Lifestyle Seks Związek

„Lubię cię, ale nie pragnę”. Czy po takich słowach mogę z nim jeszcze być?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 października 2022
fot. Yuris Alhumaydy/Unsplash
 

Nie mamy dzieci, które by nas trzymały. Wspólnego majątku. Mamy tylko psa, wynajmowane mieszkanie, a za sobą sześć lat związku. Ale on mnie już nie pragnie. Kocha jak siostrę, przyjaciółkę. I to już się raczej nie zmieni.

Próbuję się otrząsnąć. Powtarzam sobie do lustra: „On cię nie pragnie. Rozumiesz? Nie pragnie”. Co mnie tak naprawdę w tym ubodło? Przecież to się czuje. Właśnie czuje. Ale do tej pory, gdy o to pytałam, zbywał mnie: „Nie masz większych problemów? Dlaczego tak uważasz?”, „Nie przesadzaj, po prostu jesteśmy razem tyle lat”. W zasadzie to przecież każde z tych zdań znaczyło dokładnie to: „Nie pragnę cię, nie pożądam, nie chcę”. Nie wiem, doprawdy, na co liczyłam.

Dni i tygodnie bez seksu

Długo sobie tłumaczysz, że to normalne. Przecież nie można się nieustannie kochać tak samo. Jak norki. Mija czas. Zmieniacie się, pojawiają się nowe wartości, cele. Ble, ble, ble. Nie macie dzieci, nie jesteście zmęczeni rodziną, a jednak zasypiacie stykając się tyłkami. A wcześniej zawsze w gorącym uścisku.

Moje przyjaciółki mężatki, matki mówią, że mam super, bo zawsze jesteśmy tylko we dwoje i możemy się kochać, kiedy chcemy. Od jak dawna tego nie robimy? Nie wiem, bo jeszcze kilka tygodni temu zdarzył nam się seks. Właśnie zdarzył. On od dawna go nie inicjował, ja próbowałam. „Zmęczony jestem” tłumaczył.

Dni i tygodnie bez przytulania

Nie chodzi tylko o seks przecież. Ale o dotyk. Nawet nie zauważyłam, gdy zaczęło być go coraz mniej. Albo się przyzwyczaiłam. „Nie lubię się przytulać” powiedział. Jakoś kiedyś lubił. Dlaczego na to nie zwróciłam uwagi?

Dni i tygodnie bez randek

Wspólny spacer w niedzielę? To weźmy znajomych. Kolacja? Zadzwońmy po ludzi. Teraz sobie przypominam, że w zasadzie ciągle ktoś z nami był. Nawet na wyjeździe. Zresztą kiedyś na szlaku, gdy było ciemno, łapał mnie za rękę i świecił latarką, żebym lepiej widziała drogę. A ostatnio tak się zagadał z kumplem i dopiero po pół godzinie marszu, odwrócił się i spytał: „Okej wszystko?”.

Próbowałam go wyciągnąć na tym wyjeździe na randkę. „Nie no, daj spokój, jesteśmy grupą” usłyszałam.

I na co w sumie liczyłam?

W końcu spytałam, wymusiłam odpowiedź. „Jesteś zajebista, uwielbiam cię, ale nie pociągasz mnie. Już tego nie czuję”. „Nie wiem, czy chcę odejść. W końcu mamy razem psa i ciężko teraz z mieszkaniem”, „Jesteś dla mnie naprawdę ważna, przecież nie wszyscy muszą uprawiać seks”. Najpierw się wściekłam, potem walczyłam. Teraz po prostu jestem zraniona, upokorzona, jest mi przykro. Powinnam odejść, a myślę: „Może mu się jednak to wydaje?”. On skwapliwie odpowiada: „Może mi się wydaje, daj mi czas”.

Kobiety to jednak idiotki. Ja jestem idiotką.

 


Lifestyle Seks Związek

Tylko 1 proc. par w Polsce dzieli się urlopem rodzicielskim. Kobiety są przemęczone, czas to zmienić. Ale jak?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 października 2022
KAMIL JANOWICZ, fot. Jola Joachimiak
KAMIL JANOWICZ, fot. Jola Joachimiak
 

Dlaczego w Polsce około 55% ojców korzysta z dwutygodniowego urlopu ojcowskiego? Dlaczego tylko 1% par w Polsce dzieli się urlopem rodzicielskim (to jest ok. 3 tysięcy ojców)? Czy jest szansa, by panowie bardziej zaangażowali się w opiekę nad małymi dziećmi?  Kiedy ojcowie dostaną 9 tygodni urlopu rodzicielskiego na dziecko tylko dla siebie? I co to będzie oznaczać dla matek? Czy w końcu odpoczniemy? O tym wszystkim rozmawiamy z dr. Kamilem Janowiczem, psychologiem, który prowadzi bloga popularnonaukowego poświęconego ojcom i ojcostwu Father_ing.

Czy wziąłeś po urodzeniu synka urlop rodzicielski?

Formalnie nie miałem takiej możliwości. Nie mogłem skorzystać z urlopu ojcowskiego ani tacierzyńskiego. Dla wyjaśnienia ten pierwszy jest pełnopłatny i trwa dwa tygodnie. Tata może go wykorzystać do drugiego roku dziecka. A drugi polega na tym, że mama może przekazać ojcu sześć tygodni ze swojego urlopu macierzyńskiego.

Dlaczego nie mogłeś z nich skorzystać?

Na ten moment takie urlopy przysługują tylko mężczyznom zatrudnionym na etat lub prowadzącym działalność gospodarczą. Nie przysługują pracującym na umowy zlecenie ani o dzieło. Kiedy rodził się mój syn, byłem doktorantem, studentem trzeciego stopnia i nie posiadałem żadnych uprawnień do takich urlopów. Jednak razem z moją promotorką dogadałem się, że większość zadań naukowych skończę przed porodem. Tym sposobem udało mi się, dzięki życzliwości i elastyczności kilku osób, dostać nieformalne dwa tygodnie wolnego, na czym ogromnie mi zależało, tym bardziej, że mój synek urodził się poprzez cięcie cesarskie, więc rekonwalescencja po porodzie trwała dłużej. Bardzo chciałem w tym czasie wspierać żonę i być z dzieckiem.

Czy urlopy dla ojców są naprawdę ważne na wczesnym etapie rozwoju dziecka?

Mnóstwo badań pokazuje, że zaangażowanie ojca jest istotne, i to już od samego początku. Mam tu na myśli dostępność emocjonalną, poświęcony czas i udział w codziennych czynnościach pielęgnacyjnych, takich jak kąpanie czy przewijanie. To wszystko sprzyja budowaniu relacji, tworzeniu bezpiecznego przywiązania, większej stabilności emocjonalnej dziecka, ale też rozwojowi kompetencji poznawczych i społecznych, co procentuje w późniejszych etapach życia naszych synów i córek.

To dlaczego polscy ojcowie nie wykorzystują przysługujących im urlopów?

W Polsce około 55 % ojców korzysta z dwutygodniowego urlopu ojcowskiego.

Po pierwsze dlatego, że brakuje im wiedzy, że ten urlop rodzicielski istnieje. Pracodawcy często niestety nadal nie informują mężczyzn o możliwości korzystania z tego urlopu rodzicielskiego. Druga kwestia to jednak obawa przed tym, że urlop będzie źle widziany w firmie. Dodatkowo, niestety, w wielu miejscach pracy premie są powiązane z frekwencją. Kolejna rzecz – mężczyźni nie czują się gotowi do podjęcia większej odpowiedzialności za opiekę nad dzieckiem. Boją się, że sobie nie poradzą, więc wycofują się na z góry upatrzone pozycje. Wolą iść do pracy, by zarabiać na rodzinę, bo to jest wzorzec męskości, który znają i czują się w nim dobrze osadzeni.

Natomiast, jeśli chodzi o podział urlopu rodzicielskiego, to obecnie system prawny przypisuje ten urlop kobiecie. Matka może oczywiście się nim podzielić z ojcem dziecka. Czasem bywa jednak tak, że tata bardzo chce, ale mama mówi „biorę całość”.  Badania w różnych krajach pokazują, że nawet kilkanaście procent kobiet nie chce dzielić się tym urlopem z partnerem. Dyrektywa unijna Work-Life Balance ma to zmienić, wtedy będzie szansa, że urlop zostanie przypisany do obojga rodziców oraz, że ojcowie dostaną “swój” urlop, którym nie będą mogli dzielić się z kobietą. Jeśli go nie wezmą, to on przepadnie.

Jest jeszcze bardzo ważna kwestia finansowa: statystycznie mężczyźni zarabiają więcej od kobiet. A urlop rodzicielski nie jest już pełnopłatny. Te 20% “spadające” z pensji mężczyzny zazwyczaj robi większą różnicę niż 20% odjęte z pensji kobiety.

Nie dziwię się więc, że obecnie tylko 1 % par w Polsce dzieli się urlopem rodzicielskim. To jest ok. 3 tysięcy ojców. Ale chciałbym zaznaczyć, że to zawsze jest decyzja pary. To nie znaczy, że ojcowie w Polsce tego urlopu nie chcą. Wielu chce, ale nie może go wziąć w obecnym momencie, czy to ze względu na decyzję partnerki, czy sytuację finansową rodziny.

Złości mnie to, bo takie ustawienie płatności urlopu rodzicielskiego, zamyka kobietom możliwość powrotu do pracy.

Niestety też tak to widzę. W dzisiejszej trudnej sytuacji ekonomicznej, kiedy pary i małżeństwa liczą każdą złotówkę, prawdopodobnie to raczej kobiety będą zostawać z dzieckiem w domu.

Jakich rozwiązań potrzebują ojcowie?

Jest szansa, że zostanie wprowadzona w Polsce (trwają jeszcze nad tym prace legislacyjne) dyrektywa Work-Life Balace, która dałyby 9 tygodni urlopu tylko dla ojców. Niestety, problemem jest to, że ojcowie dostaną prawdopodobnie wtedy tylko 70% wynagrodzenia.  Doświadczenia krajów skandynawskich pokazują, że jeśli ojcowie dostają wynagrodzenie na poziomie 90 lub 100 %, to chętnej korzystają z tych urlopów.

Co dla ojców oznacza opóźnienie wprowadzenia tej dyrektywy Unii Europejskiej?

To opóźnienie dotyka tak naprawdę całe rodziny. Ponieważ Rząd komunikował, że zdąży w sierpniu z ustawą, to wiele osób planowało podział obowiązków, urlopy i czas wyłączenia się z aktywności zawodowej na bazie tych deklaracji, a teraz są na lodzie. Nie wiedzą, ile urlopu rodzicielskiego dostaną, jak będzie on płatny, ile muszą zarezerwować środków, kiedy powinni szukać żłobka albo opiekunki. Sam mam wielu znajomych będących w takiej sytuacji. Kłopot mają też firmy, bo nie wiedzą, jak “pospinać” budżety i kiedy z ich firm znikną pracownicy na urlopy, by zajmować się dzieckiem. I przez ile czasu na tych urlopach będą.

 

Czego jeszcze potrzebujecie jako ojcowie?

W pierwszej kolejności wskazałbym na dostęp do dobrej edukacji i wsparcie w przygotowaniu do ojcostwa. W Polsce placówki świadczące takie usługi, jak szkoła rodzenia, czyli kurs refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia, przypisywane są głównie kobietom. Według badań, które przeprowadzaliśmy ze studentami, w miastach wojewódzkich Polski, okazało się że w  około 30% tych placówek w ogóle nie przyjmują ojców do szkół rodzenia. Sam miałem takie doświadczenie podczas pandemii, że uczestniczyłem z żoną w webinariach on-line, ale już w warsztacie dotyczącym przewijania, kąpania i noszenia nie mogłem uczestniczyć. Musiałem za ten warsztat dodatkowo zapłacić.

Mężczyźni w takiej sytuacji czują się rodzicem gorszej kategorii, ponieważ dostają przekaz, że fajnie, że chcą, ale nie są niezbędni: „Fajnie, że chcesz, ale naprawdę nie musisz. Mama jest kluczowa”. Dlatego uważam, że potrzebny jest nam już na starcie większy dostęp do dobrej edukacji okołoporodowej dla mężczyzn.

Jesteś psychologiem. Proszę powiedz ojcom, dlaczego matka nie jest w stanie zadbać sama o niemowlaka?

Tu trzeba zaznaczyć, że to jest delikatny temat. Bo jest wiele samotnych mam, które dzięki swoim kompetencjom, determinacji i wsparciu z różnych stron bardzo dobrze sobie radzą. Ale nie jest to optymalna sytuacja. Wiele badań pokazuje, że zaangażowanie taty po prostu odciąża kobietę nie tylko fizycznie, ale też emocjonalne. Partnerstwo w obowiązkach sprawia, że mama jest bardziej wypoczęta i wtedy może w pełni korzystać ze swoich zasobów i bardziej adekwatnie odpowiadać na potrzeby dziecka. Razem jest po prostu dużo łatwiej.

Kobietom mojego pokolenia mówiono, że na początku najwyższa dla dziecka jest jednak mama. Ojcowie włączali się w opiekę i wychowanie później, około drugiego roku życia.

Kiedy niemowlę ma dobrą relację z tatą od samego początku, to potem właśnie w wieku dwóch czy trzech lat łatwiej mu wchodzić w interakcje z ojcem. Mieć w nich otwartość i swobodę – więcej korzystać z tego, co tata mu może dać. Łatwej takiemu dziecku też respektować granice i zasady ustanowione przez ojca, bo one nie pojawiają się nagle w jego życiu, ale są w kontekście tej relacji, która już jest zbudowana. Respektowanie reguł bardziej opiera się wtedy na zaufaniu, a nie na takim siłowo wymuszanym posłuszeństwie, które w tradycyjnych wzorcach z tą rolą ojca są kojarzone. Kolejna kwestia to dostęp do wzorców ról płciowych. Mając dobrą relację z tatą, chłopakowi, a potem dorastającemu mężczyźnie łatwiej jest zbudować swoją męską tożsamość. Może to wtedy zrobić na bazie różnorodnych wzorców, a nie tylko takich stereotypowych przekazów z mediów.

Czy to prawda, że zadaniem ojca jest uczyć dziecko odwagi? Psychologowie podają taki przykład, że jak matka idzie z synem do parku, to buja go na huśtawce ostrożnie. A z ojcem zazwyczaj jest inaczej, bo on nie boi się bujać wysoko.

Uogólniając, możemy powiedzieć, że przeciętnie ojcowie są bardziej zachęcający dzieci do eksploracji, aktywności, wytrwałości, a matki bardziej wspierające i otulające emocjonalnie. Ale pamiętajmy, że często można znaleźć przykłady odwrotne. Mam poczucie, że to jest ślepa uliczka w myśleniu, że ojcowie robią coś bardziej, a mamy już mniej.

Dziecko w każdym wieku, nawet niemowlę, potrzebuje dobrej relacji z obojgiem rodziców. Wtedy ma dostęp do bardziej różnorodnych wzorców. Jednych rzeczy nauczy się do ojca, a innych od mamy. W jednej rodzinie córka nauczy się gotować od mamy, a w drugiej od taty. Ale kiedy ona ma dwójkę zaangażowanych rodziców, to jest większa szansa na rozwiniecie się u niej bardzo różnorodnych kompetencji. Samodzielnemu rodzicowi o wiele trudniej takie warunki zapewnić, ponieważ jest zwyczajnie zmęczony i nie ma wystarczających zasobów czasu i siły. Obecność obojga rodziców sprzyja przede wszystkim budowaniu przez dziecko bezpiecznego przywiązania. I to jest fundamentalna kwestia.

Co konkretnie masz na myśli?

To jest podstawowa więź dziecka z opiekunem, zarówno z matką jak i z ojcem, która jest potem fundamentem pod całym dalszy rozwój dziecka. Jest też wzorcem do tworzenia innych relacji, zarówno z ludźmi (rówieśnicy, inni dorośli), jak i ze światem ‘ogólnie’.

Oznacza to, że twój syn, który ma teraz półtora roku i którym aktywnie się opiekujesz, będzie umiał w przyszłości zbudować „dobrą” rodzinę?

Nie tylko. Zarówno badania, jak i praktyka psychologiczna pokazują, że on po prostu będzie miał większe szanse na to, by wśród ludzi czuć się bezpiecznie i mieć do nich większe zaufanie oraz otwartość emocjonalną, ale też asertywność, świadomość granic z innymi dorosłymi i swoimi rówieśnikami. A jeśli kiedyś w przyszłości wejdzie w relację romantyczną, to na pewno dobra relacja z ojcem i matką będą czynnikiem sprzyjającym budowaniu jego własnego trwałego i dobrego związku.

Jacy są dzisiejsi młodzi ojcowie?

Bardzo różni. Wciąż jest niemała grupa przywiązana do tradycyjnego modelu ojcostwa. Jest też jednak rosnąca grupa młodych ojców, którzy chcą być bardziej obecni w życiu dziecka, szukają wiedzy i korzystają ze swoich praw. Największą grupę tworzą chyba ojcowie “w rozkroku”, którzy patrzą z zainteresowaniem na nowe ojcostwo, ale jednocześnie są pod silnym wpływem tych stereotypowych przekonań. Przyglądają się, czują, że mają ochotę na nowe, ale czują się zagubieni, bo cały czas czują silny nacisk wzorców przekazywanych przez poprzednie, tradycyjne pokolenie. I to jest grupa bardzo podatna na rozwiązania systemowe i prawne: jakie będą te urlopy i jak wysoko płatne.

Właśnie te rozwiązania mogę tych ojców mocno ukierunkowywać. Albo w kierunku większego zaangażowania i partnerstwa, albo ku skupieniu się głównie na pracy i raczej słabej więzi emocjonalnej z dzieckiem.

Trzymajmy zatem kciuki, by w końcu ojcowie dostali 9 tygodni urlopu rodzicielskiego na dziecko.

Tak, trzymajmy. Jednak chcę podkreślić, że ojcowie muszą na te urlopy iść przygotowani. Bo jak nie będzie odpowiedniej dla nich edukacji, to nadal będziemy trochę jak żołnierze wysyłani  na front ze starym karabinem i dwoma nabojami.


KAMIL JANOWICZ

KAMIL JANOWICZ, fot. Jola Joachimiak

dr Kamil Janowicz

Psycholog, post-doctoral researcher na Uniwersytecie SWPS, certyfikowany tutor akademicki. Naukowo zajmuje się zagadnieniami dot. przygotowania do rodzicielstwa, tożsamości i znaczenia myślenia prospektywnego dla rozwoju młodych ludzi. Współpracuje z licznymi fundacjami (Share the Care, Dajemy Dzieciom Siłę, Odzyskani), prowadząc m.in. warsztaty dla rodziców i młodzieży oraz przygotowując materiały psychoedukacyjne dla ojców. Prowadzi bloga popularno-naukowego poświęconego ojcom i ojcostwu Father_ing:
ig: @fathering_daily

Lifestyle Seks Związek

Taping twarzy – skuteczna metoda na zmarszczki i nie tylko!

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
3 października 2022
piekna-kobieta-stosujac-zabieg-liftingujacy-tasme-na-twarzy
fot. freepik

Taping twarzy staje się coraz popularniejszy wśród osób, które szukają sposobów na odmłodzenie twarzy. Przyklejanie plastrów jest stosunkowo proste i bezbolesne. Kinesiotaping, w połączeniu z głębokim masażem, może przynieść zadowalające efekty. Czy dokładnie jest taping twarzy i o czym warto pamiętać?

Taping twarzy – czy jest?

Taping twarzy, zwany również kinesiotapingiem estetycznym, polega na plastrowaniu twarzy dynamicznymi taśmami/plastrami, dedykowanymi właśnie do kinesiotapingu. Dzięki tej prostej metodzie można osiągnąć naprawdę spektakularne efekty. Taping polega na czasowym oklejaniu twarzy taśmami, które obniżają napięcie powierzchniowe, rozluźniają twarz i przywracają skórze elastyczność.

Jak działa taping twarzy?

Taping twarzy ma wiele zastosowań, ale głównie reguluje napięcie mięśniowe, które może doprowadzić do opadania kącików ust lub asymetrii twarzy. Regularnie wykonywany pomaga podnieść owal twarzy, redukuje opuchliznę i wygładza zmarszczki. Plastry oddziałują na powięź, mięśnie, układ limfatyczny i krwionośny, a także wpływają na lepsze dotlenienie tkanek. Na co dokładnie pomaga kinesiotaping twarzy?

  • Na zmarszczki – zmarszczki często są wynikiem podwyższonego napięcia mięśniowego, zmniejszonej powierzchni między skórą a tkanką podskórną lub też utrudnionego przepływu krwi i limfy. Dzięki odpowiednio naklejonym plastrom skóra twarzy unosi sią, płyny ustrojowe sprawniej przepływają, a tkanki są lepiej odżywione. Zmarszczki widocznie się zmniejszają.
  • Na obrzęki limfatyczne – zastój limfy jest główną przyczyną obrzęku limfatycznego. W wyniku zastoju limfa nie może przedostać się swobodnie do węzłów chłonnych, a w konsekwencji gromadzi się w jednej okolicy w nadmiernej ilości. Taping twarzy poprawia przepływ limfy i zmniejsza powstałe obrzęki.
  • Na opadający kącik ust – przypadłość ta jest zmorą wielu kobiet. Opadający kącik ust jest wynikiem utraty tkanki tłuszczowej z policzków i gromadzeniem się jej w okolicy żuchwy. W konsekwencji policzki i kąciki ust zaczynają opadać, twarz nabiera smutnego i zmęczonego wyglądu. Masaż i stosowanie plastrów zwiększa aktywność mięśni i poprawia ich napięcie. Po kilkunastu, a czasami już nawet kilku „seriach” kąciki ust podnoszą się do góry.
  • Na opadającą powiekę – opadająca powieka sprawia, że twarz nabiera zupełnie innego wyglądu. Wygląda na starszą, bardziej zmęczoną. Podniesienie i naciągnięcie powieki za pomocą plastrów sprawia, że oko otwiera się, unosi do góry, a twarz rozświetla.

Kinesiotaping twarzy w połączeniu z masażem

By zmniejszyć widoczność bruzd na twarzy najlepiej rozpocząć od głębokiego masażu twarzy, podczas którego mięśnie, które przyczyniają się do powstawania mimicznych zmarszczek, rozluźnią się. Masaż Kobido, często nazywany niechirurgicznym liftingiem twarzy sprawi, że skóra będzie wyglądała na gładką, napiętą i bardziej wypełnioną.  Po masażu warto okleić twarz taśmą, by wzmocnić i podtrzymać efekt.

Zobacz również: Masaż Kobido – efekt liftingu twarzy bez użycia skalpela. Co warto o nim wiedzieć?

Taping twarzy w domu

Samodzielne stosowanie tapingu twarzy, bez jakiejkolwiek pomocy specjalisty nie jest dobrym pomysłem. W pierwszej kolejności warto poprosić o pomoc fizjoterapeutę lub kosmetologa, który pokaże i wytłumaczy jak prawidłowo naklejać taśmy. W przeciwnym razie możemy wyrządzić sobie więcej szkody niż pożytku. Równie dobrze można zapisać się na kurs stacjonarny lub on-line. Przed samodzielnym przyklejaniem plastrów, warto zobaczyć jak robi to specjalista. Jednak by uzyskać jak najlepsze efekty, najlepiej wybrać się na profesjonalny masaż, po którym twarz zostanie dokładnie oklejona taśmami. Oklejanie można powtarzać co kilka dni, a w przypadku zaawansowanych zmian twarzy nawet codziennie.


Zobacz także

Miłość wszystko pokona, pożycz mi tylko proszę, dwa tysiące euro. O tych, co bez skrupułów grają na naszych emocjach

Z jakiego powodu zdradzają poszczególne znaki zodiaku? Raki z miłości, a Panny dla seksu?

Zbyt późno zdałem sobie sprawę, że dobrzy ludzie, mogą być złymi mężami. List do gównia*ych mężów