Lifestyle

Moc natury – odkryj kosmetyki bez chemii!

Redakcja
Redakcja
28 maja 2021
 

Sztuczne chemiczne dodatki do żywności, a także środków higieny osobistej stanowią coraz większy problem. W czasach, gdy pierwszy lepszy krem do twarzy zawiera w sobie całą tablicę Mendelejewa, znalezienie naturalnych, nieprzetworzonych produktów stanowi nie lada wyzwanie. Nasz sklep, wychodząc naprzeciw rosnącego grona osób, mających dość wszechobecnej chemii, oferuje wiele naturalnych produktów. Sięgnij po kosmetyki bez chemii i odkryj moc naturalnego piękna.

Remedium na alergię

Alergia, bądź nadwrażliwość skóry na substancje chemiczne zawarte w kosmetykach, stanowi niebanalne wyzwanie. Problemy tego rodzaju mogą stanowić domenę nawet 1/3 ludności Europy. Co gorsza, prognozy, pokazują, że w ciągu najbliższych lat liczba alergików może przewyższyć odsetek zdrowych. Sytuacja, w której poranna toaleta, może zamienić się w męki Tantala, nie należy niestety już do rzadkości. Wiele z najbardziej alergogennych substancji ma pochodzenie syntetyczne. Umiejętnie dobrane kosmetyki bez chemii ze sklepu https://nabea.pl/, pozwolą uniknąć przykrych dolegliwości skórnych.

Bądź eko!

Jednym z największych ekologicznych wyzwań współczesnego świata, są generowane przez przemysł odpadki. Rosnące sterty śmieci, coraz częściej stają się nieodłączną częścią miejskiego krajobrazu, oddziałując destrukcyjnie na środowisko. Nasze kosmetyki bez chemii, wyróżniają się nie tylko brakiem sztucznych emulgatorów, barwników i konserwantów, ale też proekologicznością. Produkowane przy maksymalnej możliwej oszczędności zasobów środowiska, mogą być używane z czystym sumieniem także przez największych ekorygorystów. Opakowania dostępnych w naszym sklepie produktów, nadają się do wielokrotnego użytku, a finalnie zużyte łatwo podlegają recyklingowi.

Przyjazne dla zwierząt

Życie zwierząt laboratoryjnych nie należy do najprzyjemniejszych. Wiele spośród oferowanych przez nas produktów, nie była testowana na zwierzętach. Tym samym, nasze produkty to nie tylko kosmetyki bez chemii, ale też bez niepotrzebnego cierpienia naszych braci mniejszych.

Naturalny sposób na cerę

Olbrzymia różnorodność substancji pielęgnacyjnych pochodzenia roślinnego, gwarantuje możliwość dobrania specyfiku do niemalże każdej cery. Jeśli zmagasz się z rzadkimi problemami skórnymi, być może jesteś o krok od ich rozwiązania. Kosmetyki bez chemii to nie tylko naturalna jakość, lecz także bioróżnorodność w całej swojej potędze.

Artykuł partnera


Lifestyle

10 powodów, dla których warto pojechać do Szwajcarii latem

Redakcja
Redakcja
28 maja 2021
 

Szwajcaria jest uważana za turystyczny raj. Nic dziwnego – pomimo niewielkich rozmiarów, skrywa w sobie najwspanialsze skarby przyrody i kultury, zaczynając od malowniczych gór i krystalicznie czystych jezior, aż po zielone alpejskie doliny i baśniowe sylwety średniowiecznych zamków. I choć jest celem głównie zimowych wyjazdów narciarskich, to warto o niej pamiętać także podczas planowania wakacyjnych podróży. Poniżej przedstawiamy 10 miejsc, które warto odwiedzić w Szwajcarii latem.

Interlaken – z widokiem na górskie szczyty

Słynny ośrodek narciarski Interlaken przyciąga tysiące turystów z całego świata, którzy chcą na własne oczy zobaczyć niezwykły masyw Jungfrau i pooddychać świeżym górskim powietrzem, dostępnym niezależnie od pory roku. Ale to nie jedyne zalety tego urokliwego miasteczka. Jak sama nazwa wskazuje, Interlaken położony jest pomiędzy dwoma krystalicznie czystymi jeziorami alpejskimi: Thun i Brienz, które oferują szereg wodnych atrakcji, od orzeźwiających kąpieli po wynajem łodzi czy wodnych rowerów. Warto skorzystać choć z jednej z podanych możliwości, bowiem widoki znad jeziora na długo pozostaną w pamięci! Aby poznać lądową część miasta, warto udać się do słonecznej dzielnicy południowej z pięknym parkiem Hohematte oraz przejść się po bulwarze Hoheweg w kierunku okazałych hoteli w stylu wiktoriańskim i klimatycznych restauracji, które uwodzą smakiem i zapachem raclette, klasycznej szwajcarskiej potrawy wytwarzanej z lokalnego gatunku sera.

Lucerna – jak perła w najpiękniejszej ostrydze

Lucerna, opisana przez Aleksandra Dumasa jako „perła w najpiękniejszej ostrydze świata”, ma wszystkie zalety, jakimi powinien się cechować idealny ośrodek turystyczny – doskonałe położenie, zabytkowe kościoły, tętniące życiem place miejskie i mnóstwo zieleni, która jeszcze bardziej podkreśla urok miasta. Symbolem i najchętniej fotografowanym obiektem jest drewniany most Kapellbrucke z początku XIV wieku, który przyozdabia ponad 100 malowideł przedstawiających postaci świętych patronów miasta, lokalnych bohaterów i sceny z dziejów Szwajcarii. Innym, równie słynnym obiektem jest lwi pomnik, poświęcony pamięci szwajcarskich najemników, którzy zginęli podczas Rewolucji Francuskiej w 1792 roku. W zabytkowej części miasta znajdują się także Museggmauer, czyli fragment najdłuższych i najlepiej zachowanych fortyfikacji w Europie – z jego wieży wybija godziny najstarszy miejski zegar. Jego dźwięk zwiastuje czas na posiłek, najlepiej złożony z lokalnego przysmaku zwanego Luzerner Chügelipastete, czyli ciasta francuskiego z sosem śmietanowym, wypełnionego cielęciną i grzybami.

Lungern – wokół szmaragdowego jeziora

To położone między Lucerną a Interlaken górskie miasteczko jest idealnym miejscem na letnie eskapady, a to ze względu na niesamowite turkusowe jezioro, rozległe kwieciste pastwiska oraz gęstą sieć szlaków wędrownych. Jeżeli poszukujecie miejsca, łączącego wypoczynek wśród dzikiej, nieskażonej przyrody, aktywność sportową i przygodę pośród malowniczego górskiego krajobrazu, Lungern z kantonu Obwalden zapewni wam wiele pozytywnych emocji, niespotykanych w żadnym innym państwie.

INTERLAKEN, Copyright by Interlaken Tourismus Byline: swiss-image.ch/Jost von Allemen

Bazylea – w oparach sztuki (nie tylko) współczesnej

Bazylea jest obowiązkowym punktem programu dla miłośników sztuki, bowiem niewiele miejsc na świecie może rywalizować z artystycznymi skarbami, które skrywa ta granicząca z Francją i Niemcami metropolia. Pierwsze muzeum publiczne w Europie Kunstmuseum, Muzeum Sztuki Współczesnej, Fundacja Beylera z bogatą kolekcją płócien impresjonistycznych, Muzeum Wzornictwa Vitra… – będąc w Bazylei, trzeba przygotować się na podziwianie niezliczonych wystaw, galerii sztuki i wydarzeń artystycznych. Największą renomę budzą międzynarodowe targi sztuki Art Basel, które przyciągają uwagę nie tylko znawców najnowszych trendów artystycznych, ale również turystów dopiero zaczynających swoją przygodę z wielką sztuką. To miejsce, którego nie wolno przegapić!

Genewa – międzynarodowa stolica spokoju

Kosmopolityczna Genewa jest spokojnym, bezpiecznym i opływającym w dostatki, ale na pewno nienudnym miastem! Przepięknie położona, ustrojona w zieleń parków, pełna luksusowych sklepów i równie atrakcyjnych restauracji, nade wszystko zachwyca widokiem pobliskich gór. To niezwykłe sąsiedztwo najprościej można docenić podczas rejsu zabytkową łodzią po Jeziorze Genewskim, lub odwiedzając najwyższy monument i symboliczną ikonę miasta, czyli wodotrysk Jet d’Eau, wyrzucający strumień wody na wysokość aż 40-piętrowego wieżowca! Najwyższym budynkiem na starym mieście jest natomiast katedra św. Piotra z XII wieku, ozdobiona kolumnami klasycystycznymi, które do dziś wzbudzają wiele kontrowersji. Warto wspiąć się na szczyt północnej wieży, z której roztacza się nieziemski widok na miasto i okolicę. W tym na liczne siedziby organizacji i agencji międzynarodowych, jak Światowa Organizacja Zdrowia czy ogromny Pałac Narodów, będący europejską siedzibą ONZ.

Berno – śladami szwajcarskich zegarów i walecznych niedźwiedzi

Spacerując po wąskich, brukowanych uliczkach starówki, dotyka się ośmiu wieków burzliwej historii miasta, od pierwszego pożaru po krwawe walki z Habsburgami i bunty chłopów przeciwko oligarchii. Ten dotyk historii został doceniony przez UNESCO, które wpisało średniowieczną zabudowę miejską na Listę Światowego Dziedzictwa. Ale są też inne zabytki, których nie wolno pominąć podczas spacerów – najstarszego monumentu Berna, słynnej wieży zegarowej Zygloggeturm, która oddaje artyzm szwajcarskiej precyzji zegarmistrzowskiej XVI wieku, oraz … niedźwiedzi. To nie pomyłka, bowiem figurki tych potężnych zwierząt spotyka się na każdym kroku – na pomnikach, fladze, a nawet w naturze (w popularnej Niedźwiedziej Jamie, w której mieszkają niewinne, urocze małe niedźwiedziątka). Jak widać, Berno bez niedźwiedzia jest jako Rzym bez Koloseum.

Verbier – winiarska mekka rowerzystów

Nie ma ani jednego portalu turystycznego, który nie zachwalałby tej uroczej wioski w Alpach Szwajcarskich. Verbier to jeden z najmłodszych i jednocześnie najpopularniejszych szwajcarskich ośrodków sportów narciarskich. Znany z organizacji zawodów Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, w okresie letnim oferuje prawie 400 kilometrów szlaków wędrownych i tras rowerowych. Nic dziwnego, że ściągają tu rowerzyści uczestniczący w Tour de France. Tym bardziej, że po udanym przejeździe czeka na nich regionalne wino, którego nie uświadczy się poza granicami kraju. Zatem – do dna!

Rheinfall – w uwielbieniu dla dzikiej szwajcarskiej przyrody

Największy wodospad w Europie – Rheinfall – bywa nazywany małą Niagarą. Ten mierzący 23 metry wysokości i aż 150 metrów szerokości cud natury znajduje się w najbardziej wysuniętej na północ części Szwajcarii, w pobliżu miasta Schaffhausen, które warto odwiedzić ze względu na imponującą twierdzę Munot i bogato zdobione, kolorowe domy starego miasta. Piękno samego wodospadu można podziwiać z kilku tarasów widokowych lub ze statków, dopływających do potężnej skały, znajdującej się w samym centrum tego wodnego widowiska. Przyjeżdżając tu w sierpniu, masz okazję zapewnić sobie podwójną dawkę emocji, uczestnicząc w spektakularnym pokazie sztucznych ogni w ramach obchodów narodowego święta Szwajcarii. To atrakcja godna prawdziwego wielbiciela szwajcarskiej przyrody!

Bernina Express, Copyright by Rhaetische Bahn By-line: swiss-image.ch/Christof Sonderegger

Lugano – szwajcarskie dolce vita

Położone nad brzegiem zapierającego dech w piersiach jeziora o tej samej nazwie, Lugano łączy w sobie najlepsze cechy włoskiej i szwajcarskiej kultury. Nic dziwnego, że bywa nazywane „szwajcarskim Monte Carlo” – takiej ilości słonecznych dni w roku (ponad 2000 godzin!) może mu pozazdrościć niejedno śródziemnomorskie księstwo. Oprócz pięknej pogody, czekają nas tutaj liczne muzea, imponujące zabytkowe wille oraz liczne oazy miejskiej zieleni w postaci parków i kwitnących ogrodów. Najważniejszym z nich jest podmiejski Parco Civico-Ciani, gdzie można wypocząć od hałasów miasta, spacerując pośród starych drzew, pięknych kwiatów i licznych posągów. Po tak aktywnym wypoczynku warto udać się do centrum, do Piazza della Riforma, gdzie nad szklaneczką aperitifu lub aromatycznego espresso będziemy rozmyślać o pozostałych czekających na nas atrakcjach.

Zurych – wielkie miasto małych przyjemności

And last but not least – lista powodów, dla których warto pojechać do Szwajcarii latem, byłaby niekompletna bez wzmianki o największym szwajcarskim mieście oraz społeczno-kulturalnym centrum kraju. Mimo statusu ważnego ośrodka finansowego i biznesowego, Zurych jest miastem pełnym niezwykłej energii i przyjaznej aury, co zapewnia mu wysoką lokatę na liście miast najlepszych do życia. W sezonie letnim mieszkańcy korzystają z promenad Jeziora Zuryskiego, gdzie można uprawiać jogging, jeździć na rowerze, poćwiczyć lub po prostu wędrować błądząc myślami po kolejnych fantastycznych zabytkach, jak średniowieczne kościoły, światowej klasy muzea (w tym fenomenalne FIFA World Football Museum!) oraz Łaźni Utoquai z końca XIX wieku, zbudowanych na samym jeziorze. Jeżeli chcesz zobaczyć jak najwięcej miejsc w jak najkrótszym czasie, wskocz na pokład kolejni liniowej Polybahn z XIX wieku, i podziwiaj niesamowite widoki z tarasów głównego budynku politechniki ETH Polyterrasse.

Podróże kształcą – szczególnie takie, które pozwalają połączyć światowej klasy zabytki, zapierające dech w piersiach cuda natury oraz lokalne atrakcje, dostępne wyłącznie mieszkańcom danego regionu. Łatwiejszy dostęp do wyjątkowych atrakcji zyskuje się dzięki noclegom w domach i apartamentach wakacyjnych. Ponad 3000 ofert noclegów w Szwajcarii, idealnych dla osób poszukujących oryginalnych, autentycznych miejsc, znajdziecie na portalu Interhome. Poznajcie prawdziwą Szwajcarię tego lata!

Artykuł partnera


Lifestyle

„Życie nieraz dało mi kopa i jakoś mam tak, że się nie poddaję. Żyję w zgodzie z życiem”

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
28 maja 2021

Pierwszą podróż odbyłam samotnie na Sycylię. Kupiłam mega tanie bilety i dopiero siedząc w samolocie zaczęłam szukać miejsca, w którym się zatrzymam. Znalazłam uroczy, rodzinny pensjonat. – mówi Ewa Siniarska kobieta, która zrezygnowała z wieloletniej pracy w korporacji by pójść za głosem serca.

Klaudia Kierzkowska: Kilka lat temu zrezygnowałaś z pracy w korporacji. Skąd ta decyzja?

Ewa Siniarska: Pracowałam w dużych korporacjach, organizowałam różnego rodzaju eventy, wydarzenia. Nie była to praca od 9 do 17, a jej godziny były niestety nienormowane. Wciąż chciałam więcej i bardziej. Poświęcałam się pracy, często zatracając samą siebie. W końcu zdałam sobie sprawę, że za bardzo za wszystkim gonię, pędzę. Cierpiały na tym moje dzieci. Pracując tak szybko, dynamicznie, większość czasu po prostu nie było mnie w domu.

Dobrze rozumiem, że nie było to wypalenie zawodowe?

Nie, chyba nie mogę tak powiedzieć. Po prostu chciałam pójść inną drogą, spokojniejszą. Chciałam zrobić coś dla siebie. Miałam kiedyś nawet taki sen, że biegnę korytarzem i sama do siebie krzyczę – „zatrzymaj się, dokąd tak biegniesz”. Dało mi to do myślenia. Musiałam zrozumieć, czego tak naprawdę chcę, czego potrzebuję. Zawsze największym odprężeniem było dla mnie pieczenie ciast, a piekę od najmłodszych lat.Kilka lat temu zaczęłam również robić domowe torty na zamówienie. To właśnie sprawia mi radość i daje spokój. Poszłam więc za głosem serca i wybrałam właśnie tę drogę.

Kiedy zrezygnowałaś z pracy w korporacji otworzyłaś kawiarnię „Przystanek Miłość”.

Tak, zrezygnowałam z pracy w korporacji dla kawiarni. Pochodzę z rodziny cukierników, dziadek miał uroczą małą cukierenkę, w której jako mała dziewczynka spędzałam bardzo dużo czasu. Uwielbiałam to miejsce. Moja mama także bardzo dużo czasu spędzała w kuchni i chyba zamiłowanie do gotowania wyniosłam z domu. Mam taką naturę włoskiej mammy. Najchętniej wszystkich zaprosiłabym do wspólnego stołu, do tańca. Już jako mała dziewczynka organizowałam poczęstunki na podwórku. Mama na kartki kupowała czekoladę, a ja rozdawałam dzieciom. Chciałam stworzyć miejsce, w którym każdy będzie czuł się ważny i wyjątkowy.

Udało Ci się stworzyć taką swojską i sielską atmosferę?

Tak i to był mój prawdziwy sukces. Stworzyłam miejsce, w którym każdy czuł się jak w domu. Goście odpoczywali, kładli się na kanapach, czasami nawet zdarzyło im się zdrzemnąć. To było cudowne, że moi goście byli zawsze uśmiechnięci. Odwiedzało mnie bardzo dużo osób z zagranicy, z naprawdę różnych zakątków świata. Bardzo często wracali, ale tym razem przynosili dla mnie coś od siebie, np. przyprawy charakterystyczne dla swojego kraju. Zdarzało się, że razem ze mną gotowali i niejednokrotnie zapraszali do siebie.

Zaproszenia Twoich gości były zachętą do połączenia podróżowania z gotowaniem?

Kiedy usłyszałam po raz dwudziesty „musisz do nas przyjechać” stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Tak się zaczęło. Pierwszą podróż odbyłam samotnie na Sycylię. Kupiłam mega tanie bilety i dopiero siedząc w samolocie zaczęłam szukać miejsca, w którym się zatrzymam. Znalazłam uroczy, rodzinny pensjonat. Stałam się częścią rodziny u której mieszkałam, pomimo tego, że byłam u nich tylko trzy dni. Spędzaliśmy razem czas w kuchni, zwiedzaliśmy okolicę, dużo rozmawialiśmy o ich podejściu do życia, o tym co cenią, co lubią, co jest dla nich ważne, aby być szczęśliwym. Pojechaliśmy do znajomego cukiernika, który obdarował mnie litrowym baniakiem kremu pistacjowego i wspólnie przygotowywaliśmy tradycyjne słodkości. Po powrocie z Sycylii podzieliłam się ze znajomym tym co przeżyłam. Zdradziłam, że z ogromną przyjemnością podzieliłabym się swoimi doświadczeniami z innymi. Tak zrodził się pomysł na program „Słodkie smaki świata”.

Zaczęłaś podróżować po świecie, odwiedzać obcych ludzi. Od razu udawało Ci się nawiązać z nimi kontakt?

Kocham ludzi! Dla mnie najważniejsze jest by ze wszystkimi znaleźć wspólny język, by umieć rozmawiać. Każda podróż jest dla mnie cudownym doświadczeniem, nie mogę powiedzieć, że gdzieś było fajniej, a gdzieś gorzej. Włochy, Hiszpania czy Kreta to miejsca za którymi przepadam. Jednak bardzo w pamięć zapadła mi Gruzja. Mam taką zasadę, że do podróży zbytnio się nie przygotowuję. Nie chcę się na nic nastawiać. Jadę i poznaję świat. Wiedziałam jednak, że Gruzini są niezwykle otwarci i często proponują toasty, a gdy ktoś odmówi wypicia, uważają to za zniewagę. Pamiętam jak pierwszego dnia rano, kiedy poszłam do sklepu po bułki, piłam z panem bimber spod lady. Toastami Gruzini okazują swoją radość i otwartość, co jest po prostu piękne.

Czujesz się spełnioną kobietą?

Czuję się na pewno bardzo szczęśliwą kobietą, ale wiem, że jest jeszcze bardzo dużo przede mną. To nie jest tak, że moja droga jest usłana różami. Nie wiem czy spełniona to dobre słowo, na pewno jestem na dobrej drodze. Moim największym marzeniem jest rozwijanie mojej pasji do pieczenia jak najdłużej i dzielenie się nią z innymi. Przed lockdownem prowadziłam warsztaty podróżniczo-kulinarne dla dzieci, podczas których przygotowywaliśmy wybrane słodycze jednocześnie poznając ich historie. Dzieci są wspaniałymi słuchaczami i naprawdę są zafascynowane opowieściami o tym, że sernik był znany już w Starożytnej Grecji, o ciastkach, które wymyślili mnisi, o znanych produktach, które powstały w wyniku pomyłki. Uwielbiam pracę z dziećmi i mam nadzieję, że wkrótce wrócę do naszych zajęć. Chciałabym sprawiać, żeby ludzie dobrze się czuli i czerpali z życia jak najwięcej.

Prowadząc restaurację czułam się naprawdę fantastycznie, niestety to moje miejsce nie przetrwało próby czasu, a ja teraz wiem i przyznaję, że do tego rodzaju biznesu trzeba się bardzo dobrze przygotować. Skoro już zgromadziłam wiedzę co jest ważne, na co trzeba uważać, a gdzie nie być w gorącej wodzie kąpaną, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś stworzyć moją małą cukierenkę. Po zamknięciu kawiarni nie zrezygnowałam z wypieków, ale skupiłam się na robieniu tortów na zamówienie.

Pandemia zmieniła Twoje postrzeganie świata?

Pandemia to bardzo ważny czas dla nas wszystkich, ogromna lekcja. Była to wspaniała okazja do przewartościowania życia i zobaczenia co ja mogę, czego chcę. Możliwość zobaczenia jak mogę się do tej sytuacji dostosować. Na początku pandemii byłam w stadium przygotowywania tortów na wielkie imprezy. W momencie, w którym został ogłoszony lockdown, wkurzyłam się niesamowicie, bo wszyscy zaczęli rezygnować z zamówień. Na szczęście to była tylko chwila zwątpienia. Zaczęłam zastanawiać się, jak mogę się do tej sytuacji dostosować i co z tego mogę wyciągnąć dla siebie. Uświadomiłam sobie, że ludzie przecież nadal będą obchodzić urodziny, tylko w mniejszym gronie. A urodzin bez tortu nie ma. Wyszłam z minimalistyczną ofertą, która na szczęście się sprawdziła. Przekierunkowałam swoje życie na takie, jakie w danej chwili było możliwe.

Skąd w Tobie taka determinacja?

Chyba mam taki charakter. Życie nieraz dało mi kopa i jakoś mam tak, że się nie poddaję. Żyję w zgodzie z życiem, zwłaszcza od momentu, w którym dzięki przyjaciółce odkryłam medytacje, dzięki którym wszystko przyjmuję z większym zrozumieniem, akceptacją i pokorą. Wszystko co przeżyłam jest dla mnie lekcją. Nie załamuję się, że coś się nie udało, tylko zastanawiam, co mogę zrobić, aby wyciągnąć z tego wniosek i pójść dalej. Podobnie jak coś mi się nie udaje, nie walę głową w mur i nie idę w zaparte, tylko zastanawiam się, czy to aby na pewno dla mnie.

Czasami okazuje się, że czegoś bardzo chcę, ale to coś mi nie wychodzi. Dzieje się tak z jakiegoś konkretnego powodu i daję sobie wtedy czas. Tak jak było na przykład z moimi programem „Słodkie smaki świata” w TVP Kobieta, zaczęłam przygotowywać go już trzy lata temu. A właśnie teraz nadszedł taki moment, że ujrzał on światło dzienne. Każde zamknięcie jakichś drzwi jest otwarciem czegoś nowego. Trzeba tylko patrzeć, zauważać i doceniać co daje nam życie.

Do jakiego zakątka świata zamierzasz teraz pojechać, gdzie nas zabierzesz?

Może cię zaskoczę, ale chcę fajnie pokazać naszą Polskę. Uwielbiam polskie smaki, kocham smaki Podlasia, uwielbiam nasze gospodynie. Z tych słodkich smaków chciałabym z jedną z gospodyń upiec marcinka. To przepyszne, ale wymagające ciasto, bo składa się z kilkunastu cienkich warstw i chciałabym poznać tajemnicę szybszego przygotowania niż robię to sama 🙂 Chciałabym też dotrzeć do mniej oczywistych miejsc w Polsce i je pokazać w programie.


Zobacz także

11 naturalnych produktów, które pomogą ci zmniejszyć blizny po trądziku i cesarskim cięciu (i wiele innych)

Dzień #6. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Pozory