Go to content

Pocieszać też trzeba umieć. Co robić, by nie pogorszyć czyjegoś smutku?

Pocieszać też trzeba umieć. Co robić, by nie pogorszyć czyjegoś smutku?
Fot. iStock / happyframe

Gdy ktoś dowiaduje się o ciężkiej chorobie, traci pracę, rozstaje się z partnerem lub zmaga ze śmiercią bliskiej osoby, naturalnym odruchem jest chęć szybkiego pocieszenia go i ukojenia jego smutków. Tymczasem niewiele z nas wie, jak naprawdę powinno się pocieszać, by jeszcze bardziej nie zepchnąć kogoś w rozpacz i nie pogłębić jego „doła”. Zwykłe „nie martw się” albo trywialne „będzie dobrze” mogą tylko pogorszyć sprawę i z pewnością sytuacji nie poprawią.

Szybko nie znaczy dobrze

Patrzenie na cierpienie bliskiej osoby to i dla nas sytuacja niekomfortowa. Stawiamy sobie wtedy za zadanie pocieszyć, wyciągnąć z dołka, poprawić humor i naprawić, co jest do naprawienia. I to jak najszybciej, najlepiej od razu i po jednej rozmowie. Tymczasem pośpiech jest tutaj złym doradcą! Bo uczuć nie da się zamknąć w klamrę czasową, dać im pięć minut na wybrzmienie, a potem iść dalej pomimo ich istnienia lub z pominięciem ich obecności. O wiele lepszym rozwiązaniem jest pozwolić na zmierzenie się ze smutkiem, wypłakanie, „wywalenie” wszystkich emocji na zewnątrz. Żałoba po związku, partnerze, dziecku czy nawet pracy zawodowej musi zostać przeżyta, bo stłumiona i schowana głęboko, prędzej czy później wróci ze zdwojona siłą.

Pocieszać też trzeba umieć. Co robić, by nie pogorszyć czyjegoś smutku?

Fot. iStock

Chcesz więcej takich treści?
Zapisz się do mojego newslettera i otrzymuj najnowsze artykuły z ohme.pl.

Banałami sprawy nie załatwisz

Zapewne każdy z nas słyszał w trudnych momentach zwroty takie jak „nie martw się”, „weź się w garść” czy „głowa do góry”. Czy komuś one pomogły? Nie, bo to nie są właściwe słowa! Nie to chcemy usłyszeć przeżywając problemy. Jak wziąć się w garść, gdy świat się wali, bliski umiera, przyjaciel oszukał, dziecko choruje albo wyleciało się z ukochanej pracy? Takie wyrażenia pomagają wyłącznie osobie, która je wypowiada – mamy wtedy wrażenie, że pomagamy, robimy coś dobrego dla innych, jesteśmy przydatni. Chcecie pomóc? To zapamiętajcie te zwroty – a właściwie to o nich zapomnijcie pocieszając innych:

Weź się w garść – Czy są w ogóle na to jakieś metody i techniki? Na czym polega wzięcie się w taka garść?

Wiem, co czujesz Skąd wiesz? Przeżyłaś to samo? Jeśli nie, to nawet nie udawaj, że wiesz, jak to jest stracić męża/ rodzica/ przyjaciela/ pracę/ majątek/ zdrowie.

Nie płacz – A dlaczego nie? Przecież płacz nie jest zły, płacz pomaga oczyścić się z nagromadzonych emocji, daje ukojenie. Będę płakać, bo jest mi smutno i źle, jestem zła i wściekła, nie chcę tego dusić w sobie.

Wszystko będzie dobrze – Jesteś tego pewna? Masz jakieś rozwiązania problemu, magiczne wyjście z sytuacji?

Jakoś się ułoży – „Jakoś” brzmi mało pewnie i nieprzekonywująco. „Jakoś” nie jest tym, czego szukam i potrzebuję.

Nie jest tak źle, inni mają gorzej To ma pocieszyć? Świadomość tego, że są na świecie inne, większe problemy od mojego? To trochę lekceważące wobec moich trudności i odczuwanych emocji, nie sądzisz?

Jesteś jeszcze młoda – „Jeszcze urodzisz dzieci” albo „jeszcze sobie kogoś znajdziesz”. A to pierwsze dziecko się nie liczy? Ten pierwszy partner był nikim? Przeżywam teraz żałobę po wielkiej stracie, nie myślę o tym, co dalej, nie chcę o tym rozmawiać.

fot. iStock/ PeopleImages

fot. iStock/ PeopleImages

Pomagaj z taktem i wyrozumiałością

W pomaganiu innym w przeżyciu zmartwień i tragedii osobistych najważniejsze są trzy rzeczy – delikatność, takt i cierpliwość.  Zamiast na siłę pocieszać, powinnaś postarać się zrozumieć uczucia innych, współodczuwać z nimi i wykazać się empatią. Ważne, by nie narzucać się ze swoją pomocą – ktoś może jej sobie po prostu nie życzyć lub nie być na nią gotowy – i by rozpoznać moment, w którym zwykła koleżeńska lub rodzinna pomoc nie wystarcza i potrzebny jest specjalista. Jest jednak kilka rzeczy, które zawsze możesz zrobić:

Po prostu bądź

Czasem wystarczy tylko być obok, gotowym na pomoc, wsparcie i opiekę. Bądź nie tylko w tym najgorszym momencie, np. w czasie pogrzebu, ale także i później, gdy emocje nieco opadną i najważniejsze sprawy zostaną załatwione. Pocieszanie nie jest czynnością jednorazową.

Słuchaj, ale nie oceniaj i nie zarzucaj dobrymi radami

Najważniejsze jest, by osoba w trudnej sytuacji mogła ci się wygadać, zwierzyć, wyrzucić z głowy krążące myśli. Słuchaj uważnie, ale nie zasypuj jej dobrymi radami i pustymi słowami – nie tego do ciebie oczekuje. Nie przeszkadzaj, nie oceniaj, nie staraj się naprawić wszystkiego od razu. Po prostu słuchaj, potrzymaj za rękę, przytul, podaj chusteczkę do wytarcia łez, a czasami wspólnie pomilcz.

Bądź silna i pozytywna

Okaż wsparcie, bądź empatyczna, ale nie pozwól na to, by czyjś smutek i żal przytłoczył cię i zdołował – dla dobra drugiej osoby i samej siebie musisz pozostać silna i myśleć pozytywnie. Pamiętaj, jesteś opoką, źródłem siły i pozytywnej energii, trampolina, od której odbić się może twój przyjaciel w tragedii.

Zapytaj „jak mogę ci pomóc?”

Pomoc nie musi oznaczać rozwiązywania faktycznego problemu. Może trzeba zrobić zakupy, wyprowadzić, psa, odebrać dzieciaki z przedszkola, ugotować obiad lub nastawić pralkę? Nie obrażaj się też, gdy ktoś nie będzie chciał twojej pomocy i odmówi – ma do tego pełne prawo.

Najważniejsze w pocieszaniu jest to, by nie robić niczego z przymusu, nie silić się na życiowe mądrości i wielkie słowa, które zmienią sytuację. To niemożliwe, bo każdy z nas ze smutkiem i problemami radzi sobie na swój sposób i jedyne, czego mu potrzeba, to spokój, życzliwość i czas.


Źródło: www.hellozdrowie.plwww.psychologytoday.com

Udostępnij