Lifestyle

Kiedy ostatni raz wysłałaś mu gorącego SMS-a? Dlaczego nie zrobić tego teraz, z sypialni?

Seksualnie
Seksualnie
29 marca 2018
Fot. iStock/Geber86
Następny

Doskonale pamiętam ten czas, kiedy jeszcze nie mieszkałam z moim partnerem, za to dużo pisaliśmy ze sobą i rozmawialiśmy przez telefon. Chociaż fajnie było słyszeć jego głos i spędzać całe godziny na pogawędkach, zdecydowanie bardziej lubiłam te wszystkie SMS-y. One dawały mi najwięcej frajdy, bo mogłam wracać do nich kiedy tylko chciałam. I zawsze działały na mnie w ten sam sposób – byłam podekscytowana.

Wiadomo, jak to jest w stałych związkach z długim stażem. Owszem, piszecie do siebie SMS-y, ale najczęściej o treści: „Wyszedłem z pracy, jadę”, „Będę za kwadrans, co kupić?”, „Zapomniałem zapłacić za gaz. Zrób przelew”, „Kto odbiera dzieciaki?”. Zaraz, zaraz. A gdzie ta finezja? Gdzie ten polot? Gdzie te wszystkie brudne myśli, czułe słówka? Gdzie to podkręcanie atmosfery, uwodzenie, namiętność? Ano w dupie. Nie chce nam się, nie czujemy tego, nie widzimy takiej potrzeby. Wydaje nam się to śmieszne, infantylne. Z kochanką to przecież co innego. Ale co tu napisać swojej żonie, z którą jestem od 10 lat? „Co masz teraz na sobie?”. Błagam. Przecież on wie, że jesteś w dresie. A ty co masz mu napisać? „Tęsknię za Twoim zapachem”? Przecież właśnie prałaś jego przepocone gacie.

A potem nagle robimy wielkie oczy, bo coś się w relacjach popsuło. Bo on już tak nie tęskni i nie pożąda. Bo seks jakiś taki zwykły się zrobił. A może czas wrócić do dawnych lat i zacząć wysyłać te wszystkie „żenujące” SMS-y? To zdecydowanie najprostszy sposób, żeby podkręcić atmosferę w związku. Nie wymaga nakładów finansowych, ani stawania na rzęsach.

Nie zdziw się, jeśli odpisze ci: „Hmmm, to na pewno do mnie ta wiadomość?” albo „Dobrze się czujesz?”. To znak, że zadziałało. Wpadł w konsternację, zaskoczyłaś go. Bingo! O to chodzi! Teraz nie pozostaje ci nic innego, jak tylko pociągnąć temat, albo przekazać mu pałeczkę.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Lifestyle

Pozycja 68. Tak, tak! Dobrze czytasz! Spróbowałam i polecam

Seksualnie
Seksualnie
30 marca 2018
Fot. iStock/SaulHerrera
Następny

Kiedy trafiłam na artykuł o wdzięcznym tytule: „Pozycja 68 – jest rewelacyjna, a zapewne nawet o niej nie słyszałeś”, złapałam się za głowę. Serio? pozycja 68? Czego to ludzie nie wymyślą. No dobrze, sprawdźmy na czym ona niby polega. I powiem tak… Z każdym zdaniem robiło mi się coraz bardziej gorąco, wyobraźnia zaczęła pracować, a pod koniec byłam już przekonana, że muszę spróbować. I to jeszcze tego samego dnia! Biedny ten mój chłop. Co on ze mną ma…

Tę pozycję można zastosować w dwóch wariantach – albo na górze będzie kobieta, albo facet. Z racji tego, że mój partner jest potężnym mężczyzną, a ja jestem dość filigranowa, wypróbowaliśmy tylko pierwszą opcję. Jak to wygląda technicznie?

On kładzie się na plecach z niewielką poduszką pod głową. Dobrze jeśli nieco ugnie nogi w kolanach. Ona kładzie się na nim, również na plecach, ale odwrotnie (wiem, wiem, brzmi skomplikowanie, więc uruchom wyobraźnię). Jej głowa (a właściwie potylica) opiera się właściwie na jego klejnotach. Pani ma szeroko rozłożone nogi. Stopy mogą być oparte o materac tuż przy głowie partnera lub o wezgłowie łóżka czy ścianę (polecam tę opcję!). On, leżąc sobie wygodnie na plecach, ma dostęp do całego krocza partnerki – od odbytu aż po łechtaczkę. Przy stopach opartych o ścianę osiągamy podobną pozycję jak na fotelu ginekologicznym.

Powiem tak – myślałam, że oszaleję. Podniecające jest dosłownie wszystko! Sam fakt wygodnego leżenia na ciele partnera miał w sobie coś „dziwnego”, innego, perwersyjnego (ach, ten penis wbijający się gdzieś za uchem). Facet ma wolne ręce i może je wykorzystać na różne sposoby. Nawet dotykanie piersi z tej perspektywy daje inne doznania niż zazwyczaj. Pieszczoty oralne również odczuwa się inaczej. Szczególnie przy mocno rozstawionych nogach. W tej pozycji (a jak wiemy, faceci są wzrokowcami) partner ma bardzo fajne widoki i może korzystać z różnych zabawek erotycznych. Wszystko normalnie w Full HD 😉

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Lifestyle

Zanim zdecydujecie się na viagrę, musicie o czymś wiedzieć…

Seksualnie
Seksualnie
28 marca 2018
Fot. iStock/andriano_cz
Następny

Kiedy moja znajoma w średnim wieku oznajmiła koleżankom, że zaczęła spotykać się z mężczyzną starszym o niespełna 30 lat, wszystkie z powątpiewaniem kręciłyśmy głowami. Podejrzewam, że wszystkie myślałyśmy o tym samym – czy jej chodzi o pieniądze i jak wyobraża sobie seks. Ja wiem, że to nie Stany Zjednoczone czy Niemcy, gdzie starsi mężczyźni często bywają milionerami, ale jednak i u nas zdarzają się tacy mężczyźni.

Szybko obaliła pierwszy argument, bo przecież to była miłość od pierwszego. Z drugim też nie miała problemu – przecież są leki, stymulujące erekcję. No tak, Wszystko super, tylko podobno mają one swoje wady. I jak się okazuje, jest ich całkiem sporo. Tak jakby w seksie chodziło tylko o penisa we wzwodzie. Wszystkie wiemy, że jest inaczej.

O czym trzeba pamiętać, zanim sięgniecie po viagrę?

Skutki uboczne

To nie jest tak, że facetowi staje i już. To silne leki, które poza erekcją (niekiedy długą i bolesną) powodują także bóle głowy, zaczerwienienia twarzy, wzrost ciśnienia tętniczego i problemy ze wzrokiem.

Wymuszanie seksu

Łyknął tabletkę po kryjomu i co teraz? Partnerka może czuć się w obowiązku, by teraz pójść z facetem do łóżka. W końcu już niejako ten seks zainicjował. Na dłuższą metę może to być bardzo frustrujące.

Osobista obelga

Niektóre kobiety niby rozumieją, że problemy z erekcją w pewnym wieku i w określonych stanach chorobowych są absolutnie normalnie, a mimo to mają pretensję do partnerów, że ci muszą wziąć tabletkę, żeby pójść do łóżka. Traktują to trochę jako osobistą obelgę. Bo niby co jest ze mną nie tak, że nie mogę go odpowiednio podniecić?

Seks to nie tylko penetracja

Cóż, czasem trzeba sobie radzić na różne sposoby. Mężczyźni niezależnie od wieku mogą mieć problemy z potencją i powinni szukać różnych rozwiązań. Kobietę można doprowadzić do orgazmu na wiele sposobów i co ciekawe, często właśnie nie za pomocą penisa. Ach, ten seks oralny!

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie