Lifestyle Psychologia

Przestań kręcić się w kółko, usiądź na tyłku i posłuchaj siebie zamiast coacha! Może znajdziesz szczęście szybciej, niż myślisz

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 czerwca 2017
Fot. iStock / Eva-Katalin
 

Nie macie wrażenia, że jako społeczeństwo kręcimy się w kółko? Niczym chomik zamknięty w swojej klatce, na plastikowym kołowrotku, biegniemy na oślep przed siebie i jesteśmy nieustannie zdziwieni, że nigdy nie docieramy do końca, że mety nie ma. Mówi się o modzie, że wraca, że to, co „na czasie” trzydzieści lat temu znowu święci tryumfy, ale czy w innych sferach naszego życia nie jest tak samo?

Ze skrajności w skrajność

Kiedy zmieniał się w naszym kraju ustrój, gdy nastąpiła wielka transformacja, daliśmy sobie wmówić, że kariera i finanse są w życiu najważniejsze, że to one są miarą sukcesu. Tak bardzo czekaliśmy na możliwości kupowania, nabywania dóbr i gromadzenia wokół siebie różnych gadżetów, że uwierzyliśmy w mit, mówiący o tym, że jeśli będziemy zapieprzać jak dzikie osły, to staniemy się szczęśliwi. Że wysoka pozycja w firmowej hierarchii, wypasione mieszkanie i pokaźne konto są synonimami zadowolenia i życiowej satysfakcji. Po kilkudziesięciu latach już wiemy, że to gówno prawda i że prędzej dorobimy się garba, depresji lub wypalenia zawodowego, niż poczujemy radość i uznamy swoje życie za spełnione.

Więc znowu uciekamy w coś zupełnie przeciwnego. Korporacje, tak kiedyś wymarzone, stały się synonimem ucisku, wyzysku i harówy ponad siły, a ich porzucenie na rzecz wypasania owiec, hodowli ekologicznych pomidorów lub plecenia koszyków gdzieś w Bieszczadach nową formą wyzwolenia i koncepcją na szczęśliwe życie. Na topie znalazł się mindfulness, uważność, bycie, a nie posiadanie, życie rodzinne – no eureka, ktoś odkrył, że liczy się wnętrze a nie bogactwo i dobytek! Ale znowu okazuje się, że nie każdy to potrafi, że jest trudno, że nie zawsze się da i można. I nie zawsze się chce, ale cóż poradzić, trzeba się dostosować do panujących trendów, bo inaczej frustracja, nieszczęście i smutek. Więc hodujemy te cholerne pomidory, rzucamy pracę na etacie i szukamy chatynki gdzieś za miastem, by poczuć, że naprawdę żyjemy i pokazać wszystkim, jak bardzo gardzimy globalizmem, konsumpcjonizmem i wyścigiem szczurów.

Superfoods i superparents

Koło zatoczyła też sfera żywieniowa. Po latach zachwycania się daniami fix, fast foodami i przekąskami z dziwnie brzmiącym składem, odrzucamy wszystko, co dał nam postęp cywilizacyjny i technologiczny. Wracamy do diety biblijnej, diety rolnika, a nawet sposobu żywienia ludzi z okresu paleolitu. Wychwalamy Matkę Naturę, jesteśmy bio i eko, plujemy na genetyczne modyfikacje i żywność poprawianą w laboratoriach. Jeśli jemy, to tylko superfood w rytmie slow, healthy i fit. No i git, pod warunkiem, że tego właśnie chcemy i taka dieta nam służy.

Podobnie jest w strefie rodzicielstwa. Kiedyś naturalnym było to, że dzieci spędzały czas z rodzicami, wszystko robiło się wspólnie, relacje były bliskie. Dziś potrzebujemy na to przepisu, zaleceń, konkretnej teorii, która powie nam, że tak trzeba, tak jest dobrze, tak należy postępować. Czytamy poradniki, słuchamy autorytetów, wspólny czas i rozmowy traktujemy na równi z lekarskim zaleceniami i wnioskami naukowymi. No paranoja, to tak, jakby nagle odkryć, że trzeba oddychać, by dostarczać organizmowi tlen, że trzeba zadać pytanie, by usłyszeć odpowiedź! Raz jesteśmy po stronie dyscypliny, zasad i metod behawioralnych, innym razem stawiamy na bezstresowe wychowanie, rodzicielstwo bliskości i partnerskie relacje. A kiedy nie zdaje to egzaminu, rzucamy się na nowe trendy w nadziei, że oto przed nami gotowy przepis na sukces i wychowanie fajnego dziecka.

Szczególnie my – kobiety, wzięłyśmy sobie do serca to, że trzeba być idealną żoną, matką, gospodynią domową i pracownicą miesiąca w jednym. Całkiem sporo wymagań, jak na jednego człowieka, ale kto, jak nie my – damy radę. Więc staramy się, wychowujemy dzieci, pniemy po szczeblach kariery, dbamy o samorozwój, o ciepło domowego ogniska, własnoręcznie upieczony chleb, mieszkanie, które przeszłoby test białej rękawiczki i naszą młodość trwającą całą wieczność. Z mieszaniną podziwu i zazdrości patrzymy na te, które jakoś ogarniają ten chaos i dostosowują się do współczesności, zaciskamy zęby i robimy, co trzeba, co wydaje nam się konieczne.

Więcej wiary… w siebie!

Kiedy przestaliśmy ufać samym sobie? Od kiedy wiara we własne instynkty jest passé, jeśli nie idzie za tym konkretna filozofia? Rzucamy się na medytację, hygge czy mindfullness, nie ze względu na głębokie przekonanie o ich słuszności, ale z chęci wykorzystania ich do odniesienia sukcesu. Jakiego? Często sami nie wiemy. Słuchamy wróżek, coachów, duchowych przewodników, zamiast tak po prostu, posłuchać samych siebie i zacząć postępować w zgodzie z naszym wnętrzem. Bo mogłoby się okazać, że mamy już wszystko, co trzeba, że sukces – ten w ocenie innych – jest nam niepotrzebny i możemy się zatrzymać i przestać biec. Ale jak wtedy żyć?

Zapisz


Lifestyle Psychologia

Alergie krzyżowe. 8 niebezpiecznych zestawień, na które powinnaś uważać

Redakcja
Redakcja
28 czerwca 2017
Fot. iStock
Następny

Alergia krzyżowa może pojawić się po kontakcie z różnymi alergenami wziewnymi oraz pokarmowymi. Najczęściej dotyczy ona uczulenia na pyłki roślinne, które najczęściej pojawia się w okresie dojrzewania. Jeśli u kogoś stwierdzono uczulenie na pyłki albo sierść zwierzaków, istnieje ryzyko rozwinięcia się również alergii na produkty typu: warzywa owoce lub mięso.

Z alergią krzyżową stykamy się, gdy przeciwciała IgE wytworzone przez organizm pierwotnie w kierunku jednego alergenu, rozpoznają podobne białko pochodzące z innego alergenu. W jednym czasie pojawia się reakcja alergiczna na co najmniej dwa alergeny.

Polskie Towarzystwo Alergologiczne szacuje, że ok 30% pacjentów uczulonych na pyłki roślin reaguje krzyżowo z pokarmami. Problem nasila się latem i wiosną, kiedy pylą najbardziej alergizujące drzewa, trawy i zboża. Objawy alergii krzyżowej w większości przypadków wyglądają podobnie, jak przy zwykłej alergii. Alergicy także w tym przypadku mogą uskarżać się na katar, kaszel, łzawienie oczu, zapalenie spojówek, pokrzywkę, wysypkę, swędzenie ust, opuchnięcie języka, a także mrowienie w gardle. Niekiedy pojawia się obrzęk krtani oraz duszność i w najgorszym przypadku, wstrząs anafilaktyczny. Najczęściej reakcja na alergię krzyżową ma przebieg łagodniejszy, choć nadal uciążliwy dla pacjenta.

 


źródło: www.hellozdrowie.plwww.mojealergie.plwww.medme.pl

Lifestyle Psychologia

Niepokojące dane: coraz więcej dzieci w Polsce ma nadwagę. Winni są rodzice i szkoła

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
27 czerwca 2017
Fot. iStock/skynesher

W Europie otyłość osiągnęła rozmiary epidemii. Według danych ogłoszonych przez Biuro Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu w 2017 roku ponad połowa dorosłych i co ósme dziecko w Polsce ma nadwagę lub cierpi na otyłość. Jest to poważny problem zdrowotny, który niesie za sobą negatywne skutki społeczne i gospodarcze. Jak mu zaradzić?

Zdaniem psychologów zdrowia z wrocławskiej Filii Uniwersytetu SWPS właściwym wyjściem z tej sytuacji jest odpowiednie kształtowanie zdrowych nawyków żywieniowych młodego pokolenia. Nie mają oni wątpliwości, że ogromny wpływ na to mają rodzice, ich zaangażowanie i świadomość. Jednak jak skutecznie zaszczepić w najmłodszych zdrowy styl życia? Dr Anna Januszewicz, psycholog zdrowia, postanowiła to wyjaśnić.

Zagubieni w chaosie informacyjnym

Właściwa dieta jest podstawą rozwoju dzieci i młodzieży. Psycholog zauważyła, że polskie rodziny coraz częściej interesują się zdrowym odżywianiem oraz zrównoważonym trybem życia, który jest propagowany w mediach. Zwróciła jednak uwagę na problem rodziców, którzy bywają zagubieni. – Często mają problem z odnalezieniem się w chaosie informacyjnym, jaki wytwarzają liczne porady specjalistów od żywienia, sportowców i innych ekspertów – i dodaje, że staje przed nimi wiele pytań, na które próbują znaleźć odpowiedź. Czy nagradzać słodyczami? Czy można przez jeden dzień w tygodniu pozwolić na jedzenie wyłącznie słodyczy?

– W polskich domach dostrzega się potrzebę wychowania dzieci tak, aby odżywiały się zdrowo, ale brakuje umiejętności odróżnienia praktyk dobrych od tych, które mogą skutkować nadmiernym przybraniem na wadze – podsumowuje.

Postawa rodziców jest niezwykle ważna w budowaniu świadomości. Dr Januszewicz zwraca uwagę na to, że małe dzieci naśladują rodziców, przejmują ich zachowania. Wraz z wiekiem inspiracją staje się grupa rówieśnicza, jednak nie umniejsza się rola wychowawcza rodziców. A więc jak mogą oni zaszczepić w swoich pociechach zdrowy styl życia? – Nie wystarczy jedynie komunikować o tym, że zrównoważona dieta jest ważna. Długie pogadanki i przemawianie do zdrowego rozsądku pociech na niewiele się zdaje – i stwierdza, że kluczowe jest realne działanie, które może być wzorem dla dzieci. – Rodzice powinni więc: promować wspólne posiłki w dobrej atmosferze, uczyć kultury jedzenia, w której dominuje świadomość odpowiadania na potrzeby fizjologiczne organizmu i odradzać przejadanie się. Należy traktować odżywianie jako przyjemny obowiązek, dzięki któremu uzupełnia się potrzeby swojego ciała.

W związku z tym w diecie powinny znaleźć się zdrowe produkty bogate w składniki mineralne i witaminy niezbędne dla rozwoju i sprawnego funkcjonowania. Powinny one królować na stole przy jednoczesnym ograniczeniu niezdrowych produktów. Dlatego rodzice powinni zadbać, aby w ich domu znajdowało się jak najmniej „śmieciowego” jedzenia, po które sięgamy, bo jest „pod ręką”. Najlepszym sposobem, aby temu zapobiec, jest po prostu nie kupowanie niezdrowych produktów, bo wtedy nie będą kusić ani dzieci, ani dorosłych.

Samokontrola kluczem do sukcesu

Co jednak, kiedy trudno jest oprzeć się niezdrowym przekąskom? Niestety, nie wystarczy tylko jadać w towarzystwie dzieci wartościowego jedzenia. Ważna jest także nauka samokontroli, która pokaże pociechom jak radzić sobie z pokusami. W jaki sposób? – Dorośli powinni stosować takie strategie samokontroli, jak: jedzenie tylko kawałka czekolady i chowanie reszty do szafki czy kończenie posiłków w momencie sytości i nie przejadanie się – radzi psycholog i zwraca uwagę, że ważne jest także to, aby komentować i tłumaczyć swoje zachowania. – Dziecko będzie wtedy wiedzieć, że nie warto zostawiać pod ręką paczki ciastek, bo prawdopodobnie jej zawartość zostanie pochłonięta oraz będzie umiało odmówić przekąski, gdy będzie już najedzone.

Fot. iStock/energyy

Fot. iStock/energyy

Rola rodziców jest niezwykle ważna, jednak także szkoła powinna zadbać o odpowiednią edukację. Edukację rozumianą jako lekcję na temat zdrowego odżywiania, jako rozmowy na ten temat, które powinny być podparte dobrym przykładem. Dr Anna Januszewicz radzi, aby w szkole zaczęła pojawiać się zdrowa żywność i wspierane powinny być dobre praktyki, czyli np. jedzenie śniadania na przerwach, jedzenie w spokoju, a nie w pośpiechu.

Jednak zmiana wyłącznie podejścia do kwestii zdrowego odżywiania nie wystarczy. Należy także zachęcić dziecko do uprawiania aktywności fizycznej. Jak to zrobić, kiedy dziecko nie lubi się ruszać? – Aktywność fizyczna podejmowana jest chętniej wtedy, kiedy środowisko ją wspiera, co oznacza pomoc dziecku w zorganizowaniu lubianej formy aktywności – twierdzi psycholog. Kluczowe jest także zaangażowanie rodziców, którzy będą przygotowywać pociechę do zajęć, podwiozą, odbiorą i będą motywować.

Psycholog zwraca się do rodziców, którzy muszą znaleźć balans pomiędzy wprowadzaniem zasad i respektowaniem ich, a akceptacją przyjemności związanej z jedzeniem. – Jeżeli środowisko będzie sprzyjało dokonywaniu zdrowych wyborów i będzie sprzyjało podejmowaniu aktywności fizycznej, to rosną szanse na to, że będziemy żyć zdrowo, a nasze dzieci żyć zdrowo i opanujemy epidemię otyłości – stwierdza optymistycznie.

A warto zadbać o to, aby zapobiec rozwojowi epidemii otyłości. Jest ona bardzo niebezpieczna i prowadzi do wielu chorób, a nawet zgonu.

Skutki zdrowotne i ekonomiczne otyłości

Otyłość jest traktowana, jako osobna jednostka chorobowa i stanowi czynnik ryzyka innych chorób. Jak wskazują badania, w przyszłości może przyczynić się do obniżenia przeciętnej długości życia. Już teraz w Europie jest przyczyną od 10 do 13 proc. zgonów. Poza tym osoby z nadwagą częściej mają niebezpieczne problemy zdrowotne np. endokrynologiczne (m. in. zaburzenie płodności, przedwczesne dojrzewanie), choroby niedokrwienne serca, oddechowe (m.in. astma i bezdech senny) i neurologiczne (m.in. udar mózgu i demencja).

Według danych ogłoszonych przez Biuro Analiz Sejmowych, występowanie nadwagi i otyłości przynosi realne skutki ekonomiczne (nawet 2,8 proc. PKB). Składają się na to koszty związane z leczeniem otyłości, jej powikłań. Wliczane są także koszty pośrednie takie jak np. ograniczenie lub niezdolność do pracy, wypłata świadczeń socjalnych oraz przedwczesne zgony. Poza tym koszt leczenia osób otyłych płynący z opieki zdrowotnej jest większy nawet o 44 proc. w porównaniu do osób z masą ciała w normie.

Zdiagnozowanie problemu jest pierwszym krokiem do jego wyeliminowania. Dlatego warto zadbać o to, żeby kształtować dobre nawyki żywieniowe u dzieci od najmłodszych lat. Nie tylko wpłynie to pozytywnie na zdrowie i sprawne funkcjonowanie pociechy, lecz także na całą rodzinę i społeczeństwo. Dbając o to, aby się dobrze odżywiało, ratujesz jego zdrowie i życie.


Na podstawie: swpsorka.sejm.gov


Zobacz także

Czego nie powinieneś mówić (w) rodzinie. To, co osobiste, zachowaj po prostu dla siebie

Tajemnice kobiecego ciała, o których nie wie większość z nas

Tajemnice kobiecego ciała, o których nie wie większość z nas

Ratunku, mam nalot azjatyckich biedronek! Ty też?