Lifestyle

Niezbędne kroki w pielęgnacji – nie możesz ich pomijać!

Redakcja
Redakcja
27 grudnia 2021
 

To, jakich kosmetyków używasz, jest niezwykle istotne w prawidłowej pielęgnacji. Liczy się także, JAK i w jakiej kolejności je stosujesz! Przeczytaj artykuł o etapach pielęgnacji i upewnij się, że na ten temat wiesz już wszystko.

Czy pielęgnacja poranna i wieczorna powinny się od siebie różnić? Jak najbardziej. Rano Twoja skóra potrzebuje lekkich, choć nadal odżywczych formuł, które będą dobrze trzymały się pod makijażem. Zaopatrz się też w dobry krem z filtrem SPF. Uwaga! Ochronę przeciwsłoneczną należy stosować każdego dnia, także zimą – to najskuteczniejsze działanie anti-ageing. Wieczorem Twoim priorytetem powinien być zaś demakijaż i oczyszczanie, a także nawilżanie.

Cztery filary i najważniejsze etapy pielęgnacji wyglądają zatem następująco:

  • demakijaż (wieczorem),
  • oczyszczanie (rano i wieczorem),
  • tonizowanie (rano i wieczorem),
  • nawilżanie (rano i wieczorem).

Demakijaż

Bez dokładnego demakijażu nie ma mowy o zdrowej skórze! Nawet jeśli się nie malowałaś, to i tak powinnaś oczyścić twarz. Na skórze zbiera się kurz, zabrudzenia, sebum itd. Niektórzy kosmetolodzy zalecają wręcz, aby demakijaż robić zaraz po powrocie z pracy czy zajęć, inni – że spokojnie można poczekać z tym do wieczora.

Jakich kosmetyków do tego potrzebujesz? To zależy od Twoich preferencji. Na pewno warto sięgnąć po olejki i mleczka. Jeżeli szukasz produktów do demakijażu, sprawdź dobrych sklep z kosmetykami, np. https://lavandin.pl/.

Oczyszczanie

Demakijaż służy „rozpuszczeniu” makijażu i zanieczyszczeń. Kolejny etap to oczyszczenie skóry. Dlatego mówimy o oczyszczaniu dwuetapowym. Pierwszym krokiem jest tu właśnie demakijaż, drugim – dokładne domywanie skóry. Dzięki temu mniejsze będzie ryzyko powstawania zaskórników i wyprysków. Używaj do tego łagodnych żeli lub pianek myjących. Odstaw za to mocne detergenty, które mogą podrażnić skórę.

Ciekawostka: z twarzy trzeba zmyć również płyn miceralny!

Tonizowanie

Podczas mycia, a właściwie wskutek każdego kontaktu skóry z wodą, zaburzony zostaje jej kwasowy odczyn pH. W konsekwencji skóra traci naturalną barierę ochronną, jest bardziej podatna na podrażnienia, a także działanie drobnoustrojów oraz czynników środowiskowych. Tonik ma za zadanie przywrócić skórze odpowiednie pH. Dzięki temu skóra pełniej skorzysta z kosmetyków nawilżających.

Nawilżanie

Każda cera potrzebuje nawilżania – nawet tłusta! Jeżeli nie dostarczysz jej składników nawilżających, będzie produkować jeszcze więcej sebum. Wybierz zatem dobry krem nawilżający dostosowany do potrzeb skóry (tzn. taki, który pełni dodatkowe funkcje, np. odżywczą, regeneracyjną itd.) Rano możesz stosować dwa kremy, np. nawilżający i z filtrem, lub jeden krem – SPF, jeśli jest odpowiednio odżywczy. Pamiętaj o kremie do delikatnej skóry pod oczami.

Dodatkowe kroki

Gorąco zachęcamy do używania serum, np. 2-3 razy w tygodniu. Serum da skórze to, czego nie ma krem do twarzy oraz podkręci pielęgnację. Może działać nawilżająco, regenerująco, przeciwstarzeniowo, ujędrniająco itd.

Poza tym nie zapominaj o regularnym złuszczaniu naskórka, czyli peelingach. Po zmyciu peelingu nałóż maseczkę – teraz zadziała jeszcze lepiej! – a następnie stonizuj twarz i w razie potrzeby użyj kremu.

Dobry krem potrafi zdziałać cuda. Zadziała jednak jeszcze lepiej, jeżeli nałożysz go na dokładnie oczyszczoną twarz. Dodaj do tego jeszcze serum – ukierunkowane na potrzeby swojej skóry – i nie zapominaj o peelingach. Twoja skóra na pewno Ci za to podziękuje.

Artykuł partnera



Lifestyle

Wiara, że wraz z nadejściem stycznia będziemy mieć czystą kartę, pomaga nam znaleźć motywację, ale… Jak się przygotować do 2022?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
27 grudnia 2021
Fot. Materiały prasowe

Przyszedł koniec roku, a razem z nim czas na podsumowania. Poświąteczna atmosfera, która szczególnie sprzyja refleksjom, rozgościła się w naszych domach. Temat przewija się nie tylko przez media, ale też wśród codziennych rozmów z rodziną i przyjaciółmi. Co osiągnęliśmy przez ostatni rok? Co się zmieniło? Co właściwie żegnamy? Czego się nauczyliśmy, co pomoże nam podjąć wyzwania, które czekają w kolejnym roku?

Noworoczne podsumowania i postanowienia to stały element zimy. Wiara, że wraz z nadejściem stycznia będziemy mieć czystą kartę, pomaga nam znaleźć motywację, ale… na dłuższą metę nic nam tak naprawdę nie daje. Czy na pewno warto podsumowywać mijający rok? Co możemy dzięki temu osiągnąć?

Pamięć jest zawodna

Osiągnięcia nauki w tym zakresie są jednoznacznie – nie możemy ufać swoim wspomnieniom. Ludzki mózg to bardzo niepewny nośnik danych, który na ogół świetnie sprawdza się do bieżących, codziennych zadań, ale któremu nie można ufać, jeśli chodzi o dłuższą metę. Czas zmienia więcej niż tylko perspektywę: po kilku miesiącach umykają nam szczegóły sytuacji, przez co wspominamy ją albo w coraz bardziej pozytywnym, albo w coraz bardziej negatywnym świetle. Tymczasem świat wcale nie jest czarno-biały. Nawet wydarzenia, które w danej chwili wydają się straszne – na przykład strata pracy – zazwyczaj są wynikiem wielu czynników i nie zawsze ostatecznie dają negatywne efekty. Osądzanie ich jako pojedynczych wydarzeń jedynie spłyca ważne doświadczenie. Istotnych w życiu rzeczy często nie da się zaklasyfikować jako jednoznacznie „dobrych” lub „złych”. Natomiast ich wpływ na nasze samopoczucie pozostaje niezaprzeczalny.

Social media na pewno pomagają rejestrować wspomnienia na bieżąco, ale też nie jesteśmy w stanie zapisać w ten sposób wszystkiego. Często przed wrzuceniem treści na Facebooka czy Instagram sami się cenzurujemy, co w rezultacie daje nam relację, której sami nie możemy ufać. Rozwiązanie? Sporządzanie zapisków dla siebie, bez względu na to, czy chodzi o staromodne, ale nieśmiertelne prowadzenie dziennika, czy robienie codziennie zdjęć, nie tylko świetnie ćwiczy pamięć, ale w przyszłości może się okazać najlepszą pamiątką.

Zima sprzyja melancholii

Zima i przełom roku to czas wyjątkowo depresyjny, a to wpływa na nasz sposób myślenia. Presja, by robić podsumowanie i zamknąć za sobą kolejny rozdział życia, jest wysoka, zwłaszcza że okładki wszystkich magazynów i programy w telewizji przeprowadzają podobne analizy. Tymczasem badania wykazują, że w Polsce nastroje po Świętach gwałtownie spadają. I nic dziwnego: właśnie skończyło się wolne, na które czekaliśmy od urlopu, na koncie tradycyjnie wieje pustką, a do tego pogoda daje się we znaki. To warunki, w których bardzo łatwo o pesymizm, przez co oczywiście zaczynamy postrzegać nawet pozytywne doświadczenia w czarnym świetle. Mamy większą skłonność do bojkotowania własnych osiągnięć. „Co z tego, że dobrze się bawiłam, skoro nic mi po tym nie zostało poza paroma zdjęciami?”, „Zacząłem się uczyć języka, ale nie idzie mi tak dobrze, jak bym chciał.” Nie trzeba dodawać, że w rezultacie czujemy się jeszcze gorzej, bez względu na to, czy rzeczywiście mieliśmy zły rok.

Rozwiązaniem tego problemu może być robienie regularnych podsumowań. W ciągu dwunastu miesięcy rzeczy mogą się wielokrotnie zmienić – nie ma sensu próba ogarnięcia wszystkiego naraz. O wiele lepiej jest zatrzymywać się co jakiś czas, by rozważyć, czy kierunek, w którym idziemy, na pewno jest tym właściwym. W XXI wieku pośpiech dominuje nasze życie; warto wyrobić sobie nawyk spokojnych refleksji nad własnym życiem. Warto pomyśleć, co miało dla nas duże znaczenie w trakcie roku, a co może wydawać się mniej ważne teraz, w grudniu?

Liczy się „teraz”

Przede wszystkim jednak trzeba sobie zadać jedno kluczowe pytanie: po co nam to podsumowanie? Czy dzięki temu zrobimy się mądrzejsi albo podejmiemy lepsze decyzje w nadchodzącym roku? Oczywiście warto zachowywać wspomnienia, szczególnie jeśli w tym roku wiele się wydarzyło, jednak zbyt często traktujemy tego rodzaju podsumowania jako sprawdzian. Jeśli tylko nie spełniamy wyznaczonych sobie standardów – a w dobie perfekcjonizmu spełniamy je nader rzadko – to czujemy irytację, złość i zawód wobec siebie samych. Stąd bierze się fala noworocznych postanowień – myśl, że styczeń przyniesie czyste konto i świeży start, pomaga nam wierzyć, że tym razem damy radę, nie zawiedziemy, będziemy dokładnie tacy, jacy chcielibyśmy być.

Sama idea „świeżego startu” zakłada, że od przeszłości należy się oderwać, a to, co ma się stać w przyszłości, jest ważniejsze niż chwila obecna. Jednocześnie przybywa dowodów na to, że prawdziwe szczęście można osiągnąć jedynie przez naukę cieszenia się chwilą. Bycie „tu i teraz” i czerpanie przyjemności z drobnych rzeczy to najlepszy sposób na lepszy nastrój, a to przekłada się na inne aspekty życia: satysfakcję z siebie i motywację do osiągania nowych celów. Dlatego wśród noworocznych postanowień warto zapisać jeszcze jedno: cieszyć się drobnymi, codziennymi przyjemnościami.

linia 2px


Zobacz także

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie pozwólmy się obrażać, niech nikt nigdy o nas nie mówi: „Kto to rucha”

Fot. Unsplash / Bench Accounting

„Żadna tam odwaga! My jej nie mieliśmy, a Anka tym bardziej. Było ciężko!” Życie rakiem pisane. List Lucyny

Konkurs „Nowa JA”