Lifestyle

„Piekło u zakonnic”. Jest reakcja na wstrząsający reportaż – siostry usłyszały zarzuty

Redakcja
Redakcja
13 czerwca 2022
fot. JannHuizenga/iStock
 

Na łamach wp.pl ukazał się dziś wstrząsający reportaż o prowadzących DPS siostrach prezentkach, które znęcały się nad dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną. Siostry miały bić, zamykać w klatkach i obrażać swoich podopiecznych. Wystarczyło kilka godzin i już jest reakcja władz – siostry z Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie usłyszały prokuratorskie zarzuty. 

Minister Marlena Maląg zapowiedziała kontrole w DPS-ach w całej Polsce. Politycy Lewicy składają wniosek o przeprowadzenie kontroli wszystkich DPS-ów w Polsce, które są prowadzone przez siostry zakonne. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje sprawę nieprawidłowości w DPS w Jordanowie: Do takich przypadków nie może dochodzić w XXI wieku, w państwie, w którego centrum jest ochrona godności człowieka, a szczególną opieką należy otaczać dzieci z niepełnosprawnościami – powiedział Marcin Wiącek w rozmowie z PolsatNews.

Dziennikarze Wirtualnej Polski opisali dramat podopiecznych sióstr prezentek z Jordanowa pod Krakowem. Dochodzić w nim miało do wiązania do łóżek, zamykania w klatce, bicia mopem. W ten sposób zakonnice karały dzieci, które były pod ich opieką.

„Wychowali cię w stajni”, „twoja matka jest prostytutką”, „jak będziesz niedobra, dostaniesz wpierdol” – tak zakonnice i niektórzy świeccy opiekunowie mieli się zwracać do podopiecznych z niepełnosprawnością intelektualną – czytamy w reportażu. O wszystkim opowiedzieli dziennikarzom byli pracownicy ośrodka i rodzice skrzywdzonych dzieci.

– W domu znajdują się osoby niepełnosprawne intelektualnie w różnym stopniu. Miejsce powinno być ich bezpieczną przystanią, ale tak nie jest. Jedna z sióstr dręczy podopiecznych fizycznie i psychicznie. Pewna dziewczynka została przez nią pobita, a także skopana na podłodze. Nie jest ona jedyną ofiarą przemocowej zakonnicy – mówi w reportażu Wanda, była pracownica ośrodka.

Na tekst natychmiast zareagowali politycy.

– Niestety, nie jest to pierwsze nadużycie w ośrodkach prowadzonych przez instytucje kościelne. (…) uważam, że ośrodek powinno się odebrać siostrom i go zamknąć – powiedział w rozmowie z wp.pl senator PSL Jan Filip Libicki.

Posłanka Iwona Hartwich napisała na Facebooku:

„Ukrzyżowani za życia! Piekło? Jeśli jest – to na ziemi! Ludzie kościoła gotują los tym, którzy niewiele mogą sami. Los doświadczył ich okrutnie. Często z różnych przyczyn trafiają w miejsca, gdzie powszechnie uznano – że będzie im dobrze, bo ktoś miał opiekować się Nimi w imię Pana Boga, z krzyżem na piersi, symbolami chrześcijaństwa o które tak wielu dziś walczy. Kiedy świat przynosi tego typu informacje, siadam i płaczę. Chciałabym tak bardzo wyrzucić z siebie te wszystkie niecenzuralne słowa publicznie. Tak, te same, które Wam przechodzą łatwiej.
Takie traktowanie ludzi jest poniżające, łamiące Prawa Człowieka. Nawet najgorsza kara dla opiekunów nie cofnie zmian w psychice osób z niepełnosprawnościami, które musiały to przeżyć!! Takich przeżyć nie da się zapomnieć. Będą o tym pamiętać do końca życia.
Dlatego walczę, będę walczyć do ostatniego tchu o dobre życie każdej i każdego z nich Niech nikt nie stawia się w roli Osób Niesamodzielnych i Ich Opiekunów. To Ci ludzie są świętymi. Bardzo się boję jako rodzic niepełnosprawnego dziecka co z nim będzie po mojej śmierci .To obawa każdego rodzica dzieci z niepełnosprawnościami”.

 


Lifestyle

„Najgorsze było to, że tata wyciągnął mnie z wanny i bił na goły tyłek. Na pewno widział, że trochę urosły mi piersi”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
14 czerwca 2022
Fot. iStock/Bubbers13
 

Książka czeskiej pisarki Petry Dvorakovej „Wrony”, nie pozostawi nikogo obojętnym wobec przemocy wymierzonej w dzieci. Ta książka miażdży serce. Nie pozwala spać po nocach. Dlatego reagujmy zawsze, bo bicie nie robi „tylko siniaków”. Robi znacznie więcej. Zostawia ślady w duszy na całe życie.

„Dwunastoletnia Basia, jej starsza siostra Kasia oraz rodzice tworzą na pozór typową i szczęśliwą rodzinę. Jednak pod powłoką tak zwanej normalności skrywają się wzajemne pretensje, problemy i brak zrozumienia. Dojrzewająca Basia odkrywa w sobie talent plastyczny, lecz im bardziej próbuje żyć w zgodzie z własną naturą, tym usilniej rodzina ściąga ją ku przeciętności i życiowej bierności”. Przyrzekam, że po takim opisie nie koniecznie byłabym zainteresowana tą lekturą. Ale poleciła mi ją koleżanka Marta, mówiąc: – Czytaj „Wrony”, ale na własną odpowiedzialność, bo mnie po tej lekturze serce pękło.

Zaryzykowałam i przyznaję, że po 178 stronach (książka jest dość cienka) poczułam się tak, jakby z mojej głowy wyfrunęło stado czarnych kraczących wron. Znów stałam się małą bezbronną dziewczynką, wróciłam do czasu, kiedy sama miałam 12 lat i wychowywałam się na jednym z warszawskich blokowisk. Wtedy chodziłam do naszej osiedlowej szkoły i byłam tak blisko różnych dramatycznych historii moich kolegów i koleżanek. Ale wtedy tych historii kompletnie nie rozumiałam.

Bo dom, w którym wychowywała się Basia z pozoru jest typowym domem Kowalskiej. Nikt tu nie chodzi głodny. Nikt nie wybija szyb. Nie zatacza się wężykiem pijany, wracając do domu. Gdy wpada sąsiadka – wszystko jest jak być powinno. Akuratnie! Nawet ściereczka do zmywania naczyń tu musi być złożona na czworo, a na dywanie nie mogą leżeć paprochy. Może i owszem… pani Kowalska ciągle czuje się zmęczona nadmiarem obowiązków. Jest podskórnie wściekła, wiecznie nieszczęśliwa i utyskująca na córki. Do tego jej mąż pan Kowalski, to raczej nieudacznik, szukający świętego spokoju. I niestety dość łatwo dający się podpuszczać żonie do robienia tzw. porządku z dziećmi w domu.

Bo w tym domu ładnie – to znaczy równo. Bo grzeczna dziewczynka – to ta schludna. Bo kiedy mama jest niezadowolona z córki – to ojciec chwyta za pas. Znacie taki domy? Widzieliście je? Rodzice wykształceni, dzieci ładnie ubrane i nikt by się nie domyślił, że w tych czterech ścianach cierpi młoda nastolatka. Taka jak Basia.

Tak, dla mnie ta książka opowiada przede wszystkim o przemocy wobec dzieci. I jest genialnie napisana z perspektywy 12-letniej wrażliwej dziewczyny. Takiej, której zaczynają już rosnąć piersi, a której ojciec kompletnie nie szanuje granic.

„Dziś najgorsze nie było to, że tata się wkurzył i że oberwałam, tylko to, że stało się to akurat, kiedy leżałam naga w wannie. Kosz, który podstawiłam za drzwi, odleciał jak piórko. Zanim się zorientowałam, tata chwycił mnie za rękę, wyciągnął z wanny i bił na goły tyłek. Na pewno widział przy tym, że trochę urosły mi piersi i że na pipce pojawiły się włoski. Próbowałam się bronić, ale prawie na nic się to nie zdało. Między innymi dlatego, że z wanny nie miałam dokąd uciec. Strasznie płakałam. Nawet się nie wytarłam, tylko naciągnęłam koszulę nocną i wybiegłam. W drzwiach zderzyłam się z siostrą, która szła umyć zęby. Udawała, że nie widzi, jak płaczę. Zawsze udaje, że tego nie widzi. Pobiegłam do naszego pokoju na górze i skuliłam się za zasłoną. Sięga do ziemi i mam tam swoją kryjówkę”, czytamy we „Wronach”.

„Wrony” budzą wspomnienia z dzieciństwa

Właśnie ten opis sprawił, że nie mogłam zasnąć. Następnego dnia zadzwoniłam do  przyjaciółki, która wychowała się ze mną na warszawskim blokowisku i która poleciła mi tę książkę. Wiem, że obie dostawałyśmy czasem w dzieciństwie klapsy.

– Dlaczego dzieci zwyczajowo bije się na gołą pupę? – spytałam Martę.
– Bo to jest upokorzenie lever hard! Nie ma nic gorszego.
– U mojej babci na wsi wisiał na drzwiach dla postrachu kabel i pas. Ciocia wspominała, że to było okrutne, ale kazano jej w domu wybierać, czym konkretnie ma dostać po pupie – opowiadałam. – Tak było chyba w wielu domach pokolenia powojennego. Wtedy jeszcze nie wiedziano, że dzieci bić nie można. Wydaje mi się, że z tego bicia robiła się cała okrutna ceremonia. Ale jestem ciekawa, czy ty kiedykolwiek oprócz bólu i złości czułaś się Marta zawstydzona, tak jak Basia z książki?
– Czułam, oczywiście. Pamiętam to! – powiedziała koleżanka. – Najgorsze, że mój ojciec kazał, by matka trzymała mnie za nogi, więc to jednak była jakaś ich wspólna egzekucja. Dopóki byłam małym dzieckiem, bicie było dla mnie nawet do zniesienia. Wiem, jak to brzmi, ale serio. nie zdarzało się to zbyt często. Najgorzej było, gdy już dojrzewałam – mówiła moja przyjaciółka.
– Ale dlaczego?
– Bo wtedy czułam, jakby ktoś mnie gwałcił. To było już jawne przekraczanie moich seksualnych granic. Pamiętam taki moment, kiedy chwyciłam smycz psa i zaczęłam sama bić ojca, krzycząc: „Nie jestem już małą dziewczynką. Nie masz prawa mnie bić! Jestem już kobietą! Mam piętnaście lat!” I wiesz co? Mój ojciec od tego momentu już nigdy nie uderzył. Nigdy nie zastawiałam się, co wtedy poczuł, gdy mu to wykrzyczałam. Nigdy do tego temu też nie wracaliśmy. Dziś raczej staram się skupiać na pozytywnych aspektach mojego taty. Mamy po latach całkiem niezłe już relacje.
– Marta, dlaczego my nigdy o tym wcześniej nie rozmawiałyśmy? Dopiero teraz, kiedy mamy czterdziestkę na karku? – spytałam na koniec.
A moja mądra przyjaciółka powiedziała:
– Widzisz to była straszna mieszanka emocji, od upokorzenia, bólu, wściekłości po chyba jednak potworny wstyd. Intuicyjnie czułyśmy, że tak nie wolno robić małym ludziom. Że wstyd się było komukolwiek przyznać do tych klapsów i ciosów kuchenną szmatą gdzie popadnie. Ale najgorsze było to, że nie przychodziło nam do głowy, by poprosić kogoś o pomoc. Kogo? No, kogo?

Jak zwracać uwagę na przemoc?

Obie stwierdziłyśmy, że ani w szkole ani na naszym blokowisku, ani w rodzinie nie miałyśmy takiej osoby, której można by zaufać i poprosić o wstawienie się w naszej sprawie. Dziś przynajmniej dzieci już wiedzą, że mają swoje prawa. Mówi się głośno – DZIECI BIĆ NIE WOLNO. Ani fundować im lania, ani popychać, ani szturchać, ani dawać klapsów, ani z liścia w twarz. Zero! Zero takich!

Sama pamiętam, że kiedy już do mnie dorosłej dotarło, jaką krzywdę wyrządza dzieciom bicie, przyrzekłam sobie, że zawsze będę reagować na wszelką przemoc wobec dzieci. Kilka razy zdarzyło mi się zwrócić uwagę jakiemuś ojcu czy matce, że tak nie wolno. Zawsze jednak starałam się podczas tego „zwracania uwagi” sama nie być przemocowa, choć przyrzekam, że nie raz korciło mnie, by przylać rodzicowi.

Mówiłam: „Widzę, że jest pani zmęczona i już psychicznie nie daje pani rady. Ale szturchanie nie pomoże, szarpanie też. Tak nie wolno postępować wobec dzieci! Jeśli pani nie przestanie, będę zmuszona zadzwonić po policję”. Wtedy słyszałam najczęściej: „Ale on jest niegrzeczny, nie słucha”. Więc dalej starałam się tłumaczyć, uspokoić rodzica, zerknąć, czy się wyciszył, czy już nie robi krzywdy dziecku.

Jeśli kiedykolwiek będziesz zastanawiać się, czy reagować. Reaguj! Bicie nie robi „tylko siniaków”. Robi znacznie więcej. Zostawia ślady na całe życie. Moja przyjaciółka powiedziała mi coś wstrząsającego:
– Wiesz, ja do dziś zastanawiam się, czy ludzie widzą, że byłam bita. Mam 45 lat i pracuję jako szefowa działu w banku. Zarządzam 15-osobowym zespołem. A jak ktoś jest przemocowy, krzyczy albo straszy, to kulę się w sobie i modlę się. Byle on się nie zorientował, że w środku jestem małą zastraszoną bitą dziewczynką.


Lifestyle

„Będziesz przegrywała, cierpiała. Nic nie będę mogła zrobić, żeby cię przed tym ustrzec”

Redakcja
Redakcja
13 czerwca 2022
fot. AleksandarNakic/iStock

„Zaklinam cię, Córeczko – nie bądź grzeczna. Bądź dobra dla siebie, dla tych, którzy na to zasługują, dla słabszych i potrzebujących, ale nie bądź grzeczna, gdy ktoś przekracza twoje granice”. Publikujemy kolejny list, który przyszedł do nas w ramach akcji #CzułeWięzi. 

Córeczko,

Miałam trzydzieści lat, gdy zaszłam w pierwszą ciążę. Trzydzieści trzy, gdy ponownie zobaczyłam dwie kreski na teście. I za każdym razem oprócz euforii pojawiała się jedna myśl: „Proszę, tylko żeby to nie była dziewczynka.”

Bałam się, panicznie się bałam zostać mamą córki, bo czułam, że nie mam pojęcia co miałabym jej przekazać. Czego nauczyć. Jaką kobiecością wspierać. Przerażała mnie odpowiedzialność za współkształtowanie kobiety w świecie, który kobiet nie lubi. Który dzieli je na święte lub ladacznice, a ja byłam obiema i czuła, że nie wiem jaka jestem. Chciałam synów, to wydawało mi się prostsze. Udało się. Na świecie w odstępie trzech lat pojawili się twoi bracia. Cudowni mężczyźni. Pokazując im świat odkryłam, że wychowywanie synów to też mój wkład w sytuację kobiet na świecie. W to jak będą postrzegane i traktowane. To dodało mi odwagi do osobistej transformacji. Te osiem lat macierzyństwa to dla mnie czas ogromnej pracy nad sobą jako kobietą, swoją rolą, przekonaniami, seksualnością, pewnością siebie. Stawałam się świadomą kobietą samodzielnie decydującą jaką chcę być, bez zdawania się na wytyczne społeczeństwa. Gdy więc w wieku trzydziestu ośmiu lat zobaczyłam znów dwie kreski na teście – poczułam, że jestem gotowa. Naprawdę to poczułam.

I wtedy ty się pojawiłaś. Kochany mój Jeżyku. Masz już cztery lata i jesteś wspaniałą kobietą. Feminatywy masz we krwi i spokojnie poprawiasz każdego, kto się pomyli: Jesteś ninja? – pyta pani w parku, gdy robisz skoki z ławki z obrotem (podpatrzyłaś to na kreskówce oglądanej z braćmi). – Nie, jestem nindżarką – odpowiadasz.

Nie czytamy żadnych bzdurnych baśni o królewnach, które bez słowa sprzeciwu zostawały czyimiś żonami, nie oglądamy wychwalanych nowych wersji starych głupot, w tym tej o córce sprzedanej w na łaskę bestii przez nieodpowiedzialnego ojca. Zamiast tego rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy.

Każdy kto ma z tobą do czynienia jest zaskoczony twoimi dojrzałymi wypowiedziami. Jaka ona jest mądra! – mówią w sklepie. Mądra i dociekliwa – odpowiadasz. I o dobrym sercu –  dopowiadam w myślach. Pasuje zresztą do ciebie wiele przymiotników. Natomiast nie jesteś grzeczna. Nigdy ode mnie nie usłyszałaś: Bądź grzeczną dziewczynką! I nie usłyszysz, tak samo jak
pochodnych zdań typu: Dziewczynki się tak nie zachowują. Dziewczynki nie krzyczą. Dziewczynki są grzeczniejsze od chłopców.

Zaklinam cię, Córeczko – nie bądź grzeczna. Bądź dobra dla siebie, dla tych, którzy na to zasługują, dla słabszych i potrzebujących, ale nie bądź grzeczna, gdy ktoś przekracza twoje granice. Moja mała Iskiereczko… Jak mam ci się odpłacić za miłość, którą od ciebie otrzymuję? Gdy odbieram cię z przedszkola, a ty wskakujesz na mnie, bierzesz moją twarz w swoje drobne łapki i całujesz mnie mocno nadrabiając pięć godzin, gdy nie byłyśmy razem. Gdy robisz mi kawę z piasku, koniecznie z posypką ze żwirku a do tego ciastko mocno czekoladowe z liści. Gdy na dobranoc zasypiamy wtulone w siebie (jakoś zawsze w twoim łóżeczku nie ma miejsca, bo śpi tam ze dwadzieścia przytulanek –
„moje dzieciaki”, tak je nazywasz), a ty głaszczesz mnie po włosach. I mówisz: Jesteś w mojej miłości.

Nie: kocham cię (choć to też mówisz. Na przykład wczoraj powiedziałaś, że kochasz mnie tak mocno jak wielbłąd i tak silnie jak goryl). Ale że jestem w twojej miłości. Gdy spytałam wyjaśniłaś, że z ciebie wychodzi taka bańka jak bańka mydlana i otacza jak kogoś kochasz. Ale nie pęka. I wtedy ten ktoś jest w twojej miłości i już go nie wypuścisz i nigdy ci nie ucieknie. A kto jeszcze jest w twojej miłości? – byłam ciekawa ile kotów, psów, koni i zabawek wymienisz. Powiedziałaś o braciach. I koniec. – A tata? – podpowiedziałam. – Tata też, w drugiej bańce miłości – odpowiedziałaś spokojnie. Cholera…

Miałaś dwa i pół roczku, gdy twój tata nas zostawił. Przedtem byłaś jego Księżniczką. Potem przez cztery miesiące szukałaś go po całym domu. W nocy budziłaś się i szłaś do jego gabinetu. Gdy wybudzona szłam za tobą i próbowałam cię przytulić, pół śpiąc biłaś mnie piąstkami, że nie jestem nim. Potem zasypiałaś spłakana na podłodze, gdzie kiedyś było jego biurko. Na szczęście do trzecich urodzin zapomniałaś o tym, co było. Teraz jeździsz do niego na weekendy, dobrze się bawisz z nim i jego nową rodziną, wracasz z kolejnymi zabawkami i opowieściami. Uczysz się, że miłość nie zawsze oznacza happy end i że obietnice czasem są nic nie warte. I że mimo to trzeba żyć dalej i z cytryny robić lemoniadę, zamiast rozpaczać, że kwaśna. To ważna życiowa lekcja, ale dałabym wszystko, żebyś nigdy jej nie poznała. Nie takie miałam marzenia, gdy razem z twoim tatą witaliśmy każde z was na świecie. Wiesz, że to on pierwszy brał was na ręce i głos łamał mu się
ze wzruszenia? Wierzyłam, że będziecie się wychowywać w szczęśliwej, pełnej rodzinie, gdzie miłość jest fundamentem. Przepraszam Skarbie, tym razem nie udało mi się zapewnić wam tego, co dla dzieci najważniejsze, choć próbowałam do końca. Ale widzisz, nie byłam wystarczająco grzeczna i cicha. I ty też nie bądź gdy będą chcieli cię krzywdzić, dobrze? Choć czasem cena będzie wysoka.

Gdybym tylko mogła ochronić cię przed każdym smutkiem – myślę sobie głaszcząc twoje plecki przed zaśnięciem. A potem od razu protestuję. Bo smutek jest potrzebny, wiesz? Pozwala nam docenić, zauważyć, zrozumieć co jest dla nas ważne. Musisz nauczyć się go przeżywać. Pomogę ci, powolutku. Tylu rzeczy musisz się nauczyć. Tylu rzeczy chciałabym cię nauczyć. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. O ile znam życie – niewiele wyjdzie 🙂 Życia uczymy się samodzielnie, Szkrabku. Wiem jedno – nie jestem wszechmocna, całe szczęście. Nie ochronię cię przed trudnymi momentami. Będziesz testowała, podejmowała decyzje, odnosiła sukcesy i popełniała błędy. Być może te same co ja, co pewnie wywoła u mnie frustrację i zgrzytanie zębów. Ale tak ma być.

Więc będziesz przegrywała czasami, cierpiała, spadała w dół. Nic nie będę mogła zrobić, żeby cię przed tym ustrzec. Życie to nie drabinki na placu zabaw, nie ma jak cię złapać. To będą twoje bolesne pojedynki i to ty będziesz musiała znaleźć sposób, żeby się po nich podnieść i iść dalej. Ale obiecuję ci Córeczko, że gdy będziesz leżeć na deskach lub płakać przytłoczona kolejnym doświadczeniem, raz za razem, za każdym razem będę przy tobie. Nigdy nie będziesz sama. Bo jesteś w mojej miłości.

Mama


Sponsorami nagród w akcji #CzułeWięzi są: C&A, Dekoria, L’oreal, Gatta,  Dermena, Trefl i swiezekwiaty.pl ❤

 5 kart podarunkowych o wartości 400 zł od C&A

Karty podarunkowe C&A są bezterminowe i do realizacji w każdym sklepie stacjonarnym C&A w Polsce.

C&A to znana marka odzieżowa, która inspiruje i ubiera Klientów, zgodnie z modą na dziś, ale z myślą o jutrze. C&A to doskonały wybór dla osób kochających życie, autentycznych, nowoczesnych, różnorodnych, ceniących sobie bliskie relacje i kierujących się wartościami – dla których zrównoważony rozwój to coś więcej niż kolejny trend. Wear the Change stanowi główne przesłanie C&A  i łączy wszystkie te aspekty, otwierając lepsze perspektywy na teraźniejszość – i na przyszłość.

C&A to główny partner naszej akcji konkursowej #CzułeWięzi.

Więcej informacji można znaleźć: www.c-a.com  C&A na FacebookuC&A na Instagramie

 

5 zestawów kosmetyków BIOTHERM od L’oreal

Produkt w składzie zawiera najwyższe stężenie Planktonu Termalnego, który ma kompleksowe działanie. Składniki aktywne chronią, wzmacniają i regenerują skórę. Poprawa kondycji cery dostrzegalna jest już po 8 dniach, dlatego już dziś rozpocznij walkę o zatrzymanie młodszego wyglądu i promiennego blasku!

W skład zestawu wchodzą:

LIFE PLANKTON™ ELIXIR – Serum regenerujące 30 ml/50 ml/75 ml

BLUE THERAPY AMBER ALGAE Revitalize day – Rewitalizujący krem na dzień -50ml

BLUE THERAPY AMBER ALGAE Revitalize night – Rewitalizujący krem na noc – 50ml

Więcej:

3 poduszki dekoracyjne z pikiem Dekoria

Dekoria to sklep internetowy z wyposażeniem wnętrz. Przede wszystkim producent rolet rzymskich, zasłon i firan szytych na miarę jak również oferujący produkty dekoracyjne typu: lampy, lustra, obrazy, wazony, meble jak również wiele innych.

Więcej:

5 zestawów dermokosmetyków Dermena

W skład 1 zestawu będzie wchodzić szampon, odżywka i mgiełka ochronna dermena® SUN PROTECT oraz suplement diety dermena® COMPLEX.

dermena® hair care to specjalistyczna linia dermokosmetyków kompleksowo podchodzących do pielęgnacji włosów. Nasze preparaty stymulują odrastanie włosów, hamują wypadanie oraz poprawiają ich kondycję, zapewniając im zdrowy wygląd i naturalną gęstość.

Zawierają innowacyjną i unikalną molekułę REGEN7 – substancję pochodzenia witaminowego, która poprawia mikrokrążenie skóry głowy i wzmacnia mieszki włosowe.

Więcej o produktach i marce:

 

 

3 zestawy dresów Gatta z najnowszej kolekcji ekologicznej CAREU, dostępne w rozmiarach: S, M, L

Ekologiczne surowce, klasyczne fasony to pierwsza, odzieżowa eko-kolekcja marki Gatta na sezon wiosna-lato 2022. Ubrania przygotowane zostały w trosce o środowisko naturalne z wysokiej jakości bawełny oraz poliestru recyklingowanego. To kolekcja stworzona tak, by swobodnie móc zestawiać ze sobą pojedyncze elementy, a także tworzyć zestawy, które idealnie sprawdzą się na wiosnę.

Więcej:

5 zestawów od Trefl

Ponad 35 lat wspólnych emocji i zabawy
Trefl SA to dynamicznie rozwijająca się rodzinna firma, obecna na rynku od 1985 roku. Tworzymy nasze produkty z myślą o dzieciach, młodzieży i całych rodzinach. Chcemy, by nasze bezpieczne i często tradycyjne zabawki dostarczały pomysłów na wspólne i ciekawe spędzanie czasu oraz wspierały poznawanie i zrozumienie otaczającego świata. Dynamiczna interakcja, wspólny śmiech, indywidualne lub zespołowe rozwiązywanie łamigłówek czy układnie puzzli to przykładowe aktywności z użyciem naszych produktów. Wierzymy, że nasi Klienci sięgają po nasze produkty, bo w coraz bardziej wirtualnym świecie wspierają one tradycyjną komunikację i edukację bazującą na realnym słowie i geście.

W skład zestawu wchodzą:

  1. https://www.trefl.com/teczowe-motyle-20159
  2. https://www.trefl.com/hello-morning-10694
  3. https://www.trefl.com/sorter-do-puzzli-90816

 

Więcej na: 

 

 5 wspaniałych bukietów dostarczonych pod wskazany adres na terenie całej Polski od swiezekwiaty.pl

Jesteśmy gospodarstwem rolnym uprawiającym kwiaty cięte od blisko 30 lat. Kochamy kwiaty i naszych klientów bo wiemy, jak wielką radość sprawiają każdej osobie piękne, świeże kwiaty.

Od blisko 30 lat prowadzimy gospodarstwo ogrodnicze, w którym uprawiamy kwiaty cięte.


Zobacz także

Kawa opóźnia nasz zegar biologiczny

Plaster, butelkę wina i czas… nielimitowany czas, gdy twoje życie się wali. Nikt nie da ci tyle, co druga kobieta

7 rzeczy, których możesz się nauczyć od bałaganiarzy