Lifestyle

Psycholog zeznała w sądzie, że Amber Heard (ex Jonny’ego Deppa) ma zaburzenia bordeline i histrioniczne. Czy wymyśliła gwałt i bicie?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 kwietnia 2022
 

Ich małżeństwo trwało tylko rok, a procesy ciągną się latami. Kolejna rozprawa aktorskiej pary z Hollywood Johnny Deppa i Amber Heard ruszyła 11 kwietnia. Heard twierdzi, że mąż ją bił i zgwałcił. Depp z kolei mówi, że żona obcięła mu rozbitą butelką palec. Kilka dni temu psycholog kliniczna i sądowa, Shannon Curry, zeznała, że aktorka ma zaburzenia bordeline i histrioniczne. Dodała, że takie osoby są agresywne, egocentryczne i stosują różne taktyki manipulacyjne. Kto w tym wszystkim ma rację?

Ich procesy trwają już od lat i są istnym piekłem. Para aktorów poznała się w 2009 roku, a była małżeństwem tylko przez rok. W sierpniu 2016 roku zawarli ugodę rozwodową, wydając wspólne oświadczenie, w którym napisali, że ich związek był intensywnie namiętny i czasami zmienny, ale zawsze związany miłością”. Rozwód został sfinalizowany w 2017 roku i wszyscy myśleli, że to koniec batalii.

Na próżno. Oni dalej walczą. Johnny Depp pozwał byłą żonę o zniesławienie w związku z tym, że opisała się jako ofiarę przemocy domowej w felietonie dla „Washington Post” w 2018 roku. Jego zdaniem to ona znęcała się nad nim zarówno fizycznie, jak i słownie. Podobno rzucała w niego butelkami wódki podczas jednej z awantur, a odpryskujące z niej szkło obcięło mu koniuszek palca. Podobno Amber oddała też swój kał w zemście po jego stronie łóżka w małżeńskiej sypialni. Później zrzuciła odpowiedzialność za niespodziankę na swoje psy. A ponieważ psy rasy teacup yorkshire terrier ważą dwa kilogramy, Depp nie wierzy w to wyjaśnienie.

 

Natomiast Heard zarzuca mężowi wielokrotne bicie jej pod wpływem alkoholu i narkotyków. Zeznała też, że została przez niego zgwałcona, kiedy byli razem w Australii. Rzekomo po zażyciu 8-10 tabletek ekstazy aktor zdarł z żony koszulę nocną i przeciągnął ją po podłodze i zaczął penetrować butelką waginę żony. „To jest właśnie Johnny Depp, o którym usłyszycie w tym procesie”, powiedziała prawniczka Heard.

Aktor już od pierwszych rozpraw przyznawał się, że faktycznie był uzależniony od kokainy i alkoholu. Zdiagnozowano u niego też ADHD oraz bezsenność i depresję. Teraz zatrudniona przez niego psycholożka mówiła w sądzie, że Amber również ma kłopoty. Shannon Curry zdiagnozowała u niej histrioniczne zaburzenie osobowości oraz osobowość typu borderline. Curry podważyła też zeznania Heard, która twierdziła, że cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD). A miała dwie okazje do przebadania aktorki i wzięła też pod uwagę poprzednie oceny psychologów. Wyniki porównała z MMPI – jednym z najczęściej używanych przez psychologów testów osobowości.

Co to są histrioniczne zaburzenie osobowości?

Zaburzenie to charakteryzuje się przesadną emocjonalnością, teatralnością zachowań, staraniami o zwrócenie na siebie uwagi. Psycholożka zachowanie Heard określiła jako „przesadnie dramatyczne”. Powiedziała też, że pacjenci z takimi zaburzeniami: „lubią stawiać na swoim, czasem też wymyślają pewne wydarzenia, żeby zyskać szacunek i uwagę otoczenia” (…) Takie osoby mogą wydawać się słodkie i dziewczęce, jednak w rzeczywistości są destrukcyjne, zachowują się bardzo zmiennie i nieprzewidywalne”.

Doktor nauk Medycznych Sławomir Murawiec, specjalista psychiatra, psychoterapeuta Centrum Zdrowia Psychicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie twierdzi, że takiej osoby nie da się nie zauważyć. „A jeśli cokolwiek mogłoby odwrócić od niej uwagę otoczenia, ściągnie tę uwagę z powrotem – coś upuści, kogoś potrąci, w ostateczności omdleje. Będzie mówić głośno i emocjonalnie, a jej wypowiedzi będą pełne przymiotników świadczących o tym, że to, co jej dotyczy lub ją spotkało, jest tak bardzo niezwykłe. (…) Wygląd osób z histrionicznym zaburzeniem osobowości opisywany jest jako uwodzicielski, czasami z nadmierną ekspresją seksualności. W każdym jednak przypadku atrakcyjność fizyczna jest ważna, co staje się szybko dostrzegalne w kontakcie z tą osobą”, mówi Murawiec.

Zobacz także:  Borderline – niestabilna emocjonalnie „osobowość z pogranicza”. Czym się charakteryzuje i czy można leczyć to zaburzenie?

 

 

Na czym polega osobowość borderline?

Osobowość borderline to z kolei osobowość chwiejna emocjonalnie. Taka osoba ma niestabilny obraz siebie, czuje ciągły strach przed odrzuceniem i ma słabo wykształconą samokontrolę. „Osoby z osobowością borderline są pełne gniewu, głodne uwagi. Mogą być niezwykle okrutne wobec słabszych od siebie, skłonne do obwiniania innych. Tłumiony przez nie gniew może wybuchnąć niespodziewanie”, tłumaczyła Curry w sądzie. Psycholożka kliniczna twierdzi, że osoba z tymi zaburzeniami szybko przechodzi „od ubóstwiania partnera do traktowania go jak śmiecia […] Może być agresywna w związku. Używać rozwiązań prawnych, grozić zakazem zbliżania lub oskarżeniem o przemoc, żeby postawić na swoim”, tłumaczyła. Podkreśliła też, że zaburzenia Amber najprawdopodobniej wykształciły się jeszcze przed ślubem z Deppem, w wyniku doświadczenia traumatycznej sytuacji w dzieciństwie.

Monika Kotlarek, psycholożka i autorka książki „Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią”, twierdzi: „Zaburzenie osobowości typu borderline nazywa się inaczej zaburzeniem z pogranicza. Bo cały czas w gruncie rzeczy jesteśmy na granicy upadku. Przechodzimy ze skrajności w skrajność. W jednej chwili kogoś kochamy i marzymy o tym, by z nim spędzić całe życie, 10 minut później go nienawidzimy i chcemy wyrzucić z domu. Ta przepaść nie jest jednoznacznie określona – to balansowanie między dwiema skrajnościami, bardzo ciężko spotkać się na emocjonalnym continuum, zatrzymać się gdzieś pośrodku.

Ogląda ich cały świat

Proces Heard i Deppa transmituje na żywo Court TV. Prześmiewcy twierdzą, że to proces dekady. Media nie dają im spokoju. Trudno tu o jakąś sensowną puentę. To smutna walka ludzi uzależnionych od używek z licznymi zdiagnozowanymi chorobami i zaburzeniami. W poprzednich procesach bowiem u Deppa zdiagnozowano ADHD, depresję dwubiegunową, zaburzenia snu, uzależnienie od kokainy i alkoholu. Teraz okazuje się, że Amber też ma zaburzenia osobowości. Aktor ponoć posiada na własność trzy wyspy i setki milionów dolarów. Wydaje się, że zamiast tracić czas na walkę w sądzie, oboje powinni z nich skorzystać i szukać wsparcia farmakologicznego i psychologicznego u specjalistów.

 


Lifestyle

„Mój mały bohater” albo… „Nie maż się, bo pan cię zabierze”. 15 toksycznych zdań, których nie powinno od ciebie usłyszeć dziecko

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 kwietnia 2022
Toksyczni rodzice - 7 typów negatywnego rodzicielstwa
Fot. iStock / Choreograph – Toksyczni rodzice - 7 typów negatywnego rodzicielstwa
 

Słowa krzywdzą. Nie są obojetnie. A zdanie powtarzane przez rodzica mają dla dziecka wyjątkową siłę rażenia. Mamo, tato – macie w swoich ustach moc, która może wspierać, ale może też ranić na całe życie. Przygotowaliśmy dla was piętnaście zdań, które mają toksyczną siłę. Lepiej nigdy ich nie kierować w stronę dzieci…

1. A nie mówiłem, że tak będzie…

Takie zdanie wkurza nawet dorosłych. A co dopiero dzieci? Nie przynosi żadnego konstruktywnego rozwiązania. Nie jest pomocą, a tym bardziej pocieszeniem. Jest tylko wymądrzaniem się starszej osoby, która w dodatku nie podaje sensownych argumentów, dlaczego. Dziecko po tzw. szkodzie potrzebuje wsparcia, wytłumaczenia, mądrego ogarnięcia sytuacji, a nie kolejnego kopniaka za to, co zrobiło.

2. Nie mogłabyś być bardziej jak twoja starsza siostra

Porównywanie do rówieśników lub rodzeństwa albo kogokolwiek innego, to nie jest dobry pomysł. Podkopuje w dziecku jego poczucie wartości i bardzo martwi, bo to jest sygnał wprost, że jest gorsze i nieakceptowane przez rodziców.

3. Musisz się przestać mazać i wściekać

Dziecko ma prawo odczuwać wściekłość, smutek i rozpacz. Uwaga, nawet jeśli jest dziewczynką. Płeć tu nie gra roli. Jeśli informujemy dziecko, że natychmiast ma przestać czuć, to co czuje, uczymy go nierozpoznawania własnych emocji, zaprzeczania im. Pozwólmy mu popłakać lub pozłościć się. Spytajmy, dlaczego się tak czuje? Przytulmy i poszukajmy wspólnie rozwiązania i ukojenia emocji.

4. Tatuś nas wszystkich oszukał

Wciągania dziecka w batalię pomiędzy rodzicami to kolejny błąd rodzicielstwa. To nie jest fair wobec młodego człowieka, bo ono kocha oboje rodziców tak samo. W takiej sytuacji on czuje się zobligowany do stanięcia po stronie mamy lub taty. Dorośli powinni swoje spory załatwiać między sobą. Nie wolno w dzieciach szukać sojuszników.

5. Ty się do tego nie nadajesz

Nie podcinaj skrzydeł. Nawet jak widzisz, że maluch nie nadaje się do gry na pianinie, a tego pragnie, daj mu spróbować. Wyrośnie na człowieka ciekawego świata i niebolącego się podejmowania wyzwań.

6. Bo cię pan zabierze

Straszenie jakąś zewnętrzną potężną i nieznajomą siłą – jest zwykłym wzbudzaniem u dziecka nieuzasadnionego lęku przed światem. To żaden sposób na sensowne dyscyplinowanie. Ze strachu jeszcze nikt nie stał się lepszym człowiekiem.

7. Urodziłeś się pod złą gwiazdą

To brzmi jak stygmat na całe życie. Jeśli mówisz tak swojemu dziecku, informujesz go, że jest jakby „przeklęty” i że nie ma na to wpływu. Bo czy zwykły śmiertelnik może walczyć z siłą wyższą zapisaną w gwiazdach? Takie słowa mogą przylgnąć do niego na całe życie i być potem łatwą wymówką dla wszystkich niepowodzeń.

8. Czy mam odejść od ojca?

„Robienie” z dziecka swojego doradcy, jest bardzo złym pomysłem. Zwłaszcza jak dotyczy to ważnych spraw między dorosłymi. Młody człowiek nie powinien czuć na sobie ciężaru podejmowania trudnych decyzji. To nie jego rola! Rozwód czy rozstanie najbliższych mu osób musicie załatwiać sami, między sobą.

9. Siedź cicho i się nie wychylaj

Czasem warto np. w sytuacji szkolnej nie odzywać się na każdy temat. Ale na pewno nie warto uczyć się biernej postawy wobec krzywd, jawnej niesprawiedliwości. Lepiej, by młody człowiek umiał bronić się i walczyć o swoje, niż bał się wyrażać publicznie swoje zdanie.

10. Dzieci i ryby głosu nie mają

A niby dlaczego? Jeśli nie pozwalamy dzieciom mieć swojego zdania, wychowujemy potulnego obywatela, który potem w pracy da sobie wcisnąć każdy kit, a w związku miłosnym będzie grał drugie skrzypce i zgadzał się z opiniami partnera, które mu nie pasują. Lepiej uczyć synów i córki, by miały swoje zdanie.

11. Cały tatuś, flegmatyczny i zapominalski

Przyklejanie dziecku „etykiet”, że jest podobny do kogoś z rodziny, kto nie ma powszechnie akceptowanych cech charakteru, jest jak pakowanie go do szuflady z napisem „zły”, „leniwy” na… zawsze. Naprawdę trudno się z niej potem wydostać. To jest jak stygmat, który ciągnie się za człowiekiem całe życie i nie łatwo go od siebie odkleić.

12. Mój mały bohater

Chłopiec nie powinien być małym bohaterem mamusi ani jej rycerzem i silnym chłopaczkiem. Jeśli go tak nazywasz, on wtedy intuicyjnie zaczyna starać się zastępować ci brakującego męża. To zbyt wiele dla kilkulatka i dla nastolatka też. Niestety samotne matki, często „obsadzają” w takiej roli swoich synów, lokując w nich całe pokłady niezaspokojonej miłości.

13. Nie możesz, bo nie i kropka

A niby dlaczego, nie może – to pytanie pojawia się w głowie każdego dziecka na takie słowa. Nie chodzi o to, by mu niczego nie zabraniać. Stawianie sensownych granic ma sens. Tylko że zawsze warto wytłumaczyć, dlaczego nie możemy się na coś zgodzić: bo obawiamy się o zdrowie, bo nie mamy pieniędzy. Jeśli akurat spieszysz się i w danej chwili, nie masz na to czasu, postaraj się wrócić do rozmowy.

14. Nie będę cię kochać, jak będziesz taki niegrzeczny

Jesteś dla dziecka całym jego światem. Zwłaszcza w pierwszych latach jego rozwoju. Jeśli je straszysz, że straci twoja miłości, to tak jakbyś go straszyła, że zawali się świat, wybuchnie jakaś wielka katastrofa. Gdy to powtarzasz, naruszasz jego zaufanie wobec najbliższych mu osób i sprawiasz, że nie nie czuje się bezpiecznie.

15. Jak tata przyjdzie, to zobaczysz

Straszenie dziecka ojcem to zwyczaj, który sprawia, że ono uczy się schematu: „mama jest bezradna i słaba nie radzi sobie”, a tata jest „groźny i silny”. A przecież lepiej by było, gdyby oboje rodzice potrafili być czuli i umieli sobie radzić w trudnych dla dziecka emocjonalnie sytuacjach, gdy zachowuje sie agresywnie, nie słucha, czy jak to się mówi popularnie jest po prostu niegrzeczne. Nikt nie ma ochoty w rodzinie pełnić funkcji solowej „strasznego strażnika moralności”. To jest nie fair i wobec dziecka i wobec jego ojca.

 


Lifestyle

Nicolas Cage roztrwonił 150 milionów dolarów!

Redakcja
Redakcja
29 kwietnia 2022
Nicolas Cage /Katalin Vermes/Lionsgate

Żywa legenda kina, prawdziwy skarb narodów, czyli Nicolas Cage wciela się w siebie samego w szalonej komedii akcji: „NIEZNOŚNY CIĘŻAR WIELKIEGO TALENTU”. Film od dziś w kinach!

To opowieść o zdesperowanym hollywoodzkim gwiazdorze, Nicku Cage’u (w tej roli Nicolas Cage), który by spłacić długi decyduje się przyjąć milion dolarów w zamian za spełnianie zachcianek pewnego tajemniczego milionera.

Fakt, że aktor gra w filmie samego siebie nie jest bez znaczenia, gdyż Cage roztrwonił swoją fortunę i sam był bankrutem.

Nicolas Cage wywodzi się z niezbyt zamożnej rodziny. Wychowywał się z ojcem na przedmieściach Beverly Hills, do szkoły jeździł autobusem, podczas gdy jego rówieśnicy podwożeni byli luksusowymi limuzynami. Kiedy jako chłopiec odwiedzał swojego wujka Francisa Forda Coppolę marzył, by żyć tak jak on. Dopiął swego i kilka lat później zaczął robić karierę w świecie filmu. Produkcje z jego udziałem zarabiały krocie, więc w pewnym momencie i on stał się najlepiej zarabiającym aktorem w Hollywood, wartym 150 milionów dolarów. Mając wreszcie takie pieniądze Cage zaczął spełniać swoje chłopięce marzenia. Za 300 tysięcy dolarów kupił np. czaszkę dinozaura, która przelicytował z Leonardo DiCaprio. Niestety okazało się, że jest kradziona więc musiał ją zwrócić prawowitemu właścicielowi. Za 24 milionów dolarów kupił 15 nieruchomości w samej Kalifornii. Zaś za jedną z wysp na Bahamach zapłacił 7 milionów dolarów. Kolejne 16 milionów wydał na dwa europejskie zamki. Grube miliony kosztowały też pojazdy, jakie miał w garażach: 50 aut oraz 30 motocykli.

Niestety, nieprzemyślane inwestycje i lekkomyślność doprowadziły go do ruiny. Tuż przed 40. urodzinami okazało się, że aktor wydał tak dużo pieniędzy, że w zasadzie jest bankrutem. Ponadto Cage „zapominał” o konieczności płacenia podatków. W pewnym momencie jego zadłużenie wobec skarbówki sięgało 6,3 milionów dolarów z tytułu niezapłaconych podatków od nieruchomości. Aktor za wszystko obwinił swojego księgowego mówiąc wprost , że „to on go posłał na ścieżkę prowadzącą do ruiny finansowej”.

Nicolas Cage / Credit: Katalin Vermes/Lionsgate

Cage zapytany wprost na ile w wykreowanej w filmie postaci jest on sam, odpowiedział enigmatycznie: „To dobre pytanie, na które wciąż próbuję sobie odpowiedzieć”.

W filmie „NIEZNOŚNY CIĘŻAR WIELKIEGO TALENTU” Cage wciela się w… Nicolasa Cage’a, gwiazdę kina, której wielkim fanem jest pewien meksykański miliarder Javi (Pedro Pascal). Niespełniony twórczo i stojący na krawędzi bankructwa Nick przyjmuje ofertę 1 miliona dolarów za udział w urodzinach miliardera, który w rzeczywistości jest baronem narkotykowym. Cage ma odgrywać przed nim ukochane scenki ze swoich największych ról. Wydaje się, że czeka ich szampańska zabawa. Nieoczekiwanie sprawy przybierają szalony obrót, gdy Cage zostaje zwerbowany przez agentkę CIA (Tiffany Haddish), która od lat poluje na Javiego. Sytuacja wymyka się spod kontroli, ale aktor nie ma wyboru i musi dalej grać w tę grę, jeśli chce uwolnić z rąk Javiego swoją żonę i córkę.


Zobacz także

Jak olejować włosy

Konkurs „Rozpieszczamy czupryny i warkocze”

wyzwanie radości życia

U progu wiosny staw czoła trudnościom!

Najnowsze urządzenie medyczne w Polsce. Hit z USA w warszawskiej Klinice Saskamed