Lifestyle

PETITE JOLIE – buty i akcesoria, które podbiją wasze serca!

Redakcja
Redakcja
22 sierpnia 2016
PETITE JOLIE
Fot. Materiały prasowe
 

Jeśli kochasz proste, klasyczne fasony a jednocześnie lubisz bawić się materiałami i kolorem to Petite Jolie jest marką dla Ciebie! Petite Jolie to brazylijska marka, która od 23 lat podbija świat kolorowymi butami, torebkami i akcesoriami wykonanymi z pachnącego PVC. Brzmi znajomo? Skądże znowu! Petite Jolie nie ma nic wspólnego ze znanymi wcześniej dodatkami z tworzyw sztucznych. Zadziwiają bogactwem fasonów, kolorów, jakością wykonania i niezwykłą wygodą noszenia!

Petite Jolie to…

…buty. Japonki i Balerinki to niezbędnik w letniej garderobie każdej kobiety. Petite Jolie w swojej ofercie posiada ogromną ilość kolorów i wzorów butów- od spokojnych, jednolitych balerinek
z dyskretnym zdobieniem po odlotowe japonki z serduszkiem, które posiada inny tekst na prawym, a inny na lewym bucie- dla odważnych i nie tylko! Z pewnością dopasujesz je do swoich letnich stylizacji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

A co z otarciami? Nie bój się ich! Obuwie Petite Jolie jest wyjątkowo miękkie, doskonale przylega do stopy ale nie przykleja się do niej, dzięki czemu nie musisz się bać o odparzenia czy otarcia.        

…torebki. Pokochasz je od pierwszego wejrzenia. Torebki Petite Jolie przypadną do gustu każdej kobiecie, bo każda z nas znajdzie wśród nich swój wymarzony model. Wybierać możemy
w minikuferkach, kopertówkach, shopperkach, dużych kuferkach; zdobionych kokardą, z lnianym paskiem, z paskiem PCV, z plecioną rączką… A wszystko w intensywnych, najmodniejszych kolorach! Torebki Petite Jolie pasują na każdą okazję i na każdą porę roku! Ten oryginalny dodatek ożywi również jesienne czy zimowe stylizacje!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

…akcesoria. Spacer, wyjście ze znajomymi czy impreza? Jest wiele sytuacji w których niekoniecznie chcemy dźwigać torebkę pod pachą. Ale gdzieś jednak trzeba zmieścić kartę, telefon czy klucze, a wypchane kieszenie wyglądają mało elegancko… Petite Jolie proponuje doskonałe etui na telefon w formie mini torebki na łańcuszku – z bezpiecznym zamknięciem magnetycznym, które w swoim wnętrzu oprócz smartfona pomieści jeszcze kilka niezbędnych drobiazgów i dodatkowo będzie oryginalnym dodatkiem do stylizacji. Odwieczny problem z ginącymi kluczami? Z pewnością potrzebujesz charakterystycznego breloka! Te od Petite Jolie kuszą intensywnymi kolorami i atrakcyjnymi wzorami. Dzięki temu z łatwością odnajdziesz klucze wśród masy drobiazgów (oczywiście wszystkich bardzo niezbędnych), które na co dzień nosimy w torebkach. Torebkach oczywiście Petite Jolie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

DODATKI MARKI PETITE JOLIE SĄ DOSTĘPNE W POLSCE JEDYNIE W SIECI STOISK #OHMYBAG (SKLEPY W KRAKOWIE, KATOWICACH, WROCŁAWIU, GDAŃSKU I POZNANIU) ORAZ JUŻ WKRÓTCE ONLINE NA WWW.OHMYBAG-STORE.PL

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał przy współpracy z marką Petite Jolie


Lifestyle

6 rzeczy, bez których świat byłby lepszy

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
23 sierpnia 2016
6 rzeczy, bez których świat byłby lepszy. Jak polubić swoje życie bez rewolucyjnych zmian?
Fot. istock / gruizza
 

Zastanawiałaś się kiedyś bez czego świat byłby lepszy? Tak, wiem – na pewno bez tuczącego jedzenia. Chodzi mi raczej o rzeczy, na które sama masz wpływ. Jasne, sama nie zahamujesz fali hejtu. Umówmy się, świat nie jest najbezpieczniejszym miejscem, w którym każdy zakątek może być twoją strefą komfortu. Wręcz przeciwnie. Może dlatego, tak łatwo stworzyć listę rzeczy, bez których nasze życie byłoby lepsze? Nie mniej jednak, tak jak ze wszystkim – żeby zmieniać cały świat, trzeba zacząć od siebie.

6 rzeczy, bez których świat byłby lepszy

1. Niepotrzebne rady

W Stanach mówi się: „żeby komuś doradzać, najpierw przeżyj cały dzień w jego butach”. I wcale nie chodzi tu o zabranie komuś butów na 24 godziny ;). Przypomnij sobie ostatni rodzinny obiad. Wszystkie ciotki, które przecież najlepiej wiedzą, czego ci potrzeba. Chorujesz? To na pewno przez wegetarianizm. Nie masz dzieci? Biedna, przecież każda kobieta musi je mieć! Co z tego, że nie możesz, a do ciotek to nie dociera. Boli, prawda? Najgorsze jest to, że same robimy dokładnie to samo. Mówimy komuś, że zrobił źle, bo my zrobilibyśmy zupełnie inaczej. Nie znamy historii podjętej decyzji, ale co najważniejsze – nie przeżyliśmy tego samego, co dany osobnik. Dlatego zamiast mówić czego byś nie zrobiła, po prostu… ciii.

2. Wyładowywanie frustracji na niewłaściwej osobie 

Chyba każda z nas oberwała choć raz za coś, czego nie zrobiła. W dzieciństwie, na studiach, w pracy. Ktoś wkurzył przełożonego, a cała frustracja została wyładowana na tobie. Najgorsza odmiana tego zjawiska, to wyładowywanie stresu z pracy na naszych bliskich w domu. Nawet jeżeli barista zrobi dziś gorszą kawę, a na lotnisku zgubi się twój bagaż – ludzie naprawdę starają się robić wszystko jak najlepiej. Wszyscy się staramy. Oczywiście z różnym rezultatem. Może i faktycznie piekło zostało wybrukowane dobrymi chęciami, ale tutaj na Ziemi każdy ma swoje problemy. Czasami linia między pracą a domem jest tak płynna, że idąc na swoje 8 godzin nie da się wyrzucić z głowy choroby w rodzinie, problemów w małżeństwie czy kolejnej kłótni z dzieckiem. Wyluzuj!

3. Niekończące się plotki 

Plotki to wynalazek stary tak samo jak i świat. Mechanizm niezmienny od lat! Aż szkoda, że pomysłodawca pierwszej ploty nie opatentował tego zjawiska. Lubimy wiedzieć co dzieje się u jednej celebrytki czy drugiej gwiazdki. I okej, każdy ma do tego prawo, a one pisały się na życie w ciągłym nawale plotek, piesków i fleszy. Jednak jest różnica pomiędzy jedną plotką o osobie publicznej a ciągłym obgadywaniu ludzi, których znamy, za ich plecami. Następnym razem kiedy będziesz chciała skomentować niezbyt udaną fryzurę koleżanki przed innymi, pomyśl czy chciałabyś, żeby na świeczniku była twoja fryzura. Nie? No właśnie.

4. Odwoływanie spotkania w ostatniej chwili 

Mamy XXI wiek, każdy może zobaczyć gdzie jesteś. Jeżeli bardziej się postara lub ty ułatwisz mu zadanie, z łatwością dowie się także, co robisz. Ah, no i z kim! To, że nosimy przy sobie telefony 24/7 nie oznacza, że nie mamy planów. I własnego życia, pomimo możliwości śledzenia.  Dlatego odwoływanie spotkania w ostaniej chwili naprawdę może zirytować. Szczerze mówiąc, może być początkiem końca. Wyobraź sobie: ustawiasz cały dzień pod dawno zaplanowaną randkę. Umalowana, pięknie ubrana, czekasz na swojego wybranka. I wtem SMS, telefon, cokolwiek – „musimy odwołać naszą randkę”. To oczywiście ekstremalna sytuacja, ale zawsze uczucie jest podobne. Nikt przecież nie chce czuć się lekceważony.

5. Nietolerancja 

Ostatnio tolerancja to jedno z modniejszych pojęć. Homoseksualizm, uchodźcy, gorszy sort… Trochę się tego nazbierało. Każdy chce być traktowany równo, niezależnie od tego jakie ma poglądy, kolor skóry czy preferencje seksualne. Niby mieszkamy w wolnym, demokratycznym kraju. Niby, bo na każdym kroku wpadamy na ogromne ograniczenia. I pomimo tego, że wszyscy są tacy tolerancyjni, zostajemy zrównani z ziemią. Powód może być banalny, ale zawsze boli tak samo.

6. Body shaming 

Może to już nudne, trochę jak ta tolerancja. Wszyscy i wszędzie powtarzają, jak to trzeba się szanować, kochać i nie przejmować się opinią innych. I wtedy te same osoby, które motywują, zaczynają krytykować. Bo ta jest za gruba, ta ma za duży nos, a tamta blizny. Po operacji? Nieważne! Najważniejsze, żeby poczuć się piękniejszą. Ludziom nie podoba się odmienność; nie potrafią jej docenić. I to od najmłodszych lat. W amerykańskich filmach bardzo często pojawia się motyw zamykania w szkolnych szafkach dzieciaków, które inaczej wyglądają. Jak kończy się każda taka historia? Osoba, która jest oprawcą leczy swoje kompleksy. Pora leczyć je w inny sposób.


źródło: GetHealthyU.com


Lifestyle

10 seks-problemów, o których ciągle słyszą terapeuci

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 sierpnia 2016
10 seks-problemów, o których ciągle słyszą terapeuci
Fot. iStock/AleksandarNakic

W idealnym świecie uprawiamy idealną miłość, problemy nie istnieją, a nasz seks wygląda jak na filmie: pięknie i zmysłowo. Jak jednak sami się pewnie o tym przekonaliście, nie zawsze jest tak cudownie i kolorowo. Wiedzą o tym najlepiej terapeuci par i oni także na szczęście potrafią podpowiedzieć nam rozwiązanie dla 10-ciu najczęstszych problemów, jakie pojawiają się w naszym łóżku.

Gonitwa myśli

Bardzo często przeszkadza szczególnie paniom. – Mocniej, kochanie, mocniej! – A w głowie: Zaraz, zaraz czy ja skończyłam ten strój do przedszkola na środę? Czy zamknęłam drzwi? Czy na pewno złożyłam tamto zamówienie?…

Jak tu się skoncentrować na erotycznych przyjemnościach, gdy człowiek zmęczony, zestresowany, gdy człowiekowi – rodzicom po prostu – trudno się czasem rozluźnić odprężyć, zapomnieć. Jest na to metoda, która może wam wydawać działaniem wbrew  intuicji, spontaniczności, namiętności. Chodzi o planowanie seksu, dosłownie wpisywanie go we wspólny grafik.  Twój mózg działa tak, że kiedy wiesz, że coś ma się wydarzyć, możesz się do tego lepiej psychicznie przygotować– twierdzą terapeuci. I doradzają jeszcze wprowadzenie kliku nowinek, które poprzez swoja atrakcyjność pomogą ci być bardziej „obecnym” podczas seksu.

Stereotyp macho

Facet w łóżku powinien być władczy, męski, dominujący… Faceci nie mają uczuć, są obsesyjnie zajęci myśleniem o seksie, ich erotyczne fantazje są wulgarne i przypominają filmy XXX. Takie postrzeganie naszych partnerów nie przyczynia się do stworzenia w łóżku otwartej, akceptującej i ciepłej atmosfery. Ale prawda jest taka, że wielu panów ciągle jeszcze nie wie jak okazywać w sypialni czułość, jak być delikatnym. Pomocna jest tutaj partnerka, która pokaże jak to zrobić, no i zawsze –  pozytywne wzmocnienie takich zachowań odpowiednią reakcją.

Bierne oczekiwanie

Masz ochotę na seks, ale nie chcesz być kolejny raz stroną inicjującą zbliżenie. Wysyłasz sygnały, których on nie zauważa, więc wycofujesz się i cierpisz w samotności.  Zamiast czekać, wzdychać w nieskończoność i strzelać fochem, naucz się rozmawiać o swoich potrzebach, ale też akceptuj fakt, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, czasem potrzebującymi porządnie się wyspać ;).

Gra wstępna (a raczej jej brak)

Jeśli ten problem właśnie ciebie dotyczy , rozumiesz dobrze jak bardzo może być frustrujący. To trochę tak, jakby twój partner zupełnie zapominał, że twoje ciało to o wiele więcej niż „tam, na dole”, jakby nie wiedział, ile przyjemności mógłby ci dać gdyby się nimi umiejętnie zainteresował, gdyby potrafił odpowiednio cię rozgrzać.  No i pewnie zapomniał. Bo stres, zmęczeniem, pośpiech…   Komunikacja i pozbycie się fałszywego wstydu jest jedyną drogą do jakichkolwiek zmian z sferze udanego życia seksualnego. Mów co lubisz, seks ma być radością i czymś, co łączy, a nie zabawą w „ a może dziś się domyśli”.

Zbyt mało czułości na co dzień

Jest to jedna z głównych przyczyn nieporozumień w sypialni. Trudno oczekiwać upojnych wrażeń po ciężkim dniu, pełnym konfliktów i szorstkiego obchodzenia się ze sobą, albo kompletnego braju zainteresowania naszymi, innymi potrzebami. Jeśli nie masz czasu żeby wysłuchać swojego partnera w sprawach naprawdę ważnych, wasz seks nigdy nie będzie dobry i szczery. Każdego dnia mówcie sobie wzajemnie co was w sobie nawzajem fascynuje. Jeśli to rozwiązanie wydaje się wam nienaturalne, przypomnijcie sobie gesty czułości, jakimi obdarzaliście się na samym początku waszej relacji. Znów trzymajcie się za ręce, obejmujcie, dotykajcie.

Brak emocjonalnego porozumienia

To problem, który bardzo utrudnia, a nierzadko uniemożliwia spełnienie w seksie między partnerami. Gdy jedno z was nie czuje emocjonalnej bliskości, mówi się o tzw.  „pustym seksie”. Żeby rozwiązać ten problem, trzeba pracować nad intymnością we dwoje również poza sypialnią: spędzać ze sobą więcej czasu, znajdować nowe wspólne zainteresowania, odkrywać wspólnie to, co sprawia wam przyjemność i przyczynia się do zacieśniania więzi między wami.

Olbrzymia presja „na dziecko”

Czasem gdy para stara się o dziecko, jedno z was może stracić poczucie satysfakcji z seksu i zacząć kochać się „mechanicznie”, jak na zamówienie. To wszystko nie tak. Trzeba zachować jakąś równowagę między tym planowaniem zbliżeń pod termin owulacji, a radosną spontanicznością wynikającą z namiętności, która łączy kochanków. I znowu – komunikacja jest kluczem do  zachowania właściwych granic. Są tacy przyszli tatusiowie  którzy chcą znać każdy szczegół dotyczący cyklu swojej parterki, inni z kolei wolą wiedzieć mniej. Niezależnie jak to jest u was, zadbajcie o to, by proces tworzenia potomka był bardziej dobrą zabawą niż ciężką pracą 🙂 .

Niezgodność upodobań

Jeśli na przykład ty kochasz miłość francuską, a twój parter ma z nią ewidentnie problem, możesz poczuć się odrzucona. O ile takich różnic jest więcej, zła i rozczarowana tracisz zainteresowanie intymnością we dwoje. Nie daj się zwieść pozorom, wasz problem leży prawdopodobnie w zupełnie innej sferze. Kochający się i rozumiejący swoje potrzeby partnerzy szukają kompromisowych i zbliżających ich do siebie rozwiązań.

Rodzina, ach rodzina

Brak snu, stres, przedszkole, choroby dzieci, domowe obowiązki… Macie wrażenie, że zyskując rodzinę, poświęciliście namiętność, która was łączyła.  Spokojnie, nic straconego, to się da odbudować. Pod warunkiem, że postawicie siebie i wasz związek na pierwszym miejscu, powiecie sobie, że jeśli macie tworzyć szczęśliwą rodzinę, musicie być szczęśliwą, spełnioną w seksie parą. Czasem pomoże odpowiednia terapia.

Rutyna

Miesiąc miodowy był dawno temu, w łóżku znacie się jak łyse konie, byliście już wszędzie i wszystko widzieliście… Brawo dla was. Czujecie się znudzeni? Teraz pora przestać eksperymentować i skupić się na pielęgnowaniu bliskości i tego, co udało się wam zbudować. Wbrew pozorom – rutyna nie zawsze jest zabójcza dla związku. Czasem pozwala uspokoić emocje, odzyskać kontakt z rzeczywistością, przypomnieć sobie, że seks jest tylko narzędziem za pomocą którego okazujecie sobie miłość. To on jest dla was, nie – wy dla niego.


Źródło: www.self.com


Zobacz także

Koszmar 12-latki. Była „niewolnicą seksualną” swoich rodziców

Ochroń stopy dziecka przed zimnem dzięki Booties!

Jak moja przyjaciółka – eko-wariatka – namówiła mnie na domowy antyperspirant