Dom i wnętrze Lifestyle

Luksusowe dekoracje wnętrz – jakie dodatki wybrać do salonu?

Redakcja
Redakcja
10 września 2022
dodatki do salonu
 

Co zrobić, by salon stał się wygodny i przytulny, a przy tym niezmiernie elegancki? Warto zaaranżować go w stylu glamour lub art déco, czyli dwóch modnych tendencjach, wyróżniających się efektownym designem i luksusem. Oprócz odpowiednich mebli w takim pokoju dziennym trzeba umieścić dodatki, które zbudują klimat i postawią przysłowiową kropkę nad „i”. Jakie produkty wybrać, by stworzyć wnętrze nie tylko olśniewające, ale też funkcjonalne i nastrojowe? O tym napiszemy poniżej.

Luksusowe nurty wnętrzarskie – najważniejsze cechy art déco i glamour

Minimalizm i skandynawski naturalizm bynajmniej nie są jedynymi tendencjami, w których można urządzić przytulny i modny salon. W poszukiwaniu choćby namiastki pałacowego luksusu coraz więcej osób wraca do tradycyjnych stylów, takich jak choćby art déco i glamour.

Obie tendencje łączy zamiłowanie do dekoracyjności i luksusu, wyrażane jednak w nieco inny sposób. Art déco wywodzi się z szalonych lat 20. XX wieku. Stawia na prostotę w wydaniu geometrycznym oraz użycie eleganckich materiałów. Pojawiają się egzotyczne gatunki drewna, metal polerowany na wysoki połysk, marmur i alabaster. Innym znakiem rozpoznawczym są geometryczne wzory w czerni i bieli. Występują na kamiennych posadzkach, w dodatkach ozdobnych lub na ścianach – w formie okładzin lub praktycznych tapet, jak choćby te od Wallart.

A jaki jest styl glamour? To tendencja wywodząca się ze świata filmowych gwiazd i celebrytów lat 40. ubiegłego stulecia. Wnętrza wypełniają luksusowe, wygodne meble, a także dodatki z chromowanego metalu lub szkła. W takim salonie nie może zabraknąć efektu błysku (polerowane metale, miedź, mosiądz), wysokiej jakości tkanin w intensywnym kolorze (zwłaszcza w odcieniach fioletu i bordo, łączonych z neutralną szarością, bielą lub czernią) oraz dodatków w motywy geometryczne lub kwiatowe (np. złocone liście akantu).

Modne dodatki do eleganckich wnętrz – co wykorzystać?

Samo wyposażenie wnętrz nie zbuduje nastrojowego klimatu w salonie. Równie ważne jest wykorzystanie dodatków, niezbędnych zwłaszcza w stylach eleganckich. Każdy z nich wymaga użycia produktów z nieco innymi zdobieniami.

Co warto zastosować? Podstawą są oczywiście stylowe tekstylia, a zwłaszcza:

  • dywany,
  • poduszki na sofy i fotele,
  • zasłony.

W salonie art déco stawia się na czarno-białą prostotę. Królują tkaniny w pasy i prążki, pepitkę lub zygzaki – symetryczne, eleganckie i ponadczasowe. We wnętrzach glamour niejednokrotnie stawia się na intensywne kolory, np. soczystą zieleń butelkową i fiolet, oraz wzory roślinne, np. stylizowane motywy kwiatowe lub liście egzotycznych okazów flory. Takie desenie idealnie nadają się do ozdoby poszewek na poduszki, które układa się na przykład na eleganckich kanapach, jak choćby te od DomiDeko.pl.

W modnych aranżacjach nie może zabraknąć dekoracji ścian. Podstawą są oczywiście efektowne tapety – geometryczne, roślinne, gładkie lub ze złoconymi tłoczeniami. Co jeszcze zawiesić na ścianach? Nieodzowne są zdjęcia, grafiki, obrazy i lustra w ozdobnych ramach. Art déco wymaga opraw prostych i geometrycznych z lakierowanego drewna lub o lustrzanej powierzchni. Glamour stawia na ramki o bogatej formie z licznymi ornamentami.

Nie zapominajmy też o oświetleniu. To ono w dużej mierze wpływa na nastrój przestrzeni. W salonach glamour i art déco nie może zabraknąć praktycznych lamp głównych (np. żyrandoli), ale też modeli zadaniowych (lampy stojące) i dekoracyjnych (kinkiety, oczka wpustowe lub taśmy LED). To dzięki nim przestrzeń nabiera nietuzinkowego, indywidualnego wyrazu, a przy tym staje się znacznie praktyczniejsza.

Elegancki salon – idealne miejsce do wypoczynku

Dlaczego styl art déco i glamour cieszą się tak wielką popularnością? Wynika to w dużej mierze z przeznaczenia tego typu pomieszczeń. To przecież miejsce do rekreacji dla całej rodziny, a także pokój reprezentacyjny, przydatny do przyjmowania gości. Każdy salon powinien być zatem wygodny i elegancki. Opisane powyżej style dobrze wpisują się w taką charakterystykę.

Dodatkowo, dzięki urządzeniu domowych przestrzeni w takich nurtach zyskuje się bardzo wygodne miejsce do przyjemnego spędzania czasu i regeneracji sił po pracy. To sposób na to, by poczuć się naprawdę po królewsku we własnym domu. W wielu sytuacjach nie potrzeba wiele do tego, żeby odmienić przestrzeń. Kluczem do sukcesu stają się bowiem najczęściej stylowe dodatki.


Dom i wnętrze Lifestyle

„Droga przyjaciółko, zniknęłam z twojego życia, bo jesteś wampirem energetycznym. Miałam dość!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 września 2022
fot. Alexander Scott Lambley/Unsplash
 

Nie widziałyśmy się już kilka miesięcy, a ja nie tęsknię. I nie żałuję tego, co się stało. Wreszcie mogę być naprawdę sobą, bez lęku, że zaraz mnie ocenisz. Nie muszę już słuchać twoich monologów, narzekań. Nie muszę patrzeć, jak próbujesz na sobie koncentrować uwagę, nie zostawiając nawet kawałka dla innych. Nawet nie wiesz, jaka to ulga. Jak to się stało, że zapomniałam to, co dobre między nami? Tak, na pewno było wiele dobrych rzeczy, spróbuję je później wymienić.  A te złe? Zawsze narzekałaś, że ludzie są podli, a kobiety wredne. Obgadują cię, zawodzą, zostawiają. A czy ty wiesz, jak ryjesz innym mózgi?

Mówiłaś, że jesteś taka pewna siebie, świadoma swojej wartości…

Że miałaś cudowne dzieciństwo. Szybko zrozumiałam, że to nieprawda. Przecież gdybyś była pewna siebie, nie musiałabyś wciąż udowadniać, że masz najlepiej. Że moje życie jest nudne, bo mieszkam z mężem i dwójką dzieci i nie chce mi się biegać po klubach, czy co chwilę wyjeżdżać. Nie rozumiałaś, że nawet nie mogę tego zrobić, bo mam zobowiązania. Przewracałaś oczami i mówiłaś: „Co za nuda”.

Czy ja ci kiedykolwiek powiedziałam, że burzliwe życie singielki jest niefajne? Że bez sensu, że z każdym facetem umawiasz się od razu na seks? Nigdy. Opowiadałaś mi wciąż te same historie, zmieniały się tylko imiona kochanków, nie przewracałam oczami i nie mówiłam: „Znowuuuu”. A ty? Kilka kłótni z mężem, o których szczerze ci powiedziałam, przewracałaś oczami i mówiłaś: „Nie no, on cię kocha. Facet, który kocha to…”. Że też nigdy nie oburknęłam: „Co ty możesz wiedzieć o mężczyźnie, który kocha”. Nie zrobiłam tego, bo nie chciałam być okrutna. A może nie powinnam mieć litości? Skoro ty nie miałaś jej dla mnie.

Na moje monologi chęci już nie miałaś. Matko, nawet nie na monologi, na dłuższą wypowiedź. Próbowałaś czasem ukryć znużenie, ale i tak widziałam, jak szybko stajesz się zdekoncetrowana. Tobie poświęcałyśmy długie godziny i analizowałyśmy każdą sekundę twojego życia.

Byłaś najlepsza…

Zawsze i we wszystkim. We wszystkim lepsza ode mnie. To robię za wolno, to niedokładne. Było idealnie, gdy byłam szarą myszą. Pasowało ci to, ale w ciągu lat dorastałam i dojrzewałam. Znalazłam swoją drogę zawodową, zaczęłam odnosić sukcesy. Mówiłaś: super, super, a ja….. Potem już nawet się tym bawiłam, testowałam cię, obstawiałam, jak szybko powiesz: „A ja..”. I potem mówiłaś, jakie ty masz sukcesy, kto znów cię pochwalił i co osiągnęłaś.

Wyśmiewałaś się publicznie ze mnie i mojego męża

Nawet z moich dzieci. Tyle rzeczy robiliśmy źle. Zły samochód kupowaliśmy, jeździliśmy na złe wakacje, kupiliśmy mieszkanie w złym miejscu i źle je urządziliśmy. „Nie możesz kupić porządnych szklanek?” rzuciłaś, gdy podałam ci wodę w szklance z Ikei. „Naprawdę podoba się wam ten kolor w salonie”. Długo myślałam, że robisz to, bo jesteś szczera. Masz wysokie standardy i wprost mówisz, gdzie powinniśmy się poprawić. Z czasem zrozumiałam, że to bzdura. Czerpałaś satysfakcję z tych ocen, karmiłaś się tym. Obgadywałaś nas, a potem to dochodziło do mojego męża, nie chciał cię znać. Pytałaś: dlaczego on mnie nie lubi? A inni donosili, że opowiadasz, że jest źle ubrany i w ogóle do niczego? Czy też dlatego, że on jako jeden z nielicznych nie traktował cię, jak bóstwo?

Z drugiej strony, czego się spodziewałam. Obgadywałaś też innych mężów swoich koleżanek. Ze szczegółami  też opowiadałaś życiowe historie tych koleżanek. Żałuję, że nie powiedziałam ci, że nie chcę tego słuchać.

Po każdej rozmowie, spotkaniu czułam się wyssana. Musiałam odespać, uciec gdzieś, ukoić się. W końcu zrozumiałam, że niepotrzebnie się męczę. Do tego ta twoja chwiejność. Nigdy nie wiedziałam, co zrobisz– będziesz do rany przyłóż, czy znów mi dokopiesz. Będziesz dzwonić kilka razy dziennie, czy przez kolejny miesiąc milczeć i nie odpowiadać na wiadomości.

Miałyśmy kilka ostrzejszych rozmów, ty jak zwykle myślałaś, że się odezwę, ja tym razem tego nie zrobiłam. To mi też dało do myślenia– jesteś przyzwyczajona, że to ja się bardziej staram. Ale to już minęło.

Może czasem tęsknię za kolorem, który wnosiłaś do mojego życia, zabawą, wspólnym śmiechem. To były te dobre rzeczy. Były.


Dom i wnętrze Lifestyle

Kiedy umiera dziecko, brakuje słów

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
9 września 2022

Kiedy umiera dziecko, brakuje słów. Brakuje też poczucia jakiegokolwiek sensu, może brakować wiary, wsparcia otoczenia. Zamiera nadzieja. I nie ma znaczenia czy dziecko jest zdrowe, czy zmaga się z przewlekłą chorobą, choć pewnie w tym drugim przypadku możliwą śmierć bardziej się wyczuwa i może czasem o niej rozmawia. Nie zmienia to faktu, że gdy już śmierć zabiera dziecko, dla rodziców i rodzeństwa to szok, z którym muszą mierzyć się już zawsze. W tym przypadku czas nie goi ran po stracie.


W sierpniu synka Jasia straciła Agnieszka – był najmłodszy z trójki jej dzieci, miał 14 lat i od urodzenia chorował na galaktozemię, przez lata funkcjonując z pomocą respiratora podtrzymującego oddech. Agnieszka na swoim blogu Troje Dzieci opisywała historię choroby Jasia i jego rodzeństwa – Franka i Ewy, którzy również cierpią na przewlekłe choroby. Nagłaśniały ją też media w całym kraju, gdyż rodzin z trójką niepełnosprawnych dzieci nie ma w Polsce zbyt wiele. Wokół rodziny utworzyła się wierna grupa wsparcia, społeczność, która pomagała w corocznych zbiórkach na leczenie i na co dzień karmiła dobrym słowem, zwykłą rozmową, uściskiem dłoni. Dzięki troskliwej opiece rodziców
i pieniądzom od darczyńców Jaś żył, korzystał ze stałej rehabilitacji, uśmiechał się. Umarł nagle, pozostawiając po sobie otwartą zbiórkę na siepomaga.pl oraz pustkę trudną do opisania.

Wiedzieliśmy, że Jaś kiedyś może od nas odejść, ale nie byliśmy przygotowani, że stanie się to tak szybko – mówi Agnieszka Oczkowska. Świat kręcił się wokół niego, wokół łóżka, na którym leżał, wokół zajęć, dzięki którym żył, wyznaczany był kalendarzem jego posiłków i zabiegów. Szykowaliśmy się do celebrowania jego 14. urodzin, ale tydzień przed uroczystością, Jaś przestał oddychać. Nie, nie spodziewaliśmy się tego, bo Jaś był w dobrej formie. To niewyobrażalna tragedia dla całej naszej rodziny.

Pogrzeb Jasia odbył się w Toruniu w promieniach sierpniowego słońca. Świeciło tak mocno, jakby chciało dotknąć ziemi, na której dzieją się te wszystkie niewytłumaczalne dramaty. Potem spadł deszcz, ale nikt nie miał kaloszy. Ci, którzy przyszli Jasia pożegnać, mówili o jego uśmiechu, o sile, jaką im dawał, poprzez swoją walkę z chorobą, o tym, że w jakiś niezwykły sposób wielu z nich pomógł uwierzyć w siebie,
w to, że mogą różne rzeczy robić, zmieniać, tworzyć. Mówili, że Jaś był dla nich inspiracją. Mówili też, że cała rodzina Oczkowskich daje niesamowite świadectwo miłości i wzajemnego wsparcia w trudach życia. Niektórzy nie mówili nic.

Jaś umarł, ale pamięć o nim nie zniknie – deklaruje Agnieszka Oczkowska. Pieniądze wpłacane na jego leczenie przejdą na rehabilitację Ewy i Franka, którzy również wciąż bardzo potrzebują wsparcia. Będziemy też dalej działać, pomagać rodzinom, które tak jak nasza borykają się
z niepełnosprawnością dzieci. Być może otworzymy fundację, nad którą czuwać będzie nasz mały Jaś – w ten sposób niezwykła moc uśmiechu naszego synka dalej będzie dodawać sił do walki o zdrowie, godne życie i spokój tym, którzy tego wsparcia najbardziej potrzebują. Kto wie, może nazwiemy ją „Uśmiech Jasia”?


Rodzina Oczkowskich – Agnieszka, Tomasz, Ewa, Franek i Jaś – trójka rodzeństwa z niepełnosprawnościami. Najstarsza Ewa i najmłodszy Jaś cierpią na rzadką wadę genetyczną – galaktozemię, a środkowy Franek urodził się bez prawego przedramienia, ma cukrzycę typu 1 i guza podwzgórza mózgu. Jaś Oczkowski zmarł 12 sierpnia br., pieniądze z jego zbiórki przejdą na pomoc dla Ewy i Franka.

Więcej informacji: www.trojedzieci.org


Zobacz także

Jak poradzić sobie w sytuacji, gdy nasze dziecko ma złamane serce? Nie wiecie? Wybierzcie się do kina na „Synalka”

Ty też myślisz, że na wszystko, co wartościowe, musisz ciężko zapracować? Mylisz się

Hygge w domu, czyli 5 rzeczy, których o urządzaniu mieszkań możemy się nauczyć od Duńczyków