Lifestyle

Prima aprilis – skąd się wziął ten obyczaj i na czym mogą polegać żarty?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 marca 2021
Fot. iStock
 

Prima aprilis to jeden z tych dni, które wybaczają, poniekąd z konieczności, robienie bliźnim przeróżnych żartów. Pierwszy dzień kwietnia jest zachętą do psikusów, za które nie wypada się obrażać. Ponieważ ten zwyczaj towarzyszy ludzkości od wieków, warto wiedzieć, skąd został zaczerpnięty, oraz jakich żartów można się tego dnia spodziewać.

Prima aprilis — kiedy wypada?

Prima aprilis wypada pierwszego kwietnia, i w całym tym dniu jedynie tę informację można uznać za rzecz pewną. Wszystko inne, co może się wydarzyć, należy traktować z lekką rezerwą i dobrze przy tym dobrze się bawić. Ten specyficzny dzień zachęca do tego, by bezkarnie robić bliźnim psikusy, samemu spodziewając się wszystkiego.

Prima aprilis

Fot. iStock/Prima aprilis

Prima aprilis — kartka z kalendarza

Istnieje kilka teorii na to, skąd zaczerpnięto kwietniowe święto. Zapewne każda z nich miała wpływ na formowanie się obyczaju prima aprilis, który znamy we współczesnej formie.

Starożytność

Prima aprilis obchodzony jest w Polsce i w Europie od wielu wieków, a jego tradycja sięga czasów starożytnej Grecji i Rzymu. Już w czasach antycznych Rzymianie wykazywali słabość do robienia sobie żartów z towarzyszy. Jedną z takich okazji było święto Veneralia, obchodzone  1 kwietnia, podczas którego bawiono się, tańczono, a mężczyźni przebierali się w kostiumy kobiece. Bardzo możliwe, że zwyczaj został zaczerpnięty także z rzymskich obchodów święta na cześć bogini Ceres. Owa bogini, szukając Prozepiny, swojej ukochanej zaginionej córki, została oszukana nieprawdziwymi informacjami o niej. Czcząc pamięć o staraniach bogini starożytni rzymianie mieli w zwyczaju robić sobie drobne żarty. Historia Ceres ma swój odpowiednik w mitologii greckiej. Wg mitów, bogini Demeter szukając swojej córki Persefony (Kory), porwanej do Hadesu (krainy umarłych), została oszukana przez echo rozbrzmiewające głosem młodej kobiety.

Średniowiecze

Nieco inne źródło primaaprilisowych żartów można naleźć w średniowiecznej Europie. Wyjaśnienie tego należy zacząć od przypomnienia, że niegdyś Nowy Rok obchodzono nie tak jak dziś — 01.01—, ale głównie w marcu/kwietniu. Konkretny dzień był zależny od terminu, na jaki przypadały ruchome wielkanocne święta.

Ówczesny ład został zmieniony przez papieża Grzegorza XIII, który zrewolucjonizował kalendarz. Nakazał on wprowadzenie zmian, które podzieliły rok na 12 miesięcy, zaczynając go od 1 stycznia. Tym samym zlikwidowano zwyczaj świętowania Nowego Roku pod koniec marca. Zanim jednak wiadomość tak ważnych mian dotarła do mieszkańców  średniowiecznej Europy, musiały upłynąć lata. Ci, którzy jeszcze nie posiadali tej wiedzy, nadal świętowali rozpoczęcie roku wiosną, doskonale się bawiąc przy wesołych obchodach. To właśnie ich zaczęto określać pogardliwym mianem „kwietniowych głupców” („April Fools”). Ta nazwa nadal funkcjonuje w krajach anglojęzycznych.

Prima aprilis

Fot. iStock/Prima aprilis

Współczesność

Prima aprilis znany współcześnie, na stałe zajął miejsce w kulturze od XVII wieku. Najpierw tradycja robienia żartów zadomowiła się we Francji, następnie we Włoszech i w Niemczech, skąd przywędrowała także na polskie ziemie. Prima aprilis obchodzi się obecnie na całym świecie, choć pod nieco innymi nazwami:

  •  April Fools’ Day lub All Fools’ Day — czyli wspomniany wcześniej dzień głupców, obchodzony jest w krajach anglojęzycznych;
  • Hunt the gowk Day — to szkockie określenie oznaczające polowanie na głupca;
  • Jour du poisson d’avril pesce d’aprile — czyli dzień kwietniowej ryby świętują Francuzi i Włosi;
  • Dia da mentira— czyli dzień kłamstwa obchodzą Portugalczycy;
  • Melagio dienadzień kłamcy obchodzi się na Litwie;
  • Rosjanie obchodzą dzień śmiechu.

Nazwy mogą być różne, ale założenie jest to samo — bawić się doskonale i nie żałować żartów bliźnim.

Prima aprilis

Fot. iStock/Prima aprilis

Prima aprilis — jak z siebie żartujemy?

Współcześnie prima aprilis jest doskonale znany i praktykowany na całym świecie, a rodzaj żartów ograniczają jedynie obowiązujące normy obyczajowe. Można by rzec, że prima aprilis jest nieograniczonym wręcz polem popisu do fantazji. Na czym polegają najczęściej praktykowane psikusy? Na przykład na wypuszczaniu fałszywych informacji, podmianie różnych przedmiotów, ukryciu ich, oraz wiele innych nieszkodliwych rzeczy, które wprawią obie strony w dobry nastrój. Dostęp do internetu powoduje, że rozpuszczając tego dnia fałszywą pogłoskę, można podać ją wielu ludziom. Na taką zabawę pozwalają sobie także duże stacje czy serwisy, prostując fałszywą informację pod koniec dnia.

Za przykład pierwszego masowego psikusa można przytoczyć 1 kwietnia 1703 roku w Rosji, gdy heroldowie zapraszali napotkanych mieszkańców Moskwy na teatralne przedstawienie. Moskwianie przybyli tłumnie na wskazane miejsce, ale zamiast przedstawienia czekała ich niespodzianka. Gdy kurtyna poszła w górę i tłum ujrzał napis „Pierwszy kwietnia – nie wierz nikomu!”. Mogli wracać do domu, przedstawienia nie było.

Prima aprilis — gdzie są granice żartów?

Trudno tu wskazać, gdzie powinny zaczynać się i kończyć żarty, ale jedno jest pewne — psikusy należy robić w ramach rozsądku tak, by nie sprawiać komuś przykrości lub narażać w jakiś sposób na szwank. Żarty powinny bawić, i to nie tylko ich sprawcę. Warto także zajrzeć rano do kalendarza, i pamiętać o wymownym przysłowiu: „prima aprilis — nie wierz nikomu, bo się pomylisz”.


źródło: www.empik.com , trudnyjezykpolski.pl 

 

 


Lifestyle

Hasło: „Kochajcie się mamo i tato” to nawołanie do normalności, której nam dziś tak bardzo brakuje

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 marca 2021
Fot. Flickr / Arentas / CC BY-SA

Ze zdumieniem przeczytałam tekst dotyczący kolorowych billboardów: „Kochajcie się mamo i tato” Ze słów autorki artykułu wynika, że przekaz nawołujący do miłości między rodzicami może komukolwiek wyrządzić krzywdę. Dla mnie to piękna akcja, która może wywołać sprzeciw jedynie u tych, którzy nie potrafili zapewnić swoim pociechom spokojnego i szczęśliwego dzieciństwa i teraz mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Uderz w stół, a nożyce się odezwą?

Jestem matką dwójki dzieci, żyję w dużym mieście. Oboje z mężem pracujemy, nasze szkraby mają 7 i 9 lat. Bywa, że są świadkami jakiś naszych drobnych sprzeczek, ale nigdy nie poczuły, że moglibyśmy przestać się kochać. Nasza miłość jest dla nich piękną stałą w ich życiu. Wiedzą, że zawsze będziemy razem, że mogą na nas liczyć, że jesteśmy dla nich solidnym oparciem, razem. Wierzę, że w dorosłym życiu będą czerpały z naszego małżeństwa przykład dla swoich związków.

Dlaczego tak trudno niektórym zrozumieć, że kiedy decydujesz się na sakrament małżeństwa i na dzieci, musisz brać odpowiedzialność za swoją decyzję. Dlaczego zamiast naprawiać i dążyć do porozumienia w związku, idziemy na łatwiznę? Jakim kosztem wybieramy swoją własną wygodę? Przecież rozwód to dla dzieci trauma, która rzutuje na całe ich życie, nawet to dorosłe. Gdybym w przypływie złości odeszła od męża, nie umiałabym spojrzeć swoim dzieciom prosto w oczy. Naszym zadaniem jest pokazać im jak się buduje związek, a nie jak się z niego tylnią furtką ucieka.

Kolorowe hasło, które tak bardzo zabolało tych, którzy odpowiedzialności za związek się boją, jest nawołaniem do normalności, której na tak bardzo brakuje. Normalna jest miłość między rodzicami, a nie jej brak. Normalna jest pełna rodzina. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej, że życie w patchworku jest czymś oczywistym… Nie jest! Dla dzieci najważniejsze jest zawsze, by obok byli oboje rodzice – patrzący na siebie z uczuciem, trzymający się za ręce!

Nie dajmy sobie wmówić, że tej normalności nie powinniśmy pokazywać, żeby kogoś nie urazić. Skoro wasze dzieci tak cierpią, kiedy widzą owe trudne hasło, to znaczy, że jako rodzice zawiedliście na jakimś polu. Nie ma co przed tym uciekać, trzeba to naprawić.

Nawołanie do miłości to przypomnienie, co jest bazą funkcjonowania rodziny, co ją scala i co sprawia, że dzieci wychowywane są w odpowiednich warunkach. Brawo dla autora tej akcji, udało mu się poruszyć sumienia.

Mamo, tato – kochajcie się. Kochajcie się dla Waszych dzieci, które na was patrzą. Kochajcie się dla siebie samych. Kochajcie się, bo tworzycie rodzinę, a w rodzinie siła i inspiracja dla innych. Tam, gdzie jest miłość, każdy problem uda się rozwiązać. Więc nie przestawajcie się kochać.


Zobacz także

Zima lubi dzieci najbardziej na świecie. Rodzicu – warto się z nią zaprzyjaźnić

Czarnuszka chroni przed nowotworem i dba o nasze serce

Czarnuszka chroni przed nowotworem i dba o nasze serce

Czasami tak niewiele potrzeba, by mieć powód do uśmiechu. Akcja #MiesiącKobiet