Lifestyle

Sapioseksualizm – kiedy wygląd nie ma znaczenia, a liczy się intelekt

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
15 kwietnia 2022
sapioseksualizm, para, randka
fot. Ridofranz/iStock
 

Sapioseksualizm jest rodzajem preferencji seksualnej, w której wygląd nie ma szczególnego znaczenia na etapie wyboru partnera. Kluczową rolę odgrywa intelekt. Dla sapioseksualistów liczy się wyłącznie szeroka wiedza, mądry dowcip i ciągłe pragnienie pogłębiania umiejętności.

Czym jest sapioseksualizm?

Sapioseksualizm to stosunkowo nowy termin, który pojawił się zaledwie kilka lat temu. Po raz pierwszy zagościł na jednym z zagranicznych portali randkowych. Choć nie ma on konkretnie określonego pochodzenia, to najprawdopodobniej wywodzi się od łacińskiego słowa „sapio”, co oznacza wiem, rozumiem, ale także kosztuję, smakuję.

Sapioseksualizm jest dość nietypowym i specyficznym wyborem partnerów. To rodzaj preferencji seksualnej, w której główną uwagę zwraca się na inteligencję drugiego człowieka. Na pierwszym miejscu stawia się wiedzę i wysoki iloraz inteligencji, który decyduje czy dana osoba nas pociąga czy nie. Seksowne jest porozumienie na poziomie umysłów, a nie jak zazwyczaj – wygląd zewnętrzny.

Fizyczne pożądanie

Oczywiście jest, ale pojawia się zdecydowanie później. Dla osób sapioseksualnych wygląd zewnętrzny, zbliżenie i seks nie są podstawą związku. Pocałunki, trzymanie za ręce i głębokie spojrzenia w oczy – to nie w ich stylu. Kluczową rolę odgrywa rozmowa, i tylko wtedy gdy jest głęboka i pełna wartości, pojawia się szansa na kolejną randkę. Inteligentny partner jest w stanie bardziej podkręcić atmosferę i wzbudzić zainteresowanie, niż ten atrakcyjny, który nie ma nic mądrego do powiedzenia. Osoby sapioseksualne dużo czasu spędzają na rozmowach i dopiero wówczas, gdy pojawi się między nimi więź intelektualna, może pojawić się pożądanie fizyczne.

Sapioseksualizm – jak go rozpoznać?

Głębsza rozmowa, inteligentne wypowiedzi, mądre przemyślenia, a także umiejętność kojarzenia faktów i płynne przechodzenie z tematu na temat sprawiają, że osoby sapioseksualne czują motyle w brzuchu i gęsią skórkę na całym ciele. Jednak to nie wszystko co ich kręci i podnieca.

Sapioseksualiści szczególną uwagę zwracają na:

  • obszerną wiedzę,
  • inteligencję emocjonalną,
  • umiejętność słuchania drugiej osoby,
  • inteligentny dowcip,
  • zaskakujące zainteresowania, hobby,
  • otwarty umysł,
  • poprawnie zbudowane wypowiedzi.

Osoby sapioseksualne cenią sobie umiejętność zachowania w każdej, nawet tej najbardziej niezręcznej sytuacji. Wykazują zamiłowanie do konstruktywnego spędzania czasu. Seks jest drugorzędnym elementem związku. Dla sapioseksualistów ukończone studia i dyplomy nie są warunkiem koniecznym, bowiem uwagę zwracają nie tylko na wiedzę zdobytą w szkole i na uczelni, ale głównie w życiu.

Zobacz również: 6 rzeczy, które źle wpływają na intelekt

Jak sprawdzić, czy jesteś sapioseksualistą?

By sprawdzić czy jesteś sapioseksualistą wystarczy udzielić szczerej i przemyślanej odpowiedzi na poniższe pytania.

  1. Czy uważasz, że rozmowa jest ważniejsza niż wygląd?
  2. Czy twoim zdaniem książka jest doskonałym prezentem?
  3. Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że uroda przemija a intelekt pozostaje?
  4. Czy zrozumienie partnera jest podstawą związku?
  5. Czy seks nie jest najważniejszy w związku?
  6. Czy twoim zdaniem brak hobby i zainteresowań świadczy bardziej o ubóstwie niż zasobność portfela?
  7. Czy uważasz, że ci, którzy nie czytają książek, nie są dla ciebie dobrym partnerem do rozmowy?
  8. Czy uważasz, że jedna z lepszych randek to ta w teatrze/filharmonii?

 

  • Jeśli odpowiedź twierdząca pojawiła się minimum trzy razy – sapiosekusalizm jest ci zupełnie obcy. Zwracasz głównie uwagę na wygląd zewnętrzny. To fizyczność pociąga cię i podnieca najbardziej.
  • Jeśli odpowiedź twierdząca padła od 3 do 5 razy – wykazujesz skłonności sapioseksualne, jednak nie w 100 procentach. Wiedzę, inteligencję i wygląd traktujesz na równi.
  • Jeśli odpowiedź twierdząca pojawiła się ponad 5 razy – wszystko wskazuje na to, że jesteś sapioseksualistą. Długie, wartościowe rozmowy oraz porozumienie dusz odgrywają dla ciebie w związku kluczową rolę.

źródło: Poradnik Zdrowie, Medonet

 

 

 

 

 


Lifestyle

„Nie mów matce, że nie chodzimy do kościoła”. Święta w polskim domu to niezły cyrk

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2022
fot. coldsnowstorm/iStock
 

Cykl jest prosty – zimą Boże Narodzenie, wiosną Wielkanoc. I w tym cyklu pojawia się rodzinny konflikt, spowodowany głęboko zakorzenionym stresem, wstydem i co tu dużo mówić, dulszczyzną. Te dwa razy w roku puka do naszych drzwi lęk, że „wyda się” jak naprawdę żyjemy. Czyli, mówiąc konkretniej, że nie chodzimy do kościoła. Śmieszne? Pewnie, ale nie dla moich rodziców…

Już prawie o tym zapomniałam, aż tu nagle nastał Wielki Tydzień i widmo awantur, płaczu i pretensji znów zawisło nad moją głową. Jedziemy na święta do moich rodziców. Nawet chcieliśmy się jakoś wymigać, przełożyć wizytę na jakiś „cywilny” weekend, ale cóż, zastosowali klasyczny szantaż emocjonalny pt. „kto wie, ile jeszcze nam świąt zostało…”. No więc jedziemy.

Wczoraj zasępiona zaczęłam rozmowę. – Ej – zaczepiam męża – może jednak się czymś wymówimy. Nie mam ochoty na te święta. – Co znowu? – pyta on. – Niepotrzebnie się tym tak stresujesz. Przecież korona nam z głowy nie spadnie, jak dwa razy pójdziemy na mszę. – A jak pójdziemy z mamą? I ona zobaczy, że wiesz… nie idziemy do komunii.

Tak, sama słyszę ten absurd. Serio! Mam 40 lat, od 20 nie mieszkam z rodzicami, ale kurde ten temat mam nieprzerobiony. Wiem to!

– Daj spokój, po pierwsze, na pewno nie pójdziemy razem, bo twoja matka poleci z samego rana, żeby potem móc spokojnie produkować sałatkę jarzynową i zimną płytę – mąż próbuje zapanować nad moim szaleństwem. – Albo powiemy, że idziemy na popołudnie do dominikanów na rynku i cześć.

Tak, świetny plan, muszę to przyznać. Ale jednak drążę dalej.

A może im powiemy po prostu i już? Na pewno się domyślają zresztą. Słyszałam, jak ojciec ostatnio gadał z moją siostrą i rzucił słuchawką wrzeszcząc „A żyjcie se jak chcecie!”. Na usta mi się wtedy cisnęło: no właśnie tak robimy, tatko! Więc czemu tego nie powiedziałam? Czemu cały czas się boję odezwać?

Nie chodzę do kościoła, moje dzieci (ich wnuki, cholera jasna) nie chodzą na religię… Mam na to wywalone, żeby nie powiedzieć, że jestem zniechęcona oraz wkurzona na tę instytucję po prostu. Czasem wbiję jakąś szpilę, kiedy rodzice bronią kleru, ale zawsze wtedy mama prawie płacze, a ojciec się awanturuje. Wkurza mnie to, jasne, że tak, ale z drugiej strony… co mi to da, że im wygarnę? Co mi to da, że będę się o to kłócić. Przecież ich nie przekonam. Tak samo, jak oni nie przekonają mnie.

Kiedy po raz kolejny pomyślałam: powiem im po prostu i cześć, od razu do głowy przyszła myśl: spoko, ale zastanów się, po co im ta wiedza? Przecież wiem, jak będzie. Ojciec będzie się gorączkował, a mama będzie płakać i jeszcze częściej latać do kościoła, żeby wymodlić nawrócenie dla dzieci. Czy to kłamstwo? Nie wiem, może.


Lifestyle

Sandacz – gwiazda staropolskiej kuchni. Mamy na niego świetne przepisy

Redakcja
Redakcja
14 kwietnia 2022

Ma delikatne, soczyste i praktycznie pozbawione ości mięso. Jest niskokaloryczny i pełny cennych składników odżywczych prozdrowotnie wpływających na ludzki organizm. Królował w kuchni staropolskiej. Dziś mniej popularny, dlatego odświeżmy przepisy inspirowane gastronomią naszych przodków i prezentujemy nowoczesną wersję dań na bazie sandacza. 


Ryba ta cechuje się delikatnym, soczystym i niemal pozbawionym ości mięsem o niskiej zawartości tłuszczu, w 100 gramach mięsa jest zaledwie 0,7 grama tłuszczu. Tym samym jest ono niskokaloryczne – 83 kalorii/100 gramów.  Jednocześnie stanowi świetne źródło pełnowartościowego białka, zawierającego wszystkie niezbędne aminokwasy egzogenne. W 100 gramach sandacza znajduje się aż 19,1 grama wspomnianego białka. Sandacz dostarcza także witaminy B12, witaminy D i E. Prócz tego jego mięso bogate jest w fosfor, wapń i fluor – wpływające pozytywnie na stan tkanki kostnej, potas i magnez – wzmacniające mięsień sercowy i ściany naczyń krwionośnych, czy jod i selen – wspierające prawidłową pracę tarczycy.

Sandacz uchodzi dziś za bardzo smaczną i szlachetną rybę. Szczególne miejsce zajmował w kuchni staropolskiej. W XVIII wieku w Polsce mawiano, że na dwa dania rybne jedno musi być przyrządzone z sandaczem. Sandacz, obok noża, odegrał także główną rolę w scenie wyśmiewającej zbyt duże przywiązanie elit do zasad savoir-vivre’u w „Lalce” Bolesława Prusa. Zgodnie z etykietą ryby nie powinno kroić się nożem, a porcjować ją widelcem do ryby, nożem jedynie pomagając sobie przy nakładaniu. Tymczasem w najdonioślejszej XIX-wiecznej polskiej powieści „podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała (…) z pobłażliwą litością, a pan Tomasz… zaczął także jeść sandacza nożem i widelcem (…)”.

Dla nas najważniejsze, aby jeść sandacza, tak jak się lubi. Można go podawać w śmietanie, ziołach, pomidorach, sosie grzybowym, galarecie itp. Równie dobrze nadaje się na grilla i zupę rybną. Świetnie będzie pasować do ziemniaczanego puree, jak i do kaszy czy ryżu.

 

Zielone risotto z sandaczem

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Klaudii Cessak

  • 300 g fileta z sandacza
  • 50 ml oleju do smażenia
  • 2 łyżki mąki do oprószenia
  • 300 g ryżu arborio lub carnaroli
  • 100 ml wytrawnego wina białego
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 100 g młodych liści szpinaku
  • 2 małe szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 2 łyżeczki pesto z natki pietruszki
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 50 g zimnego masła
  • sól, pieprz do smaku

Do gorącego bulionu dodać listki szpinaku i zmiksować. W garnku, w którym będziemy przygotowywać risotto, rozgrzać oliwę, wrzucić posiekaną szalotkę, seler naciowy i czosnek, całość zeszklić. Wsypać ryż, zmniejszyć ogień i smażyć, mieszając do momentu, gdy każde ziarenko będzie obtoczone tłuszczem i zeszklone. Tak przygotowany ryż zalać winem, zmniejszyć ogień i mieszając poczekać, aż się wchłonie. Następnie dolewać po chochelce gorącego bulionu, cały czas mieszając, aż ryż wchłonie płyn. Powtarzać do wyczerpania się bulionu. Pod koniec, gdy risotto jest już prawie gotowe, dodać pesto pietruszkowe. Na koniec zdjąć garnek z ognia, dodać łyżkę bardzo zimnego masła, powoli wymieszać, aż stanie się aksamitne. Doprawić solą, świeżo mielonym pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej. Z sandacza wykroić porcje, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Smażyć oprószone mąką na rozgrzanym oleju. Usmażonego sandacza ułożyć na wcześniej przygotowanym risotto.

Sandacz w sosie śmietanowym

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Anny Kołakowskiej

Składniki:

  • 500 g fileta z sandacza
  •  50 g masła klarowanego
  •  ½ łyżeczki młotkowanego, czerwonego pieprzu
  •  80 ml białego wytrawnego wina
  • 250 ml śmietanki 18%
  •  20 pomidorków koktajlowych
  • 200 g świeżych liści szpinaku
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 2 ząbki czosnku
  •  sól, pieprz i gałka muszkatołowa do smaku

Filety podzielić na porcje, usunąć ości, naciąć skórę. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Sandacza usmażyć na klarowanym maśle, tak aby uzyskać chrupiącą skórkę. W tym samym czasie na drugiej patelni rozgrzać oliwę. Dodać posiekany czosnek i pomidorki koktajlowe. Gdy pomidorki zaczną puszczać sok,
dodać listki szpinaku. Smażyć, aż szpinak zmniejszy objętość. Doprawić solą, świeżo mielonym pieprzem i gałką muszkatołową. Na patelnię po smażeniu ryby dodać posiekane 2 ząbki czosnku, młotkowany, czerwony pieprz, chwilę odsmażyć i zdeglasować patelnię winem, dodać śmietankę, zmniejszyć ogień i powoli redukować sos. Na chwilę ułożyć w nim usmażonego sandacza skórą do góry, aby go dogrzać. Sandacza podawać na sosie ze smażonymi pomidorkami i szpinakiem.

Pad thai z sandaczem

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Alicji Kurek

  • 300 g fileta z sandacza
  • 200 g makaronu ryżowego (wstążki 3-5 mm)
  • 50 ml oleju roślinnego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 cm imbiru
  • 4 małe kapusty pak choi
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 50 ml sosu sojowego
  • 2 łyżki prażonego sezamu
  • kilka gałązek kolendry

sos:

  • 50 ml sosu rybnego
  • 50 ml sosu ostrygowego
  • sok z 1 limonki
  • 2 łyżki pasty tamaryndowej
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżka sosu sriracha

Makaron ryżowy gotować 3 minuty w osolonej wodzie, odcedzić i zahartować. Wszystkie składniki sosu połączyć w miseczce. Filet podzielić na niewielkie porcje, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Usmażyć na patelni, wyjąć z patelni. Na tej samej patelni podsmażyć posiekany czosnek i imbir. Wlać przygotowany sos i zagotować. Dodać makaron i gotować 2-3 minuty. Dodać usmażoną rybę i delikatnie wymieszać. Kapusty pak choi przekroić wzdłuż na pół. Zalać na 3 minuty wrzątkiem, aby nieco zmiękły. Odsączyć. Na patelni rozgrzać  oliwę, podsmażyć krótko sparzone kapusty. Podlać sosem sojowym i chwilę gotować. Na dno miski wykładać kapustę pak choi, na nią makaron z sandaczem, a całość posypać prażonym sezamem i listkami kolendry.

Foto: Naturalnie Bałtyckie 2022, fot. Joanna Matyjek

***

Naturalnie Bałtyckie to innowacyjny projekt edukacyjny wspierający polskie rybołówstwo bałtyckie, którego głównym celem jest promocja racjonalnego wykorzystania zasobów Morza Bałtyckiego, a także kreowanie świadomej konsumpcji produktów rybnych. Istotnym elementem programu jest także propagowanie wśród Polaków proekologicznych postaw, które mogą mieć wpływ na poprawę czystości Bałtyku i zwiększenia jego zasobów. Inicjatorem i koordynatorem projektu jest Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb Sp. z o.o., jedna z najstarszych uznanych organizacji producentów ryb w Polsce, zajmująca się produkcją i obrotem rybami w postaci świeżej i mrożonej.


Zobacz także

Miłość jest uniwersalna. Ta para wędrowników natychmiast skradnie wasze serca!

„To naprawdę przemiły człowiek!”. Co wyróżnia takich ludzi i czy łatwo stać się jednym z nich?

Poczuj moc świadomości emocji i zacznij żyć pełnią życia w bliskości z ludźmi, których kochasz i o których się troszczysz