Lifestyle

Nieprawdopodobna historia „dziewcząt-duchów”. Po wyjściu z pracy, dosłownie świeciły w ciemności

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 kwietnia 2019
William van der Weyde [No restrictions], via Wikimedia Commons
 

Podczas I wojny światowej setki młodych kobiet (skuszonych dobrą pensją) zdecydowało się na pracę w fabrykach zegarów, gdzie do ich obowiązków należało malowanie tarcz świetlistą farbą radową. Niedługo potem, kiedy kobiety te zaczęły doświadczać makabrycznych skutków ubocznych, rozpoczęły szaleńczą walkę z czasem o sprawiedliwość. Walkę,  która na zawsze zmieniła prawo pracy i postrzeganie pracowników przez pracodawcę.

Na początku ubiegłego wieku nie było jeszcze wiadomo, że rad jest szkodliwy dla zdrowia, świadomość społeczna zagrożeń płynących z używania tego pierwiastka do użytku „osobistego” była praktycznie żadna. Wiele kobiet malowało farbą radową zęby, żeby mieć bielszy uśmiech. W końcu pojawiły się tragiczne, nieprzewidziane efekty.

Rad okryto w 1898 roku. Zajęło nam jeszcze chwilę, żeby zrozumieć, że ten święcący jasno pierwiastek ma swoją ciemną stronę. Kiedy dostaje się do organizmu, niszczy  ludzkie komórki. Na początku XX wieku, uważano jednak, że rad w małych ilościach jest dobry dla zdrowia. Pito więc wodę z radem, dodawano go do past do zębów oraz innych kosmetyków. Świadomość przyszła później.

Kobiet w fabryce zegarów w Nowym Yorku nikt nie ostrzegł, nie podjęto żadnych środków ostrożności. Podczas pracy kazano im formować końcówkę pędzelka w ustach, żeby nadać mu bardziej ostry kształt. Mówiono im, że to całkowicie bezpieczne, choć szefowie fabryki wiedzieli już, że jest inaczej. Jedyne badania nad bezpieczeństwem używania radu były prowadzone w tym samym budynku.
Embed from Getty Images

Mężczyźni, którzy pracowali z większymi dawkami radu byli wyposażeni w kombinezony ochronne. Ale malowanie wskazówek  i cyfr na tarczach było domeną kobiet. I to dobrze płatną. Pracownice fabryki nazywano duchami, ponieważ po wyjściu z pracy dosłownie świeciły w ciemności. I na początku wydawało się to zabawne. Ale pierwszą pracownicą, która realnie odczuła realne problemy z powodu radu była Mollie Maggia. Najpierw dokuczał jej silny ból zęba. Ząb usunięto, a wtedy zaczęły się kłopoty z kolejnym. W miejscach ubytku pojawiały się wrzody. W krótkim czasie Mollie straciła wszystkie zęby oraz kość szczękowa, która złamała się pod dotykiem dentysty. Mollie umierała powoli. Odeszła po 4 miesiącach od usunięcia pierwszego zęba. Lekarze utrzymywali jednak, że powodem był syfilis. „Błąd” sprostowano dopiero w 1927, kiedy otwarto trumnę ze zwłokami Mollie, a jej ciało świeciło się jakby pomalowano je radem.

Ale Molly nie była jedyną ofiarą promieniowania. Inne kobiety również odczuwały podobne dolegliwości. Pod wpływem presji społecznej szefowie fabryki zdecydowali o  przekazanie badań nad szkodliwością radu niezależnemu ekspertowi. Ten potwierdził zależność między uszczerbkiem na zdrowiu i życiu a związek między promieniowanie pochodzącym z radu a pogarszającym się stanem zdrowia pracowników. Fabryka nie przyjęła jednak jego raportu. Poproszono o kolejną analizę, której pozytywne dla pracodawców wyniki opłacono z góry.

W 1927 roku pracownice fabryki poszły do sądu. Choć bliskie śmierci, domagały się sprawiedliwości i zadośćuczynienia. W tym samym czasie kobiety w fabrykach w całym kraju nadal pracowały z radem. Pod wpływem wieści napływających z Nowego Jorku postanowiły zmienić swoją sytuację. Przemówiły. Gazety zaczęły opisywać ich historie na pierwszych stronach. Niektórym udało się uzyskać odszkodowanie, innym nie. Ale po raz pierwszy w historii, pracodawca wziął odpowiedzialność za zdrowie i życie swoich pracowników. Przyczyniło się to do wprowadzenia zasad, które uratowały życie innym. Odwaga „dziewcząt – duchów” uratowała tysiące istnień.

Unbelievable true story of the radium girls, whose deaths saved thousands lives.

Unbelievable true story of the radium girls, whose deaths saved thousands lives.

Opublikowany przez The Story Behind Czwartek, 4 kwietnia 2019


Lifestyle

Babka – przepis niezawodny. Wasze przepisy wielkanocne

Listy do redakcji
Listy do redakcji
21 kwietnia 2019
Fot. Archiwum prywatne
 

Ten przepis bierze udział w konkursie na najbardziej leniwą potrawę wielkanocną. 
Weź udział w zabawie , prześlij swój przepis i wygrywaj nagrody 🙂 Dowiedz się więcej.

Najbardziej leniwym wypiekiem w święta jest oczywiście babka, bo jak każda babka (Pani domu), po pracowitym czasie przygotowań do świąt, w końcu musi pozwolić sobie na chwilę lenistwa przy stole w towarzystwie innej babki – tej drożdżowej.

Mam przepis niezawodny, otrzymany lata temu od koleżanki, ciasto zawsze mi wychodzi, dzięki czemu nie muszę się martwić o to, że w ostatniej chwili będę musiała piec coś innego, do tego jest puszyste i chrupiące, po prostu pyyyycha!!! – Julia

Składniki:

  • 380g mąki
  • 45g drożdży świeżych (sypkie to nie to samo)
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka
  • 150g rozpuszczonego masła, można topić razem z mlekiem
  • 3 jajka
  • 40 g cukru

– Pomieszaj cukier z rozdrobnionymi drożdżami, połową mleka i łyżką mąki i odstaw do wyrośnięcia.

– Po wyrośnięciu dodać resztę składników i odstawić do wyrośnięcia.

– Upiec ok. 40 min w 180 stopni Celsjusza.

Autor: Julia

Partnerem akcji jest

Nagrody:

5 x zestaw smakołyków, składający się z:

  • Ciasto drożdżowe DB
  • Babeczki z płatkami czekolady
  • Beza
  • Ciasto Leśny mech
  • Komplet cukrów smakowych (6 smaków)
  • Komplet pisaków
  • Posypki Decorada (3 rodzaje)
  • 2 polewy
  • Budyń wanilinowy i śmietankowy
  • Krem Karpatka
  • Mix do śmietany
  • Mix do mascarpino
  • Proszek do pieczenia
  • Aromat migdał & cytryna
  • 2 x galaretka

 

 

 


Lifestyle

Tak, mazurki kocham i jeść i przygotowywać! Wasze przepisy wielkanocne

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 kwietnia 2019
Zdjęcie poglądowe / Fot. iStock

Ten przepis bierze udział w konkursie na najbardziej leniwą potrawę wielkanocną. 
Weź udział w zabawie , prześlij swój przepis i wygrywaj nagrody 🙂 Dowiedz się więcej.

Zacznę od tego, że mistrzyni kuchni ze mnie żadna, potrafię przypalić nawet wodę na herbatę. Dobrze, że moja druga połówka nie ma wysokich wymagań jeśli chodzi o kulinaria i chętnie wyręcza mnie w tym zakresie.

Zatem niemalże każde święta to u mnie zawsze kumulacja i synergia wysiłków mojej Mamy i Teściowej, które są cudownymi kucharkami-artystkami i w swych królestwach smaku (kuchniach), wyczarowują prawdziwe cuda.

Tak więc skądinąd jestem przykładem na to, iż przysłowie „niedaleko pada jabłko od jabłoni” nie zawsze znajduje swe uzasadnienie. Ale jest „coś”, co bardzo lubię i co sprawia mi przyjemność, czyli potrawy, które pozwalają niejako dać upust swym emocjom i temu, co nam w duszy gra.

Dlatego z wszystkich potraw, a dokładniej ciast wielkanocnych najbardziej lubię MAZURKI. Nie są czasochłonne, a pozwalają „wyżyć” się twórczo…. . Praktycznie nie ma takiej opcji, aby na mym wielkanocnym stole ich zabrakło.

Mazurki bowiem to kwintesencja tego, co kocham jeśli chodzi o słodkości, czyli połączenie cudownych słodkich smaków, kolorowej faktury i ….ogromne pole do popisu dla każdej pani domu, nawet tak mało zdolnej w kwestii pieczenia ciast, jak ja. Na mym stole jak sięgam pamięcią, gościły już mazurki karmelowe, karmelowe z orzechami, pralinowe, bakaliowe oraz czekoladowo-migdałowe. No i są jeszcze te, które stanowią naszą RODZINNĄ TRADYCJĘ, czyli absolutny mazurkowy MISZ-MASZ, stanowiący dowolną wariację na temat mazurka właśnie…. .

No i co ciekawe właśnie te są najsmaczniejsze!. Pamiętam bowiem ile frajdy sprawiało mi przygotowywanie mazurka wraz z moją Babcią. To było coś, na co czekałam jako dziecko cały rok. Wówczas dawałam przy pomocy Babci upust swej wyobraźni i tak ozdabiałam owe mazurki, jak mi podpowiadała dziecięca fantazja.

A że wspomniane mazurki tworzę i dekoruję wkładając w to nie tylko swe umiejętności, nie tylko aktywując pokłady swej wyobraźni, ale i całe serce, to (o dziwo) wszyscy je zachwalają. Do przygotowania kruchego spodu potrzebuję zaledwie kilku składników (masła, jaj, mąki, proszku do pieczenia, cukru pudru), a cała „reszta” to efekt użycia i połączenia ukochanych bakalii, sosu czekoladowego, konfitur etc etc.  Tak, mazurki kocham i jeść i przygotowywać!

Autor: Leosia100

Partnerem akcji jest

Nagrody:

5 x zestaw smakołyków, składający się z:

  • Ciasto drożdżowe DB
  • Babeczki z płatkami czekolady
  • Beza
  • Ciasto Leśny mech
  • Komplet cukrów smakowych (6 smaków)
  • Komplet pisaków
  • Posypki Decorada (3 rodzaje)
  • 2 polewy
  • Budyń wanilinowy i śmietankowy
  • Krem Karpatka
  • Mix do śmietany
  • Mix do mascarpino
  • Proszek do pieczenia
  • Aromat migdał & cytryna
  • 2 x galaretka

 

 

 


Zobacz także

10 sygnałów wskazujących na to, że kiepskie samopoczucie, to nie jedynie objaw zmęczenia

Joanna Kulig urodziła

Joanna Kulig urodziła!

Biały stanik pod białą bluzką? Wpadki modowe, które zaliczasz każdego dnia