Uroda

Jak zrobić dobry makijaż? Kilka prostych zasad

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
7 czerwca 2016
Fot. Archiwum prywatne
 

Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie: po co właściwie robimy makijaż?  Rzadko o tym myślimy, a przecież to najważniejsze pytanie. I tak, malujemy się, żeby:

FullSizeRender (1)

→ wyglądać zdrowo

Zazwyczaj na kości policzkowe nakładamy róż, tak by je zaznaczyć, a odpowiednio wyeksponowane kości policzkowe to również właściwy rozświetlacz i delikatne konturowanie twarzy brązerem )

→ wyglądać młodo

Młodość to promienna twarz, napięta skóra i odpowiedni koloryt. Obowiązkowo używamy rozświetlaczy, a na usta nakładamy błyszczyk, który spowoduje, że usta optycznie będą wydawały się większe).

→ nadać twarzy odpowiednie proporcje

Zawsze musimy pamiętać o tym, co przyciąga uwagę i powoduje, że twarz jest proporcjonalna. Trzymajmy się zasad: duże oczy, mały nos, duże i miękkie usta, wystające kości policzkowe, wydatny podbródek. Bez względu na to, jaka jest nasza twarz, robiąc makijaż, dążymy do wyżej wymienionych celów.

Dlaczego #noriskmakeup? Dlatego, że do momentu, kiedy nie opanujemy podstawowej sztuki makijażu, nie ryzykujemy z przesadnie mocnym, modnym i oryginalnym Make-up’em.

Według mnie w makijażu najważniejsze jest to, by wyglądać po prostu dobrze. Rozwinę słowo dobrze: czysto, estetycznie, naturalnie i tu znowu dochodzą określenia : młodo, zdrowo i proporcjonalnie.

Żeby obrazowo wytłumaczyć Wam kilka prostych zasad, posłużę się kartką papieru, którą każda z Was musi sobie wyobrazić. Ta kartka jest wypukła i wystają z niej: nos, rzęsy, łuki brwiowe, kości policzkowe, usta, podbródek.  Pomyślcie o swojej twarzy, że to jest obraz, który jest już delikatnie naszkicowany a Wy używając różnych pędzelków, pudrów, róży, cieni i kredek – musicie go pokolorować tak, by wszystko było odpowiednio zaznaczone. Nie jestem zwolenniczką podkładów, czyli fluidów. Jeżeli nakładamy fluid na całą twarz to utrudniamy sobie wykonanie makijażu i wydłużamy jego czas, ponieważ ta kartka papieru, czyli twarz – staje się znowu płaska i nienaszkicowana. Ja fluid, w 99% wykonanych makijaży, zastąpiłam pudrem mineralnym w kamieniu firmy Mac, który nazywam bazą pod makijaż. Odpowiednio dobrany do koloru skóry puder mineralny (mój kolor : LIGHT PLUS) nakładam pędzlem do podkładu. Tzw. baza pod makijaż najlepiej trzyma się na odpowiednio nawilżonej skórze. Ja stosuję lekki krem nawilżający: BIODERMA HYDRABIO LEGERE.

Puder mineralny, w zależności od potrzeb krycia, nakładany jest w odpowiedniej grubości, tak by zakryć niedoskonałości skóry, przebarwienia czy cienie pod oczami. Stosowanie tego pudru to dla mnie przede wszystkim: czyste pory, brak chemii na twarzy, brak podrażnień i uczuleń, łatwość w zmywaniu makijażu, łatwe poprawianie makijażu w ciągu dnia i łatwe ścieranie, np. nadmiaru tuszu, różu czy brązera. Jeżeli mamy zrobić coś dobrze i chcemy się czegoś nauczyć to należy rozumieć to co robimy, ćwiczyć to i utrwalać umiejętności każdego dnia. Dlatego mój pierwszy materiał dla Oh!me  potraktuję jako lekcja nr 1. 😉

1. Odpowiednia baza pod makijaż – puder mineralny nakładany pędzlem do podkładu.

IMG_1983

2. Rozświetlacze.

Błysk na naszej twarzy niekoniecznie musi kojarzyć się z cerą tłustą. Odpowiednio rozświetlona i błyszcząca twarz świadczy o naszym zdrowiu i młodej skórze. Polecam rozświetlacz Mary-Lou Manizer. Zaliczam go do NoRiskCosmetics i uważam, że powinien znaleźć się w kosmetyczce każdej z Was! Rozświetlacz nakładamy na kości policzkowe (nie oszczędzamy go) – dzięki niemu nasze kości są bardziej wypukłe, widoczne i przyciągają światło. Pod łukiem brwiowym (od połowy brwi do zewnętrznej strony twarzy) cieniuteńka kreseczka i przedłużamy ją minimum o centymetr ( w ten sposób optycznie wydłużamy brew, a czym dłuższe brwi tym większe wydają się oczy). Rozświetlacz nakładamy również na nos. Żeby uwydatnić kontur twarzy, rozświetlaczem przejedźmy po szczęce, obrysowując ją, od ucha do ucha.

3. Delikatny róż.

Zdrowie na naszej twarzy to odpowiedni koloryt skóry. Promienna, jasna i zarumieniona twarz kojarzy się ze zdrowiem. Promienna (rozświetlacz) i jasna (puder mineralny) a teraz czas na rumień, który kojarzy się ze zdrowiem. Różowy puder nakładamy na policzki (nie mylić z kości policzkowe). Róż nakładamy w miejscach, gdzie zazwyczaj chwytamy dzieci za, tzw. polisie (zróbmy uśmiech i maźnijmy różem tuż przy czubku nosa) . Następnie tym samym różem, a dokładnie pędzlem do różu. dotknijmy czubek nosa (dzięki czemu będzie wydawał się krótszy i zadarty), przejedźmy pędzlem po powiekach i delikatnie po skroniach. Koror różowy, na twarzy, pojawia się dokładnie w tamtych miejscach i by twarz wyglądała naturalnie, właśnie do naturalnego kolorytu skóry musimy dążyć. By makijaż był kompletny, należy dokładnie wytuszować i wyczesać rzęsy oraz nałożyć na usta ulubiony błyszczyk lub odżywkę. Zobaczycie, że tak prosty makijaż może spowodować, że będziecie czuły się dobrze i pięknie i naturalnie.

Na następnej lekcji z typu #NoRiskMakeUp opowiem Wam o brązerach i cieniowaniu twarzy ale najpierw utrwalajcie to, co opowiedziałam wam tutaj.


Tekst: Agnieszka Kociak
Zdjęcia: materiał prasowy NoRiskMakeUp


Uroda

Zaproszenie…

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
17 czerwca 2016
Fot. No Risk Make Up
 

Możesz sobie zrobić najlepszy makijaż na świecie, ubrać się w ciuchy polecane przez blogerkę, wskoczyć w najwyższe szpilki i czuć się jak milion dolarów a wystarczy 30 sekund, o kilka słów za dużo (lub za mało), i Twoje idealne samopoczucie leży w gruzach. Daj sobie szansę i pracuj nad tym by nastrój był zależny tylko od Ciebie. Dbaj o psychikę tak jak dbasz o wygląd. Ale do rzeczy.

„Ludzie są zaskoczeni, kiedy traktuję ich w taki sam sposób, jak oni mnie” – przeczytałam kiedyś na jednym z portali społecznościowych i pomyślałam, że ktoś musiał się na kogoś ostro wkurzyć. Dlaczego ludzie na forum pokazują, że właśnie stali się silniejsi? Czy ktoś ich wcześniej skrzywdził ale brakowało im odwagi, żeby zareagować w danym momencie? Co sprawiło, że nagle postanowili nie dać sobie wejść na głowę, w dodatku ogłaszając to publicznie, na zasadzie: „bójcie się! teraz ja Wam pokażę!” Dokładnie tak zinterpretowałam tamte słowa. A przecież winny mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, że zrobił źle, skoro nikt mu wcześniej nie zwrócił uwagi. Tak właśnie wybuchają afery koperkowe albo mocniej: konflikty. Zdobywa się na odwagę by w końcu przemówić, a druga strona, nie ma pojęcia o co chodzi.

Wychodzę z założenia, że należy reagować od razu, mówić spokojnie i szczerze, co nam przeszkadza. Taka jestem ale wiem, że inni mają z tym kłopot, a większość wręcz przymyka oko, bo chodzi o szefa, ukochaną osobę lub przyjaciela. Obawiamy się reakcji – i to jest ludzkie. Mamy w sobie empatię i jesteśmy wrażliwi. Ale finalnie – kumuluje się w nas złość, poczucie niesprawiedliwości – dalej – chęć zemsty, albo zwyczajnie chcemy przytrzeć komuś nosa. Zamiast obwieszczać całemu światu: „uwaga! nadchodzę! bójcie się bo się zmieniłam!” należy po prostu działać i na co dzień pracować nad tym, żeby nie dopuszczać do sytuacji, które są dla nas niekomfortowe.

I wszystko by się zgadzało, gdyby nie dzisiejszy poranek, kiedy zostałam postawiona w sytuacji, która jednocześnie mnie rozbawiła i zaskoczyła. Odebrałam telefon z nieznanego mi numeru i usłyszałam „ Cześć, z tej strony…..” i tu nastąpiło krótkie przedstawienie osoby, która nawiązała połączenie. W trakcie monologu sympatycznej skądinąd Pani dowiedziałam się, że dzwoni w imieniu mojego przyjaciela, dla którego pracuje i który chciałby mnie zaprosić na swoją, dodam, że prywatną, imprezę. Zostałam poproszona o podanie adresu mailowego, na który owo zaproszenie mogłoby zostać mi wysłane oraz zostałam poinstruowana, do kiedy i komu mam potwierdzić swoją obecność. Po około 30 sekundach od zakończenia rozmowy, kiedy już z automatu podałam wszystkie dane dotarło do mnie, co właśnie się wydarzyło. Wtedy jeszcze zbyłam swoje uczucia, zwłaszcza że po chwili zapikał mój telefon i kątem oka zobaczyłam, że także gospodarz imprezy wysłał mi zdjęcie zaproszenia, używając do tego celu komunikatora. Zaskoczył mnie jednak fakt, iż zaproszenie nie było okraszone żadnym dodatkowym słowem, w stylu: „wpadaj!” lub „To co, widzimy się?”. Nic, tylko fotka. Z treści dowiedziałam się, że impreza odbędzie się w centrum Warszawy, w całkiem fajnym i ekskluzywnym budynku oraz że uświetni ją gość specjalny, a później nastąpi przeniesienie do innej, równie luksusowej lokalizacji. Czyli jak to mówią: „na bogato”. Niewiele myśląc, niesiona entuzjazmem i radością z możliwości spotkania się z przyjacielem odpisałam: „po grubości! Co chcesz na prezent?”. Cisza. Odpowiedzi brak.

Znam X (na potrzeby tej opowieści nazwijmy go „X”) od ok 10 lat. Przeżyliśmy wiele wspólnych chwil, imprez, wyjazdów, zjedliśmy morze jedzenia i wypiliśmy rzekę dobrych trunków razem. Pomógł mi nie raz, tak jak zresztą i ja jemu, zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Zdarzało się wprawdzie, że X z różnych powodu, kilkukrotnie, nie dotarł na umówione spotkania, na które mnie zaprosił ale wybaczałam mu to, ze względu na naszą przyjaźń. Było mi przykro ale przymykałam oko na te wpadki, bo wierzyłam, że nie robił tego specjalnie. X jest zabawny, inteligentny, błyskotliwy, zwyczajny i niezwyczajny równocześnie. Swoją energią, jest w stanie poruszyć tłumy, czego się nie dotknie, przemienia się w złoto. Właśnie. I to właśnie „złoto”, mam wrażenie, trochę X psuje. Najgorsze, że wydaje mi się, że on ma tego świadomość. Zaobserwowałam, że X z racji zajmowanego stanowiska bywa wyniosły i celowo wystawia ludzi na próby, sprawdzając ich wytrzymałość i przydzielając miejsce w stadzie. Podłącza ludzi do prądu i patrzy, czy i kiedy zaprotestują.

Spojrzałam na telefon. Cisza. Poczułam się urażona. Było mi przykro, że scedował na pracownika, zaproszenie mnie na swoją prywatną imprezę. Gdybym to ja robiła organizowała, mimo wszystko zaprosiłabym wszystkich osobiście. Pewnych rzeczy po prostu nie wypada zlecać podwykonawcom. Ale może X bardzo dużo pracuje i nie ma czasu zadzwonić? Z drugiej strony jeżeli nie ma czasu do mnie zadzwonić, to nie czuję, że moja obecność na jego wypasionej imprezie, sprawi mu przyjemność.

W przepływie złości poprosiłam koleżankę, by zagrała moją asystentkę i wysłała odpowiedź (adekwatną do zaproszenia), asystentce X. Na tamtą chwilę myślałam, że to dobry żart i świetny sposób pokazania stosunku do całej sytuacji. Mail został wysłany, a ja zastanowiłam się, dlaczego zadałam sobie tyle trudu, by pokazać X, że potraktował mnie nieelegancko. A może to nie X potraktował mnie źle? Może to ja, mając go za wyjątkowego człowieka, oczekiwałam zbyt wiele? A może mam rację i X naprawdę powinien był do mnie zadzwonić?

A Wy jak myślicie, jaka forma zaproszenia na imprezę w obecnych czasach jest właściwa a jaka akceptowalna lub pożądana? Telefon, mail, czy wydarzenie na FB?

Fot. No Risk Make Up

Fot. No Risk Make Up

NoRiskMakeUp
Aga Kociak


Uroda

Naturalny makijaż krok po kroku

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
3 czerwca 2016
Fot. No risk make up

1. Wake Up, no Make Up. Nałóż dużo kremu nawilżającego.
1

2. Na połowie twarzy, od str.pędzla i prezentowanego pudru jest nałożony puder mineralny Mac.

2

3. Na całej twarzy został nałożony puder mineralny Mac.3
4. Na kości policzkowe nakładamy rozświetlacz firmy The Balm Cosmetics.

4

5. Nakładamy rozświetlacz na nos.

5

6. Rozświetlacz na łukach brwiowych.

6

7. Obrysowujemy kontur szczęki rozświetlaczem.

7

8. Nakładamy róż na policzki.

8

9. Nakładamy róż na czubek nosa.

9

10. Nakładamy róż na powieki.

10

11. Nakładamy róż na skronie.

11

Proponowany przeze mnie tusz do rzęs firmy KIKO

kiko

Mój ulubiony balsam do ust firmy KIKO (ślicznie pachnie i ma delikatny różowy kolor)
bal

Polecany przeze mnie róż firmy L’OREAL

lor

all

all2


Tekst: Agnieszka Kociak
Zdjęcia: materiał prasowy NoRiskMakeUp