Lifestyle

Nie matkuj! Facet tego nie znosi. A czego jeszcze nie lubią w kobietach panowie, choć raczej niechętnie się do tego przyznają?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
8 września 2016
nie matkuj facet tego nie znosi
Fot. iStock / Izabela Habur
 

Od wieków uważa się, że to my, kobiety, jesteśmy bardziej skomplikowane. A panowie to ci konkretni, rzeczowi. Tylko, czy jednak nie lepiej mówić otwarcie o swoich uczuciach i spostrzeżeniach, niż kryć je w sobie? I przyznawać się niechętnie, i to dopiero gdy namolna koleżanka dziennikarka, atakuje takim pytaniem z samego rana, a wiecie, że nie odpuści? I wyciągam z was, wszelkimi sposobami, dwojąc się i trojąc, kilka odpowiedzi na jedno pytanie. Czego jeszcze w nas nie lubicie, drodzy panowie?

1. Rozdrabniamy sprawy i mamy kłopoty z  pamięcią (?)

Krótko. Według facetów, mamy umiejętność rozkładania każdej sprawy na czynniki pierwsze, bardzo dokładnie podchodząc, do każdego szczegółu. Niestety, robimy to na poziomie nie do ogarnięcia, przez męski umysł. Więc chyba nadaremne nasze trudy. A co do pamięci, to nasza jednak jest zbyt dobra, zbyt, powiedziałabym, szczegółowa. Faceci twierdzą, że jej największe przebłyski, mamy przy kłótniach, że wtedy idealnie potrafimy coś wypomnieć. Z dokładnością co do daty, koloru jego koszuli, wypowiedzianych wraz z przecinkami słów. Zgoła inaczej jest, przy sprawach bardziej przyziemnych.  No faktycznie, jak tak o tym pomyślę, to trochę w tym racji jest (odrobinę musimy im przytaknąć), bo gdy on pyta, gdzie wsadziłam ostatni rachunek za prąd, to rzadko kiedy pamiętam.

2. Jesteśmy utrapieniem, gdy oczekujemy od nich wsparcia w momencie, gdy oni sami go potrzebują

Mówią, że jest tak: wracają do domu po podłym dniu w pracy, zmęczeni, źli, poniżeni, dramat. Każdy ma takie dni, i ciężko się z tym nie zgodzić. I wtedy my, oczywiście podajemy obiad, czy chociaż pytamy, czy nie jest głodny i zamiast dać mu spokój, wszczynamy śledztwo. Czy aby to tylko o pracę chodzi, że jest taki dziwny, nieobecny, podejrzany? Tylko się tak tłumaczy, a pewnie ma mnie już dość, chce odejść. Acha! On kogoś ma i chce mi to w końcu powiedzieć! Wpadamy w rozpacz, pęka nam głowa. Jemu już z tego wszystkiego chce się płakać. My te zaszklone oczy, odbieramy jako potwierdzenie, że to koniec.  Serio, aż takie jesteśmy?  Niemożliwe…

3. Zadajemy za dużo pytań, a zwłaszcza podchwytliwych! 

Podobno to najgorsza katorga – z tymi pytaniami. Na nasze pytania nie tyle trzeba odpowiedzieć, co odpowiedzieć w sposób odpowiedni. Dobierając starannie słowa, cały czas intensywnie myśleć i ciągle starać się to myślenie  ukryć. Bo przecież my kobiety jesteśmy bardzo spostrzegawcze i jak tylko to zauważymy, to od razu pomyślimy, że kombinuje. Nie, że się stara wybrnąć, żeby nas nie urazić. Tylko, że  już coś jest na rzeczy, bo czemu nie odpowie wprost?! Aż takie bywamy nieznośne?

4. Robimy porządki w jego rzeczach, choć nikt nas o to nie prosił

Coś, co u niewprawnego kobiecego oka wygląda jak chaos, jest w rzeczywistości przemyślaną, często tygodniami budowana misterną konstrukcją. Umożliwia ona znalezienie najmniejszego i najbardziej potrzebnego przedmiotu, nawet w ciemności. Tzw. porządkowanie to zamach na wrodzony, inżynieryjny geniusz mężczyzny. Zjawisko to jest jeszcze groźniejsze, jeśli któraś z nas ( czyli większość, dobra bądźmy szczere – wszystkie) posiada umiejętność chowania rzeczy w tzw. „bezpieczne miejsca”. To w zasadzie, po temacie. Szukaj wiatru w polu. Przedmiot, który tam umieścimy, faktycznie dostaje status bezpiecznego na wieki, bo niemożliwego do odnalezienia.

No cóż, no każdemu się może zdarzyć…

5. Wymagamy zdolności telepatycznych oraz każemy im się domyślać, o co nam chodzi

Na to wygląda, że własnego faceta nie można zapytać, co będziemy robić za tydzień, po 18. Albo czy będzie nas równo mocno kochał za 23 lata. Albo czy za rok polecimy na te Teneryfę w końcu. Bo od razu usłyszymy, że wymagamy, żeby byli wróżbitami. Argumentują to tym, że nawet jutro jest niepewne, po co wybiegać aż tak w przyszłość? Że przecież nie może mi dziś powiedzieć na pewno, bo jutro może z jakiś przyczyn zwolnią go z pracy. Że jest jeszcze czas.

Oni zawsze maja na wszystko czas, zauważyłyście? A i jeszcze robimy tak, że wysyłamy sprzeczne informacje do tych, które chciałybyśmy, żeby on się domyślił. Serio, potrafimy tak?

6. Traktujemy swoje matki jak wyrocznie i dodatkowo, doskonale wiemy, co ich denerwuje i wykorzystujemy to

Słuchamy rad i wskazówek swoich mam, do tego stopnia, że przestajemy używać własnych mózgów, przez co blokujemy swoje umysły. Prowadzi to nas do całkowitej utraty gwarancji niezależnego, suwerennego myślenia. O rany, faktycznie źle z nami dziewczyny. Suwerenne myślenie, szlag trafił.  No i wytknięto nam naszą ” tajną broń”, czyli dolewanie oliwy  do ognia, wbijanie szpili, gwoździa do trumny –  zwał jak zwał –  wiemy, co ich drażni i w odpowiednim momencie potrafimy tej wiedzy użyć.

No ale zaraz, o co pretensje. Jeśli już nawet się coś takiego zdarza, to nie jest tak, że ot tak to robimy, dla hobby. Wy przedstawiacie swoje argumenty, to my swoje też! 🙂

7. Złota siódemka, czyli galerie handlowe i…prowadzenie za naszych mężczyzn auta, włącznie z lepszą orientacją w terenie

Oni wchodzą do jednego sklepu, wybierają:  koszulę, spodnie, kurtkę, krawat, szalik, płacą i  wychodzą. Akcja trwa 15 minut, w porywach do 25. My, zanim wybierzemy sklep, do którego najpierw wejdziemy z miliona innych planowanych, potrzebujemy dwa razy tyle czasu. I proste rozwiązanie brzmi, żeby każde z nas chodziło osobno na wojaże galeriowe. My możemy z koleżankami. No pewnie, dźwigajcie też same, i same się brońcie przed natrętami koło przymierzalni. A potem wracamy i słyszymy, że ta sukienka za krótka, a w tej  bluzce dekolt za duży.

Przejdźmy lepiej do tego samochodu. Zawsze, ale to zawsze podobno pytamy facetów, czy aby na pewno dobrze jedziemy. Nigdy, nie powinnyśmy o to pytać! Bo facet zawsze zna drogę, nawet gdy jej nie zna. Sam przed sobą się za nic nie przyzna, że pomylił trasę, a co dopiero przed nami!  Zresztą, oni nigdy nie błądzą.  Zawsze jest to wina złej mapy, nie takiego oznaczenia lub jego braku. No, i wszystko jasne.  Po prostu, niech jedzie ostrożnie!  Nie matkuj, o f*ck, zapomniałam. Ale co tam.

Tak sobie pomyślałam, że skoro za tyle rzeczy nie do końca nas lubicie panowie, to chyba jutro z rana przyatakuje innym pytankiem. W takim razie, za co nas tak kochacie, że żyć bez nas nie umiecie?

 


Lifestyle

8 zmian w diecie, które pokocha twoja cera

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 września 2016
Fot. iStock / ariwasabi
 

Zgodnie z powiedzeniem, że prawdziwe piękno zaczyna się wewnątrz nas, powinnyśmy dbać o naszą urodę kompleksowo. Stosowanie wyłącznie nawet najdroższych kosmetyków, bez odpowiedniej diety i dawki ruchu, nie przyniesie takich samych efektów, jak połączenie wszystkich działań. A skóra twarzy ma większe wymagania od skóry pokrywającej resztę ciała.

Brak odpowiedniej pielęgnacji i złą dietę widać na twarzy gołym okiem. Pojawiają się niedoskonałości, skóra traci na jędrności, a wokół oczu i ust pojawiają się zmarszczki, o wiele szybciej niż powinny. Jeśli nie nawadniasz wystarczająco organizmu, skóra może zacząć się łuszczyć. Jeśli z nadużywasz alkoholu i  jesz zbyt dużo słodkich pokarmów, skóra będzie zaogniona i opuchnięta. To nie jest zbyt pocieszające, bo wcale nie łatwo jest odwrócić samodzielnie efekty często wieloletnich zaniedbań.

Aby zadbać o stan skóry, trzymaj się tych 8 wskazówek:

1. Pożegnaj śmieciowe jedzenie

Wysoko przetworzona żywność traci większość swoich właściwości prozdrowotnych podczas produkcji. Najczęściej staje się źródłem energii pozbawionej cennych składników odżywczych, a takim jedzeniem nie nakarmimy dobrze naszej skóry. Śmieciowe jedzenie i słodkie pokarmy przyczyniają się do powstawania stanów zapalnych, wyprysków i zmarszczek, a w dodatku sprawia, że tyjemy i mamy gorsze samopoczucie.

2. Odpuść toksyczne jedzenie

A dokładnie chodzi o mięso i nabiał, które zawierają hormony, pestycydy, czy sterydy. Twoja skóra nie potrzebuje takich „odżywek”, co więcej te substancje mogą prowadzić do zaburzeń endokrynologicznych i stanów zapalnych, które pogorszą kondycję cery. Najzdrowiej — choć nie najłatwiej — jest kupować  produkty pochodzące od zwierząt z gospodarstw ekologicznych, gdzie zwierzaki nie są podkarmiane taką chemią.

3. Nawadniaj, nawadniaj, nawadniaj

Nawilżenia twojemu organizmowi nigdy dość. Przez cały czas tracisz wodę przez skórę, z potem, oddechem, a jeśli pijesz niewystarczające ilości napojów — najlepiej wody — organizm nie ma skąd uzupełnić braków. W efekcie cera traci na świeżości i jędrności. Woda wypłukuje toksyny i pomaga dostarczać substancje odżywcze w całym organizmie. Jeśli nie chcesz wmuszać w siebie więcej płynów, jedz owoce i warzywa (np. cytrusowy, jagody, arbuzy, ogórki i in.), które są również bogate w wodę.

4. Antyoksydanty i polifenole w natarciu

Znajdują się owocach i roślinach, pomagają zwalczać stany zapalne w organizmie i chronią organizm przed przedwczesnym starzeniem się i uszkodzeniem komórek. Świeże produkty pochodzenia roślinnego znakomicie przeciwstawią się negatywnemu wpływowi żywności i napojów bogatych w rafinowany cukier, alkohol, smażonym potrawom, które mogą prowadzić do opuchnięć twarzy i worków pod oczami, zmarszczek, braku jędrności skóry. 

Fot. iStock / ballero

Fot. iStock / ballero

5. Zjadaj naturalną witaminę młodości

Witamina E wspaniale zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry i organizmu. Poprawia odporność i wspomaga funkcje metaboliczne, pobudza produkcję kolagenu, co z kolei redukuje zmarszczki. Pokarmy zawierające witaminę E pomagają zwalczać szkodliwe działanie wolnych rodników oraz promieniowania UV i zanieczyszczenia powietrza. Nasiona słonecznika, migdały i zielone warzywa, takie jak brokuły, botwina i szpinak są naturalnymi źródłami witaminy E. Pamiętaj tylko, że ta witamina najlepiej jest przyswajana w obecności tłuszczu w pożywieniu.

6. Pamiętaj o witaminie A

Witamina A także rozpuszcza się w tłuszczach. W efekcie wzmacnia skórę, układ immunologiczny, wzrok, wpływa na regenerację komórek i chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Witaminy A szukaj przede wszystkim w roślinach o zabarwieniu pomarańczowym i żółtym.

7. Witamina C wesprze produkcję kolagenu

Jest ona silnym przeciwutleniaczem i znakomicie wzmacnia odporność, stymuluje produkcję kolagenu, wygładza skórę i przyspiesza gojenie stanów zapalnych. Warto ją jeść na co dzień, w naturalnych produktach — brokułach, kiwi, cytrusy, papryce, natce pietruszki i wielu innych owocach i warzywach, najlepiej surowych, gdyż w wysokich temperaturach witamina C ulega zniszczeniu.

8. Jedz dobre kwasy tłuszczowe

Kwasy omega3 wzmacniają błony komórkowe, pomagają zwalczyć skutki działania wolnych rodników, zmniejszają stan zapalny, poprawiają ogólną odporność, nawilżają skórę od wewnątrz. Do źródeł kwasów omega-3 należą nasiona chia, orzechy włoskie i zmielone nasiona lnu, dziki łosoś i sardynki oraz oleje np. rzepakowy.


źródło: www.mindbodygreen.com


Lifestyle

Dzień bez słodyczy dniem straconym? Sprawdź, czy twój organizm uzależnił się od cukru

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 września 2016
Fot. iStock/Voyagerix

Zdecydowanie kochamy słodki smak i chętnie sięgamy po słodycze. Robimy to bez mrugnięcia okiem, wiedząc nawet, że cukier wyjątkowo nam szkodzi. Słyszałyśmy o próchnicy, cukrzycy oraz nowotworach. Wiemy, że cukier to puste kalorie, które lubią mścić się w naszych biodrach i brzuchach za nadmierne łakomstwo. Co więcej, wiemy również, że cukier uzależnia jak narkotyk, ale niewiele sobie z tego robimy.

Uczciwie trzeba przyznać, że w rozsądnej ilości i słodycze bywają przyjemne i przydatne. Przecież glukoza jest ważnym paliwem dla komórek całego ciała, potrzebnym by mogły funkcjonować. Mózg szczególnie docenia dawkę glukozy, z marszu podkręcając obroty — mamy więcej energii, jesteśmy bardziej pobudzeni, skoncentrowani  i zdolni do wytężonego wysiłku intelektualnego. Cukier to energia, ale przyjmowana w nadmiarze będzie się mścić na organizmie. Należy zachować zdrową równowagę wody, soli, cukru i substancji odżywczych.

Uzależnieni od słodyczy

Dobrze wiemy, że to prawda, ale najczęściej we własnych przypadkach rozpoznajemy jedynie zamiłowanie, a nie uzależnienie do cukru. Jednak granica między jednym a drugim jest cienka i łatwo ja przekroczyć. Tak jak z każdym uzależnieniem, także uzależnienie od cukru nad człowiekiem władzę i bardzo ciężko jest mu z niego zrezygnować. Organizm nieustannie dopomina się o dawkę cukru, który sprawia, że po zjedzeniu czujesz się o niebo lepiej. Jednak ciągłe poddawanie się pokusie utrwala złe nawyki i powoduje rosnące poczucie winy. Konsekwencje zdrowotne, przy nadmiarze spożywania cukru zapewne prędzej czy później każdego w jakiś sposób dotkną, lepiej więc umieć rozpoznać u siebie objawy uzależnienia od słodkiego, by mieć czas na  korektę żywieniowych przyzwyczajeń. Zacznij działać i sprawdź, czy twoje ciało wysyła sygnały świadczące o uzależnieniu od cukru.

7 sygnałów świadczących o uzależnieniu od słodyczy

1.Brak kontroli nad apetytem na słodkie

Jeśli budzisz się rano z apetytem na coś słodkiego a w środku nocy buszujesz po szafkach w poszukiwaniu kawałka czekolady czy batonika, nie jest z tobą najlepiej. Jedzenie cukru pobudza ośrodek przyjemności i stymuluje podobne zmiany w mózgu jak narkotyki, dlatego nie możesz oprzeć się pokusie. A im więcej jesz, tym bardziej twoje ciało przywyka i żąda jeszcze większej ilości słodyczy.

2. Nagłe wyczerpanie energii do działania

Twój organizm w ten sposób sygnalizuje, że chce kolejnej dawki glukozy, by się (krótkotrwale!) rozpędzić. Organizm reaguje na duże ilości cukru, produkując większe ilości insuliny w celu metabolizowania cukru we krwi. Charakterystyczne jest, że nagle wzrasta zapotrzebowanie na dostarczenie cukru do krewi i to jak najszybciej. Objawia się to wyczerpaniem i brakiem energii, ponieważ we krwi nie ma wystarczająco dużo cukru, który zasila organizm. Jeśli stale dokucza ci zmęczenie i senność, mimo że leżysz pół dnia na kanapie, to także oznaka uzależnienia od glukozy. Organizm bez stałego dostarczania tego składnika, nawet bez wysiłku fizycznego odczuwa wyczerpanie bez powodu.

3. Nie wiesz co ze sobą zrobić

Dopóki pod ręką lub w szafce masz cos słodkiego, nie masz problemu z dobrym samopoczuciem. Zadowolenie i uczucie relaksu po słodkiej przekąsce, dobrze wpływa na humor. Jednak gdy się okaże, że nie masz jak zaspokoić głodu na cukier, stajesz się innym, rozdrażnionym i opryskliwym człowiekiem. Ciało i umysł stają się uzależnione od stałego napływu rafinowanego cukru więc równowagę odzyskasz dopiero po szybkim zjedzeniu słodyczy.

4. Łapiesz niechciane kilogramy

To chyba najbardziej oczywisty objaw objadania się słodyczami. Organizm magazynuje nadmiar energii z cukru w tkance tłuszczowej, choć w pierwszej kolejności spala energię zmagazynowaną w mięśniach. A powstające w ten sposób rezerwy tłuszczu są jak jednostki pamięci — mogą magazynować dużo niewykorzystanej energii, o czym organizm doskonale pamięta przez całe życie. 

5. Od łez do śmiechu

Wahania nastroju, jakie cię dotykają, można śmiało porównać do tych, jakie gnębią kobiety ciężarne odraz w czasie wahania hormonów tuż przed miesiączką. Taka swoista niestabilność emocjonalna wynika z gwałtownych skoków poziomu cukru we krwi.

6. Jesteś głodna makaronu, chleba lub frytek

To z pewnością zasługa zawartości skrobi w tych produktach, którą organizm szybko przekształcana do cukru. Bez spożywania zdrowej  żywności, takiej jak warzywa i pokarmy z dużą ilością błonnika, nic nie spowalnia rozkładu skrobi w cukier.

7. Stale się usprawiedliwiasz

Pochłaniając kolejny batonik czy kawałek czekolady, który powinien być tym ostatnim, ciągle szukasz dla siebie wymówek – „od jutra przestaję”, „na dziś tylko tyle”, „to przecież tylko słodycz”, „nic złego nie robię”. Szukanie coraz tonowych usprawiedliwień przed samą sobą i bliskimi, świadczy o narastającym problemie.

źródło: www.powerofpositivity.comwww.insulinoopornosc.com


Zobacz także

Moja pierwsza miłość była jak uderzenie pioruna, jak wygrana w Lotto, czy kupno najpiękniejszych szpilek na świecie!

10 popkulturowych ciekawostek związanych ze świętami. Niektóre mogą was zaskoczyć!

„Pisząc to płaczę, bo trochę wyrzucam z siebie to za czym tak tęsknię”. Akcja #ListdoNiego