Lifestyle

Jeśli ona odchodzi „dla siebie” – już nie wróci. Pewnego dnia dojdzie do wniosku, że związek z tobą przynosi jej więcej smutku niż radości

Redakcja
Redakcja
23 kwietnia 2020
Fot. iStock/SIphotography
 

Stereotypowo to mężczyźni są postrzegani jako ci, którzy mają większe problemy z zaangażowaniem w związek. Zwykle zajmuje im więcej czasu zanim na dobre, zagoszczą w relacji emocjonalnie, nie tylko fizycznie. Jednak to kobiety statystycznie częściej odchodzą ze związków i podejmują decyzję o rozstaniu czy rozwodzie.

Być może jest to kwestia coraz większej świadomości i wyższych standardów, oczekiwań co do relacji. Wiedząc, że partner ich nie spełni, odchodzimy by przerwać cierpienie, pójść dalej. Kiedy już to nastąpi zazwyczaj dzielą się swoim żalem z bliskimi – najczęściej z przyjaciółkami. Badania mówią, że mężczyźni gorzej radzą sobie z rozstaniem, ponieważ przeżywają związane z nim emocje samotnie. Dodatkowo, rozpad związku traktują często (ale oczywiście nie jest to regułą) ambicjonalnie, jako osobistą, ale jednocześnie „męską” klęskę. Kiedy zatem partnerka oznajmia, że chce odejść, nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Są jednak takie sytuacje, w których nie ma odwrotu od raz podjętej decyzji.

Ona odejdzie i już nie wróci, jeśli powodem rozstania było:

1. Poczucie bycia niedocenianą i niekochaną

Odejście ze związku, w którym czujemy się niekochani i nieważni wymaga pewnych zmian w naszym podejściu do siebie samych, do naszego poczucia wartości. Już sama decyzja o rozstaniu świadczy o tym, że dokonał się pewien przełom. Jeśli ona odchodzi „dla siebie” , już nie wróci.

Jeśli traktujesz ją jako „pewnik”, jak coś oczywistego, odejdzie tam, gdzie na nowo odkryje miłość do siebie samej.

2. Przekonanie, że partner „nigdy się nie zmieni”

Trudno budować związek z kimś, kto nie chce ewoluować, kto nie uznaje kompromisów, nie chce podejmować wspólnych decyzji. Trudno walczyć o relację, jeśli partner ma poważne problemy, które wypiera lub z którymi nie chce spróbować sobie poradzić. Gdy dochodzimy do momentu, w którym zaczynamy rozumieć, że nie mamy na to żadnego wpływu, musimy dokonać wyboru – zaakceptować sytuację i czekać na cud, lub odejść i zacząć nowe, wolne od ciągłego lęku i napięcia życie.

3. Brak poczucia wsparcia ze strony partnera

Każdy człowiek potrzebuje czuć, że nie jest sam ze swoimi problemami, że ma wsparcie i zainteresowanie osoby, która jest dla niego ważna, z którą dzieli życie. Jeśli nie potrafisz tego dać swojej partnerce, wkrótce zobaczysz, jak ona się od ciebie oddala, jak zamyka się w sobie. Będzie cierpiała w samotności lub poszuka wsparcia gdzie indziej. Aż w końcu pewnego dnia dojdzie do wniosku, że związek z tobą przynosi jej więcej smutku niż radości. Odejdzie – dla siebie, by na nowo się odnaleźć, odzyskać harmonię.

4. Zaangażowanie emocjonalne w inną relację

Romans emocjonalny, zdrada, zauroczenie… Różne formy przybiera fascynacja emocjonalna (często także fizyczna) kimś innym. Niezależnie od tego, czy chodzi o kobietę, czy o mężczyznę, czasem nowe uczucie jest tak mocne, że nic go nie zatrzyma, nawet względy moralne, wspólne dzieci, dom, konto w banku… Oczywiście, powroty po zdradzie są możliwe, jednak nigdy już nic nie będzie tak, jak dawniej. Oboje będziecie już innymi ludźmi, ten związek będzie inny. Zdrada zmienia. W większości przypadków zaangażowanie emocjonalne w nowy związek oznacza definitywny koniec relacji z partnerem. Nie ma co walczyć, mścić się, umierać z żalu – trzeba zadbać o siebie i ruszyć do przodu, jakkolwiek bezdusznie by to nie brzmiało.


Na podstawie: relrules.com


Lifestyle

Jeśli jesteś w związku, zastanów się, czy kiedykolwiek zapytałaś o to swojego partnera… lub siebie

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
23 kwietnia 2020
Fot. iStock

Bez względu na role, jakie pełnimy w swoim życiu, zawsze, ale to absolutnie zawsze jesteśmy w związku… i nie mam na myśli związku, jako relacji romantycznej czy seksualnej. Związki, a raczej relacje, tworzymy z członkami rodziny, przyjaciółmi, kolegami czy współpracownikami. Co ważne, poczucie przynależności jest podstawową potrzebą i więdniemy bez znaczącego związku z innymi. Nie zaprzeczajcie temu, teraz podczas przymusowej izolacji, czujemy to mocno i wyraźnie.

Intuicyjnie rozumiemy, że relacje przechodzą przez różne etapy, mają swoje wzloty i upadki.

Jednak bardzo rzadko postrzegamy nasze związki, jako okazję do rozwoju osobistego. Zazwyczaj w relacji wyraźniej widzimy partnera niż samego siebie. Właśnie dlatego tak rzadko zadaje w relacjach to jedno, najważniejsze pytanie.

Jeśli myślimy o relacji miłosnej, to pytanie staje się jeszcze ważniejsze. Jest fundamentem do pracy nad utrzymaniem satysfakcjonującego związku.

Więc jak ono brzmi?

Jak to jest być ze mną?

Jeśli jesteś w związku, zastanów się, czy kiedykolwiek zapytałaś o to swojego partnera, ale co ważniejsze, czy kiedykolwiek spróbowałeś sobie sam na nie odpowiedzieć?

Dlaczego to pytanie jest tak ważne? 

Sposób, w jaki odpowiadasz, mówi ci, gdzie jesteś na swojej osobistej ścieżce rozwoju. Jeśli wzdrygnąłeś się czytając to pytanie, istnieje duża szansa, że ​​tak naprawdę niekoniecznie chcesz poznać na nie odpowiedź. A może boisz się zupełnie niepotrzebnie?

Jeśli naprawdę pochylisz się nad tym pytaniem, zaczniesz ważną podróż w rozwoju swojej samoświadomości i inteligencji emocjonalnej.  To naprawdę świetna sprawa! Olbrzymi krok w rozwoju osobistym. Musisz jednak zrobić wystarczająco dużo miejsca, aby przyjąć cudzą perspektywę. Nie każdy potrafi udzielić szczerej odpowiedzi – nawet samemu sobie. Warto zauważyć, że rdzeń narcyzmu nie pozwala na takie spojrzenie. Narcyz nie potrafi dostrzec szkody wyrządzonej innym. Nie przyjmie też odpowiedzialności za to, co robi. Jedyną odpowiedzią narcyza na to ważne pytanie jest: „Cudownie, oczywiście!”.

Czy jest dobrze, czy tez źle, zazwyczaj większość z nas postrzega i opisuje związek przez pryzmat partnera. A my? To naturalne, że w pewien sposób nieco siebie idealizujemy, bo przecież, to oczywiste, że my wiemy, czego sami oczekujemy od związku, chcemy, pragniemy… Co nam się nie podoba i co nadaje się do „poprawki”… A ile razy, próbowaliśmy zrobić jeden krok w bok, by nie patrzeć na związek ze swojej pozycji? By zobaczyć więcej, ujrzeć miejsce, w którym zazwyczaj sami stoimy i pełny horyzont.

Odpowiedź na to pytanie wymaga prawdziwej empatii, umiejętności uczciwego stawiania się w sytuacji drugiego człowieka. Jeśli utknąłeś w swojej sferze komfortu, prywatnie, intymnie, osobiście… to pytanie może okazać się bardzo trudne. Nie ma bowiem samorozwoju, bez umiejętności konfrontowania się z tym, co trudne. A bez względu na to, jak wielka jest nasza miłość, w każdym związku spotykają się dwa całkowicie odrębne byty – nie ma takiej siły, by w uczciwej relacji wszystko działało bez najmniejszych zgrzytów, a życie toczyło się po idealnie prostej nici.

Nie tylko umiejętność dostrzeżenia tego, co MY robimy niekomfortowego dla naszego partnera, ale i sama świadomość potrzeby szukania innej perspektywy, jest tu kluczowa.

Trudne – w psychologii – często oznacza przełomowe. Dla kogo? Oczywiście dla tych, którzy ten trud w pracy nad (i ze) sobą podejmują. Taki skok na głęboką wodę ma jednak niesamowitą moc, prowadzi do stworzenia prawdziwie wzajemnych, bogatych i troskliwych relacji.

Wszystko to od prostego pytania? Tak, ale odpowiedzi nigdy nie są łatwe, zawsze zmieniają się i stają się bardziej złożone.

Pytaj często.💗


Źródło: psychcentral.com

Zobacz także

Do czego kobiecie potrzebny jest romans? Czasami tylko tak może uratować swoje małżeństwo

10 zachowań, które świadczą o tym, że masz toksyczną teściową

Zamiast mówić o tym, co złe, powiedz… Dobro wraca do ciebie. Dlaczego nie uczymy tego naszych dzieci?