Lifestyle

Szkolna agresja to problem, którego nie powinniśmy lekceważyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2018
Mat. prasowe
 

Mój syn przyszedł ostatnio ze szkoły i w odpowiedzi na standardowe pytanie: „I jak było?” zaczął płakać. Okazało się, że koledzy z klasy mu dokuczali, a nauczycielka jego obarczyła winą za przeszkadzanie w lekcji. 

Zaczęliśmy rozmawiać. Od jakiegoś czasu wiem, że w klasie mają takich ancymonów, co to lubują się w dopiekaniu innym. Zawsze jakąś szpilę włożą, coś powiedzą, coś zepsują, zabiorą niby dla zabawy. Och, jakie to śmieszne, zabawne, oni takie urwisy klasowe – uważają ich matki, które twierdzą, że każdy radzi sobie w życiu jak może. Cóż. Ok. To ich punkt widzenia, moim jest dać narzędzia synowi, żeby potrafił radzić sobie z ich zachowaniem.

Szkolna agresja jest w każdej szkole, ba – w każdej klasie. Dzieci często o tym nie mówią, bo się wstydzą, bo nie chcą zawracać głowy, bo boją się, że rodzice zareagują zbyt ostro próbując porozmawiać z wychowawcą lub co gorsza z rodzicami tych, którzy dokuczają. Dokuczają to takie bezpieczne słowo. Tymczasem dzieciaki często zwyczajnie się znęcają nad innymi – bo mają nie takie buty, nie taki model telefonu, i tak dalej.

Rozmawiacie ze swoimi dziećmi o szkolnej agresji? Tłumaczycie, jak mają sobie z nią radzić? Problem dostrzega Rzecznik Praw Dziecka, który ruszył właśnie z kampanią „Powiedzmy STOP szkolnej agresji”.

– Świadkowie są kluczowymi osobami w powstrzymywaniu zjawiska przemocy, ponieważ to oni w największym stopniu mogą wpłynąć na zmianę sytuacji. A na przemoc należy reagować zawsze, reagować stanowczo! Nie bądźmy więc bierni, reagujmy! Tym razem apel kieruję wprost do młodych – mówi Marek Michalak.

Obejrzyjcie, ale przede wszystkim pokażcie spot waszym dzieciom. Może to pozwoli rozpocząć rozmowę na temat szkolnej agresji.


Lifestyle

Rozwodzisz się? Oto, co powinnaś powiedzieć swojemu dziecku jak najszybciej

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
21 marca 2018
Fot. iStock/PeopleImages
Następny

Stało się. Decyzja zapadła – rozwodzicie się. Już za chwilę wasze życie wywróci się do góry nogami. Pewnie zastanawiasz się, jak sobie poradzisz, co będzie dalej, czy znajdziesz jeszcze miłość, czy utrzymasz siebie i dziecko. Analizujesz, co powie rodzina i przyjaciele. Szukasz dobrego adwokata, myślisz co tu zrobić, żeby mąż nie zostawił cię bez grosza przy duszy. Stop! Zatrzymaj się na chwilę. Tak naprawdę nie to jest teraz najważniejsze. Nie, jeśli macie dziecko. Jego cały świat już za moment legnie w gruzach. Należy mu się wyjaśnienie. Nam, dorosłym czasem się wydaje, że rozwód dotyczy tylko małżonków. Że nie muszą tłumaczyć się przed dzieckiem ze swoich problemów i decyzji. Bo jest za małe, bo nie zrozumie, bo to nic nie wniesie. „Po prostu mamusia i tatuś nie będą już ze sobą mieszkać. W twoim życiu nic się nie zmieni. Będziesz mieszkać z mamą, a czasami pojedziesz do taty. Będzie super, będziesz mieć dwa domy, dwa pokoje”. Rewelacja, czyż nie?

Cieszymy się, gdy dziecko nie zadaje zbyt wielu pytań. Wydaje nam się wówczas, że wszystko spływa po nim jak po kaczce. Że dobrze znosi rozpad rodziny, a może nawet cieszy się z tego faktu. Tymczasem w jego głowie aż roi się od przeróżnych myśli. Targają nim wyrzuty sumienia, że to może jego wina, że mama i tata nie chcą być razem. Obawia się, że któreś z rodziców przestanie lub już przestało je kochać. Nie wie, co będzie dalej, jak będą wyglądały jego relacje z rodzicami i krewnymi. Może czuć wstyd. Wszystkie te emocje, myśli i obawy mogą być różne, w zależności od wieku dziecka. Niezależnie jednak od tego, należy mu się wyjaśnienie. A przede wszystkim zapewnienie, że nadal jest kochane i najważniejsze dla obojga rodziców.

Rozstanie rodziców bardzo ważnym wydarzeniem w życiu dziecka i może zaważyć na jego dalszym rozwoju, a nawet dorosłym życiu. Może być przyczyną problemów emocjonalnych i zaburzeń psychicznych. Może być traumą, którą będzie musiało przepracować na terapii w dorosłym życiu. Dlatego kluczowe jest to, co ty, drogi rodzicu, zrobisz dzisiaj. Jak potraktujesz swoje dziecko, co mu powiesz, a czego mu nie powiesz. Na twoich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Musisz się z tym zmierzyć.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Lifestyle

10 najdziwniejszych kosmetycznych porad, jakie kiedykolwiek mogłaś usłyszeć. Czy działają?

Redakcja
Redakcja
21 marca 2018
Następny

Zapewne szukając w różnych miejscach informacji na temat pielęgnacji urody zetknęłyście się z wiedzą ważną, wartościową, ułatwiającą życie. Ale pewnie nie brakowało i takiej, od której włos na głowie się jeży. Bezsensownych porad i wskazówek jest bez liku, uparcie powielanych. Czasem takie „perełki” wprowadzane są w życie, a efekty eksperymentu bywają różne. 

Dobrze, jeśli efektu nie zauważono, bo przynajmniej mimo ryzyka, dany pomysł nie zaszkodził.  Natomiast niektóre, na pozór dziwaczne pomysły, mają swoje uzasadnienie. Jesteście ciekawe, co naprawdę działa, a czego lepiej nie próbować w domu?

10 najdziwniejszych kosmetycznych porad, jakie kiedykolwiek mogłaś usłyszeć 

1. Majonez ujarzmia suche włosy

Wg niektórych majonez to doskonały sposób na odżywienie i ujarzmienie suchych włosów. Czy tak jest naprawdę? Wrażliwej skórze głowy takie zestawienie na włosach może zaszkodzić, bo majonez ma tłustą, oleistą formułę, więc może obciążać włosy i powodować zatykanie porów. Ale jest wielu miłośników takiej metody, którzy wrzucają do sieci zdjęcia włosów po takim zabiegu. Obecny w majonezie olej i jajka mogą pozytywnie wpłynąć na kondycję włosów. Tylko czy jest sens nakładanie na siebie specyficznie pachnącego majonezu, zamiast sięgnąć po gotową odżywkę?  Większości włosów nie będzie to służyło stosowane w nadmiernej ilości lub zbyt często.

2. Płyn do mycia naczyń na łupież

Są i tacy, którzy uważają, że nie ma lepszego sposobu na usunięcie łupieży i problemu z tłustymi włosami, niż umycie ich w płynie do mycia naczyń. Jednak nakładanie na skórę głowy dość agresywnego „odtłuszczacza” może skończyć się niemiłą niespodzianką. Silny detergent usuwa z włosów i głowy tłuszcz tak, że rozczesanie ich może okazać się niemożliwe. W konsekwencji może bardzo wysuszyć włosy, które staną się szorstkie, sztywne, przypominające siano.

3. Krem pod pieluszkę dla dzieci kontra suche łokcie

Kremy stosowane na odparzenia pod pieluszką u dzieci, mimo określonego przeznaczenia mogą również służyć jako „opatrunek” dla popękanej skóry na łokciach i piętach. Kremy mają odżywcze i przeciwzapalne składniki, dzięki czemu nawilżają i poprawiają skórę dziecka, więc poradzą sobie również z problematyczną skórą w tych miejscach.

4. Kąpiel w herbacie łagodzi oparzenia po opalaniu

Czarna herbata w wannie? Owszem, to ma sens. Aby leczyć oparzenia słoneczne, weź ciepłą kąpiel w bardzo mocnej czarnej herbacie — obecne w niej garbniki łagodzą ból i obrzęk. Kwas garbnikowy przyspiesza regenerację skóry i pomaga ją leczyć.

5. Mocz na trądzik

Są i tacy, którzy zachwalają mocz jako znakomity sposób na walkę z trądzikiem, także różowatym. Urynoterapia, czyli nakładanie świeżego moczu na zmiany skórne ma przyspieszać leczenie. Czy tak jest naprawdę? Nie, ponieważ mocz nie zawiera żadnych środków przeciwbakteryjnych ani przeciwzapalnych, a co więcej, organizm wraz z moczem pozbywa się szkodliwych substancji i toksyn.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Nie musisz wszystkiego dzielić na pół, żeby mieć partnerski związek

Po rodzinnych wakacjach czas na odpoczynek od męża i dzieciaków. A co!

Tatuaż

Tatuaż nie może być już bardziej kobiecy. Niesamowite wzory, stworzone dla kobiecego ciała