Lifestyle

Przemoc domowa nie dotyczy tylko kobiet. Kiedy mężczyzna jest ofiarą…

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 lipca 2016
Przemoc domowa nie dotyczy tylko kobiet. Kiedy mężczy
Fot. iStock / sanjeri
 

Pamiętam, że wracam któregoś dnia z pracy, wcześniej zabrałem jej klucze od domu, dzieci były u dziadków, bałem się o nie. Usiadłem na schodach, opadłem z sił. Drzwi rozniesione łomem, wyważone siłą, w środku jakby huragan przeszedł, wszystko poniszczone, wartościowe rzeczy powynoszone… – wspomina Marek, ojciec dwójki dzieci, mąż alkoholiczki. 

Rzeczywistość 

Marek lat 38. Jego była już dzisiaj żona jest alkoholiczką. Mają dwoje dzieci, którymi nigdy się nie interesowała, a zdarzało się, że je biła. Z problemem przemocy stosowanej przez jego żonę długo próbował poradzić sobie sam. Od 5 lat walczy z nią o opiekę nad dziećmi.

Mieszkanie, w którym żyje ze swoimi synami (4 letnim Dawidem i 6 letnim Bartkiem) jest czyste, zadbane a  w powietrzu unosi się zapach przygotowywanego obiadu. Chłopcy odrabiają lekcje przy nowych biurkach. Są otwarci, życzliwi i ufni, co znających ich historię może zaskakiwać. – Taki spokój jest dopiero od ponad roku, odkąd ona z nami nie mieszka. Nie miałem innego wyjścia, jak po prostu  doprowadzić do eksmisji – zaczyna opowiadać Marek. – Najpierw usiłowałem walczyć z tym sam, tłumaczyć, no wiesz, jakoś to rozwiązać. Chwalić się nie było czym, ale w końcu sąsiedzi zaczęli interweniować – kontynuuje.

Marek z trudem opowiada o koszmarnych sytuacjach, kiedy był w pracy i co chwilę dzwonił do domu, bo wiedząc do czego była zdolna jego ówczesna żona, drżał o życie i zdrowie swoich synów. Gdy w słuchawce telefonu słyszał, że jest pijana, a w mieszkaniu są jacyś obcy ludzie, mimo groźby utraty pracy, brał kolejny raz wolne, by jak najszybciej znaleźć się w domu. Zanim jeszcze dotarł na miejsce już od sąsiadów dowiadywał się, że jego żona właśnie odjechała ze swoimi kompanami do picia.  Zabrała ze sobą telewizor po to, by go sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na libacje.

– Piła, awanturowała się, była agresywna. Dochodziły do mnie informacje, że chłopcy przez pół dnia byli zamknięci na balkonie, załatwiali tam swoje potrzeby. Gdzie była w tym czasie? W mieszkaniu ze swoimi kolesiami. Chyba nie muszę ci mówić, co tam robili. Synek opowiadał mi jak mama krzyczała i za głowę wyciągała go z samochodu. Chłopcy pytali mnie później, czy mama ich kocha….- głos Marka drży.

– Zrozumiałem, że nic z tego.  Albo zawalczę o swoje dzieci, wyrzucę ją z naszego życia, albo któregoś dnia dojdzie do prawdziwej tragedii. Choć od tej, którą nam zgotowała ciężko było mi wyobrazić sobie większą.

Zaczęła się batalia młodego, pokrzywdzonego ojca z urzędami: MOPS, policja, kurator sądowy, sąd rodzicielski. Instytucje te choć często chciały pomóc, miały związane ręce. – To nie tak, że nie chcieli pomagać tylko wszędzie jakieś ograniczenia prawne i paragrafy, które się często wykluczają i wszystko przez to stoi w miejscu. Eksmitować tak, ale gdzie? Przecież na bruk nie można. Kurator też przychodził starał się.  Ona wtedy trzeźwiała, obiecywała poprawę, płakała. Potrafiła odgrywać oscarowe wręcz role, oczerniała mnie, mówiła że jest odwrotnie, że to ja się znęcam, że piję, że biję – irytuje się Marek.

Twierdzi, że nie ma żalu, ale zbyt często słyszał, że to jednak matka, że każdy popełnia błędy, że trzeba dać szanse. Nie ustawał mimo to w walce o bezpieczne i godne życie nie tylko swoich dzieci, ale też swoje.

– Tak w końcu jakoś się udało, choć to jeszcze nie koniec. Mamy spokój, nie mieszka z nami, nie kontaktuje się prawie, nie wiem co się z nią dzieje. Nadal walczę o alimenty na dzieci i inne sprawy. Jeszcze długa droga przede mną, wiem to, ale dla dzieci wszystko – kończy Marek z lekkim uśmiechem spoglądając na swoich synów.

Pomoc 

SOS Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Lesku ma 20 miejsc hostelowych. Od czasu powstania do dziś ze schronienia skorzystało blisko 500 osób, głównie matki z dziećmi, ale mieszkało też kilku mężczyzn. Z pomocy ambulatoryjnej – prawnej, psychologicznej, pedagogicznej i socjalnej skorzystało ok. 900 osób, z czego kilkadziesiąt z nich to mężczyźni.

– Mitem jest fakt, że przemoc zdarza się tylko w rodzinach patologicznych i jest stosowana tylko wobec kobiet. Coraz częściej zdarza się, że to właśnie mężczyźni są ofiarami. Przemoc zdarza się we wszystkich środowiskach i grupach społecznych. Pomagamy również dzieciom pokrzywdzonych ofiar. Prowadzimy z nimi zajęcia grupowe oraz indywidualne dostosowane do wieku dziecka, pracują z nimi psycholodzy i terapeuci – mówi Joanna Szurlej dyrektorka Ośrodka SOS w Lesku.

– Ofiary ukrywają fakt przemocy. Spowodowane jest to nie tylko wstydem, stereotypami czy złymi doświadczeniami z instytucjami pomocowymi. Sprawca powtarza ofierze, że nikt jej nie uwierzy, izoluje ją od wsparcia, dlatego ta często nawet nie próbuje szukać pomocy. Do tego dochodzi jeszcze brak wiary we własne możliwości, wtórna bezradność, aż w końcu zespół stresu pourazowego. Proszę zaznaczyć, że nawet gdy rodzice stosują przemoc tylko wobec siebie, to i tak choruje cały dom. Pomoc jest wtedy potrzebna wszystkim. Oprawcy – jeśli się na to zgodzi, również. Część ofiar, która do nas trafia, usamodzielnia się, znajduje pracę, odcina się od sprawcy. Pozostałe wracają wierząc, że sprawca zmieni się, zrozumiał swój błąd.

Teoria 

W 2010 roku wprowadzono zmiany w Niebieskiej Karcie dotyczące zasad postępowania przy podejrzeniu przemocy w rodzinie, które według Najwyższej Izby Kontroli kompletnie się nie sprawdziły. W ocenie Izby procedury są na tyle przewlekłe, że mogą zniechęcać do zgłaszania przypadków przemocy. Wcześniej policja podejmowała samodzielne działania siedem dni od zgłoszenia, natomiast teraz zdarza się, że dzielnicowy odwiedza rodzinę, która zgłaszała pomoc nawet dwa miesiące po zgłoszenia przypadku. Kuleją też inne instytucje odpowiedzialne za pomoc ofiarom przemocy a ośrodków interwencyjnych jest wciąż za mało.

W roku 2016 w Polsce odnotowano ponad 150 tyś. zgłoszeń o przemocy w domu.

Pytanie, ile takich przypadków rozgrywa się do dziś, w piekle czterech ścian.

linia 2px

anika zadylak awatarAnika Zadylak
Dziewczyna z tatuażem nie jednym. Wieczna Alicja z Krainy Czarów, która uparcie wierzy w życie po Tamtej Stronie Lustra. Optymistka niepokonana przez żadne burze i kataklizmy. Otwarta na świat i ludzi, których uwielbia. Pisanie jest dla niej jak oddech. Kocha ponad wszystko swoje dzieci, wszystkie dzieci, koty i inne zwierzęta. Wegetarianka i buntowniczka, manifestująca głośno swoje poglądy.


Lifestyle

Podsumowanie akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 lipca 2016
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Kochane,

Dziękujemy wam za wspólną walkę o przestrzeń, o spokój, o znalezienie tego własnego miejsca. Pokazałyście, że chcecie się zmieniać. Mieć wpływ na swoje życie. Osiągać cele, być ze sobą w harmonii. Słyszeć się, nie zagłuszać.A my cieszymy się, że mogłyśmy wam w tym towarzyszyć!

Dlatego z całego serca gratulujemy wam – każdego podjętego wyzwania i kroku naprzód oraz z przyjemnością ogłaszamy, że nagrody wędrują do…

Laureaci

Bogda Stankiewicz

Maa Hanna Hanna

Izabela Mika

Beata Korpecka Gardoń

Agnie Mirow

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 25.07.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Serdecznie dziękujemy wam za wspólną walkę o własną strefę zen, o uporządkowanie tego, co nam leży na sercu czy zalega od dawna pod łóżkiem. Miło nam również przekazać, że dzięki uprzejmości firmy Werner & Mertz Delta Polska Sp. z o.o., mamy  dla laureatek fantastyczne nagrody niespodzianki i gratulacje!

logotypy werner mertz

Regulamin akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych” dostępny jest tutaj.


Lifestyle

„Wiesz, czas może nieodpowiedni, ale chcę być z tobą uczciwy. Bo ja mam dwoje dzieci, no i żonę jakby też mam”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 lipca 2016
Fot. iStock / kasto80

– Ty masz pojęcie jak ja się czułam?! Dwa sielankowe dni, głaskanie, cudowanie, trzymanie za rączkę i te teksty, o moich włosach lśniących przy blasku księżyca. I wiesz, jak już mój pociąg podjechał, wsiadam i wystawiam dziób do czułego pożegnania a On mówi – Martuś, bo jednak w przyszłym tygodniu mnie nie będzie. Tak wiem, mieliśmy jechać nad morze i pojedziemy, obiecuję! Tylko wiesz, czas może nieodpowiedni ale chcę być z tobą uczciwy. Bo ja mam dwoje dzieci, no i żonę jakby też mam. Rozumiesz?! Anika słyszysz? On jest uczciwy! To, że spotykamy się ponad rok i dopiero teraz, to taki tam mały szczegół.

Pytam jak to się stało, że tyle czasu, nie domyśliła się, nie podejrzewała? – Znasz mnie przecież, jestem roztrzepana, nigdy o nic nie wypytuję, nie naciskam. Poznaliśmy się na  integracyjnym, nasza firma to wymyśliła, żeby się wymienić poglądami, z kolegami z innego miasta. Dość odległego, fakt. Widziałam jak na mnie patrzył, zresztą co ci będę ściemniała, jak go tylko pierwszy raz zauważyłam, nogi mi się ugięły. Totalnie mój typ! Wiem, to strasznie banalne ale pierwsze na co zwróciłam uwagę i odetchnęłam z ulgą, to brak obrączki. Oczywiście, na takim wyjeździe się sporo dzieje, mógł ściągnąć tylko wiesz, to taki facet z krwi i kości.  Nie prowadzi gierek z piaskownicy, gdzie Jasiu koleżance Oli babkę klepie,  chociaż w przedszkolu czeka na niego Natalia.

Rozumiesz? No. Pierwszy podszedł zagadał, zaproponował kieliszek wina. Byłam oczarowana, co tam! Zakochana po dwóch godzinach rozmowy. No facet marzenie. Inteligentny, oczytany ale z charyzmą, charakterem. Nie gadał jak wszyscy poprzednicy, o moim fajnym tyłku i długich nogach. Pytał o moje zainteresowania, jakie książki i kino lubię. Okazało się też, że uwielbiamy te same zespoły. I, że za chwilę znowu się spotkamy, bo też się wybiera na koncert do Łodzi. Spaliśmy w swoich pokojach, choć w zasadzie nie spaliśmy, bo gadaliśmy do rana. O wszystkim, serio, facet z którym można o wszystkim. Facet, który cię nie zmęczył sobą po dwóch godzinach, facet który nawet jednym zdaniem nie zasugerował wspólnego wyra. Raz leciutko, niechcący dotknął mojej dłoni. Ja wiem jak to brzmi ale to był taki dotyk, że o mało nie straciłam świadomości! Dwa przepiękne dni! Nie pocałował mnie nawet, nie musiał, bo i tak już chciałam być tylko jego! Wymieniliśmy się numerami, zaproszeniami na fejsie. Oczywiście, że od razu przeleciałam jego profil, choć wolałabym jego samego. No co się śmiejesz? Mówię jak było, jak jest. Ku*wa, teraz to sama już nie wiem co robić. I czy to było, czy jednak nadal będzie?

Pociągam łyk wody, patrzę na nią. Znamy się z poprzedniej pracy, zaprzyjaźniłyśmy szybko. Piękna, sporo młodsza ode mnie, ale mądra dziewczyna. Zawsze miała powodzenie, zresztą z nogami po samą…podłogę nie ma się co dziwić. Do tego zawsze uśmiechnięta, uczynna, normalna, nie wyzywająca. Tylko tak cholernie pragnąca miłości, z takim strachem przed samotnością, że mało ostrożna. Ale zaraz,cholera! Jak to jak to właściwie jest? Człowiek poznaje człowieka i od razu ma trzymać dystans i podejrzewać, że pewnie coś ukrywa? A gdzie zaufanie czy zwykłe ludzkie podejście?

– Na czym to ja skończyłam, aha ten profil. Niczego tam nie było, sporo fot ale żadnych tzw. podejrzanych. I się zaczęło. Telefony, smsy, rozmowy bez końca. Czułam jak to we mnie, w nas rośnie. On zresztą przestał się kryć, coraz częściej wymykały się czułe słowa, obietnice. Gdy mówił, że tęskni za moimi oczami, rozpływałam się jak batonik na plaży w Mielnie. Drugie spotkanie? Na koncercie, szaleliśmy razem, przyjechał; z dwoma kumplami. Przecież widzieli, że mnie obejmował, przytulał. Myślisz, że też nie wiedzieli? Co ja za bzdury opowiadam, patrz! No jawnie, już go bronie! Jak nie wiedzieli, jak z tego samego miasta byli, znali się kupę lat. Żeby się któryś chociaż mimiką twarzy zdradził, cokolwiek. Żebym się miała do czego przyczepić. A tu stara nic! Wszystko miodzio! To prawda, nie widywaliśmy się często ale raz, że mi to pasowało, dwa oboje mamy odpowiedzialną i bardzo zajmującą pracę, trzy na początku to wiesz, nie ma co się wzajemnie osaczać i wyskakiwać z pieluchami. No tak, zaraz się znowu poryczę i mnie nie zatrzymuj! Muszę się porządnie obsmarkać, bo właśnie sobie uświadomiłam, że chciałam mieć z nim dzieci. Takie wiesz, nasze, malutkie. Żeby miały jego oczy i mój uśmiech. Przecież ja mam taki ładny uśmiech.

Zaczyna buczeć i jednocześnie usta układać w grymas, usiłując mi udowodnić, jak to ona się ładnie uśmiecha. Wybucham śmiechem, ale zaraz przepraszam i podaję chusteczkę. Pytam, co dalej.

– No co dalej?! Ponad rok to trwało, pięknie, ładnie. Miał wady ale takie, które mi pasowały. Takie męskie, które sprawiały, że tworzył cudowną całość. No i teraz ten bum totalny. Byliśmy razem na weekendzie i on mnie na pociąg odprowadził. I widzę, że coś się mota, pierwszy raz dziwnie jakoś zachowuje. I ja już w drzwiach wagonu a on mi, że te dzieci ma i tę jakby żonę, bo po 15 latach małżeństwa to już chyba nie taka żona?! Czaisz? I dzieci też już nie takie dzieci, bo jeden syn 14 lat a drugi 19. A co to ma cholera do rzeczy?! – Tak mu chciałam powiedzieć, ale ten pieprzony pociąg ruszył i usłyszałam tylko jeszcze, że pa kochanie, zadzwoń jak dojedziesz, bo się będę martwił i  kamień z serca, że już wiesz i rozumiesz. Co rozumiesz?! Jak ja z tego wszystkiego, pomyliłam miejscówki i mało brakowało, a z nerwów obcemu facetowi bym głowę urwała, aż mnie konduktor odciągał. Wróciłam i nie napisałam.

Zaczęłam swoje analizy. I nagle żarówka w tej niby ślicznej, a jakże pustej główce. Dzwonił zawsze albo z pracy albo gdzieś z zewnątrz, nigdy z domu. Prosił, żeby uprzedzać go smsem, że chcę pogadać. Gdy razem gdzieś byliśmy to odbierał zawsze gdzieś z dala ode mnie, że interesy mówił. Siedziałam analizowałam, dzwonił to nie odebrałam. Byłam twarda.  I nagle, na drugi dzień pach, moja komórka brzęczy. Podchodzę, odczytuje i czuje jak mdleje z wściekłości. Bo oto, mój ideał z super wadami, które tylko mu uroku dodają, wysyła zdjęcie z podpisem  ” dumny tata „,  na którym z synami po górach właśnie chodzi. A w drugiej wiadomości pisze, że jestem najcudowniejszym stworzeniem na świecie i dzięki mojej wyrozumiałości mógł uważaj! z czystym sumieniem, żonę z dzieciakami na urlop zabrać. I że, ps. tęskni.  Więc oschle odpowiadam:  „Dzięki, podobni do ciebie. I sorry, że w ten sposób ale to jak to ma teraz  być. Ja i oni, wszyscy jednocześnie ku*wa jego mać? ” I co czytam w odpowiedzi: ” Martuniu kochana! A po co to komplikować, po sądach się włóczyć, przecież wiadomo, że tylko ciebie kocham i pragnę od świtu do nocy. A Ewka to wiesz, tylko żona, po tylu latach to już nas tylko wspólny dach łączy. Za dwa tygodnie zabiorę cię na plaże, na całe 4 dni”.

Idzie się porzygać ze szczęścia, co nie? Całe 4 dni, no kosmos możliwości!
Co zrobię? Nie wiem, zdążyłam się zadurzyć po uszy, snułam plany na wspólne mieszkanie, no i dzieci…

Ona smarcze i zanosi się tak, że kelner przyszedł zapytać czy nam coś podać. Marta rzuca, że tak, że owszem, że może jest zainteresowany piękną, zdolną dziewczyną z cudownym uśmiechem i znowu ten grymas usiłuje wykonać. Ja pluje do szklanki, bo ciężko zachować powagę. Młody chłopak stoi zdezorientowany i tłumaczy się, że ma żonę i dziecko. Nie widzi jak macham porozumiewawczo, żeby zamknął twarz.

– Popatrz – wyciera nos i kończy –  ten to chociaż od razu na starcie się przyznaje, że małżonka jakaś jest. I patrząc kelnerowi głęboko w oczy dodaje – A długo już tak? Bo wie Pan, podobno po jakimś tam czasie, to już nie żona.

linia 2px

anika zadylak awatarAnika Zadylak
Dziewczyna z tatuażem nie jednym. Wieczna Alicja z Krainy Czarów, która uparcie wierzy w życie po Tamtej Stronie Lustra. Optymistka niepokonana przez żadne burze i kataklizmy. Otwarta na świat i ludzi, których uwielbia. Pisanie jest dla niej jak oddech. Kocha ponad wszystko swoje dzieci, wszystkie dzieci, koty i inne zwierzęta. Wegetarianka i buntowniczka, manifestująca głośno swoje poglądy.


Zobacz także

Do kiedy można składać wnioski na 500 plus i 300 plus. Nie przegap terminu!

500 złotych na dziecko nic nie zmieni. Pani w warzywniaku już mruga do mnie znacząco, w końcu jestem mamą trójki dzieci i mam lepiej. Czyżby?

Myślisz, że potrafisz dobrze ogolić nogi? Zła wiadomość: większość kobiet robi to źle