Lifestyle

QUIZ: Czy potrafisz kochać również siebie?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 lipca 2016
Fot. iStock/macniak
 

Znaczenie miłości własnej w naszym życiu jest ciągle niedoceniane. Lepiej wykazać się fałszywą skromnością, niż z odwagą przyznać, że potrafimy docenić to, jacy jesteśmy. Tak nas wychowano: nie przechwalaj się, bądź skromny. Cóż, skromność z miłością własną się nie kłóci. Kochać siebie, akceptować swoje lepsze i słabsze strony, wybaczać sobie błędy i wyciągać z nich wnioski nie znaczy nic innego niż umieć żyć. Żeby umieć żyć, mieć dobre relacje z innym ludźmi,  oparte na szacunku i zrozumieniu, musimy przede wszystkim być życzliwi dla siebie samych.

Rozwiąż nasz QUIZ i dowiedz się, czy potrafisz kochać samego siebie.

 


Lifestyle

Kochany, już nie chcę cię obwiniać za to, że bywam nieszczęśliwa

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 lipca 2016
By stworzyć szczęśliwy związek nie potrzeba wiele. Wystarczy 10 prostych rytuałów
Fot. iStock/hoozone
 

Między nami nigdy nie było łatwo. Bywało, ale jednak nasz związek to nieustanna praca. Nad nami, nad sobą. Kilka razy się poddawaliśmy, kilka razy udawaliśmy, że nie widzimy, że trzeba coś naprawić, czy trochę bardziej niż zazwyczaj się postarać.

Czasami myślę, mam dość. Że to już koniec. Nie chcę już, nie dam rady. Potrzebuję samotności, przestrzeni do realizacji. Nie chcę się za tobą oglądać, pamiętać, że ty też jesteś, że muszę się liczyć z tobą twoimi emocjami, potrzebami.

I czasami mam ochotę wrzasnąć: „Teraz to ja jestem najważniejsza, teraz to mój czas, to czas kiedy ja muszę zadbać sama o siebie, pójść inną niż nasza wspólną ścieżką”. I wiem, że bez mrugnięcia okiem spakowałabym się i wyjechała. Dlaczego? Bo wiem, że ty byś czekał. Że nie odszedłbyś.

Jakie życie jest przewrotne, no nie. Ja – mająca dość trwania w związku, wymyślająca kolejne ograniczenia, które są mi narzucane i ty, który stoisz zawsze obok. Ale tak bardzo na zawsze. Tak czytelnie. Wkurza mnie to, czasami chciałabym sprowokować ciebie do jakieś ruchu, jakieś decyzji. Do podjęcia ryzyka, powiedzenia: „Chodź, wyjeżdżamy. Wrócimy za rok”. Ale wiem, że ty taki nie jesteś. Ty nigdy tego nie powiesz. Przez długi czas to ciebie obarczałam winą za nudę w naszym życiu. Za to, że ogrodzenie podwórka jest ważniejsze, od wspólnie spędzonego weekendu. Że wieczorny film, ciekawszy od spaceru. Myślałam: „Po co ja tu siedzę, skoro chcę być w zupełnie innym miejscu”. I to ty byłeś temu winien. Nie cierpiałam cię za to, że przez ciebie marnuję swoje szanse, że skazana jestem na spędzenie nudnego życia, bo ty takie wybierasz, choć we mnie jeszcze tyle niewyczerpanego szaleństwa.

I pewnego dnia zrozumiałam, że ja tylko bym chciała ciebie obarczyć winą za wszystko, co mi się w życiu nie udało:

– za to, że nie zmieniłam pracy, bo twoja była ważniejsza.

– za to, że nie wyjechałam z przyjaciółkami na wakacje, bo przecież nie mogłam się zostawić z dziećmi.

– za to, że nie wyszłam ze znajomą na koncert, bo jak zostawić ciebie samego.

– za to, że nie zapisałam się na kurs wspinaczki, bo przecież nie wiem, czy dałoby się to pogodzić z twoją pracą.

– za to, że nie biegam, bo nie chcę, żebyś czuł, że dbając o siebie, ciebie zostawiam wieczorem.

– nawet za to, że nie mogę schudnąć, bo ty nie mógłbyś jeść tylu warzyw, a dla siebie gotować nie będę.

I okazało się, że to nie tak. Że za każdym „bo ty” stoi „bo ja nie chcę, bo się boję, bo szukam wymówki”. Chciałabym, żebyś o tym wiedział. Nie chcę obwiniać cię za to, co mi w życiu nie wyszło, czego nie zrobiłam. Ty po prostu okazałeś się doskonałym usprawiedliwieniem. I idealnym workiem, do którego mogłam wrzucać wszystkie żale i pretensje o niewykorzystane przeze mnie szanse.

Jak łatwo wpaść w taką pułapkę. Dziś rozumiem, że:

To nie twoja wina, że się nie realizuję

bo to moje wybory. Ty nigdy nie powiedziałeś: „nie powinnaś, bo ja”, „nie możesz, bo ja chcę coś innego”. Ja mówiłam to za ciebie wmawiając sobie, że to twoje zdanie.

To nie twoja wina, że bywam nieszczęśliwa

bo przecież gdzieś w głębi serca mam pewność, że mnie kochasz i że nigdy nie chciałbyś mnie zranić. Moje nieszczęście niekoniecznie jest twoim udziałem, bardziej jednak bywa moim, kiedy nie umiem zadbać o siebie, gdy o tobie zapominam.

To nie twoja wina, że jestem tu, gdzie jestem

Bo gdybym naprawdę chciała, poszedłbyś za mną, tak, jak ja poszłabym za tobą. To kwestia kompromisów, a nie bezwarunkowości. Dogadania, omówienia, ustawienia tego, co w życiu jest dla mnie ważne. Ja mówię: „ważna jest rodzina”, ale tak samo ważna powinnam być sama dla siebie.

To nie twoja wina, że czuję na sobie ograniczenia

Bo związek, to nie trzymanie się na sznurku, to umiejętność puszczenia. Pozwolenia pójścia komuś własną drogą, co wcale nie musi oznaczać, że opuszczasz, zawodzisz, zostawiasz. Nie po prostu mamy różne od życia oczekiwania i od siebie też.

To nie twoja wina, że nie realizuję swoich marzeń

Bo dlaczego nie miałabym ich realizować. Przecież, gdybym ja była szczęśliwa, nasz związek też byłby szczęśliwszy. Dzisiaj wiem, że każde z nas powinno się spełniać, a nasze marzenia nie muszą być marzeniami tej drugiej, najbliższej osoby. Dojrzewamy, dorastamy, zmieniamy się – jeśli to w sobie nawzajem zaakceptujemy, bo przestaniemy obarczać siebie nawzajem winą za niewykorzystane przez nas okazje.

Myślę, że tak dojrzewa związek. W zrozumieniu, że pójście wspólną drogą wcale nie oznacza wytyczonego jednego szlaku, którym idziemy gęsiego, jedno za drugim. Każde z nas może szukać swojej drogi, która, jeśli kochamy, znajdzie punkty styczne. Wcale nie musi oznaczać rozminięcia się, braku zrozumienia. Dzisiaj już nie chcę cię zmieniać. Chcę akceptować twoje wybory i twój sposób na spokojne życie, który przecież tez może się zmienić. Proszę cię tylko o jedno. Bądź przy mnie. I kochaj mnie. Ja dzisiaj pójdę za tym, co mnie woła. Za tym, o czym marzę. Dziękuję, że mi na to pozwalasz.


wysłuchała: Ewa Raczyńska 


Lifestyle

Jak trenować w trakcie upałów? Popełnione błędy mogą kosztować cię zdrowie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 lipca 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Zawsze jest dobry czas na trening, tak mówią specjaliści. I zachęcają do ruchu każdego – starszych, młodszych, kobiety podczas miesiączki oraz w ciąży, ludzi zdrowych oraz z różnymi schorzeniami, podczas których ćwiczenia mogą pomóc. Owszem, sport to zdrowie, o ile ćwiczysz z głową, szczególnie w upały nie forsując nadmiernie organizmu.

Upały mogą być śmiertelnie niebezpieczne

Wysokie temperatury wpływają źle na samopoczucie oraz funkcjonowanie organizmu. Podczas trwania upałów pocimy się, tracąc sole mineralne, wzrasta ryzyko odwodnienia, przegrzania organizmu i udaru słonecznego. Pod wpływem ciepła rozszerzają się naczynia krwionośne przy skórze, co doprowadza do obniżenia się ciśnienia krwi, co prowadzi do omdleń i zasłabnięć. Wysokie temperatury są szczególnie niebezpieczne dla osób z zaburzeniami krążenia i chorobami serca. Pierwszymi objawami przegrzania organizmu, są: osłabienie, bóle i zawroty głowy, wzmożone pragnienie, nudności czy wymioty. Należy wtedy jak najszybciej zejść ze słońca i uzupełnić płyny, zanim sytuacja się pogorszy i konieczna będzie pomoc lekarska.

Czy można uprawiać sport podczas upałów?

Owszem, można, o ile będziemy przestrzegać kilku podstawowych zasad, które mają na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa. Ćwiczenia w wysokich temperaturach zmuszają organizm do wzmożonej pracy, a intensywne pocenie podczas ruchu dodatkowo naraża na odwodnienie. Jeśli nie chcesz rezygnować z regularnych treningów, a nie masz możliwości ćwiczyć rano lub wieczorem, gdy temperatury są niższe, koniecznie przestrzegaj  poniższych wskazówek.

1. Nawadnianie do postawa

Organizm podczas wysiłku w upale produkuje więcej ciepła, niż jest w stanie oddać. Rozpoczyna się proces pocenia, co pozwala na schładzanie naszego ciała, ale jednocześnie wpływa na utratę elektrolitów. Aby wesprzeć organizm w skutecznym chłodzeniu, należy pić. To jest podstawa, nie tylko dla sportowców. Najlepiej pij wodę mineralną ze szczyptą soli często, ale małymi łykami. Wypicie na raz pół butelki poskutkuje obciążeniem serca, które musi sobie poradzić z nagle zwiększoną ilością płynów. Jeśli czeka cię naprawdę intensywny wysiłek, zaopatrz się w izotonik, który dobrze uzupełnia utracone elektrolity (uwaga na zawartość cukru w napoju!). Jedz również owoce — szczególnie arbuz, melon — które poza nawodnieniem dostarczają witamin i innych skladników ważnych dla organizmu.

2. Jansy i przewiewny strój

Bez tego ani rusz. Postaw na przewiewne tkaniny, specjalnie dostosowane do odprowadzania wilgoci i zapewnienia odpowiedniej wentylacji. Zwykłe, bawełniane ubranie nie tylko będzie się kleić do spoconego ciała, ale zatrzyma wilgoć na skórze. Ubranie powinno mieć jasne barwy, aby skutecznie będzie odbijało promienie słoneczne.

3. Węglowodany 

Aby uruchomić skutecznie organizm i dostarczyć mu niezbędnej energii, potrzebujesz węglowodanów złożonych. Znajdują się one w produktach pełnoziarnistych: otrębach, kukurydzy, mące kukurydzianej, makaronach, ryżach, ziemniakach, kaszach, razowym pieczywie. Warto wprowadzić przed treningiem małą, słoną przekąskę, ponieważ sód pomaga zatrzymać wodę w organizmie i zapobiega odwodnieniu.

4. Ochrona przed słońcem

Ważne jest nie tylko zastosowanie kosmetyków z filtrami przeciwsłonecznymi, ale zakładanie okularów i czapki. Brak powyższej ochrony może skutkować oparzeniem słonecznym, kłopotami ze wzrokiem, bólami głowy, a nawet udarem cieplnym. Oczywiście nie powinna to być czapka z grubego, sztywnego materiału, ale lekka z siateczki i długim daszkiem. Jeśli wybierasz się np. na kilkunasto kilometrowy bieg, zmocz czapkę w chłodnej wodzie.

5. Nic na siłę

Nie ma sensu ćwiczyć ponad siły, tylko po to, by udowodnić sobie, że możesz wszystko. Jeśli czujesz, że opadasz z sił, nie masz już ochoty się ruszać, odpuść, po prostu. Świat się od tego nie zawali, może nawet oszczędzisz sobie kłopotów zdrowotnych i zniechęcenia do podjęcia kolejnych prób. Ważne jest, by dać sobie czas na aklimatyzację, organizm musi mieć możliwość przyzwyczajenia się do pracy w innych, niż dotychczas warunkach.

6. Znajdź najlepszą aktywność

Jeśli czujesz, że np. bieganie absolutnie nie służy ci podczas upałów, sprawdź, jak twój organizm zareaguje na inny rodzaj aktywności. Zapewne zmniejszenie rodzaju i intensywności ruchu, wpłynie na poprawę wydolności organizmu i samopoczucia. Ze sportów, jakie można uprawiać bezpiecznie podczas wysokich temperatur zalicza się: pływanie, taniec, siatkówka, gra w koszykówkę, szczególnie na zadaszonych obiektach. Śmiało możesz zabrać na dwór matę i ćwiczyć gimnastykę w cieniu drzew lub wybrać się na Nordic Walking leśną ścieżką.


 

źródło: www.bodyinfo.plsportowo.e-bloger.plwww.fit.pl


Zobacz także

promocja w Rossmannie 2+2 gratis na Walentynki

Już dziś startuje nowa promocja w Rossmannie 2+2 gratis – na kosmetyki dla mężczyzn. W sam raz na Walentynki

„Obyś cudze dzieci uczył”, czyli byśmy we wrześniu bardziej wyrozumiali dla nauczycieli byli

Co twoje selfie mówi o tobie? Zdradza o tobie więcej niż ci się wydaje