Lifestyle

„Mam się nie starzeć?! Zniknąć?” Sarah Jessica Parker ostro odpowiada hejter(k)om

Redakcja
Redakcja
9 listopada 2021
 

– Jest tyle tej okropnej, mizoginistycznej paplaniny… O mężczyznach tak się nie mówi. „Siwe włosy, siwe włosy, siwe włosy”. Wszędzie o tym pisano. Siwe włosy były odmieniane przez wszystkie przypadki. Siedzę z Andym Cohenem, ma gęste siwe włosy i jest piękny. Dlaczego to jest w porządku? Co jest ze mną nie tak? Nie wiem, co mam powiedzieć – zastanawia się gwiazda „Seksu w wielkim mieście”. 

Sarah Jessica Parker jest gwiazdą okładkowej sesji grudniowego wydania „Vogue”. W towarzyszącym jej artykułowi czytamy, że naprawdę… wkurzają ją komentarze, jakie pojawiają się na temat jej wyglądu. Wszystko wybuchło z ogromną siłą, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o kręconym, nowym sezonie kultowego „SATC”, zatytułowanym „And just like that”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Vogue (@voguemagazine)

Jak informował wtedy (przez ekran komputera było widać wypieki na twarzy piszącej to redaktorki) serwis „People”, na pierwszych zdjęciach z planu długo oczekiwanej kontynuacji serialu widać, że… główne bohaterki mają widocznie siwe włosy. „Silver generation” stało się więc niepodważalnym faktem.

fot. Instagram Sarah Jessiki Parker

Ze zdjęć opublikowanych na Instagramie przez HBO MAX można wywnioskować, że skończył się w życiu bohaterek etap spełniania mniej lub bardziej zwerbalizowanych oczekiwań innych.

Parker (która gra Carrie Bradshaw) i Nixon (Miranda Hobbs) wreszcie zaczęły żyć w zgodzie z własnymi potrzebami. A zatem serialowa Miranda zaprezentowała jakże praktyczną fryzurę pixie, przetykaną eleganckimi srebrnymi pasmami, podczas gdy Carrie postawiła na starannie przemyślaną nonszalancję, pozwalając, aby z fal delikatnie przebijało srebro.

I wiecie co, czekam na ten serial bardzo! Popieram każdy rewolucyjny pomysł na pokazanie kobiet w średnim wieku, z ich starzejącymi się ciałami, z ich siwymi włosami i potrzebami, które pewnie się zmieniają względem tego, czego chciały 30 lat temu, ale które wciąż są ważne. Ważne!

 

Zaczęło się od wielkiego zdziwienia, że jak to, kobiety 50+ i seks?! No szok! Szybko to tej kwestii dołączyła ta związana z ich wyglądem. Pierwsze zdjęcia z planu wprawiły świat w osłupienie. Wszystkie trzy – Carrie, Miranda i Charlotte – mają widoczne siwe włosy. Są naturalnie piękne, naturalnie seksowne, zaje**ście stylowe, bez przegięć, bez zbędnej kokieterii. Wyglądają tak, jak ja chciałabym wyglądać w ich wieku. Serio. Garderobę z serialu przyjmuję z otwartymi rękami!

Wiem, jak wyglądam. Nie mam wyboru. Co mam z tym zrobić? Przestać się starzeć? Zniknąć? – pyta w „Vogue” Sarah Jessica Parker

Jak to możliwe, że zdjęcia dojrzałych kobiet, które zdecydowały się nie walczyć z czasem za wszelką cenę, tak nam doskwierają? Jak to możliwe, skoro na co dzień tyle krzyku, tyle oburzonych głosów, że hejtuje się kobiety plus size, że mówi się nam, że nie możemy nosić za krótkich spódnic, butów na płaskiej podeszwie, czy pokazywać nieogolonych nóg czy pach.

Wygląda to tak, jakby ludzie (w tym przypadku głównie kobiety) nie chciały, abyśmy były całkowicie pogodzone z tym, gdzie jesteśmy. Wydaje się, że słychać gdzieś w oddali chichot zadowolonych z tego, że któraś z nas cierpi z powodu przemijającego czasu, pojawiających się na głowie siwych włosów, zmarszczek na twarzy i wiotczejącej skóry na ramionach.

Zawsze jest źle – czy zdecydujemy się starzeć naturalnie i nie wyglądać idealnie, czy też zrobić coś (patrz: pójść do lekarza medycyny estetycznej), co sprawi, że poczujemy się lepiej. Stale poddane jesteśmy krytyce. Popatrzcie na komentarze pod zdjęciami gwiazd na Instagramie: ale pomarszczona!, ale wyprasowana!, ale zrobiła sobie usta!, oj, mogłaby sobie wypełnić usta. No ludzie!

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez SJP (@sarahjessicaparker)

Pod naszym tekstem z ostatniego weekendu, traktującym właśnie o siwych włosach, napisałyście ponad 100 komentarzy. Temat „grzeje”, rozpala dyskusję i wyobraźnię. Część z Was przyklaskuje, część dołącza do grona sceptycznych.

Masakra już bym wolała być łysa.. siwieje od 25 roku życia i to moja największa zmora, także ten trend ominę szerokim łukiem.

Ja się w ogóle nie farbuje. Uwielbiam dotyk i zapach naturalnych włosów, również odbarwionych, które są sztywniejszej struktury. Farbowany włos w mojej opinii ma nieprzyjemny zapach, który silnie wyczuwam. Lubię siebie taką sauté choć siwych włosów coraz więcej. Ja w ogóle pięknie siwieje. Wyglądają jak balejaż, pięknie mienią się w słońcu. Jestem naturalną brunetką

Na koniec chciałabym tylko uprzejmie przypomnieć, gdyby komuś umknęło: Jest 2021 rok. Kobiety mogą wyglądać (być siwe lub pofarbowane na niebiesko), jak chcą i robić, co chcą. I nawet być, kim chcą. Peace and love! ❤


Lifestyle

Szczoteczka soniczna, czy elektryczna? Co wybrać?

Redakcja
Redakcja
9 listopada 2021
 

Wraz z rozwojem technologii, na rynku pojawiły się nowoczesne szczoteczki do zębów. Przeczytaj więcej na temat działania szczoteczek elektrycznych i sonicznych i dowiedz się, która z nich lepiej sprawdzi się podczas codziennej pielęgnacji.

W sklepach obecnie znajduje się wiele różnych modeli szczoteczek do zębów, co niekiedy może znacznie utrudnić wybór tej odpowiedniej. Szczotki manualne coraz chętniej są zastępowane przez urządzenia elektryczne, w tym soniczne – warto podkreślić, że szczoteczki soniczne należą do rodziny szczoteczek elektrycznych, chociaż wyróżniają się nieco innym mechanizmem działania. Zastanawiasz się, która z nich będzie lepiej spełniać swoją rolę podczas codziennej higieny jamy ustnej? Zachęcamy cię do przeczytania artykułu, w którym przedstawiamy główne zalety obydwu modeli.

Szczoteczki elektryczne – charakterystyka i działanie

Szczoteczki elektryczne to urządzenia wyposażone w niewielki akumulator, który co pewien czas należy ładować za pomocą prądu. Jedna szczoteczka może służyć nawet kilku osobom – w takim przypadku wystarczy zmieniać jedynie jej końcówki. Są to urządzenia wyjątkowo skuteczne, gdyż doskonale radzą sobie z usuwaniem wszelkich zalegających w jamie ustnej nieczystości, w tym sprzyjających rozwojowi próchnicy bakterii. Obsługa szczoteczek elektrycznych jest bardzo prosta, a ich używanie naprawdę komfortowe: wystarczy nacisnąć jeden przycisk i szczoteczka wykonuje za nas praktycznie całą pracę.

W porównaniu do szczoteczek manualnych, elektryczne mają przewagę w postaci ilości ruchów wykonywanych w ciągu minuty. Myjąc zęby samodzielnie, wykonujemy ich maksymalnie około 240, natomiast używając szczotki elektrycznej, może być to nawet 40 000. Różnica jest więc ogromna i ma duże znaczenie, gdyż im więcej ruchów jest wykonywanych podczas mycia, tym lepszy efekt końcowy mycia otrzymamy.

Szczoteczki soniczne – działanie i zalety

Szczoteczki soniczne to najbardziej zaawansowane urządzenia elektryczne, przeznaczone do codziennej higieny jamy ustnej. Obecnie mają one wielu fanów na całym świecie, ze względu na swoją skuteczność oraz komfort użytkowania. Technologia soniczna oparta jest na działaniu fal dźwiękowych, które generowane przez szczoteczkę, poruszają jej włosiem w sposób wymiatający. Pozwala to na skuteczne rozbijanie łańcuchów bakterii zalegających w naszej jamie ustnej, co zapewnia wyjątkową czystość oraz ochronę przed próchnicą.

Do ich głównych zalet z pewnością można zaliczyć delikatność – szczoteczki soniczne są wyjątkowo łagodne dla dziąseł. Kolejnym atutem jest doskonałe radzenie sobie szczoteczek sonicznych z wieloma uciążliwymi problemami, do których zaliczyć można między innymi przebarwienia czy kamień nazębny. Systematyczne korzystanie z tego rodzaju szczoteczki sprawia, że nie tylko będziemy mogli cieszyć się białym i zdrowym uśmiechem, ale także zaoszczędzimy na wielu zabiegach wykonywanych w gabinecie dentystycznym, poprawiających estetykę naszych zębów.

Szczoteczka soniczna czy elektryczna – co wybrać?

Jeżeli nie masz poważniejszych problemów ze stanem swojego uzębienia bądź dziąseł, możesz wybrać tradycyjny model elektryczny. Regularne mycie taką szczoteczką pozwoli ci zadbać o czystość jamy ustnej w wystarczający sposób oraz sprawi, że proces ten będzie przebiegał bardziej komfortowo, niż w przypadku używania szczoteczki manualnej. Jednak każdemu, kto ceni sobie profilaktykę na najwyższym poziomie oraz delikatność dla wrażliwych dziąseł, polecamy wybór szczoteczki sonicznej. To najdokładniejsze narzędzie, które oczyści ciasne zakamarki w jamie ustnej, pomoże usunąć kamień nazębny, a także nieestetyczne przebarwienia. Z tego względu, szczoteczka soniczna będzie także lepszym wyborem w przypadku osób noszących aparat ortodontyczny lub protezę.

Jak kupić najlepszą szczoteczkę?

Aby mieć pewność, że inwestujemy w dobry sprzęt, warto kupić go w większym sklepie z asortymentem elektronicznym lub na stronie internetowej marki Oclean pod adresem https://oclean.pl, która oferuje wybór wielu modeli szczoteczek sonicznych w wyjątkowo atrakcyjnych cenach.

Wybierając szczoteczkę, należy zwrócić uwagę, aby posiadały kilka ważnych czynników, takich jak:

  • wydajny akumulator,
  • miękkie, zapobiegające podrażnieniom włosie,
  • duża częstotliwość ruchów,
  • możliwość zmiany programu czyszczenia.


Lifestyle

„Albo zaczniesz współpracować, albo się z tobą rozwiodę. Jesteś jak moje trzecie dziecko. Wydoroślej!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 listopada 2021
fot. Morsa Images/iStock

Zacznę od tego, że bywasz naprawdę fajnym facetem, ale mój kłopot z tobą polega na tym, że nie zachowujesz się jak ojciec rodziny. Jesteś jak moje dodatkowe dziecko. Kapryśne, przekorne i krnąbrne. Nie wspierasz mnie w wychowywaniu córki i syna. Zawsze, gdy próbuję coś od nich egzekwować, stajesz okoniem. Do cholery, tak nie powinno być, to nie może dłużej trwać!

Powiedz mi, jak ja mam wytłumaczyć dzieciom, by tyle nie siedziały na Internecie, jeśli ty po powrocie z pracy zamykasz się pokoju i grasz w GTA lub przeglądasz godzinami YouTuba? Co z tego, że jesteś inteligentnym facetem i wiem, że nie skrolujesz idiotycznych obrazków na Pintereście, ale czytasz i oglądasz ciekawe rzeczy? Pomyśl, jakim wzorem jesteś dla naszych dzieci? Jak mam im zabraniać czegoś, co notorycznie robi ich ojciec?

Najgorsze, że rozmowa z tobą jest niemożliwa. Niemożliwa dlatego, że zawsze masz setki argumentów przeciwko mnie. Mówisz, że nikt jeszcze nie udowodnił, że godziny spędzane przed ekranem komputera wpływają negatywnie na zdrowie fizyczne czy psychiczne dzieci. Ty zawsze siedziałeś przed monitorem, pisząc te swoje magiczne kody i zarabiając dla domu, dzięki pracy nad sztuczną inteligencją, kupę pieniędzy. Ale… to przecież są dzieci. One tak nie mogą. To im szkodzi.

Tyle razy już prosiłam cię, byś wspierał mnie w sytuacjach, kiedy próbuję postawić granice. Jak rozmawiam młodszym synem, który ma 12 lat, by nie chodził spać o północy, to ty się wycofujesz albo się ze mnie podśmiewasz. Zrobiłeś ze mnie w domu „tego złego policjanta”. I powiem ci, że ja już dłużej tego nie zniosę.

Nasza 15-letnia córka ma fobię społeczną. Po pandemii nie chce wychodzić z domu. Odmówiła chodzenia do szkoły. Powiedziałeś, że to dobrze, że ona nie ma zamiaru uczyć się głupot i że popierasz jej decyzję o nauczaniu domowym. Mówiłeś, że cieszysz się z tego, bo twoja córka jest harda i w przyszłości nie będzie chodzić na sznurku w jakiejś korporacji.

A ja pytam ciebie: czy ona będzie szczęśliwa bez przyjaciół, bez grupy rówieśniczej? Czy będzie szczęśliwa, jeśli nie przełamie swojej fobii i nie zacznie wychodzić do ludzi? Sprawa jest poważna, bo kiedy jej proponuję, byśmy pojechały do supermarketu, ona odmawia. Kiedy ją jednak do tego zmuszam, w sklepie chodzi za mną jak cień i nie potrafi jak normalna 15-latka cieszyć się z wybierania nowej bluzki, kurtki czy butów. Chce tylko wracać jak najszybciej do domu. A ty mówisz: „I dobrze, że tak robi. Nie stroi się jak głupia lalka”. Niczego nie rozumiesz!

A dzieci tego słuchają i w to im graj. Dobrze wiesz, że weszły w nastoletni, bardzo trudny wiek. Ale i tak robisz swoje: jeśli ja czegoś od nich wymagam, to ty pobłażasz, albo śmiejesz się: „Ha ha ha, matka zawsze martwi się za bardzo”. Więc, jak syn i córka mają mnie słuchać? Jak mają mnie szanować?

Wybacz, że powiem to tak wprost: „Nie mam już sił. Chyba chcę się z tobą rozwieść. Wydoroślej człowieku!”

Chciałam, by córka zaczęła terapię. Cudem udało mi się ją do tego namówić. Cudem znalazłam bardzo dobrą terapeutkę, którą poleciły mi znajome. Ale ty znów mówisz, że to bez sensu. „Jaka to nauka, gdzie są twarde dane, gdzie dowody, że to pomaga?”, pytasz mnie przy dzieciach. „Matematyka to nauka, statystyka to nauka. A terapia? Co to z wymysł? Każdy pracuje inną metodą, więc skąd wiadomo, która skuteczna i naprawdę dobra?”, krzyczysz. I co w tej sytuacji robi nasza córka, zapatrzona w ciebie jak obrazek? Wtóruje, bo to fajne jest być przeciwko temu rodzicowi, który czegoś wymaga.

A ja nie chcę być w naszym domu ta złą – tą, która gdera, która się martwi, która stoi na straży. Dla ciebie syn mógłby jeść fast foody, spać do popołudnia, a córka nie chodzić do szkoły. Fajną sobie wybrałeś pozycję w naszym domu. Dzieci cię po prostu uwielbiają. Wtórują ci i razem drwicie ze mnie. Myślisz, że to jest dla mnie fajne? Że ile niby jeszcze mam to znosić? Nie uważasz, że rodzice jednak powinni się między sobą dogadać i w ważnych sprawach mówić jednym głosem?

Mimo wszystko zadzwoniłam do tej terapeutki, by umówić mnie i córkę na wizytę. Jednak psycholożka powiedziała, że ponieważ dziecko nie jest pełnoletnie, powinieneś przyjść chociaż na pierwszą wizytę, że ona nie może podjąć się terapii, bez zgody dwojga rodziców. Przecież nie masz odebranych praw rodzicielskich. Rozumiem, że ta terapeutka kieruje się rozsądnymi zasadami. To właśnie mi się w niej, między innymi, podoba. Ale co ja mam teraz zrobić? Ręce mi opadają, bo ty konsekwentnie odmawiasz pójścia do jej gabinetu. Cóż, powiem ci tyle: ”Jesteś jak dziecko. Przecież tu nie chodzi o jakąś zabawę, żeby się tak upierać. Tu chodzi o zdrowie i przyszłość naszego dziecka. Weź człowieku, oprzytomnij!”.

Pamiętam, że kiedyś tak okropnie się pokłóciliśmy, że ze dwa tygodnie nie odzywaliśmy się do siebie. Ty w zasadzie milczałeś tak ogólnie, do wszystkich. O dziwo, to był mój najlepszy czas z dziećmi. Poukładałam szybko w domu zasady: o której mają chodzić spać, kiedy i w czym mają mi pomagać. Dzieci chodziły jak w zegarku. Po pierwsze dlatego, że były przerażone sytuacją w domu i bały się, że jesteśmy tak pokłóceni za ich sprawą, że dojdzie do naszego rozstania. Starały się więc być grzeczne, by nie być tą cholerną „kością niezgody”. Ale były też grzeczne z innego powodu. Ja wymagałam, a nikt mi za plecami nie przeprowadzał dywersji. Nie robiłeś tego, bo milczałeś. I wtedy pierwszy raz w życiu pomyślałam o rozwodzie. Pomyślałam sobie, że bez ciebie jest mi łatwiej wychowywać dzieci, że bez ciebie one się mnie słuchają i szanują.

Słuchaj, my zabrnęliśmy w jakiś ślepy zaułek. Nie wiem, jak się z niego wydostaniemy. Jest tylko jedno wyjście, musisz się zmienić, wydorośleć i ze mną współpracować. Bo zwariuję.

Napisałam ten list, bo chcę wiedzieć, czy inne kobiety też borykają się z takimi problemem. A może są tu jakieś czytelniczki, które w końcu doszły do porozumienia z mężem? Jestem ciekawa, jak to zrobiłyście? Bo ja widzę przed sobą tylko jedno rozwiązanie. Szantaż. Szantaż, że jak nie oprzytomniejesz, to ja odchodzę!!!


Zobacz także

za wcześnie

Za wcześnie czy zbyt późno na podejmowanie ryzyka? Zdecydowanie ani jedno, ani drugie, by sięgnąć po zaskakujacą lekturę

A ty? Co dasz swojej ojczyźnie? Fantastyczna kampania! Nie można przejść obojętnie

„Botoks. W końcu się zdecydowałam. Na to moje czoło już patrzeć nie mogłam”. Jęknęłam z zazdrości. A może lepiej mieć w dupie starzenie się z godnością?