Lifestyle

Nie trać czasu, świat na ciebie nie zaczeka. Obejrzyjcie ten film. Cała prawda o życiu

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
15 lutego 2016
Fot. Screen z YouTube 석정현
 

Zanim powiesz sobie:

– to może poczekać

– mam jeszcze czas

– nie, nie mam odwagi

– nie, to się nie uda

Obejrzyj ten film. Mamy mniej czasu niż myślimy, wszystko się zmienia szybciej niż sądzimy. I choć na ogół nie chcemy tak o tym myśleć – faktów nie zmienimy. Możemy zmienić tylko ten czas. Żeby był najlepszy, najszczęśliwszy i jak najlepiej wykorzystany.

 


Źródło: Youtube

 


Lifestyle

Dziś jestem szczęśliwą mężatką, ale pierwszą miłość się pamięta…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. Pixabay/bngdesingns / CCO
 

Miałam wtedy 20 lat, może to i późno na pierwszą poważną miłość, ale własnie wtedy straciłam głowę dla niego. Miał na imię Jacek, rok młodszy. Przystojny, taki  w moim typie, brunet niebieskie oczy i ten zabójczy usmiech przy którym miękły mi kolana. Poznaliśmy sie na dyskotece, bo  w sumie nigdzie nie bywałam poza uczelnią. Imponował mi swoja dorosłością i odważnymi planami na przyszłość i to że uwzględniał mnie  w nich jako swoja przyszłą żonę, matkę jego dzieci.

Wiem, wiem zbyt szybko takie plany poczynił ale wtedy mnie to kręciło. Spotykalismy sie często, było naprawdę fajnie, nie pracował chodził jeszcze do szkoły, klasy maturalnej. Miał spory kawałek do mnie ale na tygodniu dorabiał sobie by móc się ze mna spotkac i zabrac mnie gdzieś. czekałam weekendu jak szalona. Nie liczyło się nic byleby tylko znowu spojrzeć w te błękitne oczy i odwzajemnić uśmiech, poczuć jego zapach i przytulić się w te męskie ramiona.

Nasza miłość przetrwała pół roku, sielanka skończyła się po wakacjach. nagle zerwał ze mną smsem. Zabolało. Najbardziej to, że tworzył takie plany ze mna, zapewniał o miłości jeszcze dwa dni wczesniej. A potem w ten sposóbb zerwał jakbym nie zasłuzyła na inne potraktowanie. Nie odpisywał na moje wiadomości. Zignorował mnie. Potem widziałam go na mieście za jakiś czas ale przeszedł obok jakby mnie nie znał, rzucił tylko spojrzenie. Serce biło jak szalone, ale i zabolało ponownie. Dowiedziałam się, że rok później ożenił się. Szybko się pocieszył.  Czas wyleczył rany, ale zmienił we mnie oczekiwania co do miłości. Sporo sie nauczyłam i wydoroslałam. Ale zapadł  w pamięć może dlatego, że nic nie zostało wyjaśnione do tej pory i pewnie tak już zostanie.

Dziś jestem szczęśliwą mężatką, ale pierwszą miłość się pamięta…

Ania Ostrowska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)

 

 

 


Lifestyle

Wracaliśmy do tych wszystkich miejsc tak bardzo sobie bliscy a jednak coraz bardziej dalecy od siebie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. iStock / Solovyova

Dziś po raz kolejny dosięgnęłam szczytu swojej tęsknoty. Obudziłam się i przyłożyłam policzek do zimnej poduszki na której czuć jeszcze było jego zapach, będąc pewna, że wyszedł tylko na chwilę wstałam i zaparzyłam kawę dolewając jego ulubionego mleka. Postawiłem kubek na stoliku i czekałam aż wróci… Z każdą minutą coraz mocniej wbijałam wzrok w tą uliczkę którą zawsze do mnie przychodził i nagle zorientowałam się, że jest już noc, że minęło kilkanaście lat, że kawa dawno wystygła i że on nigdy już nie wróci. 

Jako piętnastolatka spędzałam beztroskie wakacje w ośrodku położonym w lesie tuż nad samą rzeką. Pewnego upalnego, sierpniowego popołudnia postanowiliśmy z grupą przyjaciół schronić się przed gorącym słońcem i zagrać w piłkarzyki w ośrodkowej świetlicy. Właśnie wygrywałam i wydobywając z siebie dzikie okrzyki radości podkolorowane szalonym tańcem zwycięzcy zauważyłam jak przez otwarte okno świetlicy ktoś mi się przygląda. No pięknie, skaczę jak małpa wydobywając z siebie dzikie okrzyki a ktoś obcy właśnie mi się przygląda i ma pewnie niezły ubaw pomyślałam. Chłopak szybko przeskoczył przez okno i podszedł rozbawiony z wyciągnięta ręką. – Część jestem Piotrek. Spojrzał na mnie swoimi szafirowymi oczami i w tej samej chwili niebo rzuciło wyrok że NA ZAWSZE. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam bo cóż tak naprawdę można wiedzieć w wieku piętnastu lat. Od tego dnia razem cieszyliśmy się z ostatnich dni wakacji.

Wieczorne ogniska, wycieczki nad rzekę i w głąb lasu, szalone gry w piłkarzyki i ping ponga, pierwsze w moim życiu dyskoteki organizowane na świetlicy. Ostatniej nocy wziął mnie za rękę i w zupełnej ciemności, pomiędzy powietrzem pachnącym lasem a aksamitem nocy przytulił do siebie i zaczęliśmy tańczyć. Spojrzał mi w oczy delikatnie odgarniając włosy z mojej twarzy. Przerażona patrzyłam na niego i nie, nie bałam się go pocałować, byłam przerażona bo wiedziałam, że od tej chwili już zawsze będę pragnąć tylko jego pocałunków. Nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy…

A nad nami była noc i tylko ona jedna z cichym podmuchem wiatru między naszymi ciałami mówiąca o wiecznej miłości. Lato się skończyło, pamiętam jak wracając do domu zanosiłam się płaczem wpatrując się w szarą szybę samochodu. Byłam przekonana, że nigdy więcej go nie zobaczę aż pewnego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi a w nich stał On. Prowadził mnie przez życie, rysował na wspólnym niebie moje marzenia i wyznaczał drogę do ich spełnienia skreślając wszystkie porażki mogące pojawić się na drodze. Czasem odchodził zostawiając mnie z rozmazanym makijażem ale zawsze wracał a ja czekałam za każdym razem na niego jak wierny pies na swojego właściciela. Stałam się marionetką w jego idealnie doskonałych dłoniach.

ażde kolejne wakacje spędzaliśmy razem w tym samym miejscu, w którym się poznaliśmy. Wracaliśmy do tych wszystkich miejsc tak bardzo sobie bliscy a jednak coraz bardziej dalecy od siebie. On pragnął wolności a ja nie potrafiłam mu jej dać. Byłam uzależniona od jego dłoni od jego spojrzeń od pocałunków, uzależniona od jego słów. Mimo wszystko on nadal zawsze wracał. Pamiętam jeden magiczny wieczór w Krakowie, kiedy to w strugach deszcze stałam wtulona w niego i mimo chłodu oznaczającego koniec kolejnego lata czułam, że właśnie tutaj jest mój świat, w jego ramionach. Żegnaliśmy się nad ranem dłużej niż zwykle. I dłużej niż zwykle nie wracał… Moje życie traciło sens, nie ważna była nauka, przyjaciele. Dzień zaczynałam od łez a kończyłam na duszeniu się brakiem jego obecności. Umierałam codziennie pod wpływem dotyku jego nieobecności. Wrócił znów kilka razy i za każdym razem rozpalał płomień nadziei, że tym razem już na zawsze. Ale pewnego dnia dostałam od niego list, w którym pisał, że nigdy nie chciał mnie zranić, że daje mi promyk który ma mi pomóc w odnalezieniu siebie, pisał że jestem wielka a wiara w siebie i swoje możliwości kiedyś tego dowiedzie, że daje mi nadzieję i wiarę bo mam już w sobie wielkie pokłady miłości i że teraz stanę się wreszcie jednością. Od tego dnia żyłam jak w transie, mało pamiętam z tamtych dni. Pamiętam że pewnej nocy stałam oparta o zimną ścianę, przytwierdzona byłam do niej milionami wspomnień, przykuta brudnym bólem do czystej powierzchni. Kwiliłam cicho by nikt nie usłyszał a zaraz głośno wybuchałam płaczem, krzyczałam zagryzając w cierpieniu usta, drżałam z zimna i z braku jego obecności, potem obudziłam się w szpitalu nic nie pamiętając. Aż w końcu przypominając wrak człowieka w wieku dwudziestu lat na mojej drodze spotkałam człowieka, który chciał mi pomóc pozbierać się po tym wszystkim.

Pomyliłam wtedy miłość z zauroczeniem i dałam mu nadzieje sama uzależniając się od jego dobroci. Minęło już sporo czasu i w drzwiach znowu stanął On. Siedziałam i patrzyłam na niego nie mogąc powiedzieć słowa a on patrzył mi w oczy i niewidzialnymi myślami mnie kochał, tak wreszcie wtedy po raz pierwszy zobaczyłam w jego oczach miłość. Za późno,cholera było za późno. Byłam wtedy w ciąży z człowiekiem którego wcale nie kochałam a który tylko pomógł mi w najtrudniejszych chwilach i nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Miałam przed sobą Piotra, człowieka dzięki któremu mogłam swobodnie oddychać i zaplanowany ślub, którego nie chciałam!

On wiedział o wszystkim. Pierwszy raz widziałam w jego oczach łzy, strach, wyrzuty sumienia, i MIŁOŚĆ. Przytulił mnie z całych sił i powiedział, że Bóg zabiera mi jego teraz by dać mi w zamian coś cenniejszego. W dniu mojego ślubu malowałam usta czerwienią maków rozrywane krzykiem którego nikt nie słyszał. W kościele szukałam go wzrokiem, byłam gotowa uciec tak jak na filmach.

Ale jego nie było. Urodziłam najpiękniejszą na świecie córeczkę a w jej oczach zawsze widziałam jego. Po roku poprosiłam męża by się wyprowadził, nie potrafiłam zasypiać obok człowieka, którego nie kochałam. Cały czas zasypiałam trzymając Piotra za niewidzialną dla innych dłoń i pielęgnowałam jego obraz w sobie. Zasypiałam co noc na naszej wspólnej kiedyś poduszce wydobywając z niej każdy jego oddech i zapach włosów. Rano ubierałam uśmiech i szłam na bal zwany życiem by znów co noc powracać do naszej wspólnej poduszki. Kiedyś wybiegłam z domu i pobiegłam na stację. Chciałam pojechać do niego, biegłam tak szybko jakbym chciała dogonić przeszłość. Usiadłam na dworcu na ławce i zaczęłam płakać. Podeszło kilka osób i pytało czy może jakoś pomóc. Płakałam coraz głośniej bo wiedziałam, że nikt mi nie pomoże, nikt nie cofnie czasu, nikt nie zabierze mnie do niego i zrozumiałam że zostałam tutaj sama, spóźniona do niego o miliony godzin. Wróciłam do domu, do córki, która teraz była przecież całym moim światem. On też miał już rodzinę i nie mogłam pozwolić sobie na tą podróż. Codziennie więc staram się żyć tak jak by on tego chciał, staram się wychowywać moje dziecko tak by on był dumny również z niej.

Zrezygnowałam z pracy mając w głowie jego słowa, że jestem wielka a wiara w siebie i swoje możliwości kiedyś tego dowiedzie i postanowiłam skupić się na pisaniu. Zawsze przecież chciałam wydać swój własny tomik poezji i jeżeli wreszcie mi się uda wyślę mu go z podziękowaniami za spełnienie mojego marzenia bo mimo że nie jest przy mnie to nadal stara się spełniać moje marzenia. Moja córka ma już 15 lat, jest dokładnie w tym samym wieku kiedy ja poznałam Piotra, tomik wierszy jest prawie na ukończeniu, a ja codziennie nadal patrzę na nasze wspólne zdjęcia i nadal zasypiam na wspólnej poduszce trzymając go za niewidzialną dłoń. Dzisiaj mój mąż przyszedł do mnie do domu, przyniósł mi białą różę i gdy tylko wyszedł rozpłakałam się bo wiem, że kiedyś dając mu nadzieję bardzo go zraniłam. Teraz już wiem,że być może Piotr kiedyś czytając moje wiersze pisane jego siłą i moim bólem zrozumie, że nie kłamałam mówiąc, że na zawsze…

GDZIEŚ NA GRANICY MOICH SŁÓW I TWOJEGO MILCZENIA, GDZIEŚ POMIĘDZY MOJĄ TĘSKNOTĄ A TWOIM ZAPOMNIENIEM, ODDYCHAJĄC TYM SAMYM POWIETRZEM, ŻYJEMY W INNYCH ŚWIATACH. JA TWÓJ ZNAM, TY O MOIM DAWNO ZAPOMNIAŁEŚ…

 

Magda Szuba


 

Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

Gdzie ta wiosna! W zapachach, dźwiękach, kwiatach? Akcja #MiesiącKobiet

„Gdybym ich nie znała, pomyślałabym, że są po prostu znajomymi, których ktoś przypadkiem posadził obok siebie". O zapomnianej miłości

Nie potrafię wytłumaczyć moim dzieciom, że można ot tak odebrać komuś życie, zabrać komuś tatę, męża, przyjaciela

„Razem możemy więcej” – charytatywny pokaz ENDO podczas Warsaw Fashion Street 2017