Lifestyle

Nienawidzę córek mojego męża, nienawidzę jego byłej żony

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
13 sierpnia 2022
córki mojego męża
fot. Molnar Balint/Unsplash
 

Są wakacje, jest noc, jesteśmy z mężem w naszym domu na Mazurach. Domu, na który wydałam wszystkie oszczędności, ale nie jest tylko mój, bo kupiłam go wspólnie z mężem. Miał być naszym rajem, przystanią na drugą połowę życia. Jak to się stało, że nienawidzę tego miejsca? Spakowałabym się najchętniej i uciekła.

Są tu one, piranie. Dwie córki mojego męża z poprzedniego związku, nastolatki. Napastliwe, agresywne, wściekłe. Dziś usłyszałam od nich, że jestem suką, zdzirą, a ich ojciec zawsze będzie kochał matkę. Czuję się, jak ofiara przemocy domowej, starsza popchnęła mnie, poleciałam na drzwi. W mojej obronie stanęła moja córka. Doszło do szarpaniny. Tak, wstydzę się tego. Straciłam nad sobą panowanie, nie mogę uwierzyć, że to wszystko się stało.

Budzą we mnie wszystko, co najgorsze

Choć na co dzień zajmuję się pomaganiem ludziom, ich z całego serca nienawidzę. A przysięgam, próbowałam. Dziś to już zaklęte koło. Nie znoszę ich, one nie znoszą mnie. W to wszystko wplątana jest moja córka, jedyny syn próbuje mediować. Tłumaczy mi, że dla tamtych dziewczyn to trudne, nie chcą źle. A są agresywne, bo wszyscy jesteśmy wobec siebie agresywni. Ja, one, ich matka.

Zastanawiam się, czy te piękne patchworkowe historie są prawdziwe. Czy naprawdę można lubić dzieci partnera, kochać jak własne, dogadywać się? Jeśli tak, na czym polega nasz problem?

Nie rozbiłam byłej rodziny męża, nie funkcjonowałam jako kochanka, do której on w końcu odszedł. Poznaliśmy się po jego rozwodzie, na Tinderze. Od razu powiedzieliśmy sobie otwarcie: mamy dzieci, będziemy poznawać się ostrożnie, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Ale ona, gdy w końcu dowiedziała się o nas, dostała furii. Nie dlatego (chyba), że go wciąż kochała. Dlatego, bo już nie był na każde jej wezwanie. I wezwanie córek.

Poznałam je i bardzo się starałam…

Naprawdę bardzo. Ale trudno nadskakiwać rozwydrzonym dziewczynkom (wtedy miały 12 i 13 lat), które uwielbiają swoją mamę, która z kolei nie uwielbia mnie. Ale jakoś się udawało. Zaprzyjaźniły się z moją córką i synem, jeździliśmy na wspólne wakacje. Ja też próbowałam wypychać partnera samego, żeby spędzał czas z córkami oddzielnie.

Jego była atakowała mnie ciągle. Ale piekło zaczęło się po ślubie. Jej koleżanki wypisywały do mnie, że zawsze najbardziej kocha się pierwszą żonę. Ona robiła partnerowi afery, że za mało płaci, że na pewno wydaje na moje dzieci (nigdy tak nie było).

Zostawił jej mieszkanie, działkę, samochód, ale ona wciąż chciała więcej. Stopniowo zaczęła podburzać córki. Ja też traciłam do nich cierpliwość, były tak inne od mojej córki, spokojnej, dobrze się uczącej, ciepłej, serdecznej. Po ich pobycie w naszym domu czułam się, jak po najeździe obcych wojsk– bałagan, porozrzucane ciuchy, głośna muzyka. Coraz ciężej było mi ukryć irytację. Chciałam, żeby respektowały zasady w moim domu, ale gdy delikatnie zwracałam uwagę, śmiały mi się w twarz.

Mąż chciał zachować neutralność, w efekcie chyba one i ja miałyśmy do niego pretensje.

Ale teraz już tego za dużo, nie chcę ich w swoim domu, w swoim życiu. Na Mazurach, gdzie przyjeżdżam odpocząć.

Nie wiem zupełnie, co robić. Mąż mnie przeprasza, mówi, że wie, że przegięły. On też nie ma nad nimi kontroli. Zgadza się niemal na wszystko, by wynagrodzić im braki, w efekcie nie jest konsekwentny, one palą, piją, robią to otwarcie w domu… Gdy protestuję, dostaję od ich matki wiadomości: nie wtrącaj się, to moje dzieci, jeszcze raz coś im powiesz….

 


Lifestyle

Po czym poznać, że w związku brak bliskości? 7 czerwonych lampek

Redakcja
Redakcja
13 sierpnia 2022
brak bliskości
fot. kieferpix/iStock
 

Kiedy zaczynasz się z kimś umawiać, bardzo łatwo przychodzi stwierdzenie, że to ten jedyny, na całe życie. No i oczywiście, że idealnie do siebie pasujecie! Lubicie tę samą muzykę, oglądacie te same seriale, a w dzieciństwie oboje kochaliście Myszkę Miki. Czy mogłoby być lepiej? Mogłoby. Oznaką bliskości w związku wcale nie są wspólne zainteresowania, większe znaczenie ma to, jak partnerzy lubią być traktowani. Bo przecież można mieć zupełnie inne zainteresowania, a jednak ciągle być idealnym związkiem. Jakie zatem sygnały, że w naszym związku brak bliskości możemy dostrzec?

Nie wiecie, jak się ze sobą kłócić

Kłótnie to chleb powszedni związków. Nawet tych idealnych. Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że brak kłótni to znak, że coś jest nie tak. Po długim okresie spokoju faktycznie wystarczy mała iskierka, żeby rozpocząć wojnę. Kłótnie w dobrze dobranych związkach zazwyczaj kończą się szybko lub/i bezboleśnie. Dwoje ludzi potrafi się ze sobą dogadać i rozwiązać konflikt bez wyzywania i wrzeszczenia. To po prostu ostrzejsza wymiana zdań, która w końcu doprowadzi do ugody. Bez braku bliskości kłótnie przypominają raczej burzę albo tsunami. Jasne, po każdym wyładowaniu atmosferycznym przychodzi słońce, ale umówmy się – z czasem takie wydarzenia przestają mieć sens.

Nigdy nie stanie po twojej stronie

Wiecie, w związkach najpiękniejszy moment to ten, kiedy ci nie idzie, a partner i tak jest twoim największym fanem. W najnowszym hicie z Meryl Streep „Boska Florence” jest tego najlepszy przykład. Tytułowa Florance niekoniecznie potrafi śpiewać, ale jej mąż wspiera ją i dopinguję, bo wie, że daje jej to szczęście. Czy można chcieć czegoś więcej? A ukochany powinien być przecież partnerem zbrodni, najlepszym przyjacielem i motywatorem. Niestety, niektórzy nie mają tego szczęścia. Kiedy widzisz, że w twoim związku wcale to tak nie działa – uciekaj. To brak szacunku do twojej pracy, ale przede wszystkim dla ciebie samej.

nie kocha

fot. marlo74/iStock

Oboje jesteście bardzo nerwowi

Zobrazujmy to sobie. Dwa huragany zmierzają ku sobie. Kiedy się zetkną – bach! Następuje apokalipsa. Przecież nikt nie chce, żeby tak wyglądał jego związek. Osoby z bardzo stresującym trybem życia lub po prostu te, które z natury są nerwusami, potrzebują kogoś delikatnego i spokojnego. Kogoś, kto po ciężkim dniu zrobi masaż głowy i wysłucha. Przy okazji delikatnym głosem mówiąc, że przecież najważniejsze, że macie siebie. To naprawdę działa, a amerykańscy naukowcy mają na to dowody!

Bałaganiara i perfekcjonista

Przeciwności może i się przyciągają, ale w wypadku porządku, trudno o zrozumienie. Przyznajmy same, bałaganiary zawsze pozostaną bałaganiarami. Jasne, porządku można się nauczyć. Niby próg odporności na bałagan też da się powiększyć. Nie da się jednak ukryć, że zawsze będzie coś, co nie będzie grało. W pewnym momencie może wystarczyć skarpetka zostawiona w złej szufladzie, albo niewyprasowana koszulka. Niby to nic, ale narastająca frustracja w pewnym momencie wybucha niczym wulkan. A krajobraz po erupcji wulkanicznej nie jest za ciekawy.

Nie macie tego samego poczucia humoru

Świat jest okrutny, a czasy ciężkie. Pewnie mówiono tak w każdym wieku, ale czy nie jest to ciągle aktualne? Dlatego też warto mieć kogoś, kto będzie się z nami śmiał z tych samych rzeczy. A przy okazji nie obrazi się, kiedy rzucimy mu ironiczną uwagą. Taki partner to naprawdę ogromna wartość, z której nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Jedyne zagrożenie wynikające z tego samego poczucia humoru? W pewnym momencie, będąc w towarzystwie, możecie zacząć się śmiać z małego szczegółu. I może będzie to wyglądać dziwnie, ale przynajmniej zawsze będziesz miała przy sobie osobistego poprawiacza humoru!

brak bliskości

fot. Henri Pham/Unsplash

Inaczej podchodzicie do tematu pieniędzy

Na początku nie ma to znaczenia. Wydajecie na randki, kwiatki, wspólne weekendy. I wszystko jest dobrze. Do momentu, w którym zaczniecie prowadzić swój związek na poważnie. Pieniądze to drażliwy temat w każdej ważnej dla nas relacji. Szczególnie, kiedy jedno z was zarabia mniej. Co w takim przypadku jest ważne? Zachowanie zdrowego rozsądku. Serio.

Może to i brzmi dość banalnie, ale kiedy macie takie same priorytety lub przynajmniej rozumiecie swoje wzajemne potrzeby, będzie łatwiej.

Jedno z was zawsze się spóźnia

Zawsze byłam tą osobą, która się spóźniała. Na randkę, rodzinny obiad, do kina. Miałam to po tacie, on spóźnił się nawet na własny pogrzeb. No dobra, była to wina świateł, ale ja także zawsze na nie zwalam! Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy zaczęłam umawiać się z moim obecnym facetem. On też się spóźnia. Jak szalony. Dlatego, kiedy umawiamy się na 17, dobrze wiemy, że spotkamy się najwcześniej o 17.15. Ale pewnie nie byłoby tak kolorowo, gdyby spóźniało się tylko jedno z nas. Bo teoretycznie spóźnić można się raz, ale cały czas to ponoć obraza majestatu…

 


Lifestyle

Lęk separacyjny – dotyczy nie tylko dzieci. Jak go rozpoznać?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 sierpnia 2022
lęk, depresja
fot. nikkimeel/iStock

Zwykle pojawia się u dzieci, ale niekiedy zmagają się z nim też osoby dorosłe. Lęk przed separacją, strach przed rozstaniem. Ten utrzymujący się zbyt długo utrudnia normalne funkcjonowanie. Kiedy najczęściej pojawia się lęk separacyjny i jak sobie z nim radzić?

Lęk separacyjny – czym jest?

Lęk separacyjny (ang.  SAD – separation anxiety disorder) zwykle rozpoczyna się u dzieci między 2. a 5. rokiem życia. To niewspółmierny do sytuacji strach przez rozstaniem z bliską osobą, nawet na krótki czas. W początkowej fazie rozwoju – najczęściej między 9. a 11. miesiącem życia – pojawia się u niemowląt i jest w pełni naturalnym i zrozumiałym zjawiskiem. Dzieci płaczem i krzykiem reagują na rozstanie z rodzicami. Stają się rozdrażnione, marudne i niespokojne. Całkowicie zrozumiałe jest, że maluchy niechętnie pozostają z obcymi osobami, są wstydliwe i mało odważne. Lęk separacyjny to jedna z częściej pojawiających się form zaburzeń lękowych. Dotyka około 5 proc. dzieci, jednak częściej pojawia się u chłopców niż u dziewczynek. Wraz z upływem lat lęk separacyjny powinien się zmniejszać, by z czasem całkowicie ustąpić. Zdarza się jednak, że dziecko dorasta, a strach i lęk przed rozstaniem z bliskimi zostają.

Przyczyny lęku separacyjnego

Przyczyny lęku separacyjnego dzielimy na trzy grupy: czynniki biologiczne, środowiskowe i psychologiczne. Biologiczne związane są z dziedziczonymi genami. Lęk separacyjny częściej pojawia się u dzieci, u których tata lub mama zmagała się z zaburzeniem lękowym np. depresją. Czynniki środowiskowe zazwyczaj związane są z opieką rodzicielską – nadmierna troska ze strony rodziców, opiekunów lub wręcz przeciwnie – brak zainteresowania, zbyt mało uwagi poświęconej dziecku. Istotną rolę odgrywają traumatyczne przeżycia i doświadczenia związane z chorobą lub śmiercią bliskiego członka rodziny. Lęk może być wynikiem jakiejś katastrofy np. wypadku samochodowego. Prawdopodobieństwo jego wystąpienia wzrasta w przypadku prześladowania, wyśmiewania przez rówieśników. Czynniki psychologiczne to głównie zbyt duża wrażliwość emocjonalna i nieumiejętność prawidłowego reagowania na odczuwany strach.

Lęk separacyjny – objawy

Lęk separacyjny najczęściej występuje u dzieci, sporadycznie pojawia się  u osób dorosłych. Czym się objawia?

  • Chorobliwą obawą przed rozstaniem z bliskimi osobami.
  • Zamartwianiem się nieszczęściami, obawą przed chorobą i śmiercią.
  • Niechęcią do kładzenia się spać, gdy w pobliżu nie ma rodziców.
  • Częstym wstawaniem w nocy, by sprawdzić, czy rodzice aby na pewno są w pobliżu.
  • Niechęcią do spania poza domem.
  • Nocnymi koszmarami związanymi z rozłąką z rodzicem.

Dodatkowo mogą pojawić się objawy fizyczne:

  • Ból głowy,
  • Ból brzucha,
  • Nudności,
  • Wymioty,
  • Ból w klatce piersiowej.

Objawy lęku separacyjnego różnią się w zależności od wieku dziecka.

Zobacz również: Zaburzenia snu u dzieci – na jakie objawy zwrócić uwagę?

Lęk separacyjny u dorosłych

Choć kojarzony jest z zaburzeniem dziecięcym, lęk separacyjny pojawia się także u osób dorosłych – a w szczególności osób starszych. Strach, lęk przed rozstaniem z partnerem lub dziećmi znacznie zaburza funkcjonowanie i pogarsza jakość życia. Często odbija się na związkach i relacjach rodzinnych.

Jak wygląda leczenie?

Lęk separacyjny wymaga leczenia, nie można go bagatelizować i czekać, aż sam ustąpi. W przypadku zdiagnozowania lęku separacyjnego wskazana jest pomoc psychologiczna. Do najczęściej stosowanych technik behawioralnych zaliczamy – terapię  poznawczo-behawioralną, systematyczną ekspozycję, warunkowanie instrumentalne. Nie ma konkretnej terapii, która okaże się skuteczna u każdego pacjenta. Istotną rolę odgrywa też psychoedukacja. W sporadycznych przypadkach, u osób zmagających się z lękiem separacyjnym stosuje się leczenie farmakologiczne.


źródło: medonet


Zobacz także

Przyjaźń między matką a córką może być krzywdząca. Lepiej, by matka była matką, nie kumpelką

Stylistka radzi: zrób sobie przegląd szafy, to prawdziwy detoks. Wystarczy osiem kroków

na wyprzedaży

9 ponadczasowych ubrań, które warto kupić na wyprzedaży