Lifestyle Psychologia

„Rusz tyłek, miła”. Przestań planować, bać się, czekać. Działaj

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
2 czerwca 2016
Fot. Pixabay / jiill111 / CC0 Public Domain
 

Panna X i pani Y. Siedzę w weekend na tarasie u jednej z nich, popijają drinki (hipotetycznie), może być też: wcinają ciasteczka, piją gorącą czekoladę.

– Ach, muszę schudnąć – wzdycha jedna.

– Oj tak – wzdycha druga. – Trzeba schudnąć. Pach, ciasteczko ląduje w ślicznych (dobra, dość ładnych) usteczkach.

– Trzeba, trzeba.

Chwilę później wpada panna Z. Od marca minus piętnaście kg. Codzienne bieganie, Chodakowska i tak dalej. No i racjonalna dieta.

– Nie, dziękuję za ciasteczko (wino, drinka, gorącą czekoladę, zimną czekoladę, mrożoną czekoladę)

– No co ty, nie zjesz, już nie przesadzaj – mówi X – Chcesz zniknąć? Zero dumy z przyjaciółki. Żadnego „wow” i „niesamowite”.

– My od jutra – panna X. i pani Y. pocieszają siebie i kolejne milion kalorii wpychają sobie do dzióbków.

Znacie to? Latami tak można. Ze wszystkim. Dieta to najbanalniejszy przykład. Chodzi generalnie o odraczanie, odpuszczanie sobie, postanowienia, które nigdy nie zostaną zrealizowane.

Och, jak ta Inna, dobrze wygląda, jakiego ma boskiego męża, boskie dzieci, boski dom, boskie wszystko. I te nogi takie umięśnione i twarz śliczna, i cudowne przyjaciółki. Też tak chcęęęęęęęęęę– wyrywa się dziewczynka w tobie. Mała gówniara, która głównie tupie nogą, żąda, marzy, wyobraża sobie, że kiedy ona w końcu: zmieni tę pracę, otworzy firmę, wyjdzie za mąż, poleci na Sri Lankę… wtedy wszystko się zmieni.

A jak do tego dojdzie? Hmm, może zdarzy się cud? W końcu przecież fajni mężowie i bilety na Sri lankę lądują czasem w naszych domach bez zapowiedzi, spadają na kanapę na której leżymy i planujemy swoje boskie życie. Te boskie życie w przyszłości, bo teraz ono takie nijakie. Wygląd? No cóż…. Praca? Hmm….Pasje? Dopiero uczą się raczkować. Cele? Pewnie, że są, ale schowały się w kącie.

Aaaaaaa, ratunku, dość, basta, koniec!!!! Życie nie dzieje się w magicznym: „później”. Życie się dzieje „tu i teraz”. I jeśli my czegoś nie zrobimy, żeby to „tu i teraz” przybliżało nas do boskiego celu to nul, koniec. Nikt tego nie zrobi.

Dlaczego właściwie o tym piszę? Hmm, bo sama jestem mistrzynią planowania.

Rolki– plan od roku. Nie, te za drogie, teraz są inne priorytety, dobra, od następnego miesiąca, dobra, najpierw jednak kurs nauki na rolkach, za drogie, to za miesiąc. Fajnie, minął rok i na rolkach umiem przejechać wciąż tylko kilka metrów.

Znam też mnóstwo takich osób. Panny X i panie Y krążą wokół. „Odkładaczki”, „planowaczki”. Dlatego tak cudownie być blisko pań Z. Jest myśl, jest cel, jest dążenie.

To są te pisarki, które jednak napisały książki i poświęciły ileś lat na pracę nad warsztatem.

Te lekarki co pokończyły trudne studia i wciąż się szkolą

Dziewczyny z pasją, które zawsze osiągają to, co chcą. Uczmy się od nich, bo i inspiracja i piękna, fajna energia.

Często boimy się zacząć, a to takie proste. Scarlett O’Hara i jej filozofia może się sprawdza w kłopotach, gdy nie mamy na coś wpływu. Ale nie w planowaniu. Gdybyśmy wszystkie myślały jak ona (czyt. jutro, jutro) nie byłoby:

– spektakularnych karier

– spektakularnych osiągnięć sportowych i wszystkich innych

– spektakularnych schudnięć też by nie było:)

Ani niczego co wymaga działania, a nie siedzenia na kanapie.


Lifestyle Psychologia

Jak postępować z innymi kobietami? Święte zasady kobiety z klasą

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
7 czerwca 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

– Moim zdaniem to ona za mało pracuje, nie uważasz?

Takie zdanie usłyszałam od koleżanki z firmy, w której pracowałam Kiedyś Tam. Prawie zemdlałam, bo taką opinię wypowiedziała bliska przyjaciółka owej Nie Pracującej Za dużo. Przynajmniej myślałam, że są przyjaciółkami. Znały się jeszcze z czasów przed pracą, ich dzieci się uwielbiały, spotykały się prywatnie, dużo o sobie wiedziały.

Zastanawiałam się: dlaczego jedna kobieta mówi mi o drugiej źle? Dlaczego ją tak surowo ocenia? Dlaczego mówi to mi, a nie tamtej? I przede wszystkim: czy to jest przyjaźń?!!! Rozumiem, gdybym chociaż była bliską przyjaciółką którejś z nich – ale nie byłam.

Czułam jakbym z prędkością światła przeniosła się do podstawówki. Dwie dziewczynki niby przyjaźnią się ze sobą. Niby, bo wystarczy, że jedna nie przyjdzie do szkoły, a już jej najbliższa przyjaciółka już ma sojusz z inną. Brrr. Myślałam, że z podstawówki wyrosłyśmy, jak się okazuje może i tak fizycznie, ale na pewno nie mentalnie.

Od tego czasu spotykam różne kobiety. Z wieloma się przyjaźnię, bardzo sobie cenię te przyjaźnie. Czasem jednak chciałabym napisać dekalog, którego powinna przestrzegać każda kobieta. Ja też przecież, bo wiem, że nieraz sama nie byłam święta. Ale po prostu to jest mega słabe. To kobiece zakłamanie, bierna agresja, bycie dla siebie miłym, a potem obrabianie sobie tyłków, rozmawianie o sobie z kimś trzecim. Po co to?

Znam dużo wspaniałych kobiet. Kobiet, które potrafią się przyjaźnić, a jednocześnie NIGDY nie mówiących o tej drugiej nic złego w towarzystwie. Czy to takie trudne?!

1. Przestań oceniać wygląd drugiej kobiety. Uważasz, że źle wygląda? Powinna zrobić coś z włosami? Inaczej się ubrać? Powiedz jej to– zrobisz chociaż coś dobrego, być może to jej pomoże. Jeśli nie masz odwagi, po prostu milcz i zachowaj dla siebie swoje oceny.

2. Przestań oceniać jej związek. Zajmijmy się wszystkie swoimi związkami. Tak będzie najlepiej. No chyba, że ktoś nas prosi: powiedz mi, co myślisz.

3. Bądź lojalna wobec przyjaciółki– nie obgaduj jej nawet jeśli jesteś na nią wściekła. Nie ciesz się tym, że inni widzą to, co ty ( że się zmieniła, jest trudna, itd itp). Powiedz jej to najwyżej, ale nie uczestnicz w dyskusji na ten temat.

To serio słabe. Troska jest wtedy, gdy jej to powiesz. Wprost. A nie wtedy, gdy analizujecie to w grupie ( w podtekście: jesteśmy lepsze, to z nią coś nie tak).

No chyba, że ona cierpi, nie chce wstać z łóżka i wspólnie z innymi jej przyjaciółkami obmyślacie awaryjny plan ratunkowy. Wtedy to jasne i oczywiste.

4. Jeśli masz w pracy bliską koleżanką, nie analizuj z resztą zespołu, jak wypełnia swoje obowiązki służbowe. To serio kiepsko świadczy o tobie. Po co to robisz? Chcesz poczuć się lepiej? Jeśli nie pasuje ci jak pracuje– powiedz jej to. Dasz jej przynajmniej szansę, żeby się zmieniła.

5. Nie opowiadaj innym jak bardzo pomogłaś koleżance X. Wypłaciłaś jej pieniądze z karty kredytowej, jechałaś o trzeciej w nocy pomóc jej w wyprowadzce, załatwiłaś jej pracę. Wspaniale. Ciesz się, że jesteś dobrym człowiekiem, ale nie chwal się tym przed innymi.

6. Nie analizuj życia innych osób. Nawet jeśli nie są ci bliskie, gadanie o nich to tylko ucieczka. Jasne, większość z nas ma pewne „ciągoty” do skupiania się na innych. Jeśli zauważasz u siebie tę tendencję pomyśl, że:

– tak naprawdę to nie chcesz skupić się na sobie. O innych lepiej się rozmawia, łatwiej, prościej. A jeśli przestaniesz…. co zobaczysz w swoim życiu? W sobie?

7.  Czasem lepiej milczeć niż coś powiedzieć ( Boższ, muszę to zapamiętać).

8. Chociaż próbuj myśleć dobrze o innych kobietach. Bardzo łatwo myśleć o kimś ze złością. A ta to, a tamta coś. Czujemy się lepiej… no chociaż przez chwilę. Jesteśmy lepsze. Tak, tak, lepsze.

Ale czy na pewno

9. Nie zabieraj drugiej kobiecie faceta, nie czaruj faceta, który podoba się jej. To bardzo kuszące, szczególnie, gdy masz kompleksy, chcesz coś tamtej udowodnić. Ale po co? Po tym zawsze jest niesmak. Jeśli my nie będziemy wobec siebie lojalne– to kto ma być?

To serio męczące obracać się wśród kobiet, które non stop obrabiają sobie tyłek. Pracować w firmach, w których to się dzieje. Słuchać tego na spotkaniach towarzyskich– kto, gdzie, z kim i dlaczego. Wydaje ci się: tak zbudowany jest świat.

Ale potem nagle znajdujesz się w grupie innych kobiet i widzisz, że można inaczej. Można po prostu zajmować się sobą, a innym osobom szczerze mówić co się czuje.

Ej, słuchaj– chcesz coś powiedzieć– mów wprost. To nie jest trudne. Można to zrobić bez agresji, życzliwie. Gdybyśmy wszystkie to robiły, świat byłby lepszy. I my byłybyśmy lepsze. 🙂

I szczęśliwsze.


Lifestyle Psychologia

6 lekcji na temat mężczyzn, których udzieliły nam matki i babcie. Prawda czy fałsz?

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
1 czerwca 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Na pewno to znacie. „Kochanie, nigdy nie dzwoń pierwsza”, „Kochanie, to i tamto”. Nigdy nie zapomnę. Miałam 20 lat i jechałam właśnie do mojego chłopaka na drugi koniec Polski. „Dlaczego on nie przyjedzie do ciebie?” spytała moja babcia. „Nooo, ma dużo pracy” odpowiedziałam. A babcia odrzekła: „Oj, z tej mąki chleba nie będzie”. Obruszyłam się, ale okazało się, że miała rację. Czy zawsze jednak nasze babcie (i mamy) tę rację miały? Co możemy wziąć z ich lekcji dobrego, co powinnyśmy odrzucić?

„To mężczyzna musi zdobywać”

PRAWDA (raczej)

Znam tę teorię świetnie. I raczej się z nią zgadzam. Ale… No cóż, gdybym to nie ja „zdobyła” mojego męża, pewnie nigdy byśmy razem nie byli. Albo wzajemne „podchodzenie” trwałoby miesiącami. Nie miałam na to czasu ani ochoty.

Ale pewnie swojej córce przekazałabym to samo. W końcu zasady są po to, żeby je łamać.

„Nigdy nie wyciągaj pierwsza ręki”

FAŁSZ

Taaaa, jasne. I obchodźcie się przez kilka tygodni w milczeniu, bo żadne nie ma ochoty się „poddać”. Dla mnie bzdura, szkoda czasu. Ale znam kobiety, które stosują tę zasadę i uważają, że dobrze na tym wychodzą.

Znam też parę, która rozstała się przez to, że żadne z nich się nie złamało po dzikiej awanturze. Ona wyszła, trzasnęła drzwiami. Nie zadzwoniła, on nie zawalczył. Oboje przeżywali to ponad rok. Dziś są w innych związkach. Nie do końca szczęśliwi… o czym każde z nich parę razy powiedziało. Smutne, co?

„Atmosfera w domu zależy od kobiety”

PRAWDA (rozumiana często z wiekiem)

Kiedyś dostawałam szału, gdy słyszałam to zdanie. To chyba jakiś żart?!! Dlaczego kobieta? No niestety, dlatego, że większość mężczyzn myśli o innych rzeczach. Facet nawet jeśli dba o dom, sprząta, gotuje (mój mąż taki jest) nie pomyśli raczej o kupieniu kwiatów, naszykowaniu pięknej zastawy na obiad czy zapaleniu świec. A przecież od tych rzeczy, w dużej mierze, zależy atmosfera w domu.

Zmieniłam zdanie, gdy parę razy trafiłam do mojej przyjaciółki, projektantki wnętrz. Potrafiła takie cudowności wyczarować, że obłęd.

Ale wierzę, że mogą być faceci, którzy potrafią stworzyć genialną atmosferę. Poproszę o kontakty :). Kilka moich wolnych koleżanek marzy o takich.

„Wszyscy mężczyźni są tacy sami, chodzi im o to samo”

FAŁSZ (razy milion)

Wiadomo, chcą uwieść, wykorzystać i oszukać. Nie wszystkie słyszałyśmy to zdanie na temat mężczyzn, ale te, które słyszały, mają nieźle pogmatwane w głowie. Tak uczyłyśmy się, że:

Po pierwsze: seks i twoje ciało to jest narzędzie, musisz sprytnie go używać. „Dać” w odpowiednim czasie (oczywiście nie za szybko), potem dawkować i tak dalej. Nijak to się ma do prawdziwej seksualności, która polega na dawaniu i braniu, partnerstwie i głębokiej więzi gdzie nie ma miejsca na seksualne i psychologiczne gierki.

Po drugie: facetom nie należy ufać.

Po trzecie: są gorszym gatunkiem, zdeterminowanym przez swoje biologiczne potrzeby ( no jednak nie!)

Nie znam dwóch takich samych mężczyzn, podobnie jak nie nie znam dwóch takich samych kobiet.

„To mężczyźnie musi bardziej zależeć”

FAŁSZ

Musi mu zależeć tak samo :). Każda inna relacja raczej kobietę unieszczęśliwia

„Mężczyznę trzeba sobie wychować”

FAŁSZ (raczej)

To nie jest pies, żeby go wychowywać. Ani dziecko. Spotykasz faceta i najgorsze co możesz pomyśleć to: „zmienię go”, „ulepszę”. On już ma matkę, jakoś go wychowała. Ale…

Naprawdę widziałam facetów, którzy pod wpływem kobiety zmieniali się na lepsze. Stawali się ambitniejsi, uczyli się okazywać uczucia, rozmawiać. Tyle, że to nie chodzi o  wychowanie. Chodzi o miłość i to co może zrobić z drugim człowiekiem. W szczęśliwym związku ludzie chcą być dla siebie lepsi, chcą nad sobą pracować. To kompromisy, a nie trenowanie jednej osoby (mężczyzny) przez drugą.

A Wy co słyszałyście na temat mężczyzn? 🙂