Lifestyle

Najbardziej kocham swoje dzieci, gdy… śpią u dziadków

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
16 sierpnia 2016
Najbardziej kocham swoje dzieci, gdy… śpią u dziadków
Fot. iStock / LaraBelova
 

Kazik w jednej z najbardziej znanych piosenek zespołu Kult śpiewał, że gdy podopieczni wyjeżdżają na wakacje i rodzice mają „wolna chatę”, to robią się niegrzeczni i nieco łobuzerscy. Koniec z rozwagą, przezornością i wiecznym dawaniem przykładu, koniec z pilnowaniem zasad, ustalaniem reguł i granic. Dzieci nie ma, w końcu można być… sobą?

Koniec z lukrem

„Boże, jak się cieszę, że naszych dzieci tu nie ma”, powtarzał co pewien czas mój znajomy, który wraz ze swoją żoną spędzał właśnie pierwszy od czterech lat weekend bez dzieciaków.  „Bardzo je kocham” – dodawał po chwili nieco się usprawiedliwiając – „ale czasami dobrze jest odpocząć bez nich”. Niejeden by się oburzył, fuknął myśląc, że jest  lepszym rodzicem od niego, że jak to tak można, że przecież dzieci to największy skarb i bez nich nie da się i nie wolno, ale nie zmieni to faktu, że ten strudzony ojciec na weekendowym urlopie ma całkiem sporo racji.

Ładne zdjęcia na blogach i portalach społecznościowych, lukrowane opowieści, zachwyty nad macierzyństwem, ochy i achy nad dziećmi – to jedynie pół prawdy. Nikt nie chce tu odzierać rodzicielstwa z tego, co piękne i wartościowe, jedynie trochę odpakować je z błyszczącego papierka, w który wielu usilnie stara się je zawinąć, i spojrzeć na prawdziwe oblicze wychowywania i opieki nad dzieciakami. A to nie jest wyłącznie bajkowa opowieść – czasami to także pot, krew i łzy, ustępstwa, zaciskanie zębów i porzucenie części samego siebie dla małego człowieka.

Zmiana priorytetów

Pojawienie się na świecie dziecka zmienia wszystko. Oto rodzina zyskuje nowe centrum swojego świata, nowe słońce, wokół którego będzie odtąd krążyć i na które będzie spoglądać z zachwytem i wzruszeniem. I tak być powinno, tak to natura mądrze urządziła. Mówienie, że jest zupełnie inaczej, zaprzeczanie odwiecznym prawom i naturalnym instynktom nie ma sensu. Zmienia się podejście rodziców do życia, ich hierarchia wartości, priorytety. Oni sami także się zmieniają – od tej pory potrzeby tej małej istoty liczą się o wiele bardziej niż ich własne. Czy jednak rzeczywiście jest tak, jak w piosence Kultu? Spuszczeni z rodzicielskiej smyczy, bez dzieciaków u boku, nagle ludzie rzucają się w wir imprez, upojenia alkoholowego i hulanek? Z pewnością niektórzy tak właśnie zrobią, ale zdecydowana większość odnajdzie radość w innych rzeczach, wręcz drobiazgach.

Długi sen, cisza i gorąca kawa

„Czemu nic nie mówisz?” pyta słomiany ojciec swojej żony. „Bo nie muszę, rozkoszuję się ciszą i spokojem” odpowiada spokojnie słomiana matka.

Spokój, cisza, brak pośpiechu i wolno płynący czas – tego przy dzieciakach zawsze jest niedostatek. Nieustannie jest coś do zrobienia, do posprzątania, zaplanowania, zatroszczenia się, trzeba zadecydować, wybrać, rozważyć. Za tym spokojem najbardziej tęsknią młodzi rodzice. Obserwowałam moich znajomych z zachwytem i zaciekawieniem, bo potrafili odnaleźć radość w małych rzeczach i docenić z pozoru nic nieznaczące drobnostki. Z czego jeszcze się cieszyli?

– z picia gorącej kawy, bo rzadko w domu mieli czas na wypicie całej i w odpowiedniej temperaturze

– z postawienia kubka tam, gdzie chcą – niemal na samym brzegu, a nie jak zwykle na środku stołu

– z obejrzenia całych Faktów w telewizji

– z możliwości opowiedzenia dowcipu bez konieczności upewnienia się, że dzieci nie usłyszą tego, czego nie powinny

– z lekkiej torebki bo na co dzień waży chyba ze dwie tony i ma sobie wszystko (to ona),

– z jazdy samochodem bez słuchania soundtracku z „Krainy lodu” albo przebojów zespołu Fasolki (to on)

– ze spaceru bez biegania za dziećmi, rozglądania się dookoła, pilnowania maluchów – po prostu wyszli z domu, szli przed siebie i podziwiali okolicę

– z tego, że udało im się podbiec pod stromą górkę i nie dostali zadyszki – w końcu biegli dla przyjemności, a nie w pogoni za szkrabem

– z tego, że w sklepie mogli spokojnie przeczytać etykiety i rozejrzeć się po półkach

– z niezdrowego jedzenia – w domu dają dobry przykład i starają się odżywiać zdrowo, ale „raz na cztery lata można zaszaleć z fast foodem” jak stwierdzili

– z możliwości długiego siedzenia wieczorem i swobodnych rozmów w gronie znajomych, bez codziennych rytuałów „kąpiel, czytanie, usypianie”

– z pobudki o 10.00 – bez budzika w postaci rozkosznych urwisów, po prostu obudzili się sami z siebie, wyspani i wypoczęci.

Serce rodzica

Pierwszą rzeczą, jaką zrobili słomiani rodzice następnego dnia rano był telefon do dziadków. Dzieci grzeczne, wsypane, najedzone, zadowolone – raport wypadł pozytywnie. „Jak to zasnął bez problemów? Nie pytał o mnie?” docieka słomiana mama zdziwiona dojrzałością swojego dwulatka. Czy zamieniliby swoje życie z dzieciakami na spokój, gorąca kawę i spacery bez bagażu? Nigdy w życiu! Bo choć zmęczeni, choć zupełnie inni niż kiedyś, w pewnym stopniu ograniczeni obowiązkami, to kochają swoje pociechy nad życie. Bo nie chodzi o to, że porzucili część samych siebie i zrezygnowali ze starych nawyków i przyzwyczajeń, ale o to, że zadecydowali o tym porzuceniu i nowej jakości życia.

„Najbardziej kocham moje dzieci, gdy śpią u dziadków” – stwierdza słomiany ojciec pod koniec weekendu. „Wtedy najbardziej czuję, czego mi brak i za czym tęsknię”, dodaje. Bez porannej gonitwy, kombinowania z (nie)jedzeniem, walki o nie ten kubek lub inny kolor bluzki, wiecznych poszukiwań za zgubioną przytulanką, buntem dwulatka, buntem nastolatka i rozstrzyganiem sporów między rodzeństwem widzi się wyraźniej, spokojniej i jaśniej. Bo nawet perfekcyjna Matka Polka i idealny Ojciec Polak od czasu do czasu musi nabrać dystansu, zamiast grzechotki wziąć w ręce piwo lub kieliszek wina, nie rozmawiać o kupach, pieluchach i przedszkolu, wyjść z roli rodzica i po prostu być sobą i z samym sobą.


Lifestyle

Tata kontra mama. Życie jest niesprawiedliwe (i tylko matka to zrozumie)

Redakcja
Redakcja
16 sierpnia 2016
Fot. Screen z Pinterest/ Babble
 

Co słyszy mama, a co tata zabierający swoje pociechy do lekarza, sklepu, czy na plac zabaw? Jak stereotypowo reagujemy na widok ojca zajmującego się dziećmi, a jak na ich mamę? Dlaczego w przypadku mężczyzn tak bardzo zachwyca nas coś, co powinno być zupełnie naturalne, czyli umiejętność opieki nad synem lub córką?

Co usłyszysz, kiedy wychodzisz z dziećmi:

#1 W sklepie spożywczym

Kiedy jesteś tatą: O, dobrego macie tatusia!

Kiedy jesteś mamą: O, ma pani ręce pełne roboty.

#2 Podczas spotkania ze znajomymi

Kiedy jesteś tatą: Widziałeś mecz?

Kiedy jesteś mamą: Co tam u dzieci?

#3 U lekarza

Kiedy jesteś tatą: O, tatuś pomalował ci paznokcie!

Kiedy jesteś mamą: Nie wie pani, że lakier jest toksyczny?!

#4 W parku

Kiedy jesteś tatą: O, jaki wspaniały tata. Zabrał dzieci do parku.

Kiedy jesteś mamą: Ona nawet  nie patrzy na te dzieci!

#5 U fryzjera

Kiedy jesteś tatą: To co? Tylko skracamy?

Kiedy jesteś mamą: To kto został z dziećmi?


Źródło: Babble


Lifestyle

Street fashion? Nie taki diabeł straszny!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 sierpnia 2016
Street fashion? Nie taki diabeł straszny!
fot. iStock/lechatnoir

Czy przechodząc przez ulicę zastanawiasz się, który z powszechnie panujących trendów powinnaś przenieść do swojego outfitu? A może sama kreujesz trendy? Moda uliczna to niekończąca się inspiracja, z której czerpią najwięksi projektanci. Tak, tak – wszędzie każą nam się inspirować stylem celebrytek, które zawsze są idealnie wystylizowane. No prawie zawsze. Fenomen street fashion opiera się głównie na wolności, którą mogą się cieszyć wszelkie miłośniczki mody. Zero dress codu to sto procent odjechanych pomysłów!  Co możemy wyciągnąć z tej zabójczej mieszanki?

Kilka wzorów naraz? Czemu nie! 

Gdyby spróbować utworzyć dewizę street fashion, byłoby nią chyba „czemu nie”. Przecież warto próbować wszystkiego, nawet jeżeli niekoniecznie wpisuje się to w sztywne reguły. Tak jak na przykład łączenie kilku wzorów w jednym zestawie. No bo jak to tak, groszki i paski?! Kto to widział! Widzieli mieszkańcy Londynu, Nowego Jorku, Warszawy i Katowic pewnie też. Nie bój się eksperymentować. Najważniejsze to nie bać się eksperymentów. Jak sprawić, żeby nie wyszło zbyt pstrokato? Trzymaj się kilku kolorów. Dzięki temu zawsze będziesz wyglądać stylowo.

Pasek czyni różnicę

Jeżeli kiedykolwiek miałaś do czynienia z fotografią wiesz, że o całym zdjęciu może decydować detal. Tak samo jest z naszym ubiorem. Czasem wystarczy dodać mały szczegół, żeby nasza sylwetka wyglądała idealnie. A czy do tego celu może być coś lepszego niż pasek? Naprawdę go nie doceniamy, używając tylko do podtrzymania spodni w odpowiednim miejscu. Tymczasem dzięki paskowi w talii możemy sprawić, że będziemy wyglądać szczuplej o kilka centymetrów! Jakim cudem? Ano takim, że stworzymy najbardziej pożądaną sylwetkę czyli klepsydrę. Tworzymy odpowiednie proporcje, a to najważniejsze w odpowiednim ubiorze! No i jeszcze jedno, pasek to też szczegół, który może być najbardziej odjechaną rzeczą w całym zestawieniu. Mały, a potrafi czynić cuda.  

Sportowe buty do wszystkiego

Z tym nie ma żartów! Styl athleisure, który podbił wybiegi, wybił się z ulicy. Kobiety zaczęły myśleć o swoich stopach, które mają dość szpilek. Co z tego wyszło? Najbardziej trwałe połączenie mody i sportu. Ulubione zestawienie ulicy? Klasyczne, eleganckie wręcz ciuchy i sportowe buty. Nieważne, czy tenisówki czy takie do biegania lub na siłownię. Ważne, żeby były piękne! Tak, tak to możliwe! Firmy produkujące sportowe obuwie prześcigają się w coraz to wymyślniejszych wzorach, kolorach i stylach. A wszystko po to, by każda kobieta chciała założyć ich buty do swojej ulubionej sukienki. Musisz tego spróbować!

 

 

Cekiny kochają dzień

Te błyszczące cuda pojawiają się każdej jesieni i zimy. To w sumie zrozumiałe, w końcu czekają nas święta, imprezy firmowe, potem Sylwester i karnawał. Mało która z nas odważyłaby się założyć je w ciągu najzwyklejszego dnia. Bo co ludzie powiedzą! Cóż powiedzieliby, że jesteś naprawdę odważną kobietą! Cekiny pięknie wyglądają w dziennym świetle, a do tego mogą wyglądać naprawdę casualowo, jeśli zestawisz je z kurtką dżinsową czy grubym swetrem. Nieważne czy założysz sukienkę czy spódnicę, najważniejsze, żeby cała reszta stroju była stonowana. Nie zastanawiaj się długo i wskakuj w cekiny!  

Beceause stripes forever | #stripes #sequins #throwback #rome #legsfordays #italy #stripeshirt #strikeapose #shorthairdontcare Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kathianna (@au_beige)

(Wcale nie) na ostatni guzik

Piękny, koronkowy stanik, który aż prosi się o pokazanie? A może biustonosz z paskami, które pięknie okalają biust? Czasem warto zaryzykować i pokazać światu odrobinę bielizny. Jak to zrobić w bardzo delikatny sposób? Wystarczy, że założysz bluzkę czy sweter z większym dekoltem lub tank top z dużymi wycięciami pod pachami. Street fashion oszalał na punkcie koronkowej bielizny, która wychodzi z ukrycia. I trudno się dziwić! Łatwiej spróbować samemu w leniwy weekend czy na spotkanie z przyjaciółkami, które tak jak ty nie boją się wyzwań.

 


Zobacz także

5 nieoczywistych oznak, że nie jesteś w formie

Hipsterskie Boże Narodzenie – jak wyglądałaby stajenka, gdyby Jezus urodził się w tym roku

Włoskie paluchy drożdżowe