Lifestyle

Meghan i Harry – love story z Hollywood i brytyjską rodziną w tle

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2021
fot. materiały na prawach cytatu
 

Amerykańska aktorka i książę Harry powitali właśnie na świecie drugie dziecko. Córeczka pary urodziła się 4 czerwca i otrzymała jakże symboliczne imiona Lilibet Diana. Ich życie to jednak nie bajka – czego dowiedzieliśmy się z ich słynnego wywiadu, którego udzielili legendarnej Oprah Winfrey.

Jak zaczęło się to love story z Hollywood i brytyjską rodziną królewską w tle?

Od początku nie było im, a głównie jej, łatwo. Ona ma korzenia afroamerykańskie, dlatego co jakiś czas pada ofiarą rasistowskich ataków i zaczepek. Obraziła ją nawet narzeczona jednego z brytyjskich polityków. Za żart o rasistowskim podtekście skierowany w jej stronę pracę stracił jeden z najbardziej znanych dziennikarzy BBC. Kontrowersje od początku budziło nawet to, że jest starsza od Harry’ego o trzy lata, co oczywiście nie stanowiłoby problemu w przypadku „zwykłej” pary. On to „ten bardziej niegrzeczny” z dwójki książąt, zwłaszcza we wcześniej młodości zapracował sobie na miano „playboya”.

Spotkali się przez wspólną znajomą, której imienia nie chcą ujawnić, w Londynie w lipcu 2016 roku. Meghan wciąż była związana umową z producentami serialu „Suits”, który kręcono w jej rodzinnym mieście, w Toronto.

Spekulacje prasy rozpoczęły się w momencie, gdy media namierzyły na Instagramie selfie Meghan noszącej identyczne co Harry „friendship bracelets” , (bransoletki symbolizujące relację). Aktorka publikowała również regularnie na swoim profilu zdjęcia ze swoich podróży do Londynu.

W październiku 2016 roku widziano ich w Toronto na Halloween, ale parze wciąż udawało się trzymać prasę w niepewności co do statusu ich relacji. W wywiadzie dla Vanity Fair udzielonym w 2017 roku aktorka przyznała, że spotykała się z Harrym około pół roku, zanim informacja o ich związku wyciekła do prasy.

Gdy tylko relacja stała się publiczna, zaczęły się rasistowskie ataki na Meghan i nieprzychylne komentarze dotyczące sympatii księcia. Harry podjął bezprecedensowy krok polegający na wydaniu specjalnego oświadczenia, w którym mówił o tym, że boi się o bezpieczeństwo swojej dziewczyny i wzywa prasę by „dała jej spokój”. W ten sposób potwierdził, że są parą. Zaledwie siedem miesięcy po tym, jak się spotkali, Harry zabrał Meghan do Londynu, by przedstawić ją swojemu bratu, księciu Williamowi i szwagierce, Kate Middleton. Królowa poznała Meghan prawdopodobnie w marcu 2017 roku.

Meghan uczestniczyła również w uroczystości weselnych Pippy Middleton w maju 2017 roku, Ale na pierwsze, oficjalne pojawienie się pary trzeba było czekać aż do 25 września 2017 roku.

W wywiadzie dla Vanity Fair Meghan wielokrotnie nazwała Harry’ego swoim „chłopakiem” .”Jesteśmy parą, jesteśmy zakochani” – powiedziała. A specjalisci od zasad panujących na brytyjskim dworze powiedzieli wprost: to sygnał, że sprawa zakończy się ślubem.

27 listopada pałac Kensigton ogłosił zaręczyny pary, które miały się odbyć kilka tygodni wcześniej.

19 maja w kaplicy świętego Jerzego odbył się ślub Meghan Markle i księcia Harry’ego.

Meghan Markle i książę Harry dali się poznać, jako osoby społecznie zaangażowane, chętnie niosące pomoc potrzebującym i chętnie angażujące się w działalność charytatywną. Podobno był to jeden z elementów, który ich ze sobą jeszcze mocniej połączył.

Pierwsze dziecko pary, Archie, przyszło na świat 6 maja 2019 roku. Nie otrzymał królewskiego tytułu. Pierwotnie wydawało się, że decyzją rodziców, ale później na tę sprawę inne światło rzucił wspomniany już wywiad pary dla Oprah.

Kilka godzin po pojawieniu się chłopca na świecie, zupełnie inaczej niż w przypadku innych „królewskich” mam, np. księżnej Kate, do zgromadzonych dziennikarzy wyszedł sam książę Harry i oficjalnie potwierdził powiększenie się rodziny. Świat zobaczył jego syna dopiero kilka dni później, podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Zanim do tego doszło, poznała go Elżbieta II.

Lilibet urodziła się trzy miesiące po tym, jak jej rodzice udzielili głośnego wywiadu amerykańskiej dziennikarce Oprah Winfrey na temat tego, jak byli traktowani przez brytyjskie media i pozostałych członków rodziny królewskiej. Wśród zarzutów było to, że nieujawniony z imienia członek rodziny – choć wiadomo, że nie królowa ani książę Filip – podnosił obawy dotyczące koloru skóry Archiego, jeszcze zanim się on urodził. Z kolei pod koniec ubiegłego roku Meghan ujawniła również, że poroniła w lipcu 2020 roku.

 


Lifestyle

„Bądź sobie estetką! My chcemy być sobą” List otwarty do Agnieszki Kaczorowskiej od zwyczajnej kobiety

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
7 czerwca 2021
Photo by Amelia Bartlett on Unsplash
 

Droga Agnieszko,
Tancerko, choreografko, aktorko, prezenterko, estetko….

Piszesz, że nie rozumiesz #bodypositive i promowania brzydoty. „Po co na siłę robić z siebie taką zwyczajną? Zamiast wyjątkową i niepowtarzalną? Po co eksponować swoje wady?”

Auć. To zwyczajność jest zła, tak? Ty, instagramerka, właśnie niszczysz lata pracy psychologów, feministek, terapeutów, psychiatrów i kobiet, które chcą zaakceptować swoją zwyczajność. Które nie chcą każdego dnia patrzeć w lustro i myśleć, nad czym jeszcze można popracować, co poprawić, jak się zmienić, by wreszcie być top of the top. I dla samej siebie, i dla innych. Które chcą „być dość”. Zawsze. Niezależnie od tego, czy mają makijaż, kilka kilogramów za dużo, osiągają sukces w pracy, czy akurat nie.

Już, my zwyczajne, jak to nazywasz, kobiety poczułyśmy się dobrze. Dobrze w swoich rozmiarach 38 plus, ze zmarszczkami, bez makijażu czasem, bez przymusu pokazywania swojego superżycia, supermęża i superdzieci. I superpracy. Zawdzięczamy to kobietom, jak je nazywasz, liderkom. Ja nazwę je kobietami z pierwszych stron gazet, instagramerkami, artystkami. Kobietami obserwowanymi codziennie przez tysiące innych kobiet. To one zaczęły pokazywać się publicznie bez makijażu, pokazując nam, że twarze gładkie i wyprasowane to wynik choćby
świetnego, telewizyjnego make-upu. To one zaczęły pokazywać kawałki zwyczajnego życia. Po to, żeby nie było kobiet z Olimpu i kobiet z Ziemi, bo wszystkie jesteśmy takie same. Z tej samej gliny.

Wreszcie nastąpiła zmiana. Do tej pory media promowały wizerunek kobiety spełnionej i szczęśliwej. Na szeleszczącym papierze magazynów lifestyle podziwiałyśmy piękne figury, twarze i czytałyśmy o cudownym życiu. Wiem jakie to gówienko, bo przez lata byłam dziennikarką kobiecych magazynów i robiłam wywiady z tymi wszystkimi „szczęśliwymi” kobietami. Pisałam teksty, jak to się da idealnie schudnąć, wyglądać dobrze po pięćdziesiątce, rodzić dzieci i wracać do pracy, dogadywać z mężem po rozwodzie bez problemów itd. itp.

Sama nieraz czułam, że sprzedaję czytelniczkom ładnie zapakowane gówienko. Bo nieprawdę. Bo tak nie ma w prawdziwym życiu. Nie da się być zawsze dość. Nie da się być zawsze piękną, zgrabną, szczęśliwą. Nie da się mieć zawsze cudownego małżeństwa, przyjaciół, podróży. Nie da się zawsze nad sobą pracować, a nawet jeśli się da to za jaką cenę.

I po co?

Zrozumiałyśmy to my, dziennikarki, i zaczęłyśmy wreszcie opisywać „prawdziwe życie”. Zrozumiały to aktorki, celebrytki, gwiazdy. Nie chodzi o to, żeby wylewać szlam, użalać się nad światem. Chodzi o to, że jeśli dzielimy się sobą, niech to będzie prawdziwe. Niech to daje moc innym kobietom. Za tę prawdę pokochałyśmy Kaśkę Nosowską, Zosię Zborowską Wronę, Olgę Frycz i wiele innych.

#Bodypositive nie służy promowaniu lenistwa. Służy akceptacji siebie. Nie złożeniu broni, ale nieobwiniania się. My, zwyczajne kobiety, chcemy żyć.

Robić sobie zdjęcia bez przymusu nakładania sobie miliona filtrów.

Mieć gorszy dzień i nie bać się o tym mówić.

Kochać swoje nieidealne ciała i cieszyć się tym, że możemy włożyć kostium i iść na plażę, bo możemy chodzić i pływać.

Być czasem brzydkie, a czasem piękne.

Mieć idealne małżeństwo dziś, a jutro dużo gorsze i to wszystko z tym samym mężem.

I młodsze kobiety uczyć, że to jest właśnie życie. Wyjątkowe, zwykłe, brzydkie, ładne, wspaniałe, średnie.

To jest takie narcystyczne myśleć, że jest się ZAWSZE wyjątkową. Takie smutne i ograniczające.

„Jestem sobą. Nie estetką. nie celebrytką, nie kimś budującym na Instagramie swoją markę osobistą (…) na zdjęciach zamieszczam życie. w moim odczuciu piękne i warte tego, by je przeżyć właśnie ta. pokazując, że zwykłość jest w pytkę, a piękno nosimy w sercach” napisała Magda Mikołajczyk, autorka bloga Matko Jedyna.

A my się z tym zgadzamy. Jesteśmy dość! ZAWSZE.


Lifestyle

Megah Markle urodziła! Córeczce nadała symboliczne imiona

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2021

Na stronie internetowej fundacji Sussexów Archewell pojawiła się informacja, że Harry i Megahn powitali na świecie córeczkę. Przy okazji zdradzono też imiona dziewczynki.

„4 czerwca zostaliśmy uszczęśliwieni przyjściem na świat naszej córeczki Lili. To więcej, niż mogliśmy kiedykolwiek marzyć” – napisali na swojej stronie internetowej szczęśliwi rodzice. 

Lilibet Diana urodziła się w piątek, 4 czerwca o godz. 11:40. Poród miał miejsce w szpitalu w Santa Barbara. Obie czują się dobrze, są już w domu.

O dacie porodu i imionach spekulowano od miesięcy. Dianę obstawiało wielu komentatorów. Wiadomo, że tragicznie zmarła księżna to niezwykle ważna postać w życiu Harry’ego. Ostatecznie szczęśliwi rodzice postanowili uhonorować i Lady Di, i królową Elżbietę. Lilibet – tak nazywano Elżbietę, kiedy była młoda.

Parze na oficjalnych profilach na Twitterze pogratulowała królowa:

oraz William i Kate:

Na stronie Archewell.com czytamy:

Książę i księżna dziękują za serdeczne życzenia i modlitwy. Oboje cieszą się tym wyjątkowym rodzinnym czasem.

Informację o tym, że Meghan jest w ciąży przekazali przy pomocy pięknej fotografii, na której widać ciążowtly brzuch księżnej. Wcześniej Meghan opowiedziała o ciąży, którą poroniła i o długich staraniach o drugie dziecko.

Jeszcze później, przy okazji słynnego wywiadu u Oprah, para poinformowała, że spodziewa się dziewczynki.

Która w kolejce do tronu jest Lilibet?

Córka Sussexów jest ósma, tuż za swoim bratem Archiem. Nie będzie się od niej oczekiwać pełnienia obowiązków członka rodziny królewskiej. Jej pozycja w linii sukcesji będzie jeszcze niższa, kiedy dzieci Kate i Williama założą rodziny i będą mieć dzieci.

Lilibet Diana prawdopodobnie nie otrzyma żadnegoll tytułu królewskiego. Jej rodzice już po urodzeniu Archiego zdecydowali, że będzie on prywatną osobą, nie ma więc tytułu. Później sami zrzekli się swoich.

Gdyby nie ta decyzja, Archie mógłby nosić tytuł Earl of Dumbarton lub być lordem Archiem Mountbatten-Windsor.

Ponieważ Liliber urodziła się w USA, automatycznie otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Jednocześnie ma też oczywiście brytyjskie.

 


Zobacz także

10 nawyków, które zabijają twoją produktywność

10 nawyków, które zabijają twoją produktywność

On umiera właśnie na katar? Trudno w to uwierzyć, ale ma do tego prawo

Czy można uniknąć zaangażowania się w zły związek?