Go to content

Pracować szybciej i odpoczywać przyjemniej – marzenie staje się rzeczywistością

Zdjęcie ilustracyjne, fot. olegbreslavtsev

Komputer to mój nieodłączny towarzysz. Od ponad 10 lat wyłącznie laptop. Po latach wiem, że najważniejsze jest nie to, jak wygląda (MSI Creator Z16 nieco zmienił ten pogląd), ale jak się na nim pracuje. Przy ośmiu, czasem więcej, godzinach spędzanych przed ekranem, kluczowe stają się kwestie naprawdę podstawowe. 

Test laptopa MSI Creator Z16 w początkowej fazie przysłonił… jego wygląd. Muszę przyznać, że przez moment rozważałam ucieczkę z nim do Meksyku. Ten laptop jest po prostu piękny. Jakość projektu i wykonania – kłaniam się w pas, miło na niego popatrzeć. Nie przejdziemy niezauważone na spotkaniach czy podczas pracy w kawiarni (home office, I love you!). Szary, jednolity jakby odlany z mosiądzu. Czarne logo smoka MSI jest gustowne i stylowe. Na tle innych ultrabooków wygląda jak… topmodelka. Jeden minus, ale taki na upartego – laptop jest dość ciężki. Ale trzyma się go dobrze.

Jakieś bajery? Podświetlana klawiatura i skaner linii papilarnych. Można także logować się za pomocą funkcji rozpoznawania twarzy. Fajną opcją jest też szybkie wyłączanie kamerki za pomocą klawisza F6.

PRACA

A zatem – ekran. Nie cierpię światła z góry, pracuję przy małej lampce. Niestety część komputerów odbija to światło, ekran kiepsko reaguje. Tutaj mamy sytuację idealną. Obraz jest ostry jak żyletka, nie odbija niczego – na wygaszonym, ledwo siebie dojrzałam. Doskonałe jest to, że nie muszę co chwilę manewrować kątem nachylenia ekranu, żeby dostosować go do swoich oczu. Jak nie spojrzę, jest dobrze. Ten 16-calowy ekran podbił moje serce.

Kolejna rzecz – klawiatura. Jako osoba pisząca, przykładam do tej kwestii ogromną wagę. Mam to szczęście, że piszę szybko i bez patrzenia na klawisze, ale niestety nie na każdym laptopie jest to wygodne. Tutaj mamy obszerne, wygodne i zapewniające odpowiednią podporę nadgarstka podczas pisania miejsce do pracy. Klawisze leżą jak ulał. Palce przemykają delikatnie i płynnie, dosłownie po chwili byłam już przyzwyczajona i nie musiałam się bawić w poprawki. Dla porównania, pisząc ten tekst na swoim laptopie, tylko w tym akapicie pomyliłam się siedem razy – a to nie zaskoczył polski znak, a to nie wcisnęło się „y”.

Na co dzień korzystam z myszki – tak mi wygodniej z uwagi na narzędzia, których używam w pracy. Tutaj przetestowałam touchpad – nie zamieniłabym za myszkę, ale chodził całkiem fajnie. Jest nieco inny, niż w laptopach, które znam. Szerszy i węższy, a do tego jakby pokryty szkłem.

Coś co zaskoczyło mnie chyba najbardziej to… szybkość tego sprzętu. Serio, rzeczy, które robię na co dzień, zajęły mi dużo mniej czasu. Strony chodziły płynnie, wszystko ładowało się błyskawicznie. Moja wydajność wzrosła.

Na koniec bateria. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona, kiedy naładowana do 90 proc. pokazała niecałe trzy godziny pracy. Okazało się to jednak jakimś nieporozumieniem. Na tych 90 proc. naładowania przepracowałam ponad 6 godzin. Nie wyłączył się nawet godzinę po tym, jak zaalarmował, że bateria jest na wyczerpaniu. Super. Daje to poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w podróży, poza domem czy biurem.

MUZYKA

Muzyki słucham wszędzie – w domu, w pracy, w podróży, cały czas. Nie nazwałabym się może audiofilką, ale głucha też nie jestem i naprawdę ma dla mnie znaczenie dźwięk, jaki się wydobywa z głośników, czy to telefonu, amplitunera, czy właśnie laptopa, na którym pracuję.

Dobry dźwięk na laptopie to żadna oczywistość. Szczególnie, kiedy mamy porównanie i np. świetny sprzęt audio w domu. Ja akurat taki mam i z reguły komputerowe głośniki były przykrym rozczarowaniem.

Tutaj z kolei miła niespodzianka – dźwięk czysty, nie miałam poczucia, że sprzęt się „męczy” odtwarzaniem. Sprzęt zawdzięcza to aż czterem głośnikom.

Słuchałam, hip hopu, jazzu i muzyki gitarowej. Wszystko na plus. Pewnie gdybym grała, postawiłabym na dodatkowe głośniki, ale w codziennym, „pracowym” użytkowaniu i tak jest bardzo fajnie.

Fajnie, że słuchanie muzyki przy jednoczesnej intensywnej pracy na innych programach, nie sprawiało, że coś się zawieszało, czy muliło.

 

FILMY

Jakość kolorów najlepiej sprawdzić na grach albo filmach. W gry, poza Chicken Inviders, nie gram, ale filmy i seriale oglądam, zatem szybciutko po pracy odpaliłam Netflixa. I co?

Już zwiastun „Pani Dziekan” był obietnicą wspaniałych doznań wizualnych. Dla mnie zaskoczenie i ewidentna różnica, nie mam bowiem w domu smart tv. Dlatego od razu zauważyłam różnicę w odbiorze. Postaci jakby wyłaziły z ekranu, super! Żałuję, że nie sprawdziłam tego na jakimś filmie sci-fi.

Świetne jest też to, że można się dowolnie kręcić i ustawiać, a obraz zawsze jest wyraźny – pod dowolnym kątem bardzo dobrze widać i nie trzeba za każdym razem przestawiać komputera.

Mówiąc krótko, wyświetlacz Z16 jest naprawdę dobry.

Co jeszcze rzuciło mi się w oczy? Trzymany na kolanach nie nagrzewał się do nieznośnego poziomu. Nie doskwierał też dźwięk z wentylatorów.

 


Omawiany laptop MSI jest objęty specjalną promocją. Jej szczegóły znajdziecie na stronie producenta. Zachęcamy również do sprawdzenia kanału YouTube oraz zorganizowanego przez MSI konkursu, w którym można wygrać pakiet gadżetów marki.