Lifestyle

Paulina Młynarska: Szkoła to horror. Był moment, że uwierzyłam, że nic ze mnie nie będzie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 lutego 2022
 

„W pracy nie ma zapisanego ani jednego poprawnego zdania. Co to ma znaczyć? […] Dialogu uczyliśmy się w czwartej klasie, a ty nie potrafisz go zapisać”, pokreślił pracę ucznia nauczyciel języka polskiego. Zdjęcie czerwonego od poprawek sprawdzianu ucznia wywołało falę komentarzy oburzonych internautów. Odniosła się do tej sprawy również Paulina Młynarska.

Do sieci niedawno trafił sprawdzian ucznia z dysleksją. Zamieściła go na swoim profilu na Facebooku Dorota Lubas – terapeutka pedagogiczna, trenerka, blogerka, autorka Multisensorycznego Treningu Płynności Czytania. Dorota prowadzi swój profil z misją kształtowania świadomej edukacji dzieci i młodzieży.

Dorota Lubas skomentowała to tak: „Pomyślmy: Jestem w 6 klasie SP, mam dysleksję rozwojową — dysortografię i dysgrafię. Mam opinię, w której są zalecenia do pracy. Uczęszczam na terapię 1 raz w tygodniu. Nauka zajmuje mi znacznie więcej czasu, niż rówieśnikom, bo dysleksja rozwojowa to specyficzne trudności w uczeniu się. Dysortografia polega na tym, że nie potrafię zapamiętać ortogramów. Piszę sprawdzian z języka polskiego. Bardzo się staram. Trudno mi pisać tak na szybko w klasie i „składać myśli”. Ale piszę. Przychodzi dzień, gdy dostaję oceniony sprawdzian. I oczy mnie bolą od czerwonego długopisu nauczyciela. Już nic mi się nie chce. Nienawidzę szkoły. Płaczę. To bez sensu”.

Co Paulina Młynarska sądzi o pokreślenej przez nauczyciela pracy?

Do dyskusji włączyła się także Paulina Młynarska, która na temat przemocy w szkole udzieliła wywiadu Joanie Biszewskiej dla edziecko.pl.

Na pytanie dziennikarki o krążące w Internecie zdjęcie, pokreślonej na czerwono pracy, Paulina Młynarska odpowiada:

„Nie zdziwiło mnie to wcale. Uważam, że system edukacyjny w Polsce jest skażony przemocą. I to nie jest prawda, że teraz jest większa świadomość. Ta świadomość jest w miejskich bańkach internetowych i w grupach rodziców. Co ja zobaczyłam, jeśli chodzi o wspomnianą pokreśloną pracę, to wyżywka. Coś, co w Polsce spotykamy na każdym kroku, kiedy jedni ludzie czegoś uczą drugich”, stwierdziła Paulina Młynarska.

Zobacz także: Szkoła rozwija w dzieciach zaradność? To mit! W dużej mierze sprawia, że dzieci są nieszczęśliwe, uległe i gotowe do pracy pod przymusem w korporacji!

 Okazuje się, że Paulina Młynarska także cierpi na dysleksję i pomimo wysokiej inteligencji słabo radziła sobie w szkole.

„Nawet, choćbym nie wiem jak dobrze, znała materiał, to i tak wiedziałam, że w stresie, podczas klasówki, nie poradzę sobie. Jako dyslektyczka na wypracowaniach pisałam połówkę wyrazu albo wyrazy od tyłu. Do tej pory, kiedy się zestresuję, podpisuję się Apulina.

Paulina Młynarska wspomina szkołę

Młynarska swoją podstawówkę wspomina jak horror. Była wykluczana i wyśmiewana z powodu problemów z dysleksją i z matematyką. „Nie wszystkie, ale wiele było takich nauczycielek, które się darły na nas bez przerwy, straszyły nas, szantażowały, wyzywały, szarpały za uszy, popychały, wyśmiewały się z nas. Miałam panią od wuefu, która ośmieszała każdą osobę niepotrafiącą grać w siatkówkę. (…) często kompletnie nie rozumiałam tego, co było mówione na lekcjach matematyki. W trzeciej czy czwartej klasie przeszłam rodzaj załamki dziecięcej i uwierzyłam w to, co powtarzali mi na każdym kroku nauczyciele. (…) Że nic ze mnie nie będzie”, mówi.

Kiedyś pisała sprawdzian z matematyki, ale po dziesięciu minutach wstała i oddała pustą kartę. Bała się, że znowu narazi się na pokreślenia na czerwono, z których nic nie wyniknie. Kiedy oddawała kartkę i powiedziała, że poczeka na resztę klasy na korytarzu…  „nauczycielka nawet się do mnie nie odezwała. Tylko zaniosła się szyderczym śmiechem prosto mi w twarz”, mówi.

 

Wtedy Paulina Młynarska stwierdziła, że z jej nauki nic nie będzie. Każdego roku miała dwójki na szynach i stopniowo popadała w poczucie, że jest kompletną porażką. Dopiero kiedy Jacek Santorski, znany i popularny psycholog przeprowadził z nią testy, dostała od niego kopertę z opinią i zaświadczeniem o dysleksji.

„Tam było napisane, że jestem ponadprzeciętnie inteligentna i że wykazuję zdolności w bardzo wielu różnych dziedzinach, że kwalifikuję się do indywidualnego podejścia i że cierpię na fobię szkolną. Byłam przekonana, że jak ja to dam jakiemuś dorosłemu, to ta osoba w to i tak nie uwierzy i to wywali. Trzymałam ten cenny skarb pod poduszką i co jakiś czas sobie to czytałam. Jak bardzo musiałam mieć zaniżoną samoocenę, że postanowiłam, że nikomu tego nie pokażę”, opowiada.

W latach osiemdziesiątych słowo „dysleksja” nie było jeszcze tak powszechnie znane. Na szczęście zaświadczenie zostało uwzględnione przy egzaminach do szkoły średniej. Paulina zdała, ale uciekła przed maturą. Dziś jest nie tylko dziennikarką, ale też instruktorką jogi. Uczyła się sama.

 

Paulina Młynarska jest autorką kilkunastu książek. Jej ostatnia książka to „Moja Lewa joga”. Jest dziennikarką, instruktorką jogi, mieszka na Krecie. Więcej o jej warsztatach jogowych tutaj.


Lifestyle

Trzy główne powody, dla których mężczyzna traci zainteresowanie kobietą (i jak je odzyskać)

Redakcja
Redakcja
10 lutego 2022
fot. fizkes/iStock
 

To uczucie, gdy jesteście tak blisko, że godziny po prostu umykają, może być niesamowite. Tym bardziej druzgocąca jest sytuacja, w której mężczyzna odsuwa się, oddala się i, mówiąc wprost, traci zainteresowanie — niezależnie od tego, czy dzieje się to z czasem, czy pozornie z dnia na dzień. Często, jeśli wiesz, co powoduje, że mężczyzna się odsuwa, możesz naprawić swój związek, zanim będzie za późno.

1. Oddala się, bo uważa, że ​​nie może cię zadowolić

Często mężczyzna traci zainteresowanie, gdy kobieta, którą kocha, za bardzo narzeka, zwłaszcza na niego. Wiele kobiet skarży się na próby porozumiewania się lub nawiązania kontaktu. Czasami narzekają, próbując uzyskać poczucie kontroli.  Jednak dla mężczyzny tego rodzaju narzekanie jawi się jako jego osobista niemożność zadowolenia cię. Może wręcz myśleć, że cię unieszczęśliwia. A jeśli nic, co robi, nie jest dla ciebie wystarczająco dobre, to dlaczego miałby dalej próbować? Mężczyźni tracą zainteresowanie, gdy czują się pokonani i uwięzieni w sytuacji bez wyjścia.

Sposobem na naprawienie tego jest przejście od narzekania na skupienie się na tym, czego chcesz. Nie ma absolutnie nic złego w mówieniu prawdy i wyrażaniu swoich obaw. Jednak większość kobiet robi to w sposób, który koncentruje się na problemie, a nie na tym, czego faktycznie chcą. To jest różnica między zimnym, a odpychającym: „Nie dotykaj mnie w ten sposób!” vs. ciepłe i zachęcające: „Chcę tylko, żebyś mnie przytulił, abym mogła poczuć Twoje ciepło”. Jest to różnica między powiedzeniem mężczyźnie, że w ogóle go nie chcesz, a zaproszeniem go do spędzenia z tobą ciepłego i intymnego wieczoru.

„Czego pragną mężczyźni? Seksu, szybkich samochodów, świętego spokoju, kasy? Nie! To jest halucynacja”

2. Nie czuje się bezpiecznie, aby być sobą przy tobie

Kolejnym powodem, dla którego mężczyzna traci zainteresowanie, jest to, że po prostu nie czuje się bezpiecznie, otwierając się przed tobą. Jest to często spowodowane wysokimi oczekiwaniami, osądzającym zachowaniem lub innymi próbami zmuszenia go do określonego sposobu działania, który jest czymś innym niż to, kim jest z natury. Kiedy przyjmiesz taką postawę, interakcja z tobą będzie tak zachęcająca, jak chodzenie boso po rozbitym szkle. Prawdopodobnie nie jest to coś, do czego wielu, poza prawdziwie masochistycznymi, zgłosiłoby się na ochotnika.

Rozwiązaniem jest tutaj radykalna akceptacja. Kiedy nie akceptujesz go emocjonalnie takim, jakim jest, a zamiast tego chcesz, aby był kimś, kim nie jest (lub myśli, że chcesz, aby był kimś, kim nie jest), wycofa się ze strachu przed byciem osądzonym lub zawiedzeniem cię. Akceptacja emocjonalna oznacza bycie „na tak” dla niego bez względu na to, kim jest (o ile nie jest w żaden sposób agresywny).  To oczywiście nie oznacza, że ​​jesteś po prostu wycieraczką. Możesz chcieć czegoś w życiu, ale dopóki nie będziesz „tak” dla tego, co jest w tej chwili przed tobą, wszystko to będzie pochodzić z miejsca oporu i bycia „nie” rzeczywistości.

„Czuję, że nie jestem już atrakcyjna dla mojego męża. Stracił do mnie pociąg. Co robić?

3. W jego życiu dzieją się inne rzeczy

Innym powodem, dla którego mężczyźni tracą zainteresowanie, jest to, że po prostu mają inne priorytety w swoim życiu, o które należy zadbać. Terminy w pracy, dramaty rodzinne i zeznania podatkowe często należą do tej kategorii. Sposób, w jaki pracują mężczyźni, polega na tym, że ich uwaga kieruje się na to, co jest „najwyższym priorytetem” w jego życiu. I naprawdę, nie zawsze będziesz na szczycie tej listy.  Kiedy on przechodzi przez trudny okres, jego uwaga będzie naturalnie skierowana na najpilniejszą rzecz, z którą musi się zmierzyć.

Stawianie go pod ścianą po prostu sprawi, że poczuje się, jakby musiał wybrać między opieką nad chorym rodzicem (jako przykład), a tobą. I nawet jeśli „wygrasz”, nadal będzie miał do ciebie pretensje na dłuższą metę za postawienie go w takiej sytuacji. Zamiast tego w tego rodzaju sytuacjach najlepszym podejściem jest po prostu wspieranie, a nie konkurowanie o jego uwagę. Wspieranie go w trudnych chwilach pokaże mu, że jesteś po jego stronie. Dodatkowo, kiedy odzyska kontrolę nad swoimi sprawami, przypomni sobie, kto go wspierał, i będzie znacznie bardziej prawdopodobne, że pogłębi swoje zaangażowanie i relację z tobą.

„Jak to jest, że nasz związek wciąż trwa?” 11 (popartych przez psychologię) wymiarów niekończącej się miłości

 


Lifestyle

Co zrobić, jeśli już naprawdę nie jesteśmy w stanie poradzić sobie ze stresem?

Redakcja
Redakcja
10 lutego 2022
fot. Vlad Dmytrenko/iStock
Jeśli nie radzisz sobie ze stresem, zastanów się, co jest jego przyczyną i jakie emocje wywołuje: lęk czy raczej złość? Rozpoznanie ich jest podstawą, by umieć sobie ze stresem poradzić. Nadmiar stresu może być destrukcyjny, więc warto umieć go ograniczać – radzi psycholog Anna Maria DiGregorio z Centrum Terapii Dialog. Na wyczerpujący stres są sposoby.

Czy stres to samo zło?

Niekoniecznie. Stres kojarzy nam się negatywnie, ale nie unikniemy go w życiu. Jest niemiły głównie dlatego, że zaskakuje nas, ale w związku z tym, że motywuje do działania – może też mieć pozytywny wydźwięk. Źle działa na nas, gdy jest go za dużo, gdy kończą nam się możliwości adaptacyjne.

Ale przed egzaminem czy ważną rozmową może nam pomóc. W jaki sposób?

Fakt, że stresujemy się egzaminem czy jakąś rozmową świadczy o tym, że nam zależy. Dzięki temu możemy się przygotować do rozmowy, zmotywować do nauki, podejść odpowiedzialnie do tej sytuacji. Stres jest informacją, że to, czego chcemy, jest dla nas ważne.

Stres pobudza nasz organizm do tego, żeby był czujny, a więc gdy się stresujemy, mięśnie są spięte, pocą nam się ręce, serce zaczyna szybciej bić. Nasz organizm wydziela adrenalinę – dzięki temu jesteśmy przygotowani do działania. To pierwsza faza reakcji na bodziec stresowy. Później przychodzi moment adaptacji – przyzwyczajamy się do działania stresora. Negatywne działanie zaczyna się później, gdy dochodzi do wyczerpania zasobów pomagających radzić sobie z czymś trudnym. Gdy trwa to zbyt długo, bądź jest zbyt wiele stresorów działających jednocześnie, dochodzi do wyczerpania organizmu – stres zdecydowanie nie jest już motywujący, lecz destrukcyjny.

Co się dzieje z twoim ciałem, gdy jesteś zestresowana? 7 ważnych zmian

Kiedy powinniśmy zacząć wspomagać się farmakoterapią?

To ważne pytanie, które należy skonsultować z lekarzem psychiatrą lub choćby z lekarzem pierwszego kontaktu. Warto zacząć od profilaktyki stresu, czegoś, co pozwoli zadbać o siebie tak, by stres nie przekraczał bariery wyczerpania. Na poziomie biologicznym to jest dobre odżywianie, wysypianie się, relaks, aktywność fizyczna. Wbrew pozorom to bardzo ważne czynniki. Zanim sięgniemy po leki pamiętajmy, że mogą one powodować skutki uboczne i w żadnym wypadku nie należy dobierać ich sobie samemu.

W dzisiejszych czasach, kiedy musieliśmy przebudować swój model funkcjonowania i to zarówno w pracy, jak i w rodzinie, wielu osobom trudno zadbać o spokój…

Niestety tak. Dlatego tak istotne jest samopoznanie siebie, rozpoznanie co nas stresuje i co ten stres powoduje, jakie emocje w nas wywołuje. Czy na przykład boję się, czy raczej się złoszczę – to informacja potrzebna do tego, żeby wiedzieć w jaki sposób zadziałać na ten stresor, w jaki sposób go ograniczać, jak sobie radzić z trudnymi sytuacjami, żeby nie dochodziło do przeładowania stresem. Żyjemy w sytuacji, która jest wyjątkowo trudna, zaskoczyła cały świat. Biorąc pod uwagę, że spędzamy tak dużo czasu w domu, często na małej przestrzeni, stres i nadmierne emocje są zupełnie normalną reakcją na to, że coś się w naszym życiu się zmieniło i że nie jest to zmiana zależna od nas.

To, co możemy zrobić, to przystanąć, zastanowić się, na co mamy wpływ, jak możemy sobie tę pracę w domu zorganizować i co nam jest do tego potrzebne. Warto przemyśleć swój plan dnia, pochylić się nad nim i poważnie podejść do tego zadania, bo często wymaga on przeorganizowania naszego życia i dostosowania się do nowych zasad.

Jak nauczyć się nie stresować w pracy, gdy dzieje się tam coś niedobrego?

To bardzo ogólne pytanie i żeby na nie odpowiedzieć, trzeba przyjrzeć się temu, co nas w pracy tak stresuje: czy to za duża ilość obowiązków, sam rodzaj wykonywanej pracy, może nakładają się na to inne czynniki poza pracą? Co takiego się w tej pracy dzieje, że ma na nas taki wpływ? Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest powodem stresu i skupić na tym, na co mamy wpływ. Jeżeli to jest za duża ilość obowiązków, być może efekt przyniesie rozmowa z przełożonym. Czasami pomaga więc zmiana. Ale to nie zawsze jest możliwe.

Jeśli dochodzi do tego, że po pracy nie mam już na nic siły i na nic ochoty, warto poradzić się specjalisty, co z tym zrobić. Może to jest wypalenie zawodowe? Zawsze, gdy dochodzi do dużego wyczerpania, nasze osobiste możliwości poradzenia sobie maleją. To sygnał mówiący o tym, że trzeba skonsultować się ze specjalistą.

W pracy źle, ale bez pracy jeszcze gorzej. Pandemia dla wielu osób oznacza utratę pracy. Jak sobie poradzić z takim stresem?

Ten temat nie jest mi obcy w gabinecie terapeutycznym, bo wraz z pandemią świat się przeorganizowuje i mam wielu pacjentów, którzy stracili pracę i mają trudności ze znalezieniem nowej. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie, czy szuka się pracy w dobrych obszarach? Czy możliwe jest poszerzenie obszaru poszukiwania? Dobrze jest przyjrzeć się temu, na co mamy wpływ, jak duże jest zapotrzebowanie na osoby w obszarze, w którym szukamy pracy. Może byłaby możliwość skorzystania z dodatkowych kursów czy szkoleń? Czasem warto umówić się na sesję z doradztwa zawodowego, podczas której specjalista doradzi nam, jak napisać CV, gdzie szukać pracy, jak przedstawiać swoje mocne strony.

Jeśli oprócz stresu pojawia się lęk czy zaburzenia depresyjne – co częste przy stresie przewlekłym – warto skonsultować się z lekarzem, może sięgnąć po  metody relaksacyjne, np. techniki oddechowe, ale też znaleźć swój sposób na relaks, który sprawi, że organizm przestanie być w nieustającej gotowości do działania, uciekania, walki. Trzeba nauczyć się odprężać,  zregenerować siły by  napięcie mięśniowe odpuściło. Jeśli sami nie umiemy sobie z tym poradzić, warto skorzystać z psychoterapii.

Kiedy trzeba pomyśleć o zmianie pracy, bo stres związany z obecną pracą jest zbyt duży?

Najpierw warto na chłodno przyjrzeć się swojej pracy, obowiązkom z nią związanym, bo może to, co nas tak stresuje, można jakoś rozwiązać, wyjaśnić. Czasem pomaga zmiana stanowiska. Można spróbować przyjrzeć się z psychologiem, jak reagujemy na daną sytuację, jakie emocje się pojawiają. Jeśli praca jest już nie do wytrzymania, jeśli nie chcemy już do niej chodzić, to sygnał alarmowy, bo za chwilę może to mieć poważne skutki dla naszego życia. Oczywiście jeżeli mamy taką możliwość i możemy zrezygnować z pracy, zmienić ją na inną, to warto taką opcję rozważyć, jest to jakieś rozwiązanie. Ale namawiam,  zanim to zostanie wprowadzone w życie, przyjrzeć się temu, na ile kieruje nami stresor związany z pracą, bo nie zawsze tak jest.

„Ratunku, chyba zwariuję!”. Jak nie dać się stresom codzienności, czyli jestem kwiatem lotosu na tafli spokojnego jeziora

Co zrobić, gdy nasze plany ciągle biorą w łeb i już samo planowanie, które miało nam pomóc w uporządkowaniu życia, jest stresujące?

Są sytuacje, na które nie mamy wpływu i trzeba się z tym pogodzić.  Musimy dać sobie przyzwolenie na to, że nie wszystko możemy przewidzieć: korek, wypadek, spóźniony autobus – mogą nam pokrzyżować plany. Możemy więc planować tylko do pewnego momentu, sytuacje nieprzewidziane po prostu się zdarzają. To może frustrować, jednak najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej się z tym dzieje. Czy ta złość osłabia nas i przechodzi w myślenie, że nic nam nie wychodzi, że nie warto planować, że nic nie ma sensu? Jeśli tak, trzeba się nad tym zatrzymać i przeanalizować, dlaczego  jesteśmy wobec siebie tak bezwzględni.

Zdarza się też, że niby wszystko się układa, a mimo wszystko jesteśmy zestresowani. Dlaczego?

To wymaga wglądu w siebie, rozpoznania, co tak naprawdę wywołuje stres. Warto monitorować, kiedy pojawia się stres, w jakich sytuacjach i z czym jest związany, być może wtedy uda się dostrzec jakieś prawidłowości. Może pojawiają się jakieś myśli albo związane to jest z jakąś złością? Może czegoś się obawiamy? Często wydaje nam się, że nic się nie dzieje, a jednak organizm wysyła nam jakieś sygnały, pojawia się jakaś reakcja ciała, która jest na końcu tej informacji, czasem trudno ją złapać, ale ta myśl jest w naszej głowie. Kiedy się nad tym zatrzymamy, być może to w końcu zauważymy.

Emocje są wpisane w naszą naturę, ich blokowanie działa na naszą niekorzyść, ponieważ najczęściej one w końcu i tak wybuchną, ale z większą siłą. Są takim naszym garniturem, czymś, coś co dostajemy od natury i mimo że wydaje nam się, że one czasem przeszkadzają, to tak naprawdę są po to, by nam pomóc. Lęk, złość to emocje, które dają nam bardzo ważne informacje. Lęk jest po to, żeby siebie ochronić, złość pokazuje nam, że nasze granice zostały przekroczone.

Jak radzić sobie ze stresem, gdy przeszkadza nam zasnąć?

Stres powoduje, że ciało jest napięte. Warto więc zadbać o to, by w momencie, gdy go odczuwamy, zrelaksować się. Trzeba znaleźć na to swój sposób: zrobić sobie jakąś przyjemność, wziąć ciepłą kąpiel, zadbać o aktywność fizyczną. Przed snem warto się wyciszyć: iść na spacer,  posłuchać ulubionej muzyki.
Można poszukać w internecie treningów relaksacyjnych, pozwalają one poznać, kiedy ciało jest napięte, kiedy się rozluźnia. Nie każdy trening może nam odpowiadać, ale warto poszukać czegoś dla siebie. Np. trening Jacobsona, który polega na nauce świadomego odczuwania napięć własnych mięśni, albo wizualizacja, podczas której myślimy o jakimś przyjemnym, miłym, bezpiecznym miejscu.

Co robić, gdy mimo podjętych działań we własnym zakresie przestajemy sobie radzić ze stresem?

W takiej sytuacji warto jednak udać się do specjalisty, który pomoże nam zrozumieć, co się z nami dzieje i dlaczego tak jest.


Monika Wysocka

Rozmowa została zrealizowana dzięki webinarowi zorganizowanemu przez Centrum Terapii Dialog 21.12. 2022r. „Jak radzić sobie ze stresem w domu i w pracy”

Anna Maria DiGregorio, psycholog,

Psycholog kliniczny, psychoterapeuta integracyjny w Centrum Terapii Dialog z ponad 13 letnim doświadczeniem w pracy z Pacjentami. Doświadczenie zdobywała m.in. w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz klinice “Budzik”. Specjalizuje się w diagnozie psychologicznej oraz prowadzeniu psychoterapii indywidualnej osób zmagających się m.in. z zaburzeniami lękowymi, depresyjnymi oraz osób przeżywających trudności w relacjach interpersonalnych i tych wątpiących we własne siły, mających obniżone poczucie własnej wartości. Ukończyła również wiele szkoleń z zakresu komunikacji alternatywnej dziecka i dorosłej osoby niepełnosprawnej i na bieżąco udziela wsparcia osobom, które opiekują się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zobacz także

11 porad jak się nie dać internetowym oszustom matrymonialnym

11 porad jak się nie dać internetowym oszustom matrymonialnym

Jestem cieniem dawnej siebie. Jeśli kończysz nieudany związek, tysiąc razy się zastanów, zanim zaczniesz następny

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?