Lifestyle

Moc kobiet – Moc możliwości. Poczuj to na Gali i Forum Woman Power

Redakcja
Redakcja
28 września 2022
 

30 września 2022 roku w warszawskim Hotelu Sheraton Grand odbędzie się Forum i Gala Woman Power – KOBIETY MOCY. Swoją obecność na wydarzeniu, organizowanym przez redakcję międzynarodowego magazynu CEOWORLD, pod patronatem medialnym Forbes Polska, zapowiedziało wiele znakomitych gwiazd i osobistości świata biznesu, m.in.: Jolanta Kwaśniewska, Kayah, Małgorzata Ohme, Dorota Wellman, Małgorzata Rozenek-Majdan, Ewa Chodakowska i Beata Pawlikowska. Przyjedzie wielu gości z całego świata, w tym gość honorowy spotkania – Jyotika Jhalani, właścicielka firmy Janavi India. 

Dzisiaj silne kobiety mówią, że źródłem ich mocy jest wewnętrzne przewodnictwo i wiara w swoje możliwości. Poczuły, że mogą osiągnąć wszystko, gdy odkryły, że ich moc to o wiele więcej niż intelekt czy funkcje, które pełnią. One nie czekają na CUD, są CUDem same w sobie!
Dlatego na naszym Forum będziemy dyskutować, spierać się, ale i wspierać w trzech panelach tematycznych: Ciało – Umysł – Dusza.

To będzie wieczór pełen motywacji, inspiracji kobiecej i biznesowej. Liderki z różnych branż i – można rzec – różnych światów – podzielą się doświadczeniami, jakie zdobyły w życiu i biznesie: sukcesach, nagrodach, ale też upadkach i podnoszeniu się z kolan. Rozmowy będą również próbą odpowiedzi na pytania: Jakie cechy powinna mieć kobieta mocy? Jak promować kobiece, siostrzane wsparcie? Stworzymy społeczność silnych kobiet, poszukamy inspiracji, zrozumienia i autentyczności! Poczujemy tę wspierającą kobiecą energię!

Galę poprowadzi znany prezenter telewizyjny Zygmunt Chajzer wraz z redaktor naczelną magazynu CEOWORLD, dr Mileną Gołdą. Gośćmi specjalnymi będą m.in. Henryka Krzywonos i Beata Drzazga, które wystąpią w panelach dyskusyjnych. Zaszczyci nas także obecnością Beata Pawlikowska – znana podróżniczka, pisarka i dziennikarka. Pani Malgorzata Ohme poprowadzi z Mileną Gołdą panel CUD. Wywiadu na scenie udzieli KAYAH. Muzycznie uroczystość uświetnią: zespół Łzy, skrzypaczka Kamila Malik oraz wokalista Adrian Kowalski.

Tradycyjnie premierę będzie miała książka, tym razem: „Woman Power – kobiety mocy”, nad którą pod opieką Weroniki Chajzer i Mileny Gołdy obecnie trwają prace wraz z uczestnikami wydarzenia.

Z perspektywy około 10 000 wywiadów, jakie dr Milena Gołda – redaktor naczelna CEOWORLD, organizatorka Forum Biznesu Woman Power i VI Gali – przeprowadziła dla magazynów amerykańskich („Fortune”, „Forbes”) na przestrzeni 20 lat z liderami na 5 kontynentach, w ponad 30. krajach, można wyróżnić kilka cech prawdziwego lidera–przywódcy, za którym podążają tłumy. Główną cechą Liderki przed duże L jest charyzma, zaraźliwa energia i determinacja w spełnianiu swojej wizji.

Oto przedsmak wyjątkowych dyskusji między wyjątkowymi kobietami – cytaty z najnowszej publikacji:

Jyotika Jhalani z Indii: Obecnie kobiety mają równe możliwości oraz szanse niemalże w każdej dziedzinie życia, idąc ramię w ramię z mężczyznami. Budowanie korzystnej i atrakcyjnej przyszłości zaczyna się od tego, aby dostrzec możliwości, które kiedyś były dostępne wyłącznie dla mężczyzn.

Beata Pawlikowska: Najbardziej lubię podróżować sama. Człowiek słyszy wtedy wszystkie swoje emocje, lęki i ograniczenia, ma szansę poznać prawdziwego siebie i przewartościować to, w co wierzy. Z każdej podróży wracam trochę inna. Bogatsza wewnętrznie, silniejsza.

Dr Milena Gołda, redaktor naczelna magazynu, podkreśla, że wraz z zespołem redakcji codziennie stara się promować balans w życiu jako harmonię w ciele, umyśle i duszy, kobiecą moc, siostrzane wsparcie, polską przedsiębiorczość i osoby mające aspiracje międzynarodowe. Dlatego podczas VI Gali Biznesu zostaną wręczone statuetki CEOWORLD i Business Forum w kategoriach: „Top Woman in Power”, „Top Polish Brands”, Top Global Brands”.

Jak co roku redakcja CEOWORLD w ramach Gali Biznesu pomoże młodym spełnić marzenia – zorganizuje aukcje nie tylko dzieł sztuki, podarowanych przez partnerów wydarzenia i chętnie licytowanych tego wieczoru przez znamienitych gości. W ten sposób wszyscy o wielkich sercach wspomogą rozwój młodych mistrzów w pływaniu Krzysia i Zbysia Walerych oraz rehabilitację Leosia Freja. Już dzisiaj swoje prace zadeklarowali przekazać artyści z MAG Modern Art Gallery Warsaw, a Magdalena Górska przeznaczyła voucher MBA do Wyższej Szkoły Handlu i Usług w Poznaniu. Dodatkowo projektant mody Piotr Ciepał przeznaczy voucher na uszycie sukni wieczorowej.

Łączymy ludzi, biznesy i budujemy społeczność biznesową, tworzymy sieć wzajemnego wsparcia, co jest bardzo cenne w tych czasach. Dołącz do ponad 200 kobiet, które mają moc! Do zobaczenia 30 września!

Więcej informacji o Gali i zapisy przez stronę:
http://forumbiznesu.waw.pl/forum-i-gala-woman-power-30-wrzesnia-2022/


Lifestyle

Jak zmyć hennę ze skóry, rzęs i włosów? Skuteczne sposoby!

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
28 września 2022
Fot. iStock / stock_colors
 

Henna jest naturalnym barwnikiem otrzymywanym z liści i pędów lawsonii bezbronnej – rośliny tropikalnej. Posiada właściwości koloryzujące i właśnie z tego względu znalazła zastosowanie w przyciemnianiu brwi i rzęs, a także farbowaniu włosów. Jednak nieudana henna może przytrafić się każdemu. Jak zmyć hennę domowymi sposobami?

Niestety, wpadki kosmetyczne się zdarzają, a ich konsekwencje nie zawsze są łatwe do usunięcia. Zbyt ciemne, za grube lub krzywo ufarbowane brwi zamiast dodawać uroku – szpecą. Podobnie pofarbowana skóra głowy nie wygląda zbyt estetycznie. I choć początkowo może się wydawać, że to już koniec świata, nie warto się poddawać. Domowe sposoby pomogą w szybkim usunięciu barwnika. Najważniejsze – barwnik należy spróbować usunąć świeżo po nałożeniu! Ze zmywaniem henny z pofarbowanych brwi czy skóry głowy nie można zwlekać.

Zobacz również: Henna pudrowa brwi. Na czym polega i za co pokochały ją kobiety?

Jak zmyć hennę?

  • Tłusty krem – krem o bogatej konsystencji świetnie sprawdzi się w usuwaniu henny. Wacikiem lub patyczkiem nakładamy grubą warstwę tłustego kremu na brwi lub pofarbowaną skórę. Krem zostawiamy na 10 minut, a następnie dokładnie wycieramy. Henna powinna zniknąć, a ta bardzo ciemna zblednąć. By uzyskać zadowalający efekt czynność można powtórzyć kilkukrotnie.
  • Pianka do golenia – sprawdzi się zarówno ta dla kobiet jak i mężczyzn. Wszystko za sprawą tłustego emolientu i substancji renatłuszczajacych, które pomogą w usunięciu barwnika. Grubą warstwę pianki nakładamy na wybraną część i czekamy około 15-20 minut. Następnie delikatnie pocieramy chusteczką włoski i usuwamy kosmetyk.
  • Płyn do demakijażu – to kolejny sposób na usunięcie klasycznej lub pudrowej henny. Wacik nasączamy płynem do demakijażu i pocieramy nim ufarbowane miejsce. Ważne – robimy to pod włos! Pocieramy delikatnie by nie doprowadzić do podrażnienia skóry. Choć zastosowanie płynu do demakijażu jest jednym z łagodniejszych sposobów, to do niewielkiej korekty sprawdzi się doskonale.
  • Oliwka lub oliwa z oliwek z cytryną – to mało inwazyjna i często bardzo skuteczna metoda zmywania henny. Emolienty posiadają właściwości wiązania barwnika, dlatego jasny barwnik mogą usunąć całkowicie, a ciemny znacznie rozjaśnić. Wystarczy nałożyć oliwę na patyczek lub wacik i delikatnie przemywać zabrudzone miejsce. By uzyskać lepszy efekt, do oliwy można dodać kilka kropli soku z cytryny.
  • Spirytus kosmetyczny – alkohol pomoże zmyć hennę ze skóry. W tym celu, wacik nasączamy spirytusem kosmetycznym lub innym wysokoprocentowym alkoholem i na kilka minut przykładamy do brwi lub skóry. Po upływie 3 minut zdejmujemy wacik i delikatnie przecieramy nim skórę.
  • Szampon przeciwłupieżowy – by zmyć hennę ze świeżo pofarbowanych włosów warto użyć szamponu przeciwłupieżowego, który często jest silniejszy od tych tradycyjnych. Włosy i skórę głowy dokładnie myjemy i spłukujemy wodą. Dla lepszego efektu czynność można powtórzyć dwukrotnie.
  • Miód i cytryna – to doskonała mieszanka, która pomoże usunąć hennę z brwi lub włosów. Przygotowaną maskę nakładamy na pofarbowane miejsce i odczekujemy kilka minut. Potem włosy myjemy jak dotychczas.

Niestety, hennę, zwłaszcza tą naprawdę ciemną, nie zawsze można dokładnie zmyć z włosów, brwi czy skóry. Dlatego przed rozpoczęciem zabiegu, okolice dookoła farbowanych obszarów warto posmarować tłustym kremem lub oliwką. Domowe sposoby zmywania henny najlepiej sprawdzą się tuż po farbowaniu, od razu po zabiegu. Dlatego jeśli efekt nas nie zadowala, nie zwlekamy i nie zastanawiamy się, tylko od razu działamy.


Lifestyle

„Człowiek myśli: miłość je wyleczy, naprawi. Ale miłość, jak się potem okazało, to nie wszystko”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
27 września 2022
fot. Priscilla du Preez/Unsplash

Anna i Krzysztof Wysoccy bardzo chcieli pokochać dziewczynki. Ale Asia i Basia trafiły z powrotem do domu dziecka. Po czterech latach spędzonych w rodzinie Wysockich. Na takie jak one mówi się „zwrotki” – napisała w swojej książce „Życie to za mało” Iza Michalkiewicz, ceniona reportażystka. Publikujemy jeden z jej reportaży o „nieudanych adopcjach”. Personalia bohaterów zostały zmienione.

Asia ma czternaście lat, ładne usta, niebieskie oczy. Bardzo lubi rysować. Ten rysunek zrobiła dla mamy. Nazywa ją Piękną
Królową. Narysowała dla niej kwiatki. Podpisała: „Od pojebanej, szmaciarskiej, podupconej, kur*owatej pizdy dla Pięknej Królowej. Asia”.

Lubi też pisać listy. Liścik pierwszy: „To moje wycie. Przez cały dzień biłyśmy się. Tata wychodził do pieca [kotłownia w piwnicy domu – red.], słyszał moje wściekłe wycie. Ludzie też słyszeli, jak wyje wyjec. Kiedy mama mówi, żebym się uspokoiła, to ja jak na złość: wyję wniebogłosy. Odzywam się do mamy chamsko. Podsumowanie: gdziekolwiek jestem, czy to w domu, w szkole, na ulicy, czy w kościele, otaczają mnie ludzie normalni, w miarę sprawiedliwi, a ja jestem nienormalna. Kurwa!”.

Kolej na młodszą o dwa lata Basię. Długie blond włosy, równie ładna jak siostra. Żywe srebro. Wie, że Asia pisze listy i też próbuje pisać. Stawia koślawe literki: „Ja chowam pod urzeczko majtki, skarpety, bluski, i spodnie. A wszafie mam normalny burdel. W naszym pokoju jest syf oraz śmierdzi sikami”. Potem następuje seria wyzwisk.

Małżeństwo Anna i Krzysztof Wysoccy spod Krakowa zaadoptowali dziewczynki w 2000 roku. Miały wówczas pięć i siedem lat. Anna to wysoka, szczupła, zadbana blondynka. Rocznik 1955, zawód nauczycielka. Sama była dzieckiem z bidula adoptowanym przed laty przez bezdzietne małżeństwo.

– Rodzice dali mi wspaniałe wychowanie i bardzo dużo miłości. Mamę, schorowaną na alzheimera, kilkanaście lat wkładałam do łóżka i wyjmowałam. Jak lalkę. Odeszłam z pracy. Nie miałam czasu urodzić własnego dziecka. Tyle zawdzięczałam rodzicom adopcyjnym, że postanowiłam spłacić swój dług – opowiada.

Krzysztof zaakceptował dług żony. Przystojny, o spokojnym usposobieniu, ma warsztat samochodowy i bardzo dobrze zarabia.
Zgłosili się do ośrodka adopcyjno-opiekuńczego w Krakowie, zostali uznani za idealnych rodziców.

– Wiedzieliśmy, że tam nie ma dzieci idealnych. Są tylko trudne. Ale właśnie takiemu dziecku chcieliśmy dać dom – mówią.
Myśleli o jednym dziecku, ale ośrodek przekonał ich do wzięcia sióstr. Najpierw na święta.

– Boże Narodzenie, rok 1999. Spać nam w nocy nie dały, szalały, skakały po łóżkach, goniły się. Myślałam: nie znają prawdziwego domu, nie umieją się zachować, nauczę je wszystkiego. To jest tak, że nawet jeśli widzi się, że dziecko jest nieznośne, to i tak chce się je pokochać. – Głos Anny staje się głuchy. – Człowiek myśli: miłość je wyleczy, naprawi. Ale miłość, jak się potem okazało, to nie wszystko.

Anna i Krzysztof bardzo chcieli pokochać dziewczynki. Ale Asia i Basia trafiły z powrotem do domu dziecka. Po czterech latach spędzonych w rodzinie Wysockich. Na takie jak one mówi się „zwrotki”.

Mamusiu, jesteś szmatą

Asi liścik drugi: „Dzisiejszy dzień był okropny. Najchętniej mamę czasem rozszarpałabym albo udusiła, a taty myślenie jest głupie i czasem palnęłabym go w łeb. Chcę mamę sprowokować do bicia. Do mamy zwracamy się: mam w dupie mamę. Odnosimy się przekleństwami. Moje zachowanie jest skandaliczne. Dla mnie świat jest pierdolony, a każdy przechodzień na ulicy jest głupi, debilny, brzydki, nienormalny, gruby, chudy, jakbym Baśkę zabiła własnymi rękoma, to by mi to przyniosło ulgę. Asia”.

Czy ktoś jest w stanie zrozumieć takie dziecko?

Dziewczynki zamieszkały na stałe w spokojnym domu Wysockich w kwietniu 2000 roku. Starsza nie wykazywała zainteresowania nauką, ale to przecież nie jest wada – uważała matka. Siadała więc, tłumaczyła, poświęcała dziewczynce czas. Basię posyłali na lekcje tańca i angielskiego, Asię uczyli rysunku. Starsza chodziła do szkoły, a młodsza do przedszkola.

– I ciągle były skargi. Bo obie kradły w szkole, przedszkolu, sklepie, w warsztacie męża. Tłumaczyłam: „Córeczki, macie w domu słodycze, dużo jedzenia, nie musicie kraść”. Poza tym brutalnie się biły. Do krwi. Asia potrafiła się samookaleczać, przychodziła, pokazywała mi rozdrapaną rękę i się śmiała.

Anna nie rozumiała, co się dzieje. Dzwoniła do ośrodka adopcyjnego: „Pomóżcie, jak z nimi postępować? – Krótko i za mordę – usłyszała radę. – Bierz pas, idź i przy całej klasie wlej Baśce, żeby ją zawstydzić”.

– I to był mój błąd. Poszłam do wychowawczyni, zapytałam, pozwoliła. Basia dostała dwa pasy, ale nic się nie zmieniło. Tylko ja czułam się podle.

Chodzili po psychologach, pedagogach. Ci rozkładali ręce. Rosły bezradność i gniew. Poczuli się oszukani przez ośrodek adopcyjny.

– Dopiero po pięciu latach dowiedzieliśmy się, że ich matka jest upośledzona umysłowo. Dziś myślę, że oni nie mogli sobie z dziewczynkami poradzić, więc zataili wiele informacji, żeby ich się pozbyć – mówi z goryczą Anna.

Ośrodek adopcyjny zaprzecza. Dyrektorka mówi, że Wysoccy znali przeszłość dzieci, mieli też możliwość spędzania z nimi czasu przed adopcją. Wiedzieli, z czym się będą musieli zmierzyć. Ale w pewien sposób ich rozumie. Anna czuła na sobie społeczną presję: chciała wypaść jak najlepiej, kładła duży nacisk na naukę dziewczynek. Ale jeśli dziecko spędza połowę dnia w szkole, a resztę na nauce, to jak mają się zawiązać więzi rodzinne? A dziewczynki robiły wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę.

W przerażenie wprawiły pracowników warsztatu Krzysztofa, którzy pewnego razu zauważyli wiszącego na klamce kota. Miał szyję owiniętą szalikiem. Odwiązali. Kot przeżył. Zaczepiały na ulicy przechodniów: „Mama nie daje nam jeść, pije i bije”. Zaczęły się telefony od „życzliwych”.

– Ludzie dzwonili, że znęcamy się nad dziećmi, że wzięłam je, bo chciałam zarobić – opowiada Anna. – Przecież adopcyjnym rodzicom państwo nie płaci! Nie pasowałam im do wizerunku matki. A przecież się starałam. Piekłam bułki do szkoły, a one nimi grały jak piłkami. Kopały. Wreszcie kompletnie się załamałam, bo raniły mnie bez końca. Musiałam pójść do psychiatry. Leczę się od trzech lat na nerwicę sytuacyjną. Długo w ogóle nie wychodziłam z domu. Bałam się, że ludzie mnie zagryzą, bo oddałam dzieci.

Rozwód z dzieckiem

Anna i Andrzej Wysoccy wnieśli o rozwiązanie adopcji, ale sąd nie wyraził zgody. Odebrał im jedynie prawa rodzicielskie, ale muszą na dziewczynki płacić alimenty. Mecenas Wysockich, Barbara Czubak, będzie chciała raz jeszcze wystąpić o rozwiązanie adopcji:

– Czy jest sens dalszego utrzymywania tej fikcji? Trauma rodziców jest tak wielka, że stosunki między nimi a dziećmi już się nie nawiążą.

Polskie prawo mówi, że aby rozwiązać adopcję, muszą być ku temu ważne powody. A to, jak są one ważne, ocenia sędzia prowadzący sprawę. Beata Zientek, sędzia wizytator do spraw nieletnich Sądu Okręgowego we Wrocławiu, która orzeka od wielu lat o rozwiązaniu adopcji, tłumaczy: – Najważniejszym powodem rozwiązania przysposobienia jest ustanie więzi pomiędzy rodzicami i dzieckiem. Analogicznie jak między dorosłymi ludźmi, kiedy ustają więzi emocjonalne i dochodzi do rozwodu. Sąd kieruje się zawsze dobrem dziecka.

Asia i Basia, gdy wróciły do domu dziecka, bezustannie się atakowały. Ordynarnie wyzywały i biły do krwi. Młodsza Basia
bierze leki psychotropowe. Asia przez pół roku nie chodziła do szkoły. „Spierdalaj” – mówiła do wychowawcy rano, kiedy ją budził na lekcje.
Pocięła sobie ręce. Teraz powoli się uspokaja. Unika kontaktu z siostrą. Pedagodzy podejrzewają, że dziewczynki obwiniają się nawzajem o to, że rodzice ich nie chcieli.

(skróty reportażu redakcja Ohme.pl)


Tekst Izy Michalkiewicz pochodzi z najnowszej książki „Życie to za mało. Reportaże o stracie i poszukiwaniu nadziei”, Znak. Pierwotnie ukazał się w Newsweek Polska, w 2007 roku.

Iza Michalkiewicz

– polska reporteka śledcza, wielokrotnie nagradzana i wyróżniana. Laureatka m.in. nagrody Grand Press 2011 za reportaż „Jolanta i ogień”, finalistka Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Absolwentka wrocławskiej polonistyki. Pisała dla „Dużego Formatu”, „Polityki” czy „Newsweeka”. Autorka bestsellerowych „Zbrodni prawie doskonałych”.


Zobacz także

Dzieciaki kochają Hot Wheels Unleashed!

Koleżanka wytyka mi, że spoczęłam na laurach i nie rozwijam się, a ja… jestem szczęśliwa!

crocs

„Kiedy czujesz się komfortowo możesz robić co tylko chcesz”. Come As You Are – muzyczna kampania Crocs