Lifestyle

Ta bluzka to absolutny hit. Gwiazdy ją pokochały

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
19 czerwca 2017
Fot. Screen z Instagrama/m_rozenek
 

Romantyzm, delikatność, eteryczność i klasa – to wszystko możesz osiągnąć zakładając bluzkę z odkrytymi ramionami. Pasują do kobiet w każdym wieku i o różnym charakterze. Pochodzi ze słonecznej Hiszpanii, więc jest idealna na tę porę roku. Do tego jest absolutnym hitem, dlatego powinna znaleźć się w twojej szafie.

Bluzki z dekoltem carmen

Z falbankami, gładka, koronkowa, kolorowa bądź pastelowa. Wybór jest ogromny, dlatego na pewno znajdziesz coś dla siebie. Wszystkie łączy jedno – odkrywają ramiona i obojczyki, przez co dodają seksapilu, ale nie są wulgarne.

Post udostępniony przez Małgorzata Rozenek-Majdan (@m_rozenek)

Pasują każdej kobiecie, jednak szczególnie polecane są tym paniom, które chcą optycznie powiększyć biust. Dzięki falbanom w tym miejscu, wydaje się on większy i bardziej seksowny.

Jak je nosić?

Idealnie komponują się ze stylem hipisowskim i boho, bo świetnie wyglądają z dzwonami, krótkimi spodenkami lub długimi spódnicami. Możesz zakładać do niej sandałki bądź botki, dzięki czemu uzyskasz drapieżny look.

Sukienki z dekoltem carmen wyglądają równie efektownie jak bluzki.

Jednak zakładając taki dekolt, należy dobrać odpowiednią bieliznę. To bardzo ważne, bo wystające ramiączka zepsują stylizację, dlatego są niedopuszczalne. Sprawdzą się biustonosze bardotki, które dyskretnie podtrzymają biust. Panie o większych, jędrnych piersiach, powinny wykorzystać biustonosz samonośny bądź naklejki na sutki, które zapobiegną prześwitom.

Gdzie je znaleźć?

To absolutny hit, dlatego dostaniesz je w każdej sieciówce. Ceny są różne, jednak w większości sklepów nie wydasz na nią więcej niż 100 zł. Na przykład w Cropp dostaniesz ją za 29 zł, w Orsay i House – 40 zł, w Mohito i Reserved za 49 zł, w Sinsay – 59 zł.


Lifestyle

4 zabiegi kosmetyczne i fryzjerskie, które lepiej pozostawić specjalistom, niż ryzykować katastrofą

Redakcja
Redakcja
19 czerwca 2017
Fot. iStock / AzmanL
 

Coraz częściej w domu wykonujemy nie tylko farbowanie włosów, ale wiele innych zabiegów kosmetycznych i fryzjerskich. Robimy to z myślą o wygodzie, oszczędności czasu i pieniędzy, które zostawiamy za usługę u specjalisty. Aby osiągnąć oczekiwany efekt, należy zdobyć podstawową wiedzę, co i jak zrobić oraz koniecznie trzymać się instrukcji załączonej do różnych kosmetyków.

Nawet jeśli wcześniej podejrzałyście u fryzjera czy kosmetyczki, w jaki sposób oni wykonują dany zabieg, nie ma gwarancji, że wasze starania dadzą pożądany efekt.

4 zabiegi kosmetyczne i fryzjerskie, których lepiej nie robić samodzielnie w domu:

1. Ekstremalna zmiana koloru włosów

Przemiana kruczoczarnych włosów w blond pasma jest możliwa, ale niekoniecznie w warunkach domowych. W tym przypadku nie wystarczy po prostu położyć blond farbę, by cieszyć się wymarzonym efektem. W dodatku źle przeprowadzane rozjaśnianie i farbowanie mogą spowodować silne przesuszenie skóry głowy, obumarcie mieszków włosowych, a nawet nieodwracalne wypadanie włosów.

2. Depilacja woskiem

Odpowiednie rozgrzanie i umiejętne przyklejenie i oderwanie plastrów wosku może przysporzyć wiele trudności. Samodzielny zabieg, przeprowadzany przez niewprawioną osobę, często powoduje zerwanie naskórka, siniaki, stany zapalne skóry, a włoski, zamiast zostać wyrwane, urywają się.

3. Obcięcie grzywki

Niby prosta sprawa, a jednak może się bardzo skomplikować. Obcięcie grzywki wbrew pozorom, to nie są dwa ciachnięcia od linijki. Lepiej zostawić to fryzjerowi, który tak ją obetnie, że będzie pasowała długością i kształtem do twarzy i fryzury. W razie porażki w domu trzeba będzie odczekać kilka tygodni, aż skutek eksperymentu odrośnie, by coś z tym zrobić.

4. Mezoterapia mikroigłowa

Ten regenerujący i odmładzający skórę zabieg lepiej wykonywać w gabinecie kosmetycznym. Co prawda można kupić specjalny roller (rolka pokryta igłami), który nakłuwa naskórek, tworząc niewidoczne gołym okiem mikrokanaliki ułatwiające wprowadzenie składników aktywnych, ale tylko profesjonalista jest w stanie ocenić, jaki typ należy wybrać. Jego niewłaściwe użytkowanie i czyszczenie prowadzi do rozwoju bakterii i grzybów, które podrażniają lub nawet nadkażają skórę.


źródło: kobieta.gazeta.plkobieta.onet.pl


Lifestyle

Miałeś w dzieciństwie swój ulubiony kocyk? Sprawdź, co to oznacza i dlaczego z kocyka się nie wyrasta

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 czerwca 2017
Fot. iStock/Olarty

Jest twoim największym przyjacielem, gdy masz dwa do pięciu lat, a czasem nawet troszkę więcej. Może byś już stary, wyblakły i wcale nie musi być prawdziwym, mięciutkim kocykiem. Bywa, że to zwykły, większy kawałek materiału, który z jakiegoś powodu przypadł ci do gustu. Tulisz go do siebie, kiedy zasypiasz, nerwowo rozglądasz się za nim, gdy coś wyprowadzi cię z równowagi lub gdy się boisz.  Twój kocyk z dzieciństwa, to przedmiot o magicznej, uspokajającej mocy. Jeśli miałeś go wtedy, to z pewnością masz go i teraz, bo z kocyka się nie wyrasta…

Kocyk miał swój niepowtarzalny zapach, był elementem stałym i znajomym, bezpiecznym. Tak naprawdę, nieważne czy był to koc, czy pluszowa przytulanka, czy dowolny „ukochany przedmiot”. W psychologii nazywa się je wszystkie „obiektami przejściowymi”. W 1951 roku, zdefiniowano je jako „dowolny materiał, do którego niemowlę przypisuje szczególną wartość i za pomocą którego dziecko jest w stanie  w późniejszym życiu dokonać niezbędnego przejścia od najwcześniejszych relacji z matką do relacji  z obiektami.

Innymi słowy, kocyk czy przytulanka umożliwiają dzieciom nawiązywanie relacji ze światem zewnętrznym, bez pomocy matki. A kiedy nadchodzi pora rozstania i dzieci zaczynają chodzić do żłobka i przedszkola, są sposobem na łagodzenie lęku separacyjnego.

I pewnie niewielu z nas zdaje sobie z tego sprawę, ale w dorosłym życiu również używamy różnych „magicznych” przedmiotów do radzenia sobie z problemami codzienności. Funcję „kocyka bezpieczeństwa” przejmuje ukochany pierścionek, zdjęcie, pamiętnik, pamiątka przypominająca nam o bliskiej osobie, albo nawet… telefon (który pozwala nam połączyć się z innymi). Chociaż nie tarmosisz już ukochanego misia, odczuwasz potrzebę posiadania przedmiotu, który zapewni ci psychiczny komfort.

Psycholog Colleen Goddard stwierdził, że „kocykiem” są wszelkie obiekty, które pomagają nam lepiej przygotować się do etapu, w którym zaczynamy przejmować kontrolę nad swoim życiem i doświadczać wewnętrznej równowagi.

Przytul więc dziś mocno twój kocyk z dzieciństwa, jeśli go jeszcze gdzieś masz, bo jak powiedział inny słynny psycholog, Abraham Maslow, zaspokajanie tego rodzaju podstawowych potrzeb „jest ważniejsze, niż cokolwiek innego na świecie.”


Na podstawie: dose.com

 


Zobacz także

Robert Lewandowski,

Być jak Robert Lewandowski, a nawet Roberta Lewandowska

Też tak masz, że jedna piosenka ciągle cię prześladuje? Naukowcy wiedzą, dlaczego tak się dzieje

Najsilniejszy człowiek, jakiego znam. Pisze listy do syna, by poradzić sobie z bólem