Lifestyle

Madonna: „Nazywano mnie dziwką, wiedźmą. Dzisiaj dziękuję wątpiącym i hejterom”. Szczere i wzruszające wyznanie artystki

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 grudnia 2016
Madonna: "Nazywano mnie dziwką, wiedźmą. Dzisiaj dziękuję wątpiącym i hejterom". Szczere i wzruszające wyznanie artystki
Fot. Screen/MadonnaNewEra - PL
 

Madonna wygłosiła szczere i pełne wzruszenia przemówienie odbierając nagrodę Kobiety Roku – nagrodę dla kobiet za szczególne osiągnięcia w branży muzycznej… Przeczytajcie, bo to ważne przesłanie!

„Dziękuję za docenienie mojej umiejętności kontynuowania kariery przez 34 lata w obliczu jawnej mizoginii, seksizmu, ciągłemu poniżaniu i nieustających obelg. Kiedy zaczynałam nie było internetu, więc ludzie musieli mówić wszystko prosto w oczy. Było niewiele osób, które musiałam w poklepać po plecach, bo życie było wtedy łatwiejsze.

Gdy przeprowadziłam się po raz pierwszy do Nowego Jorku, byłam nastolatką, był rok 1979, a Nowy Jork był przerażającym miejscem. W pierwszym roku mierzono do mnie z broni, zostałam zgwałcona na dachu budynku mając przystawiony nóż do szyi, włamano się do mojego mieszkania tak wiele razy, że przestałam zamykać drzwi.

W kolejnych latach straciłam prawie wszystkich przyjaciół z powodu AIDS, narkotyków lub strzelaniny. Możecie sobie wyobrazić, że te wszystkie niespodziewane zdarzenia nie tylko pomogły mi stać się  odważna kobietą, która właśnie stoi przed wami, ale uzmysłowiły mi także, że jestem wrażliwa. I że w życiu nie ma prawdziwego bezpieczeństwa poza wiarą w samego siebie. Zrozumiałam, że mój talent nie jest moją własnością, że nic nie jest moją własnością bo wszystko co mam, jest darem od boga. I nawet te wszystkie ku*ewskie wydarzenia, które mi się przytrafiają, też są darami, bo dają mi lekcje i sprawiają, że jestem silniejsza.

Otrzymuję nagrodę Kobiety Roku, więc pomyślałam, co mogę powiedzieć o byciu kobietą w przemyśle muzycznym. Co mogę powiedzieć o byciu kobietą w ogóle. Gdy zaczynałam pisać piosenki nigdy nie myślałam w kategoriach płci. Nie myślałam o feminizmie, chciałam być po prostu artystką.  Oczywiście inspirowały mnie Debbie Harry, Chrissie Hynde, Aretha Franklin, ale moją prawdziwą muzą był David Bowie. Uosabiał ducha mężczyzny i kobiety i to mi bardzo odpowiadało.

Dzięki niemu pomyślałam, że nie ma zasad. Ale myliłam się. Owszem, nie ma zasad… jeśli jesteś chłopakiem. Jeśli jesteś dziewczyną, musisz prowadzić grę.

Na czym polega ta gra? Musisz być ładna, słodka i seksowna. Ale nie bądź zbyt mądra, nie miej własnego zdania.  A przynajmniej takiego, który narusza obecny stan rzeczy. Możesz być uprzedmiotowiona przez mężczyzn i możesz ubierać się jak dziwka, ale nie ty podejmujesz decyzje. I nigdy, powtarzam, nigdy  nie dziel się ze światem swoimi erotycznymi fantazjami. Bądź taka, jak chcą tego mężczyźni. A przede wszystkim bądź taka, żeby się podobać się kobietom, gdy stoisz u boku mężczyzny. I wreszcie nie starzej się, Bo to grzech. Będziesz krytykowana, będziesz szkalowana i na pewno nie będą cię grali w stacjach radiowych.

Gdy stałam się sławna, w Playboyu i Penthausie pojawiły się moje nagie zdjęcia. Zdjęcia ze szkoły artystycznej, w której kiedyś pozowałam, żeby coś zarobić.  Nie były zbyt seksowne, właściwie to wyglądam na nich na znudzoną. Bo byłam znudzona. Ale oczekiwano, że te zdjęcia mnie zawstydzą. A nie zawstydziły i ludzi zaczęło to zastanawiać…

W końcu zostawiono mnie w spokoju, bo poślubiłam Seana Penna. Nie dosyć, że on skopałby wam tyłki to jeszcze ja zniknęłam z rynku.  Więc przez chwilę przestano mnie uważać za zagrożenie.

Kilka lat później, jako singielka i rozwódka, przepraszam Sean, nagrałam album Erotica i wydano moją książkę SEX. Pamiętam, że pisano o mnie na pierwszych stronach wszystkich gazet i magazynów. I potępiano mnie w każdym tekście na mój temat.  Nazywano mnie dziwką i wiedźmą. W jednym z nagłówków porównano mnie do szatana.  I pomyślałam sobie: „Momencik. Czy to nie Prince biega w obcasach, w kabaretkach, uszminkowany z tyłkiem na wierzchu?”. Tak, tak właśnie było, ale on był mężczyzną.

To wtedy po raz pierwszy zrozumiałam tak naprawdę, że kobiety nie są tak samo wolne, jak mężczyźni.  To mnie sparaliżowało. Potrzebowałam chwili, żeby się pozbierać. I żeby dalej twórczo pracować. I żeby dalej żyć.  Odnalazłam pocieszenie w poezji Maya Angelou, tekstach Jamesa Baldwina i muzyce Niny Simone. Pamiętam, jak bardzo pragnęłam mieć wówczas przyjaciółkę, do której mogłabym się zwrócić z prośbą o wsparcie.

Camille Pagila, słynna feministka, stwierdziła, że poprzez uprzedmiotowienie mojej seksualności, cofam ruch kobiecy. „O!” – pomyślałam:  „Zatem jeśli jesteś feministką, nie masz seksualności. Wypierasz się jej”. Więc stwierdziłam, że to pieprzę. Jestem inną feministką. Jestem niedobrą feministką.

Ludzie uważają, że jestem kontrowersyjna, a ja myślę, że najbardziej kontrowersyjne, co kiedykolwiek zrobiłam to, że wciąż jestem na scenie.

Chciałabym powiedzieć jedno wszystkim zgromadzonym tu kobietom. Kobiety były uciskane przez bardzo długi czas, przez to, że wierzą w to co mężczyźni mają do powiedzenia na ich temat. I wierzą, że muszą wspierać mężczyzn, żeby coś zostało załatwione. I są mężczyźni warci takiego wsparcia. Ale nie dlatego, że są mężczyznami, tylko dlatego, że są tego warci.

Jako kobiety musimy zacząć doceniać naszą wartość.  I wartość każdej z nas z osobna. Poszukajcie silnych kobiet, aby się z nimi zaprzyjaźnić, stanąć po ich stronie, uczyć się od nich, inspirować się nimi, współpracować, wspierać się, dać się oświecić.

Jak mówiłam już wcześniej, nie tyle chodzi o nagrodę, co o możliwość stanięcia przed wami i podziękowania wam. Jako kobieta. Jako artystka. Jako człowiek. Nie tylko ludziom, którzy mnie kochali, wspierali cały czas. Nie macie pojęcia, jak wiele znaczy wasz wsparcie. Ale podziękować wszystkim wątpiącym, hejterom, wszystkim, którzy zgotowali mi piekło i mówili, że nie mogę, że tego nie zrobię, że mi nie wolno. Wasz opór sprawił, że jestem silniejsza. Dał mi kopa i uczynił twardą sztuką, którą dzisiaj jestem.  Uczynił mnie kobietą, która dzisiaj jestem. Zatem dziękuję”.


Lifestyle

Dlaczego mądrzy ludzie mają problem z samoakceptacją?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 grudnia 2016
Fot. iStock/BalazsKovacs
 

Mądra, bystra, uzdolniona i… taka niepewna siebie. Znasz to? Zastanawiasz się, dlaczego brak ci wiary we własne możliwości, skoro wszystkie znaki na ziemie i niebie wskazują, że świetnie sobie poradzisz? Inteligencja nie jest zaletą emocjonalną. Za emocje odpowiedzialne są zupełnie inne części mózgu.

1. Dzieciństwo

Nawet, jeśli jesteś bardzo inteligentny, wciąż pozostajesz pod wpływem pewnych negatywnych przekonań, które wpojono ci w dzieciństwie. Co gorsza, możesz odnajdywać różne inteligentne sposoby, by dalej się oszukiwać i w tych przekonaniach trwać.

Być może, jako dziecko wpadłeś w pułapkę takiego postrzegania siebie, przed którym nie umiałeś się wówczas obronić. Dziś jednak, jako dorosła osoba masz do tego wszelkie potrzebne narzędzia.

2. Uczucie, że nie pasujesz

Jeśli jesteś mądrzejszy od 90% ludzi wokół ciebie, to trudno ci będzie się odnaleźć w wielu środowiskach, w pracy, wśród znajomych… Osoby o wyższej niż średnia inteligencją, często uważają, że powinny „równać w dół”, żeby się dopasować. To i tak nie rozwiąże ich problemu, bo mają świadomość, że udają.

3. Emocje to oddzielna sprawa

Twoja inteligencja nie chroni cię przed złym samopoczuciem. Wielu inteligentnych ludzi uważa, że ​​powinni sobie „radzić” z negatywnymi emocjami, przecież na wszystko potrafią znaleźć rozwiązanie… Jednakże emocjonalne problemy mają inną naturę i zdolność analitycznego myślenia nie musi pomagać w ich rozwiązywaniu.

Inteligencja emocjonalna nie jest zależna od wysokiego IQ.

4. Zmartwienia i smuteczki

Czy mądrzy ludzie martwią się więcej? Dowody wskazują na to, że inteligencja to świetne „paliwo” dla wszelkich stanów lękowych i depresyjnych. Skłonność do ciągłego analizowania, tworzenia wewnętrznych scenariuszy nie sprzyja pozytywnej postawie wobec samemu sobie. Cichy, „skupiony” stan „samoakceptacji” jest trudny do osiągnięcia, gdy twój umysł jest zajęty obsesyjnym odtwarzaniem potencjalnych, przyszłych katastrof.

5. Brak snu

Czy inteligentni mają problemy ze snem? Wygląda na to, że tak. Osoby o wysokim IQ częściej kładą się spać późno, co przekłada się na ich skłonność do popadania w stany depresyjne, w niestabilność emocjonalną, do zapadania na różne choroby serca.

Jak sobie radzić? Przede wszytskim pracować nad swoją inteligencją emocjonalną. I zacząć traktować swój intelekt jak przyjaciela, nie jak wroga.


Źródło: blogs.psychcentral.com


Lifestyle

8 powodów, dla których wrażliwe osoby są silniejsze, niż myślisz

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 grudnia 2016
Fot. iStock / yulkapopkova

To, jaki mamy charakter, nie zależy od naszej woli. Rodzimy się z przypisanym temperamentem i charakterem, na który mamy niewielki wpływ. Kształtuje nas po trosze życie, doświadczenia i osoby będące w naszym otoczeniu. Jedni wyrastają na ludzi o mocnym charakterze, innych postrzega się przez pryzmat osobowości mimozy, bardzo delikatnej i wrażliwej. Czy to może mieć znaczenie?

Okazuje się, że wbrew schematycznemu podejściu do oceny osób wrażliwych, jako, łatwych do skrzywdzenia i często wycofanych w wielu kwestiach, prawda wygląda inaczej. Bo owszem, można być wrażliwcem wzruszającym się ze względu na wiele rzeczy, ale to nie oznacza, że jest się słabym człowiekiem. Pozory mylą!

8 przykładów dla prawdziwej siły ludzi wrażliwych

1. Odczuwają głębiej

Nie chodzi tu o niezwykłą metafizykę i filozofię życia, ale fakt, że dobre emocje i kierowanie się sercem pozwala im żyć dobrze i zgodnie ze sobą. Potrafią otwarcie okazywać uczucia, są autentyczni w tym, co zachwyca i co boli. To czułość, a nie ego napędza je do działania, nie tylko na własną korzyść.

2. Serce otwierają na innych

Mimo zranień, jakich doświadczyli, wrażliwcy nadal potrafią kochać i dawać dobrą energię. Mają gen empatii, są otwarci na miłość i potrzeby innych. Wiedzą, że nawet jeśli ktoś zrani ich ponownie, na pewno to przezwyciężą i postawią krok do przodu.

3. Walczą o to w co wierzą 

Osoby wrażliwe pokonują różne przeszkody, nie zatracając swej wnikliwości i wrażliwości. Znajdują siły i energię, by zrobić coś więcej dla ludzi oraz zwierząt, bardzo tej uwagi potrzebujących. Ta empatia pozwala im osiągać wielkie sukcesy, których nie można przełożyć na żadne pieniądze.

Fot. iStock / JANIFEST

Fot. iStock / JANIFEST

4. Podejmują ryzyko

Jeśli tylko czują wewnętrznie, że warto ryzykować, zrobią to na pewno. Trafiając na zamknięte drzwi w sprawie, która ich interesuje, znajdą sposób, by wejść tam oknem. Poświęcą wiele dla własnych przekonań, bo to jest zgodne z ich wrażliwością i poczuciem sprawiedliwości.

5. Są wyjątkowo twórczy

Wrażliwe osoby mają niezwykłe predyspozycje do zajęć artystycznych. Bogate emocjonalnie wnętrze, pozwala im w sposób ekspresyjny i twórczy pokazywać swoje pomysły dzięki sztuce. Mogą tym samym zachwycać i inspirować innych, którym zabrakło tej bożej iskry, ale pozostają otwarci na tę sferę życia. Często bywa, że sztukę potrafią zamieniać z dochodowe przedsięwzięcia, łącząc pasję z życiem codziennym.

6. Są kreatywni

I często uparci. Wierzą w swoją wizję podjętych działań i jeśli jeden sposób osiągnięcia celu nie udaje się, z marszu obmyślają kilka innych możliwości do wyjścia z sytuacji. Wychodzą z założenia, że wszystko ma jakieś rozwiązanie, tylko potrzeba uporu i czasu, by krok po kroku osiągnąć upragniony cel.

7. Są spostrzegawczy

Na jeden problem potrafią spojrzeć w wielu perspektyw, zauważają wiele na pozór mało istotnych detali. To buduje ich siłę, ponieważ są oni świadomi sytuacji, jaka się wokół nich wytworzyła. To często czyni ich perfekcjonistami.

8. Żyją w zgodzie z naturą

Natura jest dla nich stymulująca i znakomicie odnajdują się na jej łonie, czerpiąc z niej siłę. Cieszą ich te chwile, a naładowane w ten sposób wrażliwością akumulatory, wykorzystują, by czynić dobro i wysyłać innym pozytywną energię.


źródło: www.powerofpositivity.com


Zobacz także

Nauka dowodzi, że do płaczu macie prawo. Kobiety czerpią ponoć nawet przyjemność, ze smutnych doświadczeń…

Wiele już zostało powiedziane. Powtórzę więc najważniejsze: Mówimy NIE

„Jestem beznadziejna”, „znowu mi nie wyszło”, „to mnie przerasta” – te słowa zamieszkają w mojej głowie i kiedyś zacznę je powtarzać, Mamo