny Ricci, Romano, twórca marki, poza klasycznymi zapachami, stworzył „Not a Perfume” – taki właśnie zapachowy booster. Ogromną zaletą molekularnych zapachów jest fakt, że nie powodują alergii.

Autorką tekstu jest Agnieszka Prokopowicz, dziennikarka, autorka serwisu urodowego www.bellateca.pl

Agnieszka Prokopowicz


Zobacz także

jabłka

Kochasz jabłka? To dobrze, bo kocha je także twoja figura i zdrowie. Sprawdź dlaczego

Peelingi chemiczne – rodzaje i zalecenia

Piękne i zadbane dłonie na wiosnę – nawet w trudnych chwilach